wtorek, 17 maja 2005

Ból i cierpienie (Kroki 2 i 3)

Wychowany w domu bardzo odległym od jakichkolwiek praktyk religijnych, miałem w przypadku Kroków 2 i 3 całą masę problemów, być może zupełnie w tej sytuacji naturalnych, które początkowo i nawet dość długo, wydawały się zupełnie nie do przeskoczenia.

Jak w bólu i cierpieniach odkrywałem sens Kroków 2 i 3

Niedawno usłyszałem: „Ja bym nawet poszedł na to AA, ale te wszystkie zdrowaśki, siły wyższe, modlitwy, gadanie w kółko o Bogu, świeczki, są zupełnie nie dla mnie”. Racjonalizacja? Być może, pewnie częściowo tak, ale chyba nie tylko i nie zawsze. W znacznej mierze, a może przede wszystkim, kompletna nieznajomość tematu. Przypominają mi się w związku z tym moje własne początki oraz całe stosy wątpliwości i rozterek związanych z Krokami 2 i 3, a także sposoby i metody, jakimi sobie z nimi radziłem.

„Wspólnota AA nie jest związana z żadną sektą, wyznaniem, działalnością polityczną, organizacją czy instytucją” – jest to cytat z Preambuły AA, czyli tekstu tłumaczącego, kim są Anonimowi Alkoholicy. Z żadną sektą czy wyznaniem – to usłyszałem najpierw i było to dla mnie wtedy bardzo ważne.

Wychowałem się w domu, który nie był domem religijnym. Nawet nie mogę powiedzieć, żeby mi zabraniano chodzić do kościoła czy na lekcje religii. Nie, po prostu ten temat zupełnie u nas nie istniał. Nie zostałem ochrzczony i żadnych potrzeb w tym kierunku nie odczuwałem. Aż do 40 roku życia.

Na szczęście wódka nie wyżarła mi całego mózgu i byłem sobie w stanie zdawać sprawę z realiów: Polska jest krajem katolickim, powstała i wzrastała na gruncie kultury chrześcijańskiej, katolików jest tu podobno grubo ponad 90%, trudno się więc dziwić, że większość uczestników mityngu AA swoją Siłę Wyższą utożsamia z Jezusem Chrystusem. Co absolutnie nie znaczy, że ja też tak muszę mieć. To ich sprawa. Podczas mityngów w moim mieście większość aowców specjalnie zwraca uwagę na to, by mówić o Sile Wyższej, a nie o Bogu, a o Jezusie to już w ogóle! I chwała im za to. :-)

Na początku mityngów AA, na których bywam, zazwyczaj odmawiana jest „Modlitwa o pogodę ducha”, a właściwie jej niewielki fragment – cztery początkowe wersy. Nie jest to modlitwa katolicka, a fragment, o którym piszę wygląda tak:
Boże, użycz mi pogody ducha, Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Jej autorem jest Reinhold Niebuhr (1892-1971) amerykański teolog, protestant, socjolog religii – tego też szybko postarałem się dowiedzieć i było to dla mnie ważne.
Podoba mi się, gdy prowadzący mityng przed przywitaniem się tą modlitwą z uczestnikami, zwraca uwagę, że występuje w niej słowo „Bóg”, a jeśli ono komuś przeszkadza, może go nie używać lub zastąpić innym.

No, a co z tą Siłą Wyższą? A co to jest Siła Większa Od Nas Samych? Czym się one różnią, o ile się czymś różnią? Czy faktycznie jest/są niezbędne do leczenia uzależnienia? Sporo pracy kosztowało mnie poukładanie sobie tego wszystkiego. Część wymyśliłem sam, ale też wiele pomocy uzyskałem od innych ludzi.
W zasadzie od początku oddzielałem Siłę Wyższą od Siły Większej – tak było mi łatwiej niektóre sprawy pojąć. Owszem, są ludzie, którzy w jakiś sposób mają bezpośredni kontakt z Siłą Wyższą (z Bogiem). Mówi się o nich, że mają łaskę wiary. Ja tak nie mam...



Ciąg dalszy oraz dużo, dużo więcej w moich książkach

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz