niedziela, 20 grudnia 2009

Desiderata, a Program AA



Na początek krótkie wyjaśnienie. Poemat Ehrmanna oryginalnie nosi tytuł „Desiderata” – jest to liczba mnoga od łacińskiego desideratum, są to więc te desiderata (analogicznie jak te akta), czyli to, co pożądane, upragnione. Te desiderata, a nie ta desiderata. Jeśli na polski przetłumaczono cały poemat, to może jego tytuł też warto, a nawet należałoby przetłumaczyć? Desiderata to po naszemu dezyderaty.
„Dezyderaty” Maxa Ehrmanna, a Program Wspólnoty AA

Pierwszy raz w życiu usłyszałem ten poemat w sanatorium dla ludzi z nerwicami i depresjami; podczas spotkania społeczności terapeutycznej przeczytała go jedna z pacjentek. Pół godziny później nikt z nas nie potrafił już powiedzieć, o czym to było, ale wszyscy zgodnie twierdzili, że utwór szalenie się im podobał, bo był taki romantyczny i nastrojowy.
Kilka miesięcy później zacząłem uczęszczać na mityngi AA i tam usłyszałem ten tekst po raz drugi, a później jeszcze dziesiątki, albo i setki razy. W tym czasie, w moim ośrodku odwykowym, zadawane były często pacjentom, alkoholikom, zadania oparte na treści poematu Ehrmanna. Jednak, jeśli dobrze sobie przypominam, zadania takie zadawali tylko terapeuci uzależnieni.

Poemat bardzo mi się podobał i wówczas autentycznie wierzyłem, że ma ze zdrowieniem z alkoholizmu jakiś związek. W pierwszych latach swojej abstynencji, kiedy pod koniec mityngu była jeszcze chwila czasu, sam proponowałem i od razu sam zgłaszałem się do przeczytania „Dezyderatów”. Znajomi mówili, że czytam, a właściwie to nawet deklamuję, ten tekst pięknie, z prawdziwym uczuciem. A ja znakomicie się czułem, zarówno czytając go, jak i wysłuchując. Pochwały dotyczące deklamacji także cudownie poprawiały mi samopoczucie.

Dziś zastanawiam się i szukam odpowiedzi na pytania: czy „Dezyderaty” Ehrmanna, ich przekaz, treść i sens, mają jakiś związek, z duchem, ideą, istotą Programu AA? Czy „Dezyderaty” mogą być pomocne osobom zdrowiejącym z choroby alkoholowej? Analizując utwór zdanie po zdaniu…

Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu – pamiętaj, jaki pokój może być w ciszy.
– Rozliczne zalety ciszy i spokoju są niepodważalne. Tylko… co ja mam zrobić w związku z tym? Przecież współczesny świat pełen jest zgiełku i pośpiechu. Jak mam się zachować, jeśli w normalnym pośpiechu dnia codziennego żyją moi bliscy, przyjaciele, znajomi? Odciąć się? Odizolować? Żądać by nie zakłócali mi ciszy i spokoju swoimi sprawami?

Tak dalece jak to możliwe, nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi.
– W dobrych stosunkach z innymi ludźmi zawsze warto być, to chyba oczywiste. Ale co do tego „niewyrzekania się siebie” mam poważne wątpliwości. W AA usłyszałem, że przestać pić to nic trudnego, wystarczy tylko zmienić całe swoje życie. Przez lata zdrowienia z alkoholizmu (tzw. trzeźwienia) wyrzekałem się i wyrzekam swojego egoizmu, egocentryzmu, samowoli, lekkomyślności, pijanego, nierealistycznego myślenia, bzdurnych i szkodliwych przekonań, realizowania jedynie własnych zachcianek… Wyrzekam się dawnego siebie właśnie po to, by mieć szansę na dobre stosunki z innymi ludźmi.

Prawdę głoś spokojnie i jasno słuchając też tego, co mówią inni - nawet głupcy i ignoranci, oni tez mają swoją opowieść.
– Można by powiedzieć, że to sugestia właściwa i na czasie, zwłaszcza podczas mityngów AA, ale to byłaby złośliwość. A głupcami i ignorantami nazywam innych ludzi już coraz rzadziej – w efekcie praktycznej realizacji Programu i dzięki służbie, tak mi się jakoś porobiło.

Unikaj głośnych i napastliwych, są udręką ducha.
– Oczywiście, że są, ale Trzecia Tradycja mówi, że jedynym warunkiem przynależności do AA jest chęć zaprzestania picia, a nie cicha i uległa postawa. Czy alkoholikom głośnym i napastliwym mam odmówić pomocy? Nie nieść takim posłania? Unikać? Ignorować? Odepchnąć?

Jeśli porównujesz się z innymi, możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od Ciebie.
– Życie bez ocen i porównań jest nierealne, a próby tego typu – niebezpieczne. Jednak jako alkoholik muszę bardzo pilnować, żebym niezbędnych porównań nie wykorzystywał do manipulowania swoimi uczuciami.

Ciesz się zarówno swoimi osiągnięciami jak i planami.
– Osiągnięciami? Oczywiście, jak najbardziej. Ale co do planów, byłbym już ostrożniejszy. Pamiętam jeszcze całkiem dobrze marzeniowe planowanie i nierealistyczne rojenia, jakie snułem w okresie picia, a także uciechę, jaki mi one wówczas sprawiały. Przynajmniej do momentu, w którym...


Ciąg dalszy oraz dużo, dużo więcej w moich książkach

2 komentarze:

  1. Nie miałabym odwagi tego powiedzieć, choć myślę tak samo.

    OdpowiedzUsuń