sobota, 14 grudnia 2013

Notatki sponsora (odc. 015)

Tak sobie myślę, że spotkania AA potrafią przynosić wiele nowych, zaskakujących doświadczeń i to z dziedzin bardzo – wydawałoby się – od siebie odległych. Przykłady: cenę towaru/usługi negocjować należy przed zorientowaniem się, ile sztuk chcemy kupić, alkoholicy nie mają prawa (sic!) interesować się, czy ich działanie podejmowane w ramach realizacji V Tradycji przynosi w ogóle jakiekolwiek efekty, jednak wydawać bez skrupułów pieniądze Wspólnoty na to działanie mogą i powinni jak najbardziej, to sumienie grupy drogą głosowania decyduje, co jej członkowie mogą robić po mityngu, w imieniu grupy występować może każdy, komu się zachce…
Tak, świat stale się zmienia i wygląda na to, że powoli zaczyna mnie już przeganiać – za „moich czasów” (pracowałem w handlu 15 lat) inną cenę negocjowałem, gdy chciałem kupić 5 sztuk czegoś tam, a zupełnie inną, gdy zamawiałem 10 tysięcy, moja grupa AA nie próbowała decydować, co mi po mityngu wolno i co powinienem robić, grupę reprezentował na zewnątrz (poza strukturami AA) jej rzecznik, a trzeźwi ludzie zastanawiali się czasem, czy ich działania przynoszą w ogóle jakieś efekty, bo może tylko niefrasobliwie trwonią cudze pieniądze. Ale mniejsza z tym, starzeję się najwyraźniej i w obecnej rzeczywistości wymądrzać się już chyba nie powinienem.

Najciekawsza w grudniu (Boże Narodzenie nadchodzi?) była rozmowa z alkoholikiem, potencjalnym podopiecznym, o „Bogu, jakkolwiek Go pojmujemy” i o wyznaniu/religii współzałożyciela Wspólnoty, Billa. W wielkim skrócie postawa mojego rozmówcy: Bill W. był maklerem na Wall Street, a Wall Street to wiadomo, Żydzi; on musiał się im podlizywać, bo był tam poważnie zadłużony, ale my nie musimy, więc będziemy „robić” Program, jednak pod warunkiem, że określenie „Bóg, jakkolwiek Go pojmujemy” zastąpimy Jezusem Chrystusem. Padł także argument odwołujący się do pewnego starego artykułu księdza Dziewickiego. Znam ten tekst, zresztą całkiem niedawno publikowany był w biuletynie okolicznościowym „Inna bajka bis”. Ksiądz Dziewiecki napisał w nim: „Zawsze jednak chodzi o odkrywanie prawdziwego Boga, którym dla Billa W. był Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie”.

Na zamianę się nie zgodziłem („Boga, jakkolwiek Go pojmujemy” na Jezusa Chrystusa), źle też znoszę próby stawiania mi warunków, więc ze sponsorowania nic nie wyszło, ale samo stwierdzenie księdza szczególnie mnie zainteresowało – od wielu lat interesuję się historią Wspólnoty, jej założycieli, pierwszych weteranów, i przyszło mi na myśl, że tak naprawdę nie wiem, jakiego wyznania był Bill W., o ile w ogóle jakiegokolwiek. Ale od czego członkowie Wspólnoty AA mają literaturę AA?

Przekazy historyczne potwierdzają bliską znajomość, może nawet przyjaźń, Billa W. z prałatem Sheenem, ojcem Dowlingiem, pastorem Samem Shoemakerem z Kościoła Episkopalnego i zapewne innymi jeszcze duchownymi, jednak w oficjalnej literaturze Wspólnoty AA znaleźć można takie oto stwierdzenia:

Nie interesuje nas to, jakie są wierzenia naszych członków. Są to sprawy całkowicie prywatne. WK s. 23.

Właśnie w tym miejscu rozstałem się z pastorami i systemami religijnymi znanymi ludziom. Gdy mówili mi o uosobionym Bogu, który jest miłością, nadludzką siłą i wskazaniem, irytowałem się i odrzucałem tę teorię. Przyznawałem natomiast, że Chrystus  z pewnością był wielkim człowiekiem, niezbyt dokładnie naśladowanym przez tych, którzy Go wyznają. WK s. 9.

Patrząc z perspektywy, Lois [żona Billa] była przekonana, że Bill nie miał zamiaru, w żadnym wypadku, naprawdę się nawrócić. Mówiła: „Nigdy naprawdę nie nurtowała go myśl o nawróceniu się”. „Przekaż dalej” s. 303.

Jedyną rzeczą, która trochę mnie niepokoi jest niezdolność Kościoła do wyznania swoich grzechów. „Przekaż dalej” s. 304.

W pochodzącym z 1948 roku liście do Clerna L. czytamy między innymi: „Rzeczą, która wciąż drażni mnie we wszystkich instytucjonalnych religiach, jest to, że wszystkie one roszczą sobie cholerne pretensje do absolutnej racji. Każda z nich wydaje się sądzić, że ma bezpośrednie połączenie z Panem Bogiem, a jej duchowe wody są niczym kryształ. Wielkie religie, aby zapewnić sobie nowych wyznawców bądź ukarać niewiernych, gwałciły wszystkie znane prawa, ludzkie czy boskie”. „Przekaż dalej” s. 306.

 

Jeśli ktoś z czytelników zna jeszcze jakieś inne źródła informacji (w języku polskim) na temat stosunku Billa W. do takiej czy innej konkretnej religii, to proszę o informację.

18 komentarzy:

  1. Jestem po lekturze "Przekaż dalej" i nie natrafiłem na żaden fragment, który by potwierdzał kategoryczne stwierdzenie ks. Dziewieckiego na temat konkretnego wyznania Billa W.
    Poza tym: jakie to ma dla mnie znaczenie? Marginalne. Ważne, że Program AA jest programem duchowym, co przyznają inni duchowni katoliccy (patrz "Jakkolwiek Go pojmuję", Skrytka 2/4/3, październik 2013). Jeśli na drodze rozwoju duchowego zbliżę się, czy też utożsamię z jednym z wyznań, to będzie to moja prywatna sprawa. Tak samo, jak to było w przypadku jednego z alkoholików, współzałożyciela Wspólnoty, Billa W.

    Pogody ducha,
    jaremah

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W procesie zdrowienia, trzeźwienia, czy jak tam to zwał, ewentualne wyznanie Billa W. oraz prywatne przekonania na ten temat jakiegoś księdza, nie mają kompletnie żadnego znaczenia. Takimi sprawami (historia AA i weteranów) interesuje się zapewne nie więcej niż sto osób w Polsce; dla nich tego typu informacje mają znaczenie, bo to hobbyści i pasjonaci. :-)

      Usuń
  2. nigdzie nie znalazłem informacji aby Bill czerpał z duchowości innej niż chrześcijańska (uczestnictwo w GO, czytanie Biblii na mitingach, późniejsze poszukiwania w duchowości ignacjańskiej, są tego potwierdzeniem) , natomiast co do inspiracji filozoficznych, to znaczącą role odegrał amerykański transcendentalizm. Natomiast z Billem jest inny problem, miał zamiłowanie do empiryzmu, niestety, także w sprawach duchowych. Doprowadzało to do dość ryzykownych(z współczesnej perspektywy) zachowań takich jak zajmowanie się spirytyzmem, czy sięganie po psychodeliki. Problem polega na tym , ze nie odrzucając Chrystusa, czy nawet szukając Go, sięgał po techniki, z pewnością ekscytujące, ale niestety nie trwałe, przynoszące chaos, być może w tym tkwi jakaś przyczyną jego wieloletniej depresji..

    OdpowiedzUsuń
  3. tu jeszcze cytat a propos chrześcijaństwa Billa z ,,Jak to widzi Bill'' ,,Mocno wierząc, że Chrystus może dokonać wszystkiego, w swym zarozumialstwie nieświadomie ubzdurałem sobie, że będzie On działał zawsze i wyłącznie poprzez mnie – wtedy, gdy będę chciał, i w taki sposób, jaki wybiorę.(...) Przyszło mi więc zamilknąć i pamiętać, że to On jest Bogiem, nie ja''

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście - Grupy Oksfordzkie były (i są - jako Moralne przezbrojenie, czy dozbrojenie) oparte na chrześcijaństwie (nie mylić z katolicyzmem) i zakładać można, że i w takiej tradycji Bill się wychował. To podobnie do Polski i XX-XXI wieku: jest to kultura i duchowość chrześcijańska i wychowani w niej zostali nawet ci, którzy wierzą, że są ateistami i agnostykami. Tym niemniej może warto uszanować decyzję człowieka dotyczącą jego samego: "Właśnie w tym miejscu rozstałem się z pastorami i systemami religijnymi znanymi ludziom".

      Usuń
    2. ,,oparte na chrześcijaństwie (nie mylić z katolicyzmem)'' no tak wiadomo , ze katolicyzm to nie chrześcijaństwo ;), ale mówiąc poważnie to na całym obszarze kultury krajów peryferyjnych występują podobnego rodzaju napięcia, polskie AA nie może być wolne, podobnie jak klasa polityczna, kościoły, ruchy społeczne, od wszelkiego rodzaju stereotypizacji, konwenansów i konfliktów wynikających z nie tak dawnych rzezi na tle narodowościowym i religijnym w tej części Europy. Tego nie da się zagłuszyć i w szybki sposób zmienić, natomiast można to spróbować zaakceptować jako swoisty fenomen. Program AA jest przecież także dla krzyżowców, nazistów, antysemitów, stalinistów i oczywiście mogą oni wierzyć w Wielkiego Złego Żyda z Wall Street, czy tam w Manitou, skoro tak bardzo potrzebują identyfikacji, mogą przecież nadal prowadzić swoją działalność misyjną, spierać się, strzelać, palić na stosach itp. z jednym maleńkim wyjątkiem nie na mitingu.Tu pomaga metafora mitingu jako wc - miejsca ważnego, potrzebnego, intymnego w którym trudno ustawiać stosy i palić heretyków, tu mówimy o ,,fizjologii'' naszej duchowości a nie o doktrynach. Zgódźmy się, że wszyscy niezależnie od naszych prywatnych obsesji potrzebujemy czasami z niego skorzystać.

      Usuń
    3. Otóż właśnie w Polsce chyba nie wszystkim wiadomo, że chrześcijaństwo to nie to samo, co katolicyzm. Pojęcia takie jak "wyznanie" oraz "religia" często są tu używane i rozumiane zamiennie.
      Wspólnota AA nie jest związana z żadną sektą, wyznaniem... - i chyba nie tylko na mityngu. Praca z podopiecznym innego wyznania albo odmiennej orientacji politycznej mogłaby się stać niemożliwa, gdybyśmy tego typu spraw nie umieli zostawiać poza murami AA-owskiego getta.

      Usuń
  4. drzewo to nie co dąb, co nie zmienia faktu, że dąb jest drzewem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nie rozumiem… :-(
      Religia to nie to samo, co wyzwanie, a chrześcijaństwo to nie to samo, co katolicyzm – to wszystko, co chciałem doprecyzować.

      Nie każda roślina jest drzewem, nie każde drzewo jest dębem - to chyba oczywiste.

      Usuń
    2. w oryginale piszesz ,,oparte na chrześcijaństwie (nie mylić z katolicyzmem)'' brzmi to tak jakbyś odciął katolicyzm od chrześcijaństwa, prawdopodobnie inaczej rozumiemy pojęcie katolicyzmu.

      Usuń
    3. Religia to nie to samo, co wyznanie... - miało być. Najwyraźniej czas spać. :-)

      Usuń
  5. Możliwe, że inaczej, ale... na katolicyzmie to ja się nie znam, dyskutował o nim nie będę. Nie moja sprawa. Ja jestem zwykły pijak, co to tylko pić przestał.

    OdpowiedzUsuń
  6. aa w tym sensie, jasne, w GO brali udział przedstawiciele różnych chrześcijańskich grup wyznaniowych, początkowo głównie o protestanckiej proweniencji, ja też nie będę dyskutował bo jestem ćpun. dobranoc

    OdpowiedzUsuń
  7. tu jeszcze trochę rożnych informacji dot. źródeł duchowości AA: z wypowiedzi BW: ,,(...)Every thoughtful A.A. realizes that the divine grace which has always flowed through the Church is the ultimate foundation on which A.A. rests. Our spiritual origins are Christian.'' ,,(..)Following this explanation of mine my new Jesuit friends pointed to a chart that hung on the wall. They explained that this was a comparison between the Spiritual Exercises of St. Ignatius and the Twelve Steps of Alcoholics Anonymous, that, in principle, this correspondence was amazingly exact. I believe they also made the somewhat startling statement that spiritual principles set forth in our Twelve Steps appeared in the identical order that they do in the Ignatian Exercises.

    In my abysmal ignorance, I actually inquired, "Please tell me - who is this fellow Ignatius?"

    While of course the Twelve Steps of Alcoholics Anonymous contain nothing new, there seems no doubt that this singular and exact identification with the Ignatian Exercises has done much to make the close and fruitful relation that we now enjoy with the Church.''
    link:http://www.silkworth.net/religion_clergy/01052.html

    OdpowiedzUsuń
  8. tu jeszcze informacja, niestety bez cytatu, o rozważanej konwersji Billa na katolicyzm: ,,In 1947 Wilson took instruction from Archbishop Fulton Sheen, but later broke off his investigation into Catholicism with the quip, "The thing that irks me about all religion is how confoundedly right they all are." 22 Wilson later added that, had he converted, it would have been perceived as an endorsement of Catholicism by a co-founder of AA, which he believed would jeopardize the fellowship. 23 '' w przypisach mamy list do Joego Dinglesa z 1957 roku, ciekawe czy został opublikowany. http://www.angelusonline.org/index.php?section=articles&subsection=show_article&article_id=2155

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że spora część duchowego programu AA ma swe źródła w GO o orientacji raczej protestanckiej, jak i fakt, że obrachunek moralny AA wywodzi się z prac Ignacego Loyoli (jezuici), nie ulega – jak sądzę – wątpliwości. Tym niemniej zakładam, że wolny obywatel wolnego kraju, jakim bez wątpienia był Bill W., i jego równie wolna żona lepiej wiedzą, jakiego był wyznania i z jaką religią się identyfikował, czyli, co oznaczają słowa (pozwolę sobie powtórzyć):
      „Właśnie w tym miejscu rozstałem się z pastorami i systemami religijnymi znanymi ludziom”.
      „Lois była przekonana, że Bill nie miał zamiaru, w żadnym wypadku, naprawdę się nawrócić. Mówiła: „Nigdy naprawdę nie nurtowała go myśl o nawróceniu się”.

      Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby alkoholicy (i zdaje się nie tylko) wiedzieli lepiej od samego Billa, w co on wierzył.

      Usuń
  9. „Właśnie w tym miejscu rozstałem się z pastorami i systemami religijnymi znanymi ludziom” to fragment wypowiedzi dotyczącej światopoglądu Billa z okresu aktywnego picia, kolejne zdanie brzmi: ,,Gdy mówili mi o uosobionym Bogu, który jest miłością, nadludzką siłą, wskazaniem kierunku życia, irytowałem się i odrzucałem tę teorię.'' , to wszystko dotyczy przekonań z początku drogi. Jak wiadomo , Bill nie rozstał się z kapłanami i systemami religijnymi na całe życie, bo spotykał się z nimi dyskutował, szukał u nich wsparcia. Chyba jednak do końca życia pozostał poszukiwaczem i eksperymentatorem w obszarach duchowych, zainteresowanym ale i zdystansowanym do doktryn kościelnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rozstanie nie traktuję też zbyt dosłownie. :-)

      Usuń