sobota, 16 sierpnia 2014

Notatki sponsora (odc. 035)


Egoizm, egocentryzm, koncentracja na samym sobie!... To właśnie jest, jak sądzimy, zasadnicze źródło naszych kłopotów. Cytat z Wielkiej Księgi (wydanie II, s. 52), ale też stwierdzenie często powtarzane przez sponsora, utkwiło mi w pamięci (mam nadzieję) na zawsze. Może właśnie dlatego podczas pracy z podopiecznym zwróciłem uwagę na zdanie, którego sens wydawał mi się sprzeczny z tym wyżej. Dotyczyło ono Billa i Boba: Obaj musieli pokonać inne trudności i nieustannie uważać na swój stan psychiczny (WK, wydanie II, s. 136-37). Więc jak to? Koncentracja na samym sobie jest źródłem problemów, a nieustanne koncentrowanie się na własnych stanach psychicznych, nastrojach, uczuciach, emocjach itd. jest pożądane?

Kolejny raz poprosiłem o pomoc kolegów, którzy – w odróżnieniu ode mnie – znają doskonale język angielski. W oryginalnej wersji Wielkiej Księgi znaleźli to zdanie w moment. Jak podejrzewałem, nie ma tam mowy o skupianiu się na jakichś tam stanach psychicznych, jest natomiast użyte określenie spiritual active – duchowa aktywność. Alkoholicy nie mieli zajmować się sobą i swoimi stanami psychicznymi! Żeby utrzymać abstynencję, żyć bezpiecznie obok alkoholu bez alkoholu, musieli nieustannie być aktywni duchowo! 

Na mityngach grup, na których bywam, bardzo często usłyszeć można, że specyficzny dobrostan psycho-emocjonalno-duchowy (trzeźwe, spełnione, satysfakcjonujące życie, pogoda ducha), jaki osiągnęliśmy dzięki pomocy Boga i pracy na Programie, nie jest dożywotnim prezentem, jest… warunkowy. Warunkiem zachowania go nie jest jednak koncentracja na samym sobie, ale aktywność duchowa.

Jak długo jeszcze posługiwać się będziemy w Polsce jakąś własną odmianą Wielkiej Księgi, pozbawioną historii osobistych (piciorysy polskich AA są niewątpliwie ciekawe, ale trudno w nich znaleźć posłanie AA), najeżoną błędami i nie tylko błędami?
Kilka lat temu miałem nadzieję, że nowe wydanie „Anonimowych Alkoholików” ukaże się najpóźniej na czterdziestolecie AA w Polsce. Rocznicowy Zlot Radości właśnie trwa. Nowej WK jak nie było, tak nie ma. Zespół tłumaczy został (podobno!) rozwiązany. Znowu się nie udało, znowu nam nie wyszło, a szkoda. Ale może kiedyś…

13 komentarzy:

  1. Miałem jakieś pozytywne oczekiwania co do tej komisji. Kiedy się dowiedziałem, że jej członkowie rozeszli się z niczym byłem zawiedziony. Poruszyłem ten temat na mojej grupie (w kuluarach). Spotkałem się z opinią, że całe to "rozgrzebywanie" WK jest zabawą "mózgowców", którzy szukają dziury w całym, bo po co zmieniać coś, co od dawna świetnie działa. Kiedy spytałem, czy na pewno, bo od kiedy ja chodzę na mityngi (prawie 4 lata), trwałą abstynencję zachował na naszej grupie zaledwie jeden chłopak, usłyszałem, że przyczyna tkwi z pewnością w czym innym, a ruszać WK, Kroki, AA, to po prostu jakaś krecia robota :-(

    OdpowiedzUsuń
  2. Dopóki nie nastąpi zmiana myślenia w całym polskim ruchu AA i mityngi zamknięto- otwarte prowadzone w formie terapeutycznej nie zmienią się po prostu w mityngi AA na których dzielimy się doświadczeniem siłą i nadzieją wynikającą z Programu AA trzeba uzbroić się w cierpliwość i nieść „to posłanie” z 12 Kroku, pomimo wielu przeszkód. Co do tłumaczeń. Pewnie, że lepiej by było aby w końcu pojawiła się WK przetłumaczona z angielskiego prawidłowo. Jednak dotychczasowe dokonania zespołu tłumaczenia dla nie są już dla mnie ważne. Miałem przyjemność zapoznać się z proponowanymi poprawkami, korektami. Osobiście, nie miałem problemu z przyjęciem tych zmian. Ze smutkiem przyjmuję wiadomość o prawdopodobnym zaprzestaniu prac tego zespołu. Znajomym tłumaczę, że są pewne nieścisłości w tłumaczeniu, które mogą nasuwać złą interpretację pewnych pojęć i wskazuje na tłumaczenia zaproponowane przez zespół. Wiedza i doświadczenie jakie zdobyłem pracując na Programie AA pozwala mi również wyjaśnić zainteresowanym pewne pojęcia inaczej (z punktu widzenia podopiecznego i sponsora) niż są one rozumiane powszechnie na mityngach terapeutycznych. Zbyt długo zajmowałem się sobą. Egocentryzm pochłonął mnie całkowicie. „Programowa wiedza”, którą nabyłem nie pozwala mi na kontynuowanie zainteresowania wyłącznie samym sobą, jeżeli mam osiągnąć inne efekty niż dotychczas. Wręcz przeciwnie, skierowuje mnie w stronę pomocy innym, co było dla mnie tylko teorią. Jest dla mnie rzeczą oczywistą, że oddalanie się istoty Programu AA, ustawanie w pracy, zabijanie w sobie duchowości doprowadzi mnie na skraj przepaści, gdzie będę już sobie życzył tylko śmierci. Stałem nad nią. Drogę więc do niej znam. Wybrałem inną. Zauważam, że większość AAwców (subiektywnie oceniam) broni się przed pracą na Programie AA przechodząc jednocześnie do ataku, wytaczając baterię nietrafionych argumentów. Interesuję się analizą wypadków lotniczych. W toku wielu lat badań komisje m.in. doszły do wniosku, że często piloci boją się zmienić raz podjętą decyzję, choć wini to zrobić jak tylko powezmą wiadomość że jest ona błędna. „Większości z nas podejmowanie decyzji przychodzi z trudem. Jest to jedna z tych rzeczy, które najchętniej przekładamy na jutro, bo to jest i stresujące, i meczące. Gdy się już z podjęciem decyzji uporamy, nadchodzi silne uczucie ulgi-załatwione, teraz to już z górki. Ale bywa i tak, że podjęta decyzja jest błędna, a wówczas istniej tendencja do trzymania się jej na dobre i na złe, bo wycofanie się z niej jest daleko trudniejsze i bardziej stresujące, a niektórych przypadkach zabójcze dla męskiego ego” (str. 100, Pilot. Naga Prawda, David Beaty,. W-wa 2013, Wyd. I). Myślę, że osoby, AAowcy którzy podjęli decyzję, że ich celem jest tylko abstynencja borykają się z podobną sytuacją- stresem przed zmianą decyzji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy zespół, który zapewne lada moment podejmie pracę, na pewno wykorzysta doświadczenia poprzedniego. Chodzi tylko o to, że cały ten proces wydłuża się znowu. I znowu w grę wchodzą raczej lata niż miesiące.

      Usuń
    2. Na zlocie AA wystąpiła jedna Pani z Akron, która stwierdziła : "Wy, podobnie jak we wszystkich krajach, kłócicie się o tłumaczenie WK, my w USA kłócimy się o interpretacje :) ". Rozumiem ludzi którzy boją się nowego tłumaczenia. Na mitingach pojawiają się ludzi którzy porównują swój stosunek do WK do tego jaki mają do Biblii. Dla takich ludzi nowe tłumaczenie pachnie herezją.
      Ja również czuje smutek na wieść że zespół odpowiedzialny za tłumaczenie przerwał pracę :(

      Usuń
    3. Irena z Akron jest niesamowita - była u nas w Opolu 2-3 razy.
      Z zespół powstanie nowy, nie ma się co martwić. Tyle, że to potrwa.

      Usuń
  3. Nam zawsze cos bedzie przeszkadzalo.Mam zakrzywiony obraz rzeczywistosci jesli zaloze okulary w postaci sily wyzszej widze dobrze tylko musze przecierac :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem wprost-po przeczytaniu polskich piciorysów pozostaje tylko albo się upić albo palnąć sobie w łeb. Co do komisji szanownych tłumaczy to wolę się nie wypowiadać. Nigdy nie wierzyłem, że uporają się z tym tematem. Lepiej zajmować się pierdołami np. jakimiś kolejnymi obchodami czegoś tam. Mój sponsor, który pracował na oryginalnym big booku określił to tak- wiesz to jest tak jakby kur..przetłumaczyć na angielski pół "Pana Tadeusza"... Z powyższych względów z polską "wspólnotą" działaczy partyjnych ja nie chcę mieć nic wspólnego

    OdpowiedzUsuń
  5. Te posty przypominaja mi gre w gluchy telefon. Ktos cos tam napisal, a potem juz poszlo. Bez trzymanki. Komisja d/s tlumaczenia Wielkiej ksiegi istnieje i z tego co wiem ma sie niezle. Po pond rocznej pracy nad rozdzialem piatym, jej czlonkowie doszli do wniosku , ze aby pracowac bardziej efektywnie,nalezy zmienic formule pracy zespolu. Co tez sie stalo. Szanownym krytykom, sugerowalbym zdobycie sie na troche cierpliwosci, zrozumienia i zaufania. Na oceny przyjdzie czas, gdy praca nad tlumaczeniem zostanie ukonczona..

    OdpowiedzUsuń
  6. A to przepraszam! A czy ja tego tłumaczenia dożyję?:) Bo jak jeden rozdział w rok to mogę przeliczyć ile jest rozdziałów i to już idzie w lata:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też żyję nadzieją, że dożyję. :-) Podobnie z "Językiem serca".

      Usuń
  7. Tak Irenka jest super i film nakręcony z jej udziałem o historii powstania AA nakręcony przez Rafała AH serdecznie polecam. A kto był z Was na mszy św. rozpoczynającej o godz 10 Zlot 40 lecia AA ? Teresa znanaw kręgach AA jako św.Teresa mówiła tam świadectwo zarazem. Wielu pewnie nawet nie zauważył tego pkt programu, bo przecież Bóg.a AA ..............no cóż.-Adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie na tym Zlocie niestety nie było. :-(

      Usuń