piątek, 12 września 2014

Deon: To jest pułapka kobiet

Pułapka kobiet – o „Alkoholiczce" Miki Dunin

Wszyscy jesteśmy, byliśmy albo w określonych warunkach bywamy złodziejami, oszustami i kłamcami, wielu cudzołożnikami, ale trzeźwe alkoholiczki i alkoholicy nie udają przynajmniej świętoszkowato, że to nieprawda, że oni nigdy nie…

Brudne ubrania, przykra woń dawno niemytych ciał, zmierzwione włosy… - wzrok dziki, suknia plugawa, chciałoby się przywołać słowa wieszcza - osiedlowi pijacy, może alkoholicy, ale niekoniecznie; niekoniecznie też bezdomni. W przeważającej większości mężczyźni, najczęściej w średnim wieku. Kobiety? Bardzo, bardzo rzadko, wyjątkowo, sporadycznie. Zapewne właśnie dlatego "alkoholik" to w naszej wyobraźni zawsze mężczyzna. Poza tym, jak to? Kobieta pracująca, matka dzieciom, katoliczka, Matka Polka - alkoholiczką?! Przecież to się w głowie nie mieści!

Nie mieści się w głowach wszystkich obłudnie zniesmaczonych wyznawców narodowych przekonań, wizji i mitów, powtarzających bzdurne teorie, że grzeczne dziewczynki z dobrych domów to nie… że porządne kobiety to by nigdy… Tak zaczyna się piekło kobiet i pułapka, bo powstrzymać się od picia już nie potrafią (uzależnienie oznacza TAKŻE bezsilność wobec alkoholu - choć to akurat wierzchołek góry lodowej, objaw niewątpliwie spektakularny, lecz chyba jednak nie najważniejszy), a poprosić o pomoc, zgłosić się na leczenie do poradni odwykowej albo do Wspólnoty Anonimowych Alkoholików nie pozwala im wstyd, ale przede wszystkim piętno społeczne, stygmat: alkoholiczka = kobieta upadła… Swoją drogą od wielu lat zastanawiam się, cóż by to miało znaczyć i dlaczego takie bzdury?

Po wsiach powiadają, że lepiej jest być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem, ale to też kobiet nie dotyczy, a przynajmniej nie bezpośrednio, bo niby jaka z niej anonimowa alkoholiczka? Przecież to Ziuta od Iksińskich, cała wieś ją zna! Nie mówiąc już o tym, że prawie każdy ją miał, bo przecież wiadomo: baba pijana - d… sprzedana (kolejna polska mądrość ludowa).

Historia opowiedziana przez Mikę Dunin jest wyjątkowo bolesna i przyznaję, że kilka razy łzy ciekły mi po policzkach (np. wyścigi w napychaniu się soloną cebulą, kiedy dzieci już nic innego nie miały w domu do zjedzenia), bo tak nie powinny żyć i być traktowane dzieci, ale i później nie była to relacja wesoła, choć jej bohaterka już dorosła i - wydawałoby się - sama decydowała o swoim życiu. Bo możliwość podejmowania rozmaitych decyzji nie oznacza jeszcze automatycznie poukładanego, szczęśliwego, satysfakcjonującego, spełnionego życia ani realnej zdolności do zbudowania takowego - w przypadku tytułowej alkoholiczki było wręcz przeciwnie: chaos, zagubienie, brak realnego kontaktu z rzeczywistością (alkoholicy żyją w swoim własnym świecie wyobrażeń, przekonań i pozorów, i to nie tylko wtedy, kiedy są pod wpływem), negowanie oczywistych faktów i związków między nimi, bezradność wobec banalnych problemów, nieudane najczęściej próby zgadywania, jak ma być, jak się zachować, jak postąpić, co wybrać…
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz