piątek, 25 listopada 2016

Notatki sponsora (odc. 075)

Nie spędziłem we Wspólnocie całego życia, ale chyba wystarczająco długo, żeby zauważyć zmieniające się przekonania uczestników naszych spotkań. Większość tych zmian wynika z procesu trzeźwienia podczas pracy ze sponsorem na Programie, ale są też i takie zmiany, które wydają mi się podporządkowane modzie. A tak, w AA obserwuję także modę na takie lub inne postawy, przekonania, a przynajmniej mityngowe wypowiedzi. A moda, jak to moda – czasem się zmienia, czasem powraca.

Na warsztacie, w którym uczestniczę, prowadzący zaproponował pytanie/temat: Czy modlę się o konkretne rzeczy? Nic w tym pytaniu trudnego, ale tak jakoś się stało, że otworzyło mi ono sejf z wieloma  wspomnieniami, przemyśleniami, przeżyciami, doświadczeniami...

1. Kilkanaście lat temu zaobserwowałem w moim mieście i w środowisku AA modę na deklaracje typu: ja już o nic Boga nie proszę, tylko dziękuję. A jeśli ktoś przyznawał się do jakichś próśb, to tylko ogólnych i globalnych, np. pokój na świecie albo rozwiązanie światowego problemu niedożywienia. Moda minęła po kilkunastu miesiącach. Pojawiły się inne. Z czasem zastępowane przez jeszcze nowsze. Właściwie w modzie nie ma nic złego, ale może czasem warto odważyć się (tak – właściwe słowo!) na swój własny styl, na odrobinę intuicji i natchnienia, na powierzenie wreszcie? Znajdziemy intuicyjnie sposób postępowania w sytuacjach, których dotąd nie umieliśmy rozwiązać (WK, s. 72). Znajdziemy? Tak… jeśli szukamy…

2. Ignacjański Fundament (rekolekcje prowadzone przez jezuitów) i… to nieprawda, że zawsze, gdy czegoś pragniemy albo nawet pożądamy, oznacza to coś złego, i nie tylko nie powinniśmy tego osiągnąć, ale nawet niewłaściwe jest chcieć. To bzdura! Nazwanie naszych pragnień, wyrażenie ich, pozwala nam lepiej poznać samych siebie, ale przede wszystkim zbliża nas do Boga. Nasze najgłębsze pragnienia, pragnienie zmiany, rozwoju, stania się pożytecznym dla innych, mogą się okazać sposobem przemawiania Boga do nas; czasem tak właśnie powołuje On ludzi do określonych zadań.

3. Znajomy zwierzył się, że właśnie skończył Program, ale zupełnie nie czuje potrzeby pomagania innym. – Wiem, że powinienem mieć potrzebę, pragnienie przekazywania Programu kolejnym alkoholikom – wyznanie to wyraźnie wiele go kosztowało – ale… no, nie mam. Nie będę przecież udawał i oszukiwał. Smutno mi się robiło, gdy dotykałem jego smutku. Przyznał też, że niektóre zadośćuczynienia robił bez większego zaangażowania, po prostu tylko dlatego, że sponsor go zmusił, a kilku nie zrobił w ogóle, bo nie czuł potrzeby wynagradzania szkód paru konkretnym osobom.

Nie pragnie pomagać, nie pragnie zadośćuczynić kilku osobom… przez dłuższą chwilę nie wiedziałem, jak mu pomóc, co mu powiedzieć, ale nagle przyszło mi do głowy określenie, którego od lat używam wobec alkoholików przyjeżdżający na warsztat Krok za Krokiem do Woźniakowa (ludzie, którym się chce chcieć), i powiedziałem: Rozumiem, że teraz nie czujesz pragnienia przekazywania Programu, nie pragniesz też paru osobom zadośćuczynić, ale czy przynajmniej chcesz chcieć? – patrzył na mnie bez zrozumienia, więc dodałem: Czy pragniesz być albo stać się takim człowiekiem, który by tego chciał? Cisza trwała długo, pewnie zaglądał w swoją duszę i wreszcie nieśmiało skinął głową, a jeszcze później spytał cichutko, czy o coś takiego wolno się modlić. Coś takiego, czyli o siebie i własne pragnienia, a gdy brak chęci i pragnień, to o to, żeby się pojawiły. Powiedziałem mu, że tak, że jak najbardziej wolno, może nawet należy. I tak też uważam do dziś – modlić się wolno (prawie) o wszystko i wszystkie prośby zostaną wysłuchane, choć nie wszystkie będą zrealizowane, bo czasem Jego odpowiedź po prostu brzmi: NIE, ale tym nie mam powodu zajmować się ja.
Ale zrozumiem też, jeśli ktoś miałby na ten temat inne zdanie.








Za wszystko, co pstrokate, chwała niech będzie Panu –
Za niebo wielobarwne jak łaciate cielę;
Za grzbiety pstrągów, różem nakrapiane w cętki;
Za skrzydła zięb; żar szkarłatny rozłupanych kasztanów;
Za ziemię w działkach, kawałkach – za ugór i za zieleń;
I za rzemiosło wszelkie, jego narzędzia i sprzęty.
Wszystkiemu, co nadmierne, osobliwe i sprzeczne,
Rzeczom pstrym i pierzchliwym (któż wie, jak to się dzieje?),
Wartkim i wolnym, słodkim i słonym, mocnym i miękkim,
On początek daje, Ten, czyje piękno jest wieczne:
Jemu niech będą dzięki*.






…z jakiegoś powodu ludzie religijni często mylą środki z właściwie określonym celem. Początkowo człowiek jest przekonany, że Bóg przywiązuje wagę do stosownej postawy ciała, do tego, w którym dniu tygodnia powinno się odbywać konkretne nabożeństwo, do autorstwa i sposobu formułowania modlitw czy innych tego typu spraw. Tymczasem gdy życie człowieka przeobrazi się w nieustanną łączność duchową z Bogiem, okaże się, że wszystkie techniki, formuły, sakramenty i zwyczaje były tylko próbą generalną przed czymś autentycznym, przed samym życiem, które rzeczywiście może się stać nieustanną intencjonalną modlitwą**. 





---
*Gerard Manley Hopkins, „Wybór poezji”, przeł. Stanisław Barańczak, Wyd. Znak, Kraków 1981, s. 59.
** Richard Rohr, „Spadać w górę”, przekł. Beata Majczyna, wyd. WAM 2013, s. 29.

14 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie, "lekko" piszesz :) Lubię czytać Twoje wpisy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam, to chyba nie odosobniony przypadek gdy ktos po programie skupia sie tylko na głoszeniu mów na mitingach.Szczerze to widze tych programistów i cytatorów wielkiej ksiegi co klepią sie nawzajem po plecach a jak przyjdzie nowy alkocholik to maja go w nosie.Nie trzeba miec sponsora zeby zachowywac sie własciwie.Co z przepracowania programu jak jest zrobiony po łepkach i nadal zycie pełne pychy i egoizmu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatecznie i tak najważniejsze są efekty.

      Usuń
  3. A ja mam pytanie czy taką modlotwę moźna sobie rozpisać ;-) no źeby czegoś nie zaponieć czy powino to być według wzorca sory źe ja komùś moźne wydawać ze ja tu jakiś sarkazm sieje ale ja co dopiero się uczę pisać na blogach :-)a tak powaźnoe to jeszcze nie umiem:-) Pozdrawiam Anonimowy Krzysztof zreszą co tu ukrywać Alkocholik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można... :-) Powodzenia, Krzysztof!

      Usuń
  4. Sztrzeliłem gafę z'' tym co tu ukrywać''Anonimowy Krzysztof zresztą ALKCHOLIK

    OdpowiedzUsuń
  5. "Gdy posiadasz Ducha Świętego, na własnej skórze uczysz się żyć jak Jezus." R. Alcorn

    pozdr serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. To co napisałeś pomogło mi dzisiaj.Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo - zawsze do usług. :-)

      Usuń
  7. Ja proszę Boga o wiele rzeczy, o trzeźwość dla podopiecznych, o siłę do zmagania się z trudnościami, o cierpliwość i wytrzymałość w chorobie dla bliskich, o zdrowie dla ciężko chorego syna znajomej... Nie wiem czy to źle czy dobrze. Mam w sobie ogrom wdzięczności dla Niego ale i tak proszę. Nie znam sie na modach i nie bardzo mnie to zajmuje. Buduję moją relację z Bogiem. Poprzez modlitwę i kontemplację. Inaczej nie umiem.

    OdpowiedzUsuń