czwartek, 9 marca 2017

Notatki sponsora (odc. 081)

Mężczyzna wbija gwoździe. Jednak robi to jakoś tak… dziwnie, a i narzędzia używa wyraźnie problematycznego. Podchodzi do niego drugi facet, przez chwilę obserwuje i wreszcie pyta:

- Dlaczego w taki właśnie sposób wbijasz gwoździe?

- Bo to jest sposób najlepszy!

- Najlepszy? Czy w „Historii domowych napraw i remontów” nie pisali, że ten twój sposób jest archaiczny, że w taki sposób nie wbija się gwoździ już od dawna, że od lat są w użyciu inne, znacznie lepsze narzędzia, techniki i metody?

- Owszem, pisać-pisali, ale co mnie to obchodzi. W taki sposób, jak ja to robię, jest najlepiej!

- A próbowałeś chociaż tego sposobu, który opisali w „Historii” i który od lat praktykują tysiące ludzi?

- Nie, nie próbowałem, po co, skoro mój jest najlepszy?!

- Sposób dobry albo zły… to się poznaje nie po przekonaniach, ale po efektach, prawda?

- Jasne! Właśnie tak! I mój jest zdecydowanie najlepszy!

- Jak możesz twierdzić, że jest najlepszy, skoro wszędzie wokół walają się pogięte gwoździe, deska jest poobijana chybionymi uderzeniami, a ty masz poranione palce?!

- I co z tego? To normalne przy wbijaniu gwoździ najlepszą, czyli stosowaną przeze mnie, metodą. Tak po prostu być musi.

Na tym rozmowa się kończy.
  

Zadanie: zastanów się i odpowiedz, czy mężczyzna wbijający gwoździe i upierający się, że robi to w najlepszy sposób, jest poczytalny, czy kieruje się zdrowym rozsądkiem, czy można go nazwać człowiekiem trzeźwo myślącym?



15.03.2017
Minęło kilka dni, więc zgodnie z obietnicą ciąg dalszy nastąpił, czyli rozwiązanie zagadki.

W roku 2014, jeśli dobrze pamiętam, ukazał się „Poradnik dla służb AA” oznaczony jako wersja robocza 8 (w brązowej okładce). Wersje wcześniejsze dostępne były w formie elektronicznej i, z założenia, służyć miały publicznej konsultacji. Zgłaszałem swoje uwagi, sygnalizowałem błędy, proponowałem rozwiązania, z wielkim zapałem, a nawet nadzieją, do czasu aż „Poradnik” ukazał się drukiem i okazało się, że większość moich sugestii i uwag została zwyczajnie zignorowana.
W roku 2016 pewien alkoholik proponował mi wzięcie udziału z pracach nad kolejną, nową wersją „Poradnika”, ale odmówiłem. Dlaczego? Bo przestałem już walczyć z kimkolwiek i czymkolwiek… a przynajmniej się staram.

Na początku roku 2017 wydany został „Poradnik dla służb AA” wersja 9, rozszerzony o podręcznik Billa na temat Dwunastu Koncepcji AA. Wydanie z Koncepcjami wydaje mi się świetnym pomysłem, mimo że pewne rozbawienie wywołuje określenie „my pijący”, ale mniejsza z tym.  Teraz jednak wrócę do anegdoty o przemiłym panu (tak, ja też uważam, że trzeźwe myślenie mocno u niego szwankuje), wbijającym gwoździe. Okazuje się, że rzecz cała – tak naprawdę – dotyczy kwestii podziału mityngowego kapelusza.

W zakresie Tradycji Siódmej moje wiele razy powtarzane uwagi do kolejnych wersji „Poradnika” sprowadzały się do trzech podstawowych elementów:

1. Według „Poradnika dla służb AA” procentowy podział kapelusza jest najlepszy – choć Wspólnota AA w Polsce nigdy na szeroką skalę nie testowała żadnego innego sposobu.

2. Według „Poradnika służb AA” procentowy podział kapelusza jest najlepszy* – choć z książki, będącej najrzetelniejszą historią AA**, wynika, że był to nieudany eksperyment we Wspólnocie AA w Ameryce, bodajże w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Sposób ten się nie sprawdził, nie spełnił pokładanych w nim nadziei. To był po prostu niewypał.

3. Według „Poradnika służb AA” procentowy podział kapelusza jest najlepszy – choć nie ulega wątpliwości, że mimo jego dość powszechnego stosowania w naszym kraju od lat, we Wspólnocie AA Polsce, nie „jesteśmy samowystarczalni poprzez własne dobrowolne datki”, jak sugeruje Preambuła i jak to działa na przykład w Irlandii, ale nasza Wspólnota utrzymuje się w znacznej mierze z wyśrubowanych marż na książki.

Moim skromnym zdaniem jest to też kolejna próba przekształcenia Wspólnoty AA w organizację, w której od osobistej odpowiedzialności ważniejsze są regulaminy, zakazy, nakazy, normy itd. Jeśli jest przepis – nie potrzeba myśleć, zastanawiać się, decydować, brać odpowiedzialność za swoją decyzję.

Przy okazji… „Dlaczego „Poradnik dla służb AA”, a nie „Poradnik dla służb AA w Polsce”? Czyżby próba sugerowania, że taki sam „Poradnik” jest w użyciu we Wspólnocie AA wszędzie na świecie?

Inne moje wątpliwości też pozostały aktualne, mimo wydania nowej wersji „Poradnika”, na przykład urzędniczo-nakazowa nowomowa:, „sugeruje się”, „zaleca się” – nie taki jest język Anonimowych Alkoholików; Wielka Księga i 12x12 pisane są w pierwszej osobie liczmy mnogiej, to jest: uwierzyliśmy, zrobiliśmy, postanowiliśmy, przyznaliśmy… tak, my, MY we Wspólnocie AA.

Próby decydowania, komu wolno nazywać się weteranem. To jest i miał być „Poradnik służb”! Czyżby w AA w Polsce weteraństwo było jakąś służbą?

Lansowanie wzoru scenariusza sprzed lat. Tak, tego niebieskiego, chyba z 2008 roku, który sugeruje, że świeczka pali się na wszystkich mityngach AA na świecie (sic!), a anonimowi alkoholicy mogą udawać, że nie poznają się na ulicach (ale mi wspólnota!).

Zastanawialiście się wraz ze mną nad zdrowym rozsądkiem i trzeźwością tego wbijacza gwoździ, a co z naszymi zaufanymi sługami, którym, w dobrej wierze, powierzyliśmy zadanie napisania „Poradnika”, i którzy na początku bieżącego roku, za nasze pieniądze, wyprodukowali to… dzieło? Czy rzeczywiście im ufamy i czy mamy podstawy, żeby ufać ich wiedzy, doświadczeniu, zdrowemu rozsądkowi? W pewnej mądrej księdze napisano, że poznacie ich po ich owocach, a te są (delikatnie mówiąc) co najmniej problematyczne.





--
* „Poradnik dla służb AA” v.9 rok 2017, strona 52: “…najlepiej według schematu 60-20-10-10…”,  „Zaleca się, aby zebrane datki dzielić zgodnie ze schematem: 60-20-10-10”. 
** „Not-God” – Ernest Kurtz, str. 280-282.

5 komentarzy:

  1. Meszuge, kocham Twoje artykuły, ale mam wrażenie, że ten przykład jest trochę od czapy.Naprawdę,nie narzucajmy na siłę tego programu,posługując się manipulacją i wyświechtanymi sloganami.Nikogo nie da się wbrew jego woli nafaszerować nowymi ideałami.Określmy granice własnej odpowiedzialności, możemy jedynie wyciągnąć pomocną dłoń, gdy dana osoba sama uzna, że potrzebuje pomocy i poprosi o nią.Pozdrawiam serdecznie. Krzysiek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Za parę dni będzie ciąg dalszy - wtedy kilka spraw stanie się bardziej zrozumiałe.

      Usuń
  2. wydaje mi się, że może ta ostatnia odpowiedź :) ale ta historyjka faktycznie nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Każda by tu po trochu pasowała, jej wybór zaś zależy od tematyki bloga

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za ciąg dalszy, po pierwszym art.nie zatrybiłem o co chodzi.No właśnie"..wielkie idee mają tę wadę, że próbują realizować je głupcy".Ta sama mądra księga, o której wspominasz ujmuje to mniej więcej tak "Wynosi się głupotę na wysokie stanowiska, podczas gdy zdolni siedzą nisko"Koh.10:6.

    OdpowiedzUsuń