<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679</id><updated>2012-02-11T06:56:53.275+01:00</updated><category term='Pierwsza dekada'/><category term='Kroki i Tradycje'/><category term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Nazywają mnie Meszuge, jestem alkoholikiem…</title><subtitle type='html'>&lt;p&gt;Zbiór artykułów, esejów i innych tekstów publikowanych w różnych biuletynach Wspólnoty AA. Starsze z nich zawarłem w książce „Z PIEKŁA DO TRZEŹWOŚCI”.  Nowsze, oczywiście nie wszystkie, ale za to w pełnej wersji, znaleźć można w książkach „ALKOHOLIK” oraz „12 KROKÓW OD DNA”, wydanych w maju 2011 roku.&lt;/p&gt;</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>145</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-7384482251494349276</id><published>2012-01-21T09:09:00.002+01:00</published><updated>2012-01-21T09:15:19.204+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Porady na spotkaniach AA</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Oglądam właśnie bardzo stare materiały Telewizji Poznań, a konkretnie wywiady z profesjonalistami, którzy w Polsce założyli Wspólnotę AA (za co nieustannie jestem im wdzięczny). Są w tych nagraniach fragmenty wręcz nieprawdopodobne – jakiś anonimowy alkoholik opowiada na przykład o tym, jak był przesłuchiwany (za „komuny” oczywiście) i pytano go, czemu nie pije i kto za tym stoi? Jednak tym razem chodzi mi o kwestie poważniejsze, niż anegdotki z dawnych czasów. Problem w tym, że zgodnie ze swoimi doświadczeniami i przekonaniami oraz w najlepszej pewnie wierze, profesjonaliści (terapeuci, psychologowie, ale nie tylko) zorganizowali mityngi AA w Polsce na wzór i podobieństwo zajęć grupowych psychoterapii odwykowej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Na mityngu nie udziela się rad?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Dawno, dawno temu, na mityngu w moim mieście pojawił się alkoholik, Polak, od bardzo dawna mieszkający zagranicą, który nigdy wcześniej nie zetknął się polską wersją AA. Pamiętam też jego dezorientację, gdy prowadzący odebrał mu głos za próbę udzielenia rady. Zapytał wtedy zdumiony: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Nie wolno udzielać rad? To jak wy tu sobie pomagacie?&lt;/i&gt; To wydarzenie głęboko zapadło mi w pamięć i do dziś czasem zastanawiam się, czy wtedy, zabierając głos na mityngach, pomagaliśmy sobie wzajemnie, czy może każdy sobie… poprawiał nastrój, rozładowywał napięcie? Do dziś nie mam pewności; pewnie jedno i drugie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Powoli weryfikowane jest w praktyce dziwaczne przekonanie, że w AA nic się nie musi – powszechne w czasach, w których trafiłem do Wspólnoty. Coraz więcej grup zaczyna funkcjonować tak, by nie naruszało to Tradycji AA, które – tak przy okazji – wydają się być coraz lepiej znane i rozumiane. Może już czas zastanowić się nad celem i sensem kolejnej dość problematycznej reguły mityngowej w Polsce, a mianowicie: &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Anonimowi Alkoholicy nie udzielają rad&lt;/b&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Jednak zanim ewentualnie do tego dojdzie, warto podjąć decyzję, czy mityngi grupy mają się odbywać według reguł terapeutycznych, czy w duchu Wspólnoty AA. Jeśli sumienie grupy zdecyduje, że to pierwsze (a przecież może), to oczywiście sprawa jest zamknięta. Jednak jeśli chcielibyśmy mieć mityngi AA wolne od wpływów terapeutycznych (to też wolno), to może warto rozważyć poniższe kwestie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;1.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Podstawowe i fundamentalne pozycje książkowe Wspólnoty AA, czyli „Anonimowi Alkoholicy” (tak zwana Wielka Księga) oraz „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji” (w skrócie 12x12), to zbiory sugestii, wskazówek, zaleceń i rad.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;2. Jedno z najbardziej znanych powiedzeń we Wspólnocie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;jeśli chcesz mieć to, co my w AA posiadamy, rób to, co my zrobiliśmy&lt;/i&gt; – jest właśnie radą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;3. W Wielkiej Księdze znaleźć można takie oto zdania (i wiele podobnych): &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Opierając się na własnym doświadczeniu, możesz mu udzielić wielu praktycznych rad&lt;/i&gt;, albo &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Niemniej uważamy sugerowany przez nas sposób za najlepszy&lt;/i&gt;, które ponad wszelką wątpliwość są właśnie radami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;4. Czy faktycznie podczas mityngów polskich grup AA nie udziela się rad? Moim zdaniem udziela się, jak najbardziej, tyle tylko, że trzeba to robić w dość pokrętny sposób, bo nie jest dopuszczalne rozpoczęcie wypowiedzi od: a&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt; ja ci radzę, żebyś…&lt;/i&gt; Cóż to oznacza? Ano chyba tylko to, że skupiamy się na formie, ignorując zdaje się istotę rzeczy. Obłuda?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;5. Koronnym argumentem zwolenników nieudzielania rad jest odpowiedzialność. &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Kto za to będzie odpowiadał?&lt;/i&gt; Jeśli mowa jest o dorosłych ludziach, to – moim zdaniem – sprawa jest prosta: odpowiedzialność ponosi ten, kto podejmuje decyzję. Jak to w życiu…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Ponad trzynaście lat „przeżyłem” na mityngach, na których, przynajmniej w teorii, nie udzielano rad. Nie wiem, czy w razie zmian w scenariuszach, miałbym jakieś poważniejsze problemy z dostosowaniem się do nich. Wszelkie dotychczasowe korekty scenariuszy mityngów AA wykazują, że nie mam z tym najmniejszego problemu – uważam wręcz, że scenariusz jest tu najmniej ważny – ale kto wie? W każdym razie nie nawołuję w tej chwili do jakichś natychmiastowych, radykalnych i rewolucyjnych zmian, a jedynie do przemyślenia tego zagadnienia, do zadania sobie pytania, czy nadal chcemy mieć mityngi oparte nie o duchowy Program AA, lecz o reguły grup terapeutycznych? Reguły, które niewątpliwie mają sens i są potrzebne podczas zajęć psychoterapii odwykowej, ale przecież AA się czymś takim nie zajmuje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Wspomniałem wyżej duchowy Program AA. Moim zdaniem zaczyna się on wtedy, gdy jeden alkoholik mówi do drugiego alkoholika, dzieląc się doświadczeniem, siłą i nadzieją. I wydaje mi się (wydaje! Racji mieć nie muszę), że chyba nie stanie się nic złego, jeśli na bazie własnego doświadczenia oraz osobistych przeżyć – to bardzo ważne! – udzieli mu prostej rady, jak żyć i co zrobić, by się nie napić, a w przyszłości… wytrzeźwieć.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Ja na takiej grupie nie byłem, ale przyjaciele z Londynu opowiadali o mityngach, na których głos zabierać mogą &lt;u&gt;tylko&lt;/u&gt; alkoholicy, którzy już ze sponsorem zrealizowali Krok Piąty. Podobno są one licznie odwiedzane, bo choć wielu uczestników z góry wie, że nie będą mogli zabrać głosu, to jednak przychodzą posłuchać tych alkoholików, którzy o realizacji Programu mają do powiedzenia coś konkretnego, wynikającego z ich własnych realnych doświadczeń, a nie tylko przekonań, domysłów, wyobrażeń i fantazji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Przyznam też, że jakoś zupełnie mnie to nie zdziwiło…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-7384482251494349276?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/7384482251494349276/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2012/01/rady-na-mityngach-aa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7384482251494349276'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7384482251494349276'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2012/01/rady-na-mityngach-aa.html' title='Porady na spotkaniach AA'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-998632452203423704</id><published>2012-01-17T07:43:00.002+01:00</published><updated>2012-01-17T07:43:53.368+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>O nowicjuszach i 1 Kroku AA</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Najwięcej na mityngach uczę się od nowicjuszy&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt; – usłyszałem niedawno od znajomego weterana i dopiero wtedy przypomniało mi się, że przecież ja znam te słowa; kilka, może kilkanaście lat temu słyszałem je mnóstwo razy. Ba! Sam je wielokrotnie powtarzałem! Aż do czasu, gdy jakiś wredny typ zadał mi pytanie, na które zupełnie nie potrafiłem odpowiedzieć: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;czego konkretnie od tych nowicjuszy się uczysz?&lt;/i&gt; Ups!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;O nowicjuszach we Wspólnocie i Pierwszym Kroku AA&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Jeśli nawet okazało się, że od nowicjuszy niczego, albo prawie niczego nauczyć się nie mogę, to jednak wcale jeszcze nie znaczy, żeby ich obecność na mityngu nie miała wtedy żadnego znaczenia. Ależ miała! Jak najbardziej. Hardcorowa opowieść nowicjusza, jeśli jakoś tam udało się nakłonić go do zabrania głosu oraz jego pożałowania godny stan, pozwalały mi szybko poczuć ulgę, samozadowolenie, satysfakcję, bo przecież ze mną nie jest już aż tak źle. Ja już mam lepiej…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Grupa AA bez weteranów pozbawiona jest doświadczenia. Grupa bez alkoholików ze średnią abstynencją pozbawiona jest stabilizacji. Grupa bez nowicjuszy nie ma przed sobą przyszłości. A więc wszyscy jesteśmy ważni – dla grupy i dla Wspólnoty.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Wydaje mi się, że warto też pamiętać stare aowskie powiedzenie: wyjmij watę z uszu i wsadź do ust, a także stosować się do niego w praktyce, zamiast nakłaniać nowicjuszy, żeby na swoich pierwszych mityngach mówili… z sensem, albo i bez, na temat, albo i nie, byle dużo.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;A kiedy mowa jest o nowicjuszach w AA, automatycznie przychodzi mi na myśl Pierwszy Krok: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem&lt;/i&gt;. Ileż czasu poświęciłem na rozważanie bezsilności – swojej i cudzej – ile historii o tak zwanym &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;dnie&lt;/i&gt; opowiedziałem i wysłuchałem, z iloma wątpliwościami się zmagałem… A przecież Pierwszy Krok, będący oczywiście bazą, fundamentem, jest stosunkowo prosty i zatrzymywać się na nim na zbyt długo nie ma potrzeby. To coś w rodzaju bloków startowych dla biegacza. Nic mniej, ale i nic więcej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Pierwszy Krok – krok świadomości… Dzięki niemu uświadamiam sobie, że moje życie było niekierowalne i to na długo przedtem, zanim zacząłem nadużywać alkoholu, a także pewien czas po tym jak pić przestałem. Dzięki temu Krokowi nie tylko zaczynam rozumieć, ale zdobywam świadomość, że najprawdopodobniej od wczesnego dzieciństwa, może od urodzenia, nie byłem zdolny poddać się żadnemu kierowaniu. Tak, słowem kluczem jest właśnie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;poddać się&lt;/i&gt;. Większą część życia, nawet tego bez alkoholu, nie byłem zdolny żyć według norm i zasad nawet tych, które uważałem za priorytetowe, bardzo ważne i swoje!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Nie byłem w tym jakimś szczególnym wyjątkiem – potwierdzenie tego faktu znaleźć można w Wielkiej Księdze, w rozdziałach „My – niewierzący” oraz „Jak to działa?”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Krok Pierwszy uświadamia mi problem, pomaga zrozumieć, że – z alkoholem, czy bez – moja samowola może mnie zabić… umysłowo, emocjonalnie, duchowo… i nie tylko. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-998632452203423704?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/998632452203423704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2012/01/o-nowicjuszach-i-1-kroku-aa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/998632452203423704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/998632452203423704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2012/01/o-nowicjuszach-i-1-kroku-aa.html' title='O nowicjuszach i 1 Kroku AA'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-2866386395468903016</id><published>2012-01-08T21:12:00.006+01:00</published><updated>2012-01-20T19:01:09.912+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Sponsor i podopieczny w AA</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;div class="MsoNormal"&gt;   &lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Na tych stronach raczej nie zajmuję się pisaniem recenzji przeczytanych książek, jednak dla tej zrobię wyjątek po prostu dlatego, że o opinię na jej temat prosił mnie znajomy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;„Podróż Dwunastoma Krokami do samo-przemiany” &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;– Mark H. i Floyd H. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Pierwsza część książki to relacja z pracy dwóch alkoholików, sponsora z podopiecznym, na Programie 12 Kroków AA.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Druga to „Przewodnik do opracowania Kroków”, to jest instrukcja pozwalająca zrealizować Program AA w ok. 4 godziny. W związku z tym od razu zrozumiałe staje się wielokrotnie powtarzane stwierdzenie, że autorzy przeprowadzili przez Program tysiące nowicjuszy. Tysiące, to nie jeden tysiąc; tysiące, to przynajmniej dwa tysiące, nieprawdaż? Gdyby sponsor chciał każdemu nowicjuszowi poświęcić zaledwie miesiąc, to na przeprowadzenie przez Program dwóch tysięcy alkoholików, potrzebowałby jakieś 167 lat. Jeśli jednak wystarczy na to kilka godzin…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Mark i Floyd wspominają coś o swoich dyplomach, a więc zakładam, że potrafią pisać. W książce jest mowa o wdzięczności jej korektora, a to oznacza, że oryginał poddawany był jakiejś korekcie. Zakładam w dobrej wierze, że przekładu na język polski dokonał ktoś, kto znakomicie zna angielski – w każdym razie nie mam powodu sądzić, że jest inaczej. Tyle tylko, że po raz kolejny okazuje się, że nawet bardzo dobra znajomość obcego języka nie oznacza jeszcze automatycznie odpowiednich kwalifikacji do dokonywania tłumaczeń literatury i że książka tak przełożona nie wymaga już poprawek polskiego korektora i redaktora. W każdym razie „Podróż Dwunastoma Krokami do samo-przemiany” zawiera tyle rozmaitych błędów (gramatycznych, stylistycznych, literówek), że czasem wręcz utrudnia to zrozumienie, o co w ogóle chodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Żyjemy (podobno) w wolnym kraju, a to oznacza, że każdy tu może sobie wydawać książki, jeśli przyjdzie mu na to ochota. Pytanie tylko, czy powinien? Zwłaszcza jeśli chodzi o pozycje adresowane do ludzi chorych (alkoholików), poszukujących pomocy, wsparcia, rozwiązań.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Podczas lektury pierwszych dwóch rozdziałów wydawało mi się, że obaj panowie, gdy się zetknęli, mieli już po kilka lat abstynencji, ale pierwsza część książki, około połowa objętości, jest zapisem pracy Floyda z Markiem w okresie, w którym Mark miał zapewne tylko kilka tygodni, może nawet dni, „suchości” – przynajmniej takie odnosiłem wrażenie, czytając o jego postawie, reakcjach i sposobie myślenia podczas pracy nad pierwszymi Krokami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Rozdziały poświęcone Krokom VI-VII wprawiły mnie w osłupienie: otóż wygląda na to, że panowie zrealizowali Krok VI w 3-4 minuty, a sprowadziło się to do krótkiej wymiany zdań i pytania o gotowość, a kiedy padła odpowiedź twierdząca, okazało się, że Krok ten został właśnie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;przerobiony&lt;/i&gt;. W przypadku Kroku VII, mimo wcześniejszych zapewnień, że chodzi o program działania, praktyczna realizacja ograniczyła się do bombastycznej deklaracji: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Oddaję się opiece mojej Wyższej Sile. Niech wszystkie moje wady, które stoją mi na drodze, zostaną usunięte. Proszę, niech tak się stanie&lt;/i&gt;*. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Jest w książce kilka perełek, jak choćby zmyślona historia niecnego spisku producentów alkoholu, którzy wszelkimi siłami starają się utrudnić i torpedować działanie AA, bo zbyt wysoka skuteczność Wspólnoty wpływa negatywnie na ich obroty. Wymyślają więc takie oto genialne rozwiązania: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Pójdźmy na ich spotkania, usiądźmy przy ich stołach i powtarzajmy im bez końca: „Po prostu nie pij i chodź na spotkania”&lt;/i&gt; oraz &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Powiedzcie im…, że mają… mnóstwo czasu!&lt;/i&gt;**. To jest znakomite i niewątpliwie godne uwagi!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Ciekawe jest też coś takiego: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Przy okazji, nałogowi alkoholicy i umiarkowanie pijący nie muszą mieć doświadczeń o których dyskutujemy, ponieważ mają władzę nad alkoholem. Prawdziwy alkoholik jej nie ma, a jego postępowanie (a w konsekwencji jego doświadczenia w poszukiwaniu Boga) są inne&lt;/i&gt;***.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Z takim akurat rozróżnieniem już się spotkałem. Wydaje mi się (tylko wydaje!), że w Polsce mówi się raczej o pijakach i alkoholikach – każdy czynny alkoholik jest pijakiem, ale nie każdy pijak jest alkoholikiem. Jeśli jednak nie mam racji i faktycznie alkoholicy dzielą się na nałogowych,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;prawdziwych i może jeszcze jakichś, to… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Książka ta, jak z przekonaniem twierdzą jej autorzy, &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;zapewnia doświadczenie procesu, zamiast samej lektury na temat tego procesu&lt;/i&gt;****. Przyznam, że w moim przypadku wystąpiły spore problemy ze zrozumieniem opisywanego procesu, a jego doświadczenie okazało się już zupełnie nierealne. Chciałbym wierzyć, że pozycja ta ma jednak jakąś wartość (i zapewne tak jest), a problemy ze zrozumieniem (procesu, ale przecież nie tylko) wynikają z nienajlepszego tłumaczenia – delikatnie rzecz ujmując.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Ostatecznie „Podróż Dwunastoma Krokami” jest – moim zdaniem – wartą uwagi historyczną ciekawostką (pomysł zapoznawania alkoholików z Programem w 4 godziny powstał w 1940 roku) dla sponsorów z bardzo dużym doświadczeniem w pracy z podopiecznymi, natomiast nie polecałbym jej nowicjuszom, rozpoczynającym dopiero swoją pracę na Programie 12 Kroków i to bez względu na okres abstynencji. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Upieranie się, że przez te siedemdziesiąt parę lat, w poziomie wiedzy na temat leczenia uzależnień nie nastąpiła żadna zmiana, a suma doświadczeń Wspólnoty Anonimowych Alkoholików też od tamtej pory nijak nie wzrosła, nie wydaje mi się objawem zdrowego rozsądku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Ostatnia część książki, poza zeszytem ćwiczeń i dodatkami, to wielkie odkrycie obu panów, dotyczące konieczności korzystania z pomocy specjalistów, to jest: jeśli boli ząb, należy wybrać się do dentysty, bo 12 Kroków nie pomaga.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;W chwili obecnej Mark i Floyd mają się całkiem nieźle, wykorzystując własne doświadczenia i zmodyfikowaną przez siebie wersję Programu AA do zarabiania pieniędzy. Mark Houston prowadzi ośrodek odwykowy&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;(&lt;a href="http://www.markhoustonrecovery.com/"&gt;http://www.markhoustonrecovery.com/&lt;/a&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Floyd Henderson pisze książki na temat rozwoju osobistego (&lt;a href="http://floydhenderson.com/"&gt;http://floydhenderson.com/&lt;/a&gt; ).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;--&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;* „Podróż Dwunastoma Krokami do samo-przemiany”, strona 102&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;** „Podróż Dwunastoma Krokami do samo-przemiany”, strona 142-3&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;*** „Podróż Dwunastoma Krokami do samo-przemiany”, strona 52&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;**** „Podróż Dwunastoma Krokami do samo-przemiany”, strona 29&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-2866386395468903016?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/2866386395468903016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2012/01/sponsor-i-podopieczny-w-aa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/2866386395468903016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/2866386395468903016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2012/01/sponsor-i-podopieczny-w-aa.html' title='Sponsor i podopieczny w AA'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-5100319447502886374</id><published>2011-12-29T06:31:00.001+01:00</published><updated>2012-01-20T18:59:13.825+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Ocet czy miód?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Sponsorowanie to – według mnie oczywiście – najważniejsza służba we Wspólnocie AA. Kiepscy mandatariusze, rzecznicy, czy powiernicy (jeśli takowi się nam trafią), odchodzą wraz z upływem swojej kadencji. Kiepski sponsor (ewentualnie, bo i cóż znaczy to w praktyce?), to problem dziesiątków podopiecznych. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Niedawno zakończyłem aktualizację i korektę materiałów pomocniczych na warsztat KpK w Woźniakowie. No, czy skończyłem, to się dopiero okaże, bo teraz pełną parą ruszył do pracy zespół weryfikujący te materiały i to, co zrobiłem. A kiedy myślę o Woźniakowie, to automatycznie o sympatycznych i gościnnych księżach salezjanach, a to z kolei skłania mnie do rozważań o św. Franciszku Salezym i jego postawie…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Prawie pięć wieków przed Soborem Watykańskim II, Franciszek propagował ideę powszechnego powołania chrześcijan do świętości, ale tym razem nie o to mi chodzi. Św. Franciszek znany był z wyrozumiałości, łagodności, uprzejmości i taktu; wyznawał zasadę: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;więcej much złapie się na kroplę miodu, aniżeli na całą beczkę octu&lt;/i&gt;. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Pomijając może niezbyt szczęśliwe obecnie porównanie do much, zastanawiam się nad właściwą postawą sponsora wobec podopiecznego w AA. Pojawia się tu wiele pytań. Takt i uprzejmość? Na pewno tak. Wyrozumiałość i prawo do błędu? Czy faktycznie w nieskończoność i bez granic?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;To pewnie miło być lubianym przez wszystkich, ale niedawno usłyszałem w Londynie ciekawe stwierdzenie: jeśli w procesie pracy nad Programem 12 Kroków, ani przez chwilę, nie żywiłem urazy do swojego sponsora, to… albo sam siebie oszukuję, albo z tym sponsorem coś jest nie tak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Ja urazy miałem… Choć łagodności i wyrozumiałości od mojego sponsora nadal się uczę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-5100319447502886374?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/5100319447502886374/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/12/ocet-czy-miod.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5100319447502886374'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5100319447502886374'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/12/ocet-czy-miod.html' title='Ocet czy miód?'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-3835984130377377109</id><published>2011-12-07T19:53:00.000+01:00</published><updated>2011-12-07T19:53:53.498+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Zbyt niska poprzeczka</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;W trzecim roku abstynencji zrozumiałem, że zamiast realnie trzeźwieć, próbuję zaklinać swój alkoholizm – z miernym skutkiem zresztą. A nieco później odkryłem, dlaczego tak długo i tak namiętnie zakochany byłem w słowach Billa W.: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Naszym celem jest postęp, a nie doskonałość&lt;/i&gt;*. Przecież z tego zdania też zrobiłem zaklęcie… &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 13pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman; font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 13pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;em&gt;Zbyt niska poprzeczka, czyli doskonałość i postęp&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Wyścig składa się z setek, może tysięcy kroków, ale jego celem jest meta, a nie kroki jako takie. Celem działalności murarza jest dom, a nie mieszanie zaprawy. Celem sprzątaczki jest porządek i czystość, a nie pojedyncze pyłki kurzu. Celem wspinaczki jest szczyt, a nie wbijanie raków. Celem stolarza jest mebel, a nie przybijanie gwoździ. Celem pianisty jest sonata, ale nie jeden dźwięk – chociaż wiadomo, że z całego szeregu dźwięków się ona składa. Jeżeli cele mylą mi się ze środkami niezbędnymi do ich realizacji, to efekty, i to w najlepszym przypadku, będą mało satysfakcjonujące; w przypadku gorszym – zupełnie żadne. Przecież już wiem, już tego doświadczyłem. Cele nie zawsze muszą być w pełni osiągalne, albo tak proste, jak w powyższych przykładach (linia mety, budynek, utwór muzyczny, szczyt), ale to nadal nie znaczy, że cele i środki można traktować zamiennie. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Zaklęcia mają magiczną moc, wystarczy je wypowiedzieć, by sprawić sobie ulgę, zmienić nastrój, poprawić samopoczucie … cóż z tego, że tylko na chwilę? Wyuczyłem się więc pewnej sztuczki, zresztą, w warunkach mityngowych nie było to specjalnie trudne. Otóż przywoływałem z pamięci jakiś wyjątkowo koszmarny dzień z czasów kasacyjnego picia, porównywałem go z chwilą obecną i… miałem wyraźny dowód na to, że robię postępy. Wprawdzie wczoraj skłamałem, tydzień temu ukradłem, miesiąc wcześniej uwiodłem, ale taki dyskomfort załatwiało zaklęcie w formie nieco rozszerzonej: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Nie powinniśmy się zniechęcać, jeśli zdarzy nam się któryś z dawnych błędów – nasze zmagania nie są łatwe. Naszym celem jest postęp, a nie doskonałość&lt;/i&gt;. I pozornie wszystko było w porządku, tyle tylko, że zapytany o konkretne postępy między pierwszą, a trzecią rocznicą abstynencji, nie miałbym pewnie zbyt wiele do powiedzenia. Jeśli w ogóle cokolwiek.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Celem trzeźwienia jest wytrzeźwienie, trzeźwość, a nie… trzeźwienie. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, abym Programu AA, który uważam za program poprawy jakości życia, już po wytrzeźwieniu używał nadal, a choćby do końca życia, na drodze rozwoju osobistego oraz duchowego wzrastania. Tym niemniej moim celem jest doskonałość, natomiast zadanie, które codziennie mam do wykonania, polega na zadbaniu o to, abym na drodze do tego celu, czynił realne postępy. Realne, a nie magicznie spreparowane!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;W Księdze, którą od pewnego czasu bardzo szanuję, znalazłem taką oto wskazówkę, czy nawet zalecenie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski&lt;/i&gt;**. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, abym uznał, że ja jednak wiem lepiej od Pana Boga – w moim przypadku nie byłoby to przecież niczym niezwykłym, ani nawet specjalnie nowym – tyle, że w ten sposób, na własne życzenie, &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;zafundowałbym&lt;/i&gt; sobie całkiem poważny problem i to zarówno z uczciwością wobec siebie, jak i z deklaracjami składanymi w Kroku Trzecim, Siódmym, Jedenastym… &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Moje noworoczne postanowienie: stąpać przez życie uważnie, krok za krokiem, nie tracąc jednak z pola widzenia głównego celu, bo najbardziej nawet dynamiczny marsz, bez świadomości celu, prędzej czy później okazuje się jedynie chocholim tańcem, albo po prostu dreptaniem w miejscu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;--&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;* „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;** Mt 5,48&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-3835984130377377109?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/3835984130377377109/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/12/zbyt-niska-poprzeczka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/3835984130377377109'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/3835984130377377109'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/12/zbyt-niska-poprzeczka.html' title='Zbyt niska poprzeczka'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-583259193981532294</id><published>2011-11-29T21:44:00.002+01:00</published><updated>2011-11-29T21:46:46.374+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Zerwana więź - 11 Krok AA</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Pierwszy raz w życiu usłyszałem tekst Jedenastego Kroku prawdopodobnie w czerwcu 1998 roku. Byłem wówczas ateistą, więc natychmiast uznałem, że chodzi w nim o religię, jakieś modlitwy, kościół itp., czyli sprawy, które wtedy zupełnie mnie nie interesowały.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt; line-height: 115%; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-language: EN-US;"&gt;ZERWANA WIĘŹ&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt; – rozważania o Jedenastym Kroku i Utopii&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Listopad 2011. Odwiedziło mnie dwóch przyjaciół. Pierwszy potrzebował mojej pomocy. Drugiego o pomoc prosiłem ja. Po załatwieniu spraw, o które chodziło, rozmawialiśmy jeszcze na różne tematy, przy herbacie i drożdżówkach. Wychodzili – takie przynajmniej odniosłem wrażenie – nie dlatego, że dosyć mieli naszego spotkania i towarzystwa, ale po prostu dlatego, że musieli, wzywały ich obowiązki. Kiedy poszli, zacząłem rozmyślać o Kroku Jedenastym i o tym, jak wiele zmieniło się od tego mojego pierwszego mityngu do dzisiejszego spotkania z przyjaciółmi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Zmiana niewątpliwie odbywała się w sposób ciągły, tym niemniej wyznaczały ją pewne etapy, jak gdyby kamienie milowe. Na początku było to odrzucenie, później niechętna tolerancja, następnie&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;akceptacja, a wreszcie zrozumienie, że modlitwa i medytacja, same w sobie, nie są celem Jedenastego Kroku. Tym jest dopiero korekta relacji z Bogiem, ale przecież nie tylko z Nim.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Najbardziej istotną istotą moich błędów, którą odkryłem podczas realizacji Kroków IV-V, był egocentryczny strach, lęk; przed oceną, przed krytyką, śmiesznością, ale głównie przed odrzuceniem. W każdym razie to on właśnie kształtował moje związki z innymi ludźmi, które w efekcie właściwie chyba nigdy nie były naturalne i &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;czyste&lt;/i&gt; w założeniach i intencjach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Listopadowe spotkanie uświadomiło mi, jak wielka zaszła zmiana. Dziś mam przyjaciół. Dobrze się czuję w ich towarzystwie. Ich obecność, nawet bliskość oraz fakt, że od czasu do czasu robimy coś wspólnie, razem, są szczególnie satysfakcjonujące. Niezmiernie cieszy mnie i to, że czasem któremuś uda mi się pomóc; bezinteresownie, nie oczekując nagrody i nie domagając się niczego w zamian. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Więź – znakomicie dobrane określenie w tym Kroku. Poprawność jest oczywiście ważna, jak choćby kultura osobista, ale przecież to tylko początek drogi. Bo poprawny, a nawet dobry kontakt, może mieć na przykład sprzedawca z klientem, albo dyrektor z załogą. Z rodziną, przyjaciółmi, innymi ludźmi i to nie tylko na spotkaniach (mityngach) AA, mam budować bliskość, doskonalić więź. Tak… coraz doskonalsza więź tam, gdzie ona istnieje, gdzie przetrwała oraz budowana od podstaw wszędzie tam, gdzie jej wcześniej nie było, albo gdzie została zerwana.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Zostaliśmy stworzeni na Jego obraz i podobieństwo, najważniejsze przykazania mówią o miłości*, a więc budowa i odbudowa życzliwych, przyjaznych relacji z innymi ludźmi automatycznie i w sposób zupełnie naturalny (moim zdaniem) świadczą o naszej więzi z Bogiem, &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;jakkolwiek Go pojmujemy&lt;/i&gt;; są wyrazem zrozumienia i szacunku dla Jego woli.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Pozornie, zwłaszcza jeśli popatrzeć z pewnego dystansu, niewiele się w tym moim życiu zmieniło – przedtem spotykałem się z różnymi ludźmi, spotykam się i teraz. Tyle tylko, że prawdziwe intencje, motywy mojego postępowania, są już zupełnie inne i inne zasila je źródło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Wiele lat zmagałem się z pustką i samotnością, nadaremnie czekając, aż wydarzy się coś (co?), co nada sens mojemu życiu. Śniłem szalone sny o potędze, ale jakoś nie potrafiłem znaleźć ani jednego dobrego powodu, dla którego warto byłoby zwyczajnie żyć. Na dnie butelki poszukiwałem Utopii, zupełnie nie zdając sobie sprawy, nie wierząc nawet, że cały czas mam ją w zasięgu ręki**. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Czasem myślę, że powinienem zmienić pseudonim na Koziołek Matołek, bo postawa: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;…i znów poszedł biedaczysko po szerokim szukać świecie tego co jest bardzo blisko&lt;/i&gt;, jest mi jakoś dziwnie znajoma.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;---&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;* &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;(Mt 22:37-40) &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;(J 13, 34)&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;** &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Większość z nas czuje, że nie musi już poszukiwać Utopii. Jest ona z nami – tu i teraz&lt;/i&gt;. („Anonimowi Alkoholicy”, wydanie II, str. 13)&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-583259193981532294?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/583259193981532294/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/zerwana-wiez-11-krok.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/583259193981532294'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/583259193981532294'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/zerwana-wiez-11-krok.html' title='Zerwana więź - 11 Krok AA'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-5994019136414324734</id><published>2011-11-20T10:26:00.010+01:00</published><updated>2012-01-20T18:57:32.921+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Tajemnice Wielkiej Księgi</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Latem roku 2011 w Nysie (miasteczko w województwie opolskim) dowiedziałem się, że w ogóle istnieje, a już kilka miesięcy później w Londynie poznawałem bliżej technikę, metodę, sposób realizacji Programu AA – podczas pracy sponsora z podopiecznym – w czasie i tempie, które w Polsce wydają się zupełnie nieprawdopodobne, bo tam zajmuje im to zaledwie kilka miesięcy, bywa, że trzy-cztery.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;W trakcie rozmów, co chyba oczywiste, prędzej czy później pojawić się musiało pytanie, na jakiej podstawie AA w Londynie zakładają, że coś takiego jest możliwe, skąd w ogóle taki pomysł? Odpowiedź: z Wielkiej Księgi, z książki pod tytułem „Anonimowi Alkoholicy”, wprawiła mnie w osłupienie. Wydawało mi się, że całkiem nieźle znam literaturę AA, a zwłaszcza Wielką Księgę i nie sądziłem, by było możliwe, żebym coś takiego przeoczył. No, to mi pokazali. W oryginalnym, to jest angielskim wydaniu Wielkiej Księgi. Niestety, zdania, o które chodzi, w mojej polskiej wersji „Anonimowych Alkoholików” z 2006 roku nie znalazłem. Najwyraźniej ktoś, kiedyś, uznał je za zbędne, może dla polskich alkoholików szkodliwe, nie wiem, i po prostu z treści książki usunął. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Tłumaczenie materiałów AA, w tym zdaje się także Wielkiej Księgi, otrzymanej w darze od Franka J. z Kalifornii, psycholog mgr Maria Matuszewska powierzyła Rajmundowi, alkoholikowi, który dołączył do grupy „Eleusis” w Poznaniu w maju 1973 roku. Zgodnie z notatkami Marii Matuszewskiej z tamtych czasów, Rajmund …&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;tłumaczenia robił z perfekcyjną wręcz dokładnością, doradzając się nieraz czy dobrze rozumie sens idei, trafnie dobiera słowa&lt;/i&gt;, a w takim razie wydaje się mało prawdopodobne, by zgubił całe zdanie. Czyżby ten fragment był obecny w pierwszym polskim wydaniu WK, ale został usunięty dopiero w wydaniu następnym? Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Zdanie usunięte z WK, z dodatku pod tytułem „Doświadczenie duchowe”, brzmi:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;What often takes a place in a few months could seldom have been accomplished by years of self discipline&lt;/b&gt; – &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;To, co często wydarza się w ciągu kilku miesięcy, rzadko może zostać osiągnięte poprzez lata samodyscypliny&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-5994019136414324734?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/5994019136414324734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/tajemnice-wielkiej-ksiegi.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5994019136414324734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5994019136414324734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/tajemnice-wielkiej-ksiegi.html' title='Tajemnice Wielkiej Księgi'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-1263934649944586288</id><published>2011-11-18T17:06:00.004+01:00</published><updated>2011-12-04T21:21:57.700+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Mityng spikerski Meszuge</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Mityng spikerski, podczas którego Meszuge mówił między innymi o Tradycjach AA*, odbył się 09.11.2011 na Angel w Londynie (2 Devonia Road).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-bidi-theme-font: minor-bidi;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 14pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 13pt; line-height: 115%; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-theme-font: minor-bidi;"&gt;Spikerka Meszuge: Tradycje AA – teoria, czy praktyka?&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 13pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Uważam, że spikerskie mityngi AA stanowią ogromną siłę i wspaniałe rozwiązanie. Jeśli słuchało się dziesięciu spikerów, to pozornie może się wydawać, że mówią oni to samo, albo coś bardzo podobnego, natomiast to niezupełnie tak jest. Z mojego doświadczenia wynika, że to co zostało powiedziane, ja nie zawsze usłyszałem; często trzeba było kilka razy mówić jedno i to samo, żebym w ogóle usłyszał. Ale jeżeli już usłyszałem, to wcale jeszcze nie znaczy, że zrozumiałem. Jeżeli w końcu zrozumiałem, to wcale jeszcze nie znaczy, że zastosowałem. A jeżeli nawet raz czy drugi zastosowałem, to wcale jeszcze nie znaczy, że stało się to moją codzienną praktyką i stałym elementem życia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Był taki okres w moim mieście, kiedy nawet dość często któraś grupa organizowała mityng spikerski, ale później jakoś tę dobrą praktykę zagubiliśmy i widzę, że czas wracać na szlak. Ale… mówić miałem o Tradycjach.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Kiedy szykowałem się do pracy ze sponsorem &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;na Tradycjach&lt;/i&gt;, dostałem dwa zadania, pytania wprowadzające, wstępne. Po pierwsze sponsor zapytał mnie, kiedy na poważnie zaczyna się Wspólnota AA? Ale właśnie – na poważnie. Ja oczywiście najpierw pomyślałem, że w dniu, w którym po raz pierwszy trafiłem na mityng AA, ale najwyraźniej nie o to mu chodziło, więc zasugerował, żebym jeszcze przemyślał temat. Wymyślałem wtedy różne rzeczy, łącznie z tą, że Wspólnota AA zaczęła się dla mnie wraz z pierwszym kieliszkiem, bo przecież wszystko później było konsekwencją… Wreszcie, po długich i ciężkich cierpieniach doszedłem do tego, że są dwa elementy świadczące o tym, że Wspólnotę AA traktuję poważnie. Pierwszy element, to sponsor z prawdziwego zdarzenia, czyli ktoś, z kim &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;robię&lt;/i&gt; Program. Zwracam na to szczególnie uwagę, bo z moim pierwszym sponsorem nie pracowałem &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;na Programie&lt;/i&gt;; ja go tylko miałem i niewiele z tego wynikało. Element drugi to ten moment, w którym zaczynam poważnie traktować Tradycje AA, w którym Tradycje AA stają się ważne w moim życiu i to nie tylko tym… mityngowym i aowskim. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Było to dla mnie sporym szokiem, bo całymi latami wydawało mi się, że Tradycje AA dotyczą jakichś tam Regionów, może jakiejś centrali w Warszawie, a ja jestem zwykły alkoholik i jako taki mam Kroki, a Tradycje są dla jakichś organizatorów, działaczy, że mnie to nie dotyczy. Ogromnym zaskoczeniem było zrozumienie, że te Tradycje nie dość, że stanowią fundament prawidłowego funkcjonowania każdej grupy AA, to jeszcze są wskazówką na moje życie, życie poza Wspólnotą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Trzy legaty: Dziedzictwo Zdrowienia, Dziedzictwo Jedności, Dziedzictwo Służby. Dopóki nie piję, wszystko jest możliwe – to jest 12 Kroków. Nie piję, porządkuję swoje życie, układam relacje z bliskimi. Ale jeśli nie chcę być sam, to powinienem podjąć się jakiejś działalności, pracować dla wspólnego dobra, podjąć się służb we Wspólnocie, ale to wypadałoby robić zgodnie z zasadami, a więc być w zgodzie z Tradycjami. Jednak, żeby pełnić służbę, to dobrze byłoby też wiedzieć, jak to robić, żeby nie narobić szkód, trzeba też znać nasze wspólne dobro i wspólny cel i to jest 12 Koncepcji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Na początku, kiedy przyszedłem do Wspólnoty, nie byłem zainteresowany niczym, poza tym, żeby mnie nauczyli życia obok alkoholu bez alkoholu. Ja nie jestem z tego pokolenia, które jeszcze miało nadzieję, że tutaj dostaną jakąś tabletkę i będą mogli spokojnie pić po staremu, jak kiedyś, to jest bez komplikacji. Ja już chciałem niepić, ale nie wiedziałem, jak to zrobić. I po to poszedłem do AA, a wcześniej jeszcze na terapię. Żeby się nauczyć, dowiedzieć, jak mam żyć bezpiecznie obok alkoholu bez alkoholu. To się udało. Nawet stosunkowo szybko. I wtedy rozsiadłem się z wyrazem błogiego samozadowolenia na grubym pysku i bawiłem się w widza, w obserwatora, który z trybun obserwuje mecz.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Rola widza ma parę bardzo fajnych elementów: można sobie oceniać, można krytykować i to są przyjemne momenty, trochę dają samozadowolenia, trochę ulgi… są takie ludzkie i zwyczajne. Jest jednak w roli widza jeden element bardzo niebezpieczny – obserwując mecz z trybun mogę zacząć sobie wyobrażać, że wiem jak się gra. Tak nie jest! Nie wiem! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Z obserwacji zawodników niczego się nie uczę, nic nie wiem, ale im dłużej siedziałem na tych trybunach, tym bardziej wydawało mi się, że ja też to umiem, a po jeszcze dłuższym czasie, że umiem nawet lepiej niż oni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;W pewnym momencie mój sponsor delikatnie zasugerował, że jeśli nie zacznę podejmować się jakichś służb poza grupą, to on nie bardzo widzi możliwość czy sens naszej dalszej współpracy. Innymi słowy przekazał mi: nasiedziałeś się na tej widowni dosyć, to teraz zejdź na boisko i graj. W myśl zasady &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;kto chce – szuka sposobów, kto nie chce – szuka powodów&lt;/i&gt;, wymyślałem niestworzone rzeczy i najrozmaitsze przeszkody: nie jestem gotowy, na pewno mi się nie uda, nie umiem… Wyjdź i graj! Najlepiej jak potrafisz. Kiedy sytuacja zaczęła się robić kryzysowa i albo sponsor, albo… &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;facet spadaj, jakoś w końcu wyszedłem na to boisko. To znaczy pojechałem na spotkanie Intergrupy i z dygoczącym sercem poprosiłem o przydzielenie mi jakiejś służby. Jakiejś. Oni mnie wypytali, co ja umiem, żeby wiedzieć, do czego się nadaję, żeby nie powierzać mi czegoś, czego nie mogę robić z jakichś tam względów i tak zostałem łącznikiem internetowym Intergrupy. Wcześniej pełniłem jakieś tam służby w grupie, ale teraz wyszedłem poza nią i musiałem zapoznać się z Tradycjami.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Był tu jeszcze jeden element. U nas często powtarzają, że jeśli trzeźwość nie rodzi trzeźwości, to albo jej nie było, albo uschła jak roślina pozbawiona życiodajnych soków.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Do tego momentu trzeźwiałem dla siebie – zresztą w myśl wskazań terapeutycznych: ty jesteś najważniejszy, trzeźwiejesz dla siebie, więc ja to wszystko robiłem dla siebie i cała reszta świata guzik mnie obchodziła. Dobrze mi szło… Tylko nie wiem, z jakiego powodu życie mi się nie podobało…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Wylazłem na to boisko – faulowałem, mnie faulowali, wyczyniałem tam rozmaite durne rzeczy, jakieś &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;samobóje&lt;/i&gt; strzelałem, ale z miesiąca na miesiąc było lepiej. Uczyłem się. Wtedy dopiero zrozumiałem, że nie ma takiej możliwości, bym nauczył się pływać, zanim wejdę do wody, żebym nauczył się jazdy na rowerze, zanim wlezę na ten rower i nie nauczę się pełnić służby, jeśli nie zacznę jej pełnić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Drugie pytanie mojego sponsora, bo na początku wspomniałem o dwóch: do czego mi ta służba? Wiktor 0, najbardziej znany anonimowy alkoholik w Polsce (chodzi o Wiktora Osiatyńskiego, autora książki „Rehab”) napisał kiedyś, że każdego uzależnionego cechuje niedobór podstawowych umiejętności życiowych. Ja nie wiem, czy każdego, ale mnie cechował na pewno. Niedobór podstawowych umiejętności życiowych i społecznych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Uczyłem się. Jako dorosły człowiek i zamiast robić to w sposób naturalny w wieku lat nastu, może dwudziestu paru, uczyłem się w wieku lat czterdziestu i ponad, normalnych zachowań i relacji, na początek z jednym człowiekiem – ze sponsorem, ale wreszcie trzeba było zrobić krok dalej i była nim właśnie służba poza grupą. Intergrupa, gdzie musiałem się uczyć współpracować dla wspólnego dobra z grupą ludzi, z których połowy nie znam, trzech nie lubię, dwóm nie ufam, a jeden jest moim przyjacielem (czyli dokładnie tak, jak to bywa w życiu). Ale tutaj razem mieliśmy działać i zrobić coś dla wspólnego dobra. Razem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Mając ciągotki do porównań sportowych, powtarzam często, że drużyna zawodników średniej kasy, jeśli są dobrze zgrani, zawsze wygra z drużyną geniuszy, jeśli każdy z nich jest indywidualistą i egocentrykiem. Dobrze zgrani średniacy zawsze pokonają geniuszy, z których jeden ma taki pomysł, tamten owaki…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;W Intergrupie musiałem wypracowywać wspólne dobro, godzić się na rozmaite rozwiązania, szukać kompromisów, chciałem i musiałem uczyć się żyć. Służba poza grupą jest fantastycznym poligonem, gdzie w bezpiecznych warunkach uczyłem się, jak funkcjonować w społeczeństwie. Bo życie na zewnątrz nie zawsze daje takie szanse, nie zawsze jest takie bezpieczne, a tutaj to co najwyżej mogłem z siebie durnia zrobić przed innymi alkoholikami, ale Wspólnota AA ma mechanizmy zabezpieczające, miałem więc pewność, że ja tej Wspólnocie krzywdy nie jestem w stanie zrobić. I zawsze znajdą się ludzie, którzy powiedzą mi: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;człowieku, może daj już sobie spokój!&lt;/i&gt; I tak to było, tak się to &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;działo.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Mówiąc o Tradycjach AA chciałbym posłużyć się cytatem. W jednej z aowskich książek Bill W. napisał coś takiego: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Zrozumienie jest kluczem do właściwych zasad i postaw, a właściwe postępowanie jest kluczem do dobrego życia… &lt;/i&gt;Proste.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Bardzo szybko zorientowałem się, że całe to trzeźwienie to w pewnym sensie jest biznes, to mi się musi opłacać, że chodzi o dobre życie, nie tylko na tych naszych salkach mityngowych; że nie chodzi o rozmaite misiaczki, rocznice i inne takie. Ja chcę włączyć się w normalny nurt życia. Jeśli nawet nie wrócić, bo może nigdy w nim nie byłem, to znaleźć tu miejsce dla siebie. W każdym razie zacząłem się w związku z tym interesować Tradycjami i moja praca ze sponsorem w tym temacie trwała jakieś 10-11 miesięcy. On tak to wymyślił, że ja miałem miesiąc na napisanie pracy na temat konkretnej Tradycji, jak ją rozumiem, jak stosuję… Ja to pisałem, on zwracał mi uwagę, że to nie tak jest, ja poprawiałem… W sumie każdą Tradycję miałem zamknąć w jednym miesiącu. I tak zrobiłem. Materiały te wykorzystywane są czasem w biuletynach aowskich. Mój sponsor uważał, że wprawdzie sponsorowanie to zwykle praca jeden na jeden, ale nigdzie nie jest powiedziane, że z jej wyników nie może skorzystać ktoś jeszcze. Tak więc ostatnim elementem takiej pracy było doszlifowanie tekstu tak, żeby się nadawał &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;do ludzi.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Jeśli nie zapomnę, to przy takich okazjach zawsze powtarzam, że to co mówię, jest to moja prywatna sprawa, bo ja nie reprezentuję Wspólnoty AA, ani żadnego oficjalnego stanowiska AA, nawet gdyby takie było – a nie ma. To są moje doświadczenia, moje przeżycia, moje poglądy, moje przekonania.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Możemy spędzić razem mnóstwo czasu dyskutując o Programie i zastanawiając się, czy jakiś sposób realizacji jest lepszy czy gorszy, ale to jest bez sensu, nic kompletnie z tego nie wynika. Jedynym kryterium oceny, czy metoda jest dobra, są efekty, albo ich brak. Na przykład, jeśli chodzi o 12 Kroków, u nas mówią o PZPR. Starsi zapewne skrót pamiętają, ale w tym przypadku nie chodzi o partię, tylko o pewien skrót myślowy: Program, Zęby, Papierosy, Rodzina. Jeśli ktoś opowiada mi barwnie jak zrealizował Program w swoim życiu, ma 4-5 lat abstynencji, gębę pełną zepsutych zębów, pali papierosy i właśnie się rozwodzi, to ja odpowiadam: OK. zrobiłeś program, tylko ja nie wiem jaki. Bo chyba nie ten, co trzeba.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Z czasem przekonałem się i zrozumiałem, że najmniej AA jest na mityngu AA. Że siłą Wspólnoty i nadzieją dla osób uzależnionych jest Program. Program – nie mityng, nie sponsor, nie książka taka czy inna, tylko Program i jego praktyczna realizacja w życiu. Do tego Programu od roku mniej więcej 2006-7-8 włączam też 12 Tradycji AA, bo one również są dobrym pomysłem na moje życie, także to &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;pozamityngowe&lt;/i&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Oczywiście nie dam rady w tych warunkach opowiedzieć o wszystkich Tradycjach, może nawet nie byłoby to wskazane, bo musiałbym stosować tak dziwaczne skróty, że w ogóle nie byłoby to zrozumiałe, ale postaram się o paru.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Tradycja Pierwsza mówi o tym, że nasze wspólne dobro jest najważniejsze, bo wyzdrowienie każdego z nas zależy od naszej jedności. Nasze wspólne dobro… A co jest naszym wspólnym dobrem? Tutaj akurat nie miałem jakichś szczególnych problemów ze zrozumieniem, bo jestem kwakrem, więc zasada powiernictwa cały czas jest we mnie żywa. Chodzi mi tu na przykład o przekonanie, że powierzono nam Ziemię do wspólnego użytkowania, więc nie spieprzmy tego, bo to jest nasze wspólne dobro. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Chcę wam pokazać, że Tradycje AA, odnoszące się go Intergrup, Regionów, Komisji, Konferencji, jak najbardziej można też zastosować w życiu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Nie parkuję samochodu na ukos, na trzech miejscach parkingowych, bo nasze wspólne dobro jest najważniejsze, nie wyrzucam śmieci byle jak, ale je segreguję, nie wyrzucam butelek przez okno, ani papierków na ulicy… bo nasze wspólne dobro jest najważniejsze. Wspólne dobro.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Wyzdrowienie każdego z nas zależy od naszej jedności. O, taki na przykład Tadeusz, jest bardzo wdzięcznym typem do obrabiania mu tyłka i jeśli w jakichś kuluarach zacznę rozmawiać o nim, to bardzo szybko spowoduję, że w grupie ludzi część będzie jego zwolennikami, a część przeciwnikami. Tadeusz może o tym nic nie wiedzieć, ale ja już podzieliłem grupę na dwa obozy, już nie ma jedności. Jeżeli mówię &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;my&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt; w grupie&lt;/i&gt;, a &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;oni&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt; w tym jakimś Regionie&lt;/i&gt;, to już podzieliłem, już nie ma jedności, już jesteśmy my i oni.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Przez 25 lat paliłem papierosy. Przestałem palić kiedy miałem ok. 1,5 roku abstynencji. I bardzo długo przedstawiałem się na mityngach mówiąc, że jestem alkoholikiem i nikotynistą. Nikotynizm mam wpisany w kartę wypisową ze szpitala, jest więc to faktem, przedstawiając się w ten sposób mówiłem prawdę, ale kiedy zacząłem stykać się z pierwszą Tradycją, musiałem zadać sobie pytanie, po co ja to robię? Wy wszyscy – alkoholicy, ale ja, to alkoholik i nikotynista. My i wy, ja i oni… Po co ja to robię? Czy to służy budowaniu jedności?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Ludzie na spotkaniu Intergrupy czy Regionu mogą się kłócić do upadłego, ale mają zrobić coś razem; jeżeli nie uda się na tym spotkaniu, to na następnym. Razem… wspólnie… Zjednoczeni w imię naszego wspólnego dobra. Oczywiście trzeba je znać. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Kolejna Tradycja, Druga, mówi, że jedynym… &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;autorytetem&lt;/i&gt; w naszej Wspólnocie jest miłujący Bóg. Wy jesteście w tej szczęśliwej sytuacji, że jako mieszkańcy normalnego kraju mówicie po angielsku, nikt wam nie wciśnie do głowy, że tam chodzi o autorytet i że alkoholicy mają odrzucić autorytety, bo to nie jest prawda i nie o to chodzi. Tradycja ta jest bardzo prosta i mówi, że jedynym szefem, jedynym zarządzającym w naszej Wspólnocie jest miłujący Bóg, a nasi przewodnicy są tylko zaufanymi sługami, oni nami nie rządzą. Sługami, a nie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;służebnymi&lt;/i&gt;, bo takie słowo we współczesnym języku polskim nie występuje w formie osobowej – nigdzie, poza grupami aowskimi. Mnie też bardzo długo pycha i duma nie pozwalały powiedzieć, że jestem służącym; czasem nadal muszę to robić na siłę i wbrew sobie. Ja tu przyjechałem na służbę. Zaprosiliście mnie jako spikera i moim zafajdanym obowiązkiem jest zrobić to najlepiej, jak potrafię. Ja tu służę – wy rządzicie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Oczywiście na wspomnienie Drugiej Tradycji wielu alkoholikom coś się jeży, natomiast powiem wprost: może nikt nie rządzi we Wspólnocie, ale nie jest prawdą, że we Wspólnocie AA nie ma przywództwa. Że ludzie, którzy pełnią bardzo odpowiedzialne służby nie mogą podejmować decyzji. Mogą, jak najbardziej mogą. I jeżeli dostają od nas mandat zaufania, są na przykład mandatariuszami, jak sama nazwa wskazuje, wierzymy, że zrobią to dobrze i pozwalamy im podejmować decyzje samodzielnie – zakładając, że znają nasz wspólny cel.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Sławetna Trzecia Tradycja, która mówi, że jedynym warunkiem przynależności do AA jest chęć zaprzestania picia. Bardzo znana Tradycja, narobiła masę kłopotów, między innymi dlatego, że jeśli jedynym warunkiem jest chęć zaprzestania picia, to na tej bazie wylęgło się przekonanie, że w AA się nic nie musi. Jak mnie pytają moi podopieczni, czy to jest prawda, że w AA nic się nie musi, odpowiadam: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;tak, zdecydowanie jest to prawdą, w AA się nic nie musi, ale jeżeli ty chcesz wytrzeźwieć, to obawiam się, że musisz i to bardzo dużo&lt;/i&gt;. Nikt nie może, w sensie formalnym, niczego mi we Wspólnocie narzucić, nakazać; albo ja sam decyduję się to robić, bo chcę coś zyskać, albo nie. A jak nie, to pozostaje mi wieczne &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;mityngowanie&lt;/i&gt; się, poprawianie sobie humoru na tych mityngach, ładowanie akumulatorów… To może nie ułatwia wytrzeźwienia, ale w jakimś sensie, w pewnej mierze, ułatwia utrzymanie abstynencji. Przynajmniej tyle.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Jedynym warunkiem przynależności do AA jest pragnienie zaprzestania picia, a więc jeśli ktoś z was przywiózł ze sobą AA w teczce z Polski, to wie, że tam jeszcze na wielu grupach stosowany jest zwyczaj przyjmowania do AA. Przynależność nie ma nic wspólnego z przyjmowaniem. Absolutnie nikt we Wspólnocie nie ma prawa decydować, czy ja tu mogę należeć, czy nie. Zadawać mi serię pytań i dopiero jeśli udzielę właściwej odpowiedzi na nie – łaskawie mnie do tej Wspólnoty przyjąć. Albo i nie.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Wreszcie trzeci wymiar Trzeciej Tradycji, najbardziej duchowy; taki wewnętrzny, osobisty. Wyobraźmy sobie, że jest na mityngu paręnaście osób, między innymi taki facet, który niedawno z kryminału wyszedł, nie dość, że wytatuowany i wygląda jak bandyta i ja się go trochę boję, to jeszcze wiecznie jakby trochę niedomyty, zabiera głos poza kolejnością, jest agresywny. I w ogóle pieprzy od rzeczy.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;I tak sobie myślę: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;idź ty się facet napij jeszcze i dopiero wróć do nas, bo widać, że nic z tego nie będzie; teraz to tylko przeszkadzasz&lt;/i&gt;. Obok niego siedzi doktor S., po drugiej stronie mecenas Y. i zastanawiam się, czy nie moglibyśmy mieć więcej takich rozsądnych ludzi, inteligentnych, otwartych, kulturalnych, wykształconych? A ten tu przychodzi i pierniczy jakieś farmazony…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Co zrobiłem? Naruszyłem Trzecią Tradycję. Bo ja, w swoim sercu, już mu odebrałem prawo do bycia tutaj. Mnie już nie interesuje, że on chce przestać pić. Interesuje mnie, jak wygląda, jak się zachowuje, w co jest ubrany, jakich słów używa… Ano, właśnie. Jeżeli będę w ten sposób postępował, to następnym razem, albo za rok, nie skończy się na samym myśleniu, tylko coś już powiem, coś złośliwie warknę, jakąś aluzję puszczę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;W swoim ostatnim wystąpieniu doktor Bob mówił, że cały ten Program, to miłość i służba, a ja myślę sobie tak, że łatwiej jest wykrzesać miłość, współczucie, czy chęć pomocy dla młodej, ładnej alkoholiczki, niż dla starego, grubego, łysego alkoholika, bo kochanie kogoś takiego jest wyzwaniem.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Czwarta Tradycja… sławetna Czwarta Tradycja, którą prawie wszyscy pamiętają do przecinka: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Każda grupa jest niezależna we wszystkich sprawach!&lt;/i&gt; &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Co ty nam tu będziesz mówił, jak my jesteśmy niezależni!&lt;/i&gt; Tyle tylko, że po przecinku jest… za wyjątkiem tych działań, które mogą naruszyć dobro całej Wspólnoty. Ano, właśnie…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Gdyby tekst Czwartej Tradycji był tylko do przecinka, moglibyśmy sobie tutaj ognisko rozpalić, taniec Zulusów uskutecznić i OK., bo każdej grupie to wolno – tylko, że taka grupa wystawia świadectwo całej Wspólnocie AA. I tu się zaczyna drobny kłopot. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Było wystarczająco dużo wątpliwości odnośnie Czwartej Tradycji, więc pewnego razu poproszono Billa, żeby to sprecyzował i on powiedział wtedy tak – po pierwsze, żadnych powiązań z kimkolwiek, bo my możemy współpracować z każdym, ale nie wiążemy się z nikim, jako cała Wspólnota, ani jako grupa, a po drugie, żeby nie podejmować żadnych działań, które mogą zaszkodzić Wspólnocie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Każda grupa swoim działaniem wystawia Wspólnocie świadectwo i myślę, że czasem warto się zastanowić, czy naprawdę chcemy, żeby nowicjusz, który przyszedł pierwszy raz i zobaczył nasz mityng, wyszedł z tego mityngu przekonany, że on już wie, jak wygląda AA. Ano, właśnie… Ilu takich ludzi przyszło na 1-2 mityngi i odeszło? Na przykład dlatego, że zamiast Programu AA dostali porcję &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;jęczydupstwa&lt;/i&gt;, użalania się nad sobą i hardcorowych opowieści o zepsutym gaźniku, zatkanym zlewie, aroganckim szefie, czy czymś tam jeszcze. To im zafundowaliśmy, a oni przyszli i odeszli… Jasne, można wzruszyć ramionami i uznać, że nie byli jeszcze gotowi… Tak? Czyżby? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Jakie świadectwo wystawiliśmy Wspólnocie? Czy nowicjuszom dajemy Program AA? Bo może dajemy im coś zupełnie innego, coś, czego oni wcale nie potrzebują i nie chcą &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;kupić&lt;/i&gt;, coś, co nie jest im potrzebne.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Jeszcze tylko jedna Tradycja… może Jedenasta. &lt;i&gt;Anonimowość stanowi duchową podstawę wszystkich naszych tradycji przypominając nam zawsze o pierwszeństwie zasad przed osobistymi ambicjami&lt;/i&gt;&lt;span style="mso-bidi-font-style: italic;"&gt;. Nie pomyliłem Tradycji? Pomyliłem, oczywiście, chodzi o Dwunastą. OK.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-bidi-font-style: italic;"&gt;Dwa elementy: anonimowość i pierwszeństwo zasad przed osobistymi ambicjami. Specjalnie powtórzę: pierwszeństwo zasad przed osobistymi ambicjami – przed osobistymi ambicjami, a nie przed dobrem innego człowieka. To szabas jest dla człowieka, a nie człowiek dla szabasu. To scenariusz mityngu jest dla grupy AA, a nie grupa i jej członkowie mają być niewolniczo podporządkowana scenariuszowi. Osobiste ambicje nie, ale dobro Wspólnoty, a zaraz za nim dobro każdego pojedynczego alkoholika, na pierwszym miejscu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Anonimowość – temat rzeka, a więc przypomnę tylko pewne stwierdzenie Billa W. (cytat z „Jak to widzi Bill"): &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;W niektórych&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-ansi-language: EN-US; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;grupach&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-ansi-language: EN-US; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt; AA &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;zasada&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-ansi-language: EN-US; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;anonimowości jest doprowadzona do absurdu. Członkowie tak kiepsko się ze sobą komunikują, że nie znają nawet swoich nazwisk ani nie wiedzą, gdzie kto mieszka. Przypomina to komórkę konspiracyjną&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;. Mam wrażenie, że w Polsce doprowadziliśmy to do absurdu do kwadratu. Prawie nikt nie wie, jak się kto nazywa, ani gdzie mieszka. Nawet inicjał nazwiska jest tabu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Doktor Bob też pisał o anonimowości (cytat z "Doktor Bob i dobrzy weterani": &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Ponieważ nasza Tradycja dotycząca anonimowości wyraźnie wytycza poziom graniczny, dla każdego kto zna angielski, musi być oczywiste, że zachowywanie anonimowości na jakimkolwiek innym poziomie jest pogwałceniem tej Tradycji. Uczestnik AA, który ukrywa swoją tożsamość przed innym uczestnikiem Wspólnoty, podając jedynie swoje imię, łamie tę Tradycję tak samo, jak ten uczestnik Wspólnoty, który pozwala, aby jego nazwisko ukazało się w prasie w powiązaniu ze sprawami odnoszącymi się do AA. Ten pierwszy zachowuje swoją anonimowość powyżej poziomu prasy, radia i filmu; ten drugi zachowuje swoją anonimowość poniżej poziomu prasy, radia i filmu – podczas gdy Tradycja ta postuluje, abyśmy zachowywali anonimowość na poziomie kontaktów z prasą, radiem i filmem&lt;/i&gt;). Przypominał, że anonimowość złamać można w dwóch wymiarach, bo zgodnie z Tradycjami przebiega ona na poziomie prasy, radia i filmu. I można ją naruszyć zarówno w jedną stronę, jak i w drugą.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Zasada anonimowości chroni zarówno mnie, jak i Wspólnotę przede mną i przebiega na poziomie prasy, radia i filmu. Nie gdzie indziej. Naruszeniem Tradycji będzie miało miejsce, jeśli wystąpię w telewizji i przedstawię się tam, jako przedstawiciel AA. Ale jeżeli mój podopieczny nie wie, jak się nazywam i gdzie mieszkam, to to także jest naruszeniem zasady anonimowości; takie samo. Jedno jest naruszeniem &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;w górę&lt;/i&gt;, drugie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;w dół&lt;/i&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Ci ludzie (założyciele AA, weterani) 70 lat temu stworzyli genialny Program, który funkcjonuje bez większych zmian do dziś. Bardzo elastyczny, samodostosowujący się do rozmaitych zmian. Znakomity… Dopóki nie zacznę w nim grzebać, czy przerabiać po swojemu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Odpowiedzi na większość pytań dotyczących Tradycji można znaleźć sięgając choćby do ich pełnej wersji. Mieliście okazję zobaczyć to podczas warsztatów Siódmej Tradycji, którą kilka dni temu u was prowadziłem. Mówiłem wówczas, czym są dotacje i okazało się, że wystarczyło przeczytać, jedno zdanie. I całe mnóstwo problemów natychmiast przestało istnieć, wątpliwości się rozwiały.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Mój sponsor mawia czasami nieco uszczypliwie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;my w AA znamy literaturę AA&lt;/i&gt;. Ano, właśnie… Czy my w AA znamy literaturę AA? Bo jak nie znamy i zgadujemy, jak powinno być, to posługujemy się własnymi wyobrażeniami i przekonaniami. Jeśli czegoś nie wiem, bo nie mogę się dowiedzieć – trudno. Ale jeżeli nie wiem, bo mi się nie chciało przeczytać w jednej z podstawowych książek aowskich, to jest tragedia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Mój sponsor zmusza mnie, bym każde zadanie ściskał do granic możliwości, abym swoje wypowiedzi formułował precyzyjnie, krótko i jasno – chce w ten sposób zobaczyć, czy ja rozumiem istotę rzeczy. Oczywiście teraz go nie słucham, plotę i plotę… W każdym razie zasadę anonimowości udało mi się ścisnąć do dwóch zdań:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;1. O AA mówić wtedy, kiedy pytają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;2. Żyć tak, żeby pytali.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Dziękuję.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10pt; line-height: 115%;"&gt;---&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10pt; line-height: 115%;"&gt;* Tekst powyższy, z oczywistych względów, nie jest absolutnie wiernym zapisem wypowiedzi zarejestrowanych podczas mityngu spikerskiego. Poprawione zostały różne przejęzyczenia i pomyłki, uporządkowane zostały cytaty, podano ich źródło itp. Oryginalnym nagraniem (w formacie .mp3) dysponuje Tadeusz z Londynu.&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-1263934649944586288?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/1263934649944586288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/mityng-spikerski-meszuge.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/1263934649944586288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/1263934649944586288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/mityng-spikerski-meszuge.html' title='Mityng spikerski Meszuge'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-6245810454600755779</id><published>2011-11-11T14:17:00.006+01:00</published><updated>2011-11-14T17:22:42.479+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Londyn bez znieczulenia</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;W czwartek wieczorem, jak prawie zawsze, brałem udział w mityngu swojej domowej (macierzystej) grupy AA, czyli „u Franciszków”. Choć tego samego dnia rano byłem jeszcze w Londynie, na ten mityng musiałem się wybrać – pierwsza rocznica grupy oraz inwentura były ważniejsze niż zmęczenie i chrypa. Mówiliśmy o Kroku Pierwszym, Drugim i Trzecim razem, bo zdajemy sobie sprawę, że jeśli nawet uznanie bezsilności ma dla alkoholika znaczenie kluczowe, to jednak bez zawierzenia i powierzenia niewiele z tej bezsilności wynika.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Jako, że Program AA nie jest specyficznym &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;sportem&lt;/i&gt; zamkniętych sal mityngowych, a jego efekty powinny być widoczne w codziennym życiu, opowiedziałem o podróży, z której właśnie wróciłem, czyli podzieliłem się własnym doświadczeniem. Bo wszystko zaczęło się dawno temu od mityngu spikerskiego…&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;Londyn bez znieczulenia, czyli… &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;…PZPR w codziennym życiu alkoholika&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Pewnego razu wybraliśmy się wraz z przyjaciółmi do Nysy (niewielkie miasteczko na Opolszczyźnie), na spikerski mityng AA. Spikerem miał być alkoholik z kilkumiesięczną chyba abstynencją i już samo to wydawało się frapujące, bo zwykle spikerami są osoby z długim, albo nawet bardzo długim stażem trzeźwienia. &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Spikerka&lt;/i&gt; ciekawa i zajmująca, ale o tym może innym razem. W przerwie mityngu spiker (aktualnie mieszkaniec Londynu), którego widziałem pierwszy raz w życiu, podszedł do mnie i… zaprosił na &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;spikerkę&lt;/i&gt; do stolicy Wielkiej Brytanii. Uprzedziłem od razu, że w związku z wyraźnymi niedoborami środków płatniczych (skromna renta inwalidzka) oraz problemem z poruszaniem się (uszkodzony staw biodrowy i kręgosłup) może to być przedsięwzięcie logistycznie dość skomplikowane, kiedy jednak mój nowy znajomy stwierdził, że z tym gospodarze sobie poradzą i biorą to na siebie, nie pozostało mi nic innego jak się zgodzić. Kilkanaście minut później doszedłem do wniosku, że najpewniej zwariowałem już do reszty, ale nie wycofałem się – z różnych powodów zresztą: tak mi się dziwnie porobiło przez to całe trzeźwienie, że lubię dotrzymywać obietnic, a poza tym ciekaw byłem, jak &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;to&lt;/b&gt; się robi na Wyspach Brytyjskich. A wyglądało na to, że robi się może i podobnie, ale bardzo szybko i tego właśnie byłem ciekaw.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Do Londynu poleciałem na początku listopada 2011. A co z tym powierzeniem i zawierzeniem, o którym wspomniałem wcześniej? Wybrałem się do obcego kraju, bez minimalnej nawet znajomości języka, bez pieniędzy, na zaproszenie alkoholika, którego widziałem tylko raz w życiu przez dwie godziny, którego nazwiska nie znam do dziś, nie mając przecież zupełnie żadnej gwarancji czy pewności, że ktokolwiek mnie z tego lotniska odbierze i jakoś się tam mną zaopiekuje. Osoby, z którą miałem się spotkać na lotnisku, jak się okazało bardzo atrakcyjnej pani w szykownym białym kapeluszu, też nigdy wcześniej na oczy nie widziałem. Zakrawało to na zupełne szaleństwo i dziesięć lat temu na takie zaufanie i powierzenie się zupełnie obcym ludziom &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;nie odważyłbym się na pewno. Widać jednak zaszła we mnie pewna zmiana…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Zaczęło się niezbyt szczęśliwie. Trochę błąkałem się po lotnisku (to jednak nie Wrocław, z którego startowałem), zmokłem i przemarzłem na parkingu, zorientowałem się, że zapomniałem leków, które powinienem regularnie zażywać, a jeśli dodać do tego fakt, że wstać musiałem w środku nocy, to i nic dziwnego, że byłem po prostu&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;rozdrażniony i mocno nieszczęśliwy. Zanim jednak zacząłem żałować całego tego przedsięwzięcia i zanim wyprodukowałem sobie przekonanie, że palnąłem głupstwo, gospodarze otoczyli mnie opieką i życzliwością o jakiej nawet nie marzyłem. W domach Moniki, Beaty, Andy’ego i Jacka znalazłem schronienie, własny pokój, wygodne łóżko i posiłki, na jakie u siebie niezbyt często mogę sobie pozwolić.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Jeszcze przed wyjazdem zaskoczyły mnie odrobinę pytania Tadeusza, przedstawiciela organizatorów, o to, czy zechcę poprowadzić…? czy zgodzę się uczestniczyć…? czy wezmę udział…? Wybrałem się tam w ramach praktycznej realizacji Dwunastego Kroku. Spiker na mityngu AA to służba, a ja byłem sługą (ewentualnie służącym, ale nie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;służebnym&lt;/i&gt;, bo takie słowo we współczesnym języku polskim nie występuje już w formie osobowej), który ma po prostu robić to, co do niego należy i to najlepiej jak potrafi. Tym niemniej wdzięczy jestem za taką kurtuazję. To było naprawdę miłe.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Gospodarze wypełnili mi czas po brzegi: każdego dnia służyłem jako spiker na mityngu, prowadziłem warsztat Tradycji, brałem udział w spotkaniu Intergrupy; dochodziły do tego dziesiątki godzin dyskusji panelowych. Po trzech dniach zacząłem chrypieć od tego gadania, ale dzielnie dotrwałem do końca – choć czasem zastanawiam się, jakim cudem wytrzymali ze mną sympatyczni i wyrozumiali Londyńczycy.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Zgodnie ze swoim przekonaniem, że pić umiemy wszyscy, więc opowieściami o piciu nikogo nie jestem w stanie nauczyć niczego dobrego, nie mówiłem na &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;spikerkach&lt;/i&gt; o tym okresie mojego życia prawie wcale. Opowiadałem o Programie AA, o tym, jak zmieniło się dzięki niemu życie rodziny, bliskich, przyjaciół i moje, o sponsorowaniu, wreszcie o zastosowaniu w codziennym życiu, także tym &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;pozamityngowym&lt;/i&gt;, Tradycji Wspólnoty AA. Tam, gdzie było to możliwe, prosiłem o pytania – ja oczywiście jestem przekonany, że najlepiej wiem, co słuchacze potrzebują i chcieliby usłyszeć, ale na wypadek, gdybym jednak nie miał racji, to chyba warto taką szansę stworzyć i wykorzystać. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Zdawałem sobie sprawę, że w bardzo ograniczonym czasie – spiker ma do dyspozycji zwykle nie więcej niż trzydzieści minut – można zrobić dwie rzeczy: albo opowiedzieć gładką historyjkę, która ułatwi słuchaczom identyfikację z chorobą alkoholową i samym spikerem, i którą najprawdopodobniej zapomną po trzech dniach, albo można &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;wsadzić kij w mrowisko&lt;/i&gt;, zaprezentować kilka kontrowersyjnych przekonań, wzbudzić żywe emocje, a nawet urazy. Pierwsze rozwiązanie gwarantuje sympatię i poczucie jedności, natomiast drugie daje szansę na to, że gdy spiker już zniknie z oczu, dyskusje nadal będą się toczyć, może ktoś sięgnie do literatury AA, by sprawdzić, na czym opierał on swoje przemyślenia, ktoś postanowi spróbować inaczej, ktoś tam upewni się, że po staremu jest jednak dla niego najlepiej itd. Nie jest to może regułą, ale podczas krótkich mityngów spikerskich wybieram zwykle drugie rozwiązanie, a w trakcie kilkudniowych warsztatów – pierwsze.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Trzeźwienie to jednak otwarta głowa i powrót do zdroworozsądkowego myślenia, a nie wyłączenie myślenia. Jeśli nawet nie od pierwszego dnia, to od pewnego momentu i w konsekwencji.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Bardzo byłem zadowolony z panelowych dyskusji w mniejszym gronie, a zadowolony byłem przede wszystkim dlatego, że – jako ludzie trzeźwi – nie marnowaliśmy czasu na przekonywanie się, który sposób i metoda realizacji Programu jest lepsza. Coś takiego jest zupełnie bezsensowne, bo przecież miernikiem nie są nasze przekonania, ale efekty. Albo ich brak.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;U nas (Opole i spotkania tych grup, na które chodzę) można czasem usłyszeć: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;PZPR chłopie, PZPR!&lt;/i&gt; Nie, nie chodzi tu o Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą, ale&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;o pewien skrót myślowy: &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Program&lt;/b&gt;, &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Zęby&lt;/b&gt;, &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Papierosy&lt;/b&gt;, &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Rodzina&lt;/b&gt;. Jeśli alkoholik z trzy-, cztero-, pięcioletnią abstynencją (i dłuższą!) barwnie opowiada, jak zrealizował w swoim życiu Program Wspólnoty AA, ale buzię nadal pełną ma zepsutych zębów, nadal okrada swoją rodzinę i lekkomyślnie ryzykuje życie i zdrowie (swoje i ich) paląc papierosy i jeśli jego stosunki z rodziną to nadal mieszanina żalów, uraz, wyrzutów sumienia, poczucia winy i krzywdy, to mogą pojawić się wątpliwości, czy faktycznie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;robimy&lt;/i&gt; ten sam Program…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Tak więc nie staraliśmy się udowadniać sobie, która metoda jest lepsza – wiemy już przecież, że zawsze kończy się to stwierdzeniem, że moja jest &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;najmojsza&lt;/i&gt; – ale uczyliśmy się od siebie wzajemnie, starając się poznać i zrozumieć techniki, sposoby i metody, dzięki którym pełniej i bardziej skutecznie będziemy w stanie pomóc tym, którzy wciąż jeszcze cierpią. Odnoszę wrażenie, że jedno wydawało się nie budzić wątpliwości i chyba zgadzaliśmy się wszyscy, że siłą Wspólnoty i nadzieją na dla osób uzależnionych jest Program AA, a nie same tylko mityngi, sponsor, Bill W., albo taki czy inny podręcznik. Ważny jest Program trzeźwienia, Program poprawy jakości życia – o niego chodzi. Bo tu gra idzie o coś więcej, niż sama tylko abstynencja, zresztą… przecież wielu z nas było w stanie skutecznie utrzymywać abstynencję całymi latami, zanim Program Wspólnoty AA się o nas upomniał. W moim przypadku trwało to mniej więcej trzy lata. Nie, nie był to czas zupełnie zmarnowany, bo dzięki niemu przynajmniej zdobyłem pewność, że samo tylko niepicie nie zapewnia mi niestety pogody ducha, życiowej satysfakcji, świadomości bycia potrzebnym i wartościowym człowiekiem (mimo rozlicznych słabości), poczucia jedności i wspólnoty, wreszcie… miłości, a nawet szczęścia.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Rozważaliśmy też wizje przyszłości i choć dziś mogą się one wydawać futurystyczne, to kto wie… kto wie… Strona internetowa Intergrupy, Punkt Informacyjno-Kontaktowy (PIK) w Londynie, XIV Region AA na Wyspach Brytyjskich i to zanim powstanie on w Europie Zachodniej. Może nawet jakaś Konferencja Krajowa w Polsce mogłaby się zainteresować bliżej doświadczeniami alkoholików z polskojęzycznych grup w Londynie w temacie sponsorowania… Wspaniale jest mieć śmiałe plany i przyjaciół, z którymi można je weryfikować i realizować.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Times New Roman;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Nauczyłem się i dowiedziałem o sobie w tym Londynie bardzo dużo (nie wszystko było tak przyjemne jakbym sobie życzył), choćby to, że gdy jestem zmęczony, albo bardzo na czymś skoncentrowany, to nadal, niepostrzeżenie dla samego siebie, &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;potrafię wskoczyć w stare buty&lt;/i&gt;, uruchomić wewnętrznego krytyka i wyrzucać sobie, że tu się pomyliłem, tam przejęzyczyłem, a na dokładkę czegoś zapomniałem. Ale takie konfrontacje są dla mnie niezbędne, bo przecież wiem już, że jak tak sobie samotnie siedzę i myślę, to przecież zawsze wymyślę, że dobrze myślę – i to dopiero jest tragedia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Laurent Gounelle pisał, że &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;ludzie są bardzo przywiązani do swoich przekonań. Nie dążą do poznania prawdy, chcą tylko pewnej formy równowagi i potrafią zbudować sobie w miarę spójny świat na swoich przekonaniach. To daje im poczucie bezpieczeństwa, więc podświadomie trzymają się tego, w co uwierzyli&lt;/i&gt;, a ja, po stronie plusów, odnotowałem, że słuchanie innych i odklajstrowanie się od starych przekonań nie sprawia mi już tyle problemów, jak dawniej.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Dzięki tym spotkaniom, po raz kolejny przekonałem się i upewniłem, jak ważne jest w naszej Wspólnocie, by… &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;nie tak, jak to zwykle bywa w świecie, gdzie spotkania związane są z ostrą wymianą poglądów i atakami na siebie nawzajem, gdzie uczestnicy próbują zakrzyczeć i zagłuszyć swoje słowa, nie... decydować powinna we wszystkich sprawach wola większości .... ale wszystkie decyzje powinny być podejmowane w mądrości, miłości i jedności z Bogiem, w atmosferze szacunku, cierpliwości, jedności i pojednania, żeby ludzie służyli sobie (pomagali, wspierali) nawzajem z pokorą w sercu i szacunkiem dla prawdy i sprawiedliwości*&lt;/i&gt;. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Jedno tylko muszę jeszcze przemyśleć – chociaż nie, bzdury plotę, na pewno nie jedno, ale ta kwestia wydaje mi się wyjątkowo ważna – chodzi o przekonanie, że &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Program jest dla mnie&lt;/i&gt;. Tak, to oczywiste, to ja mam go realizować w praktyce, ale czy faktycznie dla mnie? Bo mnie się wydaje, że chodzi raczej o taką zmianę siebie, by to ludzie z mojego otoczenia, ci z którymi się stykam, wreszcie byli w stanie ze mną wytrzymać. I zastanawiam się, czy faktycznie może chodzić o to, o czym mówiłem w środę, podczas mityngu na Angel, to jest o realizację i wykorzystanie we własnym życiu Tradycji AA?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Jestem wdzięczny i dziękuję z całego serca wszystkim, którym mogłem w czymś pomóc. Przepraszam, jeśli komuś na odcisk nadepnąłem za bardzo. Dziękuję też za wszystko, co mi daliście, za wszystko, co mi zabraliście i wszystko, czego mi oszczędziliście. Do następnego spotkania, Drodzy Przyjaciele, kiedyś, gdzieś na Drodze Szczęśliwego Przeznaczenia. Niech Was Bóg błogosławi…&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;A ja? Zabieram się do studiowania i zastosowania we własnym życiu sugestii zawartych w przywiezionych materiałach, bo ponad wszelką wątpliwość parę rozwiązań chciałbym przeszczepić na tutejszy grunt.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;--&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;* Tych, którzy zechcą szukać tych słów w literaturze AA informuję od razu, że nie jest to tekst aowski – znaleźć go można w Britain Yearly Meeting, Quaker Faith and Practice, a siermiężne tłumaczenie z czeskiego jest moje własne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-6245810454600755779?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/6245810454600755779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/londyn-bez-znieczulenia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6245810454600755779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6245810454600755779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/londyn-bez-znieczulenia.html' title='Londyn bez znieczulenia'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-1384676040712456966</id><published>2011-11-01T09:43:00.006+01:00</published><updated>2012-01-20T18:56:07.353+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Badacze Pisma Świętego...</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;…we Wspólnocie AA w Polsce&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;Kilka razy miałem już okazję czytać i słyszeć, szydercze, drwiące, w każdym razie mocno pejoratywnie, nieomalże jak wyzwisko traktowane określenie, kierowane pod adresem różnych anonimowych alkoholików, a nawet całych grup: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Badacze Pisma Świętego&lt;/i&gt;. Jako, że przykro mi zawsze, gdy przyjaciele z AA robią z siebie pośmiewisko, z powodu żenującej niewiedzy, albo popisują się rasizmem, wystawiając w ten sposób świadectwo całej Wspólnocie AA w Polsce, śpieszę z poniższym wyjaśnieniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;Badacze Pisma Świętego&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt; jest to nurt religijny wywodzący się z chrześcijaństwa, zapoczątkowany w 1870 przez Charlesa Taze Russella w Pensylwanii (USA). Badacze Pisma Świętego uważali, że prawdy religijnej należy szukać tylko i wyłącznie w Biblii, a nie w kościelnych tradycjach i dogmatach. W 1931 najliczniejsza grupa Badaczy Pisma Świętego (związana z Towarzystwem „Strażnica”), przyjęła nazwę &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Świadkowie Jehowy&lt;/i&gt;. W hitlerowskich Niemczech byli oni prześladowani, więzieni i mordowani w obozach koncentracyjnych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;Traktowanie i używanie nazwy czyjegoś wyznania czy religii, jako obelgi, wyzwiska czy drwiny, uważam za niedopuszczalne i karygodne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;Pewnego razu ktoś zasugerował, że może chodzi tu o książkę pod tytułem „Anonimowi Alkoholicy”. Jeśli nawet zwana jest ona czasem Wielką Księgą, to jednak nadal nie jest Pismem Świętym, nie jest Biblią – takie porównania mogą być obraźliwe, deprecjonujące i nie do przyjęcia dla chrześcijan, a zwłaszcza katolików. Pismo Święte, Biblia, jest słowem bożym – autor Wielkiej Księgi, &lt;span style="mso-bidi-font-weight: bold;"&gt;William Wilson&lt;/span&gt;, nie był bogiem i – z tego co mi wiadomo – nie jest nadal.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12pt;"&gt;Inne, równie pokrętne tłumaczenie mówi, że ci „badacze pisma świętego”, to mieliby być rzekomo alkoholicy, którzy czytają i starają się zrozumieć literaturę aowską i zawarte w niej zalecenia, ale w to – od razu przyznam – uwierzyć nie jestem w stanie. Po prostu nie wydaje mi się możliwe, nie mieści mi się w głowie, by jeden alkoholik drwił z drugiego alkoholika, bo ten czyta, stara się zrozumieć i wdrażać w życie sugestie zawarte w literaturze Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. W książce pt. „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji” można przeczytać: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Zrozumienie jest kluczem do właściwych zasad i postaw, a właściwe postępowanie jest kluczem do dobrego życia… &lt;/i&gt;Jeżeli nawet ktoś dla siebie i swoich bliskich tego dobrego życia zupełnie nie pragnie (może i są tacy nieszczęśnicy, nie wiem, nie znam się, nie moja sprawa), to chyba jednak nie powinien innym w dążeniu do tego celu przeszkadzać, a ich starania wyśmiewać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-1384676040712456966?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/1384676040712456966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/badacze-pisma-swietego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/1384676040712456966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/1384676040712456966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/11/badacze-pisma-swietego.html' title='Badacze Pisma Świętego...'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-2193180645035082431</id><published>2011-10-03T19:09:00.007+02:00</published><updated>2012-01-03T04:44:31.558+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Alkoholik trzeźwy czy zdrowy</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;W biuletynie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Mityng&lt;/i&gt; przeczytałem kiedyś, że&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt; alkoholik to takie cacuszko, co to aby żyć, musi mieć problemy, a jak ich nie ma, to sobie wymyśli, a jak już wymyśli, to musi je rozwiązywać, a jak nie potrafi, to użala się nad sobą. Ja dodałbym jeszcze, że często też zawraca głowę tymi swoimi wydumanymi problemami każdemu, kogo dopadnie.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Alkoholik – trzeźwy czy zdrowy?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Czy możliwe jest całkowite wyleczenie?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Przeciętnie raz na kilka-kilkanaście miesięcy stykałem się z wątpliwościami i pytaniem, czy alkoholizm jest chorobą (bo może jest &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;tylko&lt;/i&gt; grzechem?), a jeżeli już chorobą, to czy faktycznie nieuleczalną? Odpowiadałem zwykle, a była to odpowiedź poważnie przeze mnie traktowana, osobista, prawdziwa, po prostu bardzo &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;moja&lt;/i&gt;, w sposób następujący: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;A jakie to ma znaczenie? Czemu powinno mnie to obchodzić?&lt;/i&gt; – i to najczęściej zupełnie wystarczało. Jednak w ostatnim okresie pytania tego typu posypały się wręcz lawinowo; zadawali je różni ludzie, w różnych miejscach i okolicznościach, w rozmaity sposób i zupełnie niezależnie od siebie. Na dokładkę, moja standardowa odpowiedź, raz czy drugi, nie została zrozumiana zgodnie z moimi intencjami, spotkałem się nawet z zarzutem, że lekceważę sobie ważny temat, zbywam rozmówcę itp. Wprawdzie od razu przypomniało mi się to żartobliwe określenie alkoholika znalezione w &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Mityngu&lt;/i&gt;, ale… dobrze, niech i tak będzie; postaram się zaprezentować tutaj swoje zdanie raz jeszcze, wyczerpująco i tak poważnie, jak tylko potrafię, choć może bez wielkiego zapału, bo uważam, że jest to temat ważny dla lekarzy, albo językoznawców, w każdym razie dla profesjonalistów, do których sam siebie nie zaliczam. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Czy alkoholizm jest chorobą?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt; Oczywiście – jest. Dlaczego? Ano, po prostu dlatego, że opisany jest, pod numerem F10.2, w dziesiątej edycji Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych (ICD 10), opracowanej przezŚwiatową Organizację Zdrowia, WHO (World Health Organization). I to wszystko. Jeżeli kogoś w tym momencie rozczarowałem, to przykro mi, ale takie wyjaśnienie w zupełności mi wystarcza i w pełni satysfakcjonuje. Bo, jako człowiek trzeźwy, nie sprzeczam się z faktami. Nie uważam też, bym miał kompetencje, doświadczenie, albo wiedzę, upoważniające mnie do negowania, czy choćby tylko polemizowania z opinią i decyzją Światowej Organizacją Zdrowia. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Na tej samej zasadzie nie sprzeczam się z prawodawcami i nie kwestionuję zapisów w kodeksie karnym. Choć oczywiście jużpo &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;ćwiartce&lt;/i&gt; wszystko wiedziałem lepiej, zarówno od każdego lekarza na świecie, jak i wszystkich prawników razem wziętych.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Czy alkoholizm jest grzechem?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt; W Wikipedii (internetowej encyklopedii) znalazłem informację, że na świecie istnieje około dziesięć tysięcy religii i wyznań. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że nie wszystkie one zawierają w swojej doktrynie pojęcie grzechu. Jeżeli dodamy do tego dziesiątki, może setki milionów ludzi niewierzących, to okaże się, że sporej części populacji pytanie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;czy alkoholizm jest grzechem?,&lt;/i&gt; w ogóle i w żaden sposób nie dotyczy. Cóż to oznacza? Moim skromnym zdaniem to tylko, że odpowiedź na tak postawione pytanie, jest prywatną i osobistą sprawą każdego alkoholika i zdecydowanie bardziej dotyczy jego religii – jeśli jakąś wyznaje – i jej doktrynalnych niuansów, niż istoty alkoholizmu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Czy alkoholizm jest chorobą nieuleczalną?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt; Kopiąc w pamięci przypominam sobie, że o alkoholizmie, jako chorobie nieuleczalnej, słyszałem od anonimowych alkoholików oraz psychologów (terapeutów). Nie słyszałem tego jednak od lekarzy – co potwierdziła zresztą kilka dni temu moja koleżanka, lekarka. Zakładam w tym momencie, że wszyscy w pełni zdajemy sobie sprawę, że psycholog nie jest lekarzem. Lekarze, jeśli dobrze pamiętam, określali uzależnienie od alkoholu raczej jako chorobę &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;trwałą&lt;/b&gt;, a to zdecydowanie bardziej trafiało mi do przekonania z jednego prostego powodu: bo alkoholizm jest chorobą wieloczynnikową. Rozliczne wątpliwości i dociekania, czy alkoholizm jest chorobą nieuleczalną, czy jednak uleczalną, wydają się wynikać z niezrozumienia, albo wręcz ignorowania tego faktu.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: Times; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Na stronie internetowej PARPA (Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych) można przeczytać, że alkoholizm uszkadza &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;funkcjonowanie człowieka w sferze somatycznej, psychologicznej, społecznej i duchowej. Na spotkaniach (mityngach) Wspólnoty AA mówimy po prostu, że jest to choroba duszy, ciała i umysłu, a także – czego przecież nie wolno pomijać – choroba społeczna. Alkoholizm jest niewątpliwie chorobą chroniczną (ma, albo może mieć nawroty), postępującą i potencjalnie śmiertelną, ale czy jest chorobą nieuleczalną? Jak można próbować o tym wyrokować, nie precyzując jednocześnie, o który czynnik chodzi?!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Pisałem już, że w przypadku alkoholizmu, zdecydowanie lepiej rozumiem określenie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;choroba trwała&lt;/i&gt;, niż &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;nieuleczalna&lt;/i&gt;. &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Trwała&lt;/i&gt;, moim zdaniem (przypominam raz jeszcze, że ja nie jestem profesjonalistą!), oznacza, że przynajmniej jeden z jej czynników, w świetle współczesnej wiedzy, nie jest możliwy do całkowitego wyleczenia. Chodzi mi tu rzecz jasna o sferę somatyczną (ciało), czyli po prostu o specyficzną reakcję organizmu alkoholika na alkohol. Z czasem okazało się, że nie tylko na alkohol, ale o tym później.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Czy, jako alkoholik, mogę wyzdrowieć w sferze psychologicznej (umysłowej)? Moim zdaniem – zdecydowanie tak. Czy, jako alkoholik, mogę wyzdrowieć w sferze duchowej? Tak, jak najbardziej. Osiągnięcie tego stanu (w moim przypadku trwało to jakieś siedem-dziewięć lat) nazywam wytrzeźwieniem, trzeźwością. Ale przecież nie wyleczeniem choroby alkoholowej! Bo, jeśli mowa jest o sferze somatycznej, to uważam, że powrót do stanu sprzed uzależnienia, czyli pełne wyleczenie, możliwe w chwili obecnej nie jest. Wierzę, że można wyleczyć, albo zaleczyć, wiele schorzeń, wynikających z wieloletniego nadużywania alkoholu oraz tragicznych czasem zaniedbań związanych z alkoholizmem. Jestem pewien, sam doświadczyłem i często obserwuję, że jest możliwe zahamowanie narastających objawów alkoholizmu (zatrzymanie choroby) nieomalże w każdym jego stadium. Jednak przywrócenie organizmu chorego do stanu, w którym będzie on reagował na alkohol dokładnie tak samo, jak organizm człowieka zdrowego, na razie jeszcze uważam za nierealne, choć mam nadzieję, że kiedyś wreszcie stanie się to możliwe. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt; mso-layout-grid-align: none;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Wydaje mi się, że większość wątpliwości i zupełnie niepotrzebnych spekulacji na ten temat wynikać może z mocno problematycznego tłumaczenia tekstu Drugiego Kroku AA, który w chwili obecnej znamy w wersji: &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie&lt;/b&gt; (w oryginale: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Came to believe that a Power greater than ourselves could restore us to sanity&lt;/i&gt;). W książce &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;„12 KROKÓW OD DNA”&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt; przeczytać można:&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: TimesNewRomanPSMT; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt; &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Angielskie &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;sanity&lt;/b&gt;, owszem, oznacza zdrowie, ale nie jakiekolwiek zdrowie, ani nie zdrowie w ogóle, ale dokładnie, konkretnie i jednoznacznie – zdrowie psychiczne, zdrowy rozsądek. Krok Drugi nie mówi o tym, że alkoholicy mają szansę na całkowite wyleczenie, a tym samym możliwość powrotu do bezproblemowego picia towarzyskiego. Jeśli alkoholizm jest chorobą ciała, duszy i umysłu, to dzięki Programowi AA uzdrowione mogą zostać dwa ostatnie elementy. W chwili obecnej o wyleczeniu ciała nie ma w ogóle mowy. Jeśli chodzi o ciało (organizm), alkoholizm jest chorobą trwałą.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Podczas jednej z dyskusji, o których wcześniej wspomniałem, kilku zwolennikom teorii pełnego wyzdrowienia z alkoholizmu (ktoś nawet stwierdził, że już nie jest alkoholikiem, jak gdyby problemem nie była choroba, ale diagnoza, sama jej nazwa) zadałem pozornie proste pytanie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;czy teraz, po tych wszystkich terapiach, zlotach radości i rozmaitych warsztatach, po latach abstynencji i tysiącach mityngów, nadal jesteś bezsilny wobec alkoholu?&lt;/i&gt; Wielu przyznało, że niestety – jednak tak, ale ktoś natychmiast ukuł hipotezę, że teraz to on bezsilny już nie jest, natomiast bezsilnym mógłby stać się znowu, ale to dopiero po wypiciu pierwszej dawki alkoholu (miałem dopytać, jak dużej dawki, ale zapomniałem). W każdym razie do tego momentu alkoholikiem (już) nie jest i na pewno znowu się nim nie stanie, bo jako człowiek zdrowy na umyśle, zdaje sobie dobrze sprawę, że alkohol może mu zaszkodzić. W każdym razie, zanim się ewentualnie napije, a tego przecież nigdy nie zrobi, jego organizm funkcjonuje dokładnie tak, jak u zdrowego człowieka. Niestety, w to też nie bardzo wierzę i mam ku temu podstawy. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Pewnego razu, dość dawno temu, musiałem poddać się zabiegowi, który miał być wykonany w znieczuleniu ogólnym (pod narkozą). Wcześniej kazano mi wypełnić ankietę z pytaniami dotyczącymi przebytych i aktualnych chorób, zażywanych leków itp. Jedno z pytań dotyczyło konkretnie uzależnienia od alkoholu, a więc zaznaczyłem tam, że jestem alkoholikiem. Wypełnioną ankietę pielęgniarka zabrała, a już kilkanaście minut później zjawił się anestezjolog, który miał mnie znieczulać i wypytywał, jak długo piłem i od kiedy teraz pozostaję w pełnej abstynencji. Na koniec i ja zapytałem, ze zwykłej ciekawości, po co mu te wszystkie informacje? Wyjaśnił, że alkoholicy, mimo wieloletniej abstynencji, dość często inaczej reagują na środki znieczulające (anestetyki) i podobno niektóre inne leki też, niż ludzie zdrowi, nieuzależnieni. Dzięki temu właśnie doświadczeniu pozbyłem się swoich wcześniejszych fantazji oraz rojeń na temat identycznego rzekomo funkcjonowania organizmu człowieka chorego na alkoholizm i w pełni zdrowego.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Współzałożyciel Wspólnoty AA, Robert Holbrook Smith, znany jako Doktor Bob, porównywał alkoholizm do cukrzycy już w drugiej połowie lat trzydziestych. Do dziś można usłyszeć to porównanie w środowisku niepijących alkoholików. Przyznam, że choć czasami i ja go używałem, nigdy mi ono specjalnie nie pasowało, ze względu na dość istotne jednak różnice pomiędzy tymi chorobami. Zdecydowanie bardziej zrozumiałe i adekwatne, ale tylko w odniesieniu do alkoholików trzeźwych, wydaje mi się porównanie do alergii, jako chorobliwej – bywa, że niebezpiecznej dla życia – reakcji organizmu na alergen, w tym przypadku używkę powszechnie dostępną pod różnymi postaciami, a jednocześnie niezwykle popularną. Jednak bezsensownego kontynuowania spekulacji, czy alergik jest człowiekiem chorym czy zdrowym, a może chorym, ale dopiero po bezpośrednim kontakcie z alergenem, zdecydowanie odmawiam, bo wszystko powinno mieć swoje granice.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Czy całkowicie wykluczam możliwość cudownego, pełnego wyzdrowienia (wyleczenia się z alkoholizmu), którego współczesna medycyna wyjaśnić nie potrafi? Ależ skądże znowu! Wierzę, że takie się zdarzają, a jeśli tylko spotkam byłego alkoholika, to będę się cieszył jego szczęściem wraz z nim; może nawet odrobinę mu zazdroszcząc – bez zawiści, rzecz jasna. Przyznaję, że kiedyś nawet starałem się sobie coś takiego wyobrazić i zastanawiałem się, co bym zrobił, gdyby nagle okazało się, w jakiś tam sposób, że już nie jestem alkoholikiem? Widziałem (oczami wyobraźni) jak biegnę na mityng AA, aby jak najszybciej podzielić się z przyjaciółmi tą wspaniałą, radosną nowiną i przekazać im, że oto z alkoholizmu można w pełni wyzdrowieć! Nareszcie możemy przestać być alkoholikami! Hura! I widziałem siebie, jak zwalniam, staję, a wreszcie zawracam, bo uświadomiłem sobie w pewnej chwili, że jeżeli nie jestem w stanie pozostałym alkoholikom, a choćby tylko niektórym z nich, zagwarantować tego samego, co ja osiągnąłem – a czy faktycznie wiem, w jaki sposób to osiągnąłem i czy mam pewność, że ten sposób okaże się skuteczny również w ich przypadku? – to chyba jednak nie pragnę na swoich barkach ciężaru odpowiedzialności związanej z rozgłaszaniem takiej rewelacji – zwłaszcza wśród alkoholików z abstynencją kilkutygodniową, lub jeszcze krótszą. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Zdaję sobie sprawę, że w środowisku niepijących alkoholików wiele jest pewnie osób, dla których określenie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;alkoholik&lt;/i&gt; było i najwyraźniej pozostało – choć może już nie całkiem świadomie – plugawym wyzwiskiem, obelgą, poniżeniem. Rozumiem też i nie dziwię się, że w tej sytuacji gotowe są zrobić naprawdę wiele, by się tego piętna w jakiś sposób pozbyć. Jeśli jednak rzecz dzieje się na &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;obszarze &lt;/i&gt;Wspólnoty AA, to warto chyba pamiętać, że najważniejsze jest nasze wspólne dobro.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: normal; margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-font-size: 12.0pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Nazywają mnie Meszuge, jestem alkoholikiem – w chwili obecnej alkohol nie stanowi problemu w moim życiu. Nie walczę już z alkoholem, nie walczę z alkoholizmem, nie walczę też z określeniem &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;alkoholik&lt;/i&gt;. Już nie muszę, nie odczuwam takiej potrzeby. Zmarnowałem w życiu mnóstwo czasu, a ten, który mi pozostał, chcę przeznaczyć na sprzątanie mieszkania, by moja rodzina i przyjaciele czuli się w nim dobrze, nie tracąc go na obmyślanie nowego fasonu wizytówki na drzwiach. Bo, jako człowiek trzeźwy, wiem już, że… &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;najpierw sprawy najważniejsze&lt;/i&gt; (maksyma popularna we Wspólnocie Anonimowych Alkoholików).&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-2193180645035082431?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/2193180645035082431/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/10/alkoholik-trzezwy-czy-zdrowy_03.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/2193180645035082431'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/2193180645035082431'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/10/alkoholik-trzezwy-czy-zdrowy_03.html' title='Alkoholik trzeźwy czy zdrowy'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-3512428170094121429</id><published>2011-10-02T20:43:00.000+02:00</published><updated>2011-10-02T20:43:09.875+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>W zaklętym kręgu piciorysów</title><content type='html'>&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;„Grapevine”, marzec 1964, artykuł p.t. „Czy coś złego dzieje się ze Wspólnotą AA?” (wg tłumaczenia w biuletynie „Mityng”): &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Wiedziałem, że Wspólnota AA powinna być ciągle giętka, gotowa do niewielkich zmian w swoich strukturach, zdolna zaspokoić indywidualne potrzeby nowo przybyłych alkoholików. Wiedziałem też, że nasze oklepane frazesy, jak stać się trzeźwym, muszą być każdego dnia odświeżane, a nie napuszone, gdyż każdy dzień jest nowy i inny. Ale zamiast robić to, działałem jak przestraszony osioł, który nie chce iść przez nowy stalowy most, gdyż nie jest on podobny do starego, koślawego&lt;/i&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;o:p&gt;&amp;nbsp;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 115%; mso-bidi-font-size: 12.0pt;"&gt;W zaklętym kręgu hardcorowych „piciorysów”&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Kiedy trafiłem do firmy zajmującej się dystrybucją wydawnictw (głównie książkowych, ale nie tylko), wobec zalewu ofert, z których wynikało, że absolutnie każda książka to hit wszechczasów, który ponad wszelką wątpliwość stanie się bestsellerem, poprosiłem starych, doświadczonych pracowników o jakąś wskazówkę, podpowiedź, radę, na jakiej podstawie mam dokonywać wyboru, jak je zamawiać? Podpowiedzieli mi wtedy, żebym starał się wyobrazić sobie konkretnego czytelnika określonej książki. Jeżeli okaże się, że nie potrafię tego zrobić, to są dwie możliwości: albo nie nadaję się do tego zawodu, albo takiego czytelnika faktycznie nie ma i książka nie znajdzie nabywców. Przepracowałem w firmie kilkanaście lat, a metoda, której mnie nauczyli, okazała się niezwykle skuteczna.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Przypomniało mi się to, kiedy po raz kolejny na spotkaniu Intergrupy usłyszałem dramatyczny apel i prośbę o interwencyjne zakupy jednego z aowskich biuletynów, bo od pewnego czasu źle się on sprzedaje i jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie zmniejszyć nakład. Zakupy interwencyjne to znana i sprawdzona metoda, którą pamiętam jeszcze z czasów poprzedniego systemu społeczno-politycznego. Wystarczyło, że pierwszy sekretarz PZPR, dowolnego szczebla, napomknął coś o zalegających składy numerach „Kraju Rad”, „Prawdy”, czy też innych znakomitych periodyków, żeby urzędy, instytucje i zakłady pracy niezwłocznie wykupiły cały nakład, a nawet dopominały się o więcej. Czasopism tych oczywiście nikt nie czytał, ale przecież nie o to chodziło.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Kilka nieśmiałych propozycji dotyczących modyfikacji zawartości kiepsko sprzedającego się biuletynu zostało skwitowanych argumentem: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;od samego początku mamy swój profil i zasady, tak przecież było zawsze i dobrze było, więc po co zmieniać…&lt;/i&gt; Tak, to wszystko prawda – kiedyś było dobrze, ale… gdyby było tak dobrze, to przecież nie byłoby tak źle – ze sprzedażą. Co w takim razie się stało? Co się zmieniło, jeśli nie zmienił się biuletyn?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Kiedy pytania te przez czas jakiś pozostawały bez satysfakcjonującej odpowiedzi, odwołałem się do swoich doświadczeń zawodowych i starałem wyobrazić sobie czytelnika takiego biuletynu. Biuletynu, który od wielu lat, może od samego początku, zawiera przede wszystkim krótkie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;piciorysy&lt;/i&gt;. Historie tego typu niewątpliwie znakomicie ułatwiają czytelnikom identyfikację z chorobą alkoholową oraz innymi alkoholikami. W związku z tym, naturalną koleją rzeczy, następne pytanie brzmiało: kto potrzebuje takiej identyfikacji i czy rzeczywiście są nimi alkoholicy, którzy od kilku-kilkunastu miesięcy są pacjentami poradni uzależnień i psychoterapii odwykowej, a na gruncie Wspólnoty Anonimowych Alkoholików realnie pracują ze swoimi sponsorami, poznając i realizując w życiu Program Dwunastu Kroków AA? Ups!&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Minęły lata, a my chyba nie zauważyliśmy, że w tym kraju zaszła dość istotna zmiana. Do Wspólnoty AA rzadziej już trafiają alkoholicy prosto z ulicy, a częściej będący w trakcie leczenia odwykowego, albo nawet dopiero po jego zakończeniu. Czy mają wtedy jeszcze potrzebę identyfikowania się? Może ich potrzeby wyglądają już nieco inaczej, niż to było z nowicjuszami w AA ćwierć wieku temu?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Oczywiście &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;piciorysy&lt;/i&gt; świetnie się czyta – przy jednym można dojść do wniosku, że takich numerów to ja jednak po pijaku nie waliłem, by już przy następnym uznać, że jej autora mógłbym prawdziwie kasacyjnego picia uczyć. No i co w związku z tym? Ano – nic. Albo bardzo niewiele.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Całymi latami koncentrowaliśmy się na wspólnym problemie, zamiast na rozwiązaniach. Na rozwiązaniach, które możemy zastosować razem, wspólnie, we Wspólnocie AA. Może jednak tych rozwiązań potrzebujemy już bardziej, niż nieustannego zapewniania się nawzajem i upewniania, że mamy taki sam problem? Siłą Wspólnoty AA i nadzieją dla osób uzależnionych jest Program. Czy faktycznie Program AA jest obecny w naszych biuletynach? W jakim zakresie?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Gdzie i komu faktycznie potrzebny jest biuletyn, którego głównym celem i zadaniem jest ułatwianie identyfikacji? Na pewno w więzieniach i na detoksach. Tak, tam niewątpliwie spełniałby swoją rolę, albo przynajmniej miał na to dużą szansę. Mamy specjalne pismo dla profesjonalistów („Wieści z AA”), ale z jakiegoś powodu nie mamy dotąd specjalnego pisma, biuletynu dla &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;pensjonariuszy&lt;/i&gt; ZK, AŚ, detoksów i noclegowni. Ich potrzeby nie są chyba identyczne jak pozostałych i to oni właśnie szczególnie potrzebują materiałów pomagających w identyfikacji i ułatwiających zrozumienie problemu alkoholowego. &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Może jest to naiwne, ale marzy mi się biuletyn, może nawet ogólnopolski, redagowany z uwzględnieniem szczególnych potrzeb mieszkańców takich właśnie miejsc specjalnej troski oraz kilka innych, które skupiałyby się na Programie AA i praktycznej jego realizacji w życiu alkoholika, na służbach we Wspólnocie, ze szczególnym uwzględnieniem służby sponsora,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;na naszej, to jest wspólnotowej literaturze, wreszcie na Tradycjach i Koncepcjach… &lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;Na koniec krótki cytat z książki „Doktor Bob i dobrzy weterani”: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;…my nie opowiadaliśmy wtedy na mityngach o naszym piciu. Nie było takiej potrzeby. Sponsor i Doktor Bob znali wszystkie szczegóły. Szczerze mówiąc, uważaliśmy, że to wyłącznie nasza sprawa. Poza tym umieliśmy już przecież pić. Za to osiągnięcia i utrzymania trzeźwości musieliśmy się dopiero nauczyć&lt;/i&gt;.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-3512428170094121429?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/3512428170094121429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/10/w-zakletym-kregu-piciorysow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/3512428170094121429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/3512428170094121429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/10/w-zakletym-kregu-piciorysow.html' title='W zaklętym kręgu piciorysów'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-5610659521698363518</id><published>2011-09-26T09:46:00.008+02:00</published><updated>2012-01-20T18:54:06.528+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Nasze wspólne dobro</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;   &lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Tradycja Pierwsza Wspólnoty Anonimowych Alkoholików uczy mnie, że… &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Nasze wspólne dobro powinno być najważniejsze; wyzdrowienie każdego z nas zależy bowiem od jedności anonimowych alkoholików&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Nasze wspólne dobro w praktyce codziennej &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;b&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Dawno, dawno temu, za tak zwanej &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;komuny&lt;/i&gt; (fuj, fuj, fuj!), jeśli na klatce schodowej w bloku przepaliła się żarówka, należało zawiadomić o tym ADM (Administracja Domów Mieszkalnych), czyli po prostu administrację, administratora budynku. I to w zasadzie było wszystko, bo po kilku dniach żarówka była zwykle wymieniona. Jak widać, nie było w tym niczego trudnego, wymagającego przemyślenia, budzącego jakieś wątpliwości. Ale czasy się zmieniły – wprawdzie budynek nadal ma administratora, nadal są to zdaje się ci sami ludzie, a przynajmniej część z nich i chyba nawet numer telefonu jest ten sam, tyle tylko, że teraz ich firma nosi – nie wiedzieć czemu – angielską nazwę. Ale mniejsza z tym, bo w każdym razie nadal wystarczy do nich zadzwonić, żeby… żeby w imieniu wspólnoty mieszkaniowej zawarli umowę-zlecenie z elektrykiem (właścicielem jednoosobowej zwykle firmy elektrycznej), który bardzo chętnie żarówkę wymieni. Usługa ta, łącznie z ceną najtańszej żarówki, kosztuje każdorazowo wspólnotę mieszkaniową 60,00 PLN.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Uznałem, że to bez sensu. Od pewnego czasu wdrażam w życie – to codzienne, nie tylko mityngowe – Tradycje Wspólnoty AA, więc natychmiast przypomniała mi się Pierwsza, a zwłaszcza słowa &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Nasze wspólne dobro jest najważniejsze…&lt;/i&gt; Tak, nasze wspólne, także we wspólnocie mieszkaniowej! A trwonienie pieniędzy na banalną usługę wspólnemu dobru (mojemu i sąsiadów) chyba jednak nie służy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;W związku z tym drogą kupna wszedłem w posiadanie dwóch żarówek w cenie 3,99 PLN każda. Wybrałem takie trochę lepsze, odporne na wstrząsy, o podwyższonej trwałości (tak przynajmniej zapewniano na opakowaniu). Osobiście wdrapałem się na stołek i – dumny z siebie – przepalone żarówki wymieniłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Pragnąc żyć zgodnie z „Programem na 24 Godziny” (zwanym też „Oazą spokoju”), przed nikim się swoim dobrym uczynkiem nie pochwaliłem, ani nikomu go nie wypominałem. I bardzo dobrze zrobiłem; chwaląc się, wyszedłbym pewnie tylko na naiwniaka, czyli tak zwanego &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;jelenia&lt;/i&gt;, bo drugą żarówkę któryś z sąsiadów ukradł następnego dnia. Pierwszą już po kilku godzinach…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; line-height: 115%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-5610659521698363518?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/5610659521698363518/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/09/nasze-wspolne-dobro-jest.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5610659521698363518'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5610659521698363518'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/09/nasze-wspolne-dobro-jest.html' title='Nasze wspólne dobro'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-729802865278284987</id><published>2011-08-17T08:44:00.003+02:00</published><updated>2011-10-03T13:02:27.970+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Rozwiązania - nie problemy!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Jak zawsze, chciałam powiedzieć, że cieszę się, że dzisiaj nie piję i tu z wami jestem, ale…&lt;/i&gt; &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;–&lt;/i&gt; mówiła lekko podniesionym, pełnym napięcia głosem, mnąc nerwowo higieniczną chusteczkę - &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;… ale właśnie zdałam sobie sprawę, że to nieprawda. Wcale się nie cieszę! I nie mówicie mi, że mi się chce pić, albo że mam nawrót, bo to nie o to chodzi! – &lt;/i&gt;zawołała nieco histerycznie&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt; – pić nie chcę, ale to trzeźwe życie wcale mi się nie podoba! Tak długo, już za długo, okłamywałam siebie i innych&lt;/i&gt; – teraz wydawała się zmęczona i bezradna – bo przecież ja się &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;nie cieszę, ja… cierpię…&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;W tym momencie mogłem jej tylko pogratulować wielkiej szansy, którą chyba nie każdy z nas dostaje, niestety…&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: 12pt;"&gt;Cieszę się, że dzisiaj nie piję&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;Kiedy trafiłem do AA, wszystkie mityngi w mieście odbywały się według tego samego scenariusza, a lwią część spotkania zajmowały zwykle tak zwane &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;problemy i radości&lt;/i&gt;. Od kolegów z dłuższą abstynencją szybko nauczyłem się mówić: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;a ja się cieszę, że dzisiaj nie pije i tutaj dotarłem&lt;/i&gt; – wydawało mi się, że tak należy, tak trzeba, bo przecież byłoby czarną niewdzięcznością z mojej strony nie dawać świadectwa swojej radości z niepicia. Radości, którą czułem przez kilka, może kilkanaście miesięcy, bo później… po prostu kłamałem, choć początkowo i nawet dość długo, nie całkiem świadomie i bez złej woli.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Euforia, wynikająca z utrzymywanej coraz dłużej i już bez jakiegoś ogromnego wysiłku abstynencji, mijała. Niepicie powoli stawało się normą, czymś oczywistym i zwyczajnym. Odrobinę przetrzeźwiałem i rozglądając się po tym swoim nowym życiu odkryłem, że właściwie to ono wcale mi się aż tak bardzo nie podoba. Wracać do picia absolutnie i pod żadnym pozorem nie chciałem, ale &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;to co jest&lt;/i&gt; też mnie nie satysfakcjonowało.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Trzeźwość to nieustanne poznawanie siebie + zmiana&lt;/b&gt; – to najkrótsza definicja, jaką znam. Jeśli jednak, zamiast mozolnego poznawania siebie, wmawiam sobie, że jestem szczęśliwy, zadowolony i się cieszę, to żadnego odkrycia na swój temat nie dokonam, a poza tym… po co cokolwiek zmieniać, jeśli jest tak dobrze? &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Trwaj chwilo, jesteś piękna! &lt;/i&gt;Tak?&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt; &lt;/i&gt;Naprawdę było tak pięknie? W domu, z rodziną, w pracy… wszędzie poza salkami mityngowymi?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Dopiero w drugim, albo i trzecim roku abstynencji zacząłem zadawać sobie pytanie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;jeśli jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?&lt;/i&gt; Powolutku zaczynało też do mnie docierać, że dobrostan – prawdziwy, albo tylko sobie wmówiony, obojętne – nie skłania do zmian, wręcz przeciwnie: motorem zmian jest cierpienie, nie radość. Zrozumiałem też, że przecież ja o tym wiedziałem od dawna: od cierpienia, szukając ulgi, uciekałem w picie i od cierpienia, wynikającego z picia, uciekłem na terapię odwykową i do AA.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Jeżeli dopuszczam do siebie świadomość cierpienia – mam szansę na zmianę, ale dopóki wmawiam sobie, że jest świetnie, że się cieszę – przegrywam.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Podobną, choć może nawet jeszcze bardziej perfidną sztuczką, którą latami uprawiałem na mityngach, była &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;koncentracja na problemach, zamiast na rozwiązaniach&lt;/b&gt;. Jak to działało? Powiedzmy, że wydarzyło się coś złego; w domu, albo w pracy, a więc szedłem na mityng zaprzątnięty jakimś tam swoim problemem. Podczas spotkania, wysłuchałem kilku &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;hardcorowych&lt;/i&gt; opowieści z czasów destrukcyjnego picia; sam też jakiś dramat przywołałem z pamięci i opowiedziałem. W porównaniu z tymi koszmarami mój aktualny problem tracił na znaczeniu, stawał się banalny. W ten oto prosty sposób zmniejszałem swoje cierpienie z poziomu, który wymagał określonego działania, pracy i wysiłku, do niewielkiego, w sumie akceptowanego dyskomfortu psychicznego. I znowu nic nie trzeba było robić. I znowu traciłem szansę na zmianę jakości swojego życia.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Pozornie mogłoby się wydawać, że całkiem sensownym i skutecznym rozwiązaniem jest w tym przypadku rezygnacja z porównań, ale po pierwsze, coś takiego nie jest możliwe, bo bez porównań nie da się normalnie funkcjonować, a po drugie, to nie porównania są problemem, lecz manipulowanie swoimi uczuciami (mechanizm nałogowego regulowania uczuć, jak to nazywają na terapii). Jeśli w sposób rzeczowy, trzeźwy, zdroworozsądkowy porównam &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;dziś&lt;/i&gt; z okresem sprzed roku, mogę zorientować się, jakie postępy poczyniłem, z czym nadal sobie nie radzę, co wymaga zwiększenia wysiłku. Jeśli jednak swoje &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;dzisiaj&lt;/i&gt; nieustannie porównywał będę do koszmaru uzależnionego, kasacyjnego picia, to wynik porównania będzie zafałszowany, bo w ten sposób zawsze sobie udowodnię i sam siebie przekonam, że teraz to jest cudownie, wręcz wspaniale i absolutnie niczego, a zwłaszcza siebie, zmieniać nie powinienem.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;W chwili obecnej, ani się cieszę, ani nie cieszę, że dzisiaj nie piję. Normalność nie wydaje mi się wystarczającym powodem do uciechy i wiecznego świętowania. Jedno natomiast, od początku do dziś, nie uległo żadnej zmianie: za swoją trzeźwość jestem nieustannie wdzięczny i zdecydowanie nie tylko sobie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-729802865278284987?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/729802865278284987/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/08/rozwiazania-nie-problemy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/729802865278284987'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/729802865278284987'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/08/rozwiazania-nie-problemy.html' title='Rozwiązania - nie problemy!'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-8883806326298689825</id><published>2011-07-30T07:20:00.005+02:00</published><updated>2011-10-02T08:07:21.043+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Najpierw najważniejsze!</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;Pięcioletni chłopiec stara się przekonać mamę, że to wcale nie on porozrzucał klocki, że przyszedł zły czarownik (wielkolud, smok itp.) i to jego wina. Normalne i naturalne… w pewnym wieku, bo przecież wszyscy wiedzą, że ludzie dorośli nie dyskutują z faktami. Ale, czy rzeczywiście?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Najpierw sprawy najważniejsze, a uczciwość &lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Najpierw sprawy najważniejsze&lt;/i&gt; – powiedzenie dotyczące abstynencji i powtarzane w środowisku niepijących alkoholików na każdym prawie mityngu. I bardzo dobrze, bo to prawda: najważniejszą sprawą dla alkoholika jest zachowanie, utrzymanie abstynencji i warto, żebym o tym nie zapominał. Dopóki nie piję, wszystko jest możliwe. Jeżeli wrócę do picia, cała reszta rozsypie się jak zamek z piasku podczas huraganu. &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Do tego momentu wszystko jest proste i oczywiste: abstynencja na pierwszym miejscu! A w takim razie, kiedy zaczynają się problemy? Ano zwykle wtedy, kiedy zadaję pytanie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Na pierwszym miejscu jest abstynencja, a co masz na miejscu piątym? A co na trzecim? Co na jedenastym? &lt;/i&gt;Pierwsze miejsce mamy obsadzone, ale wydaje się, jakbyśmy poza tą abstynencją, nie mieli zupełnie żadnych priorytetów, żadnych wartości o zróżnicowanej hierarchii ważności. A przecież, poza tym że jesteśmy alkoholikami, to także mężami, żonami, dziećmi, rodzicami, pracownikami, przyjaciółmi, szwagrami, sąsiadami…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;W okresie uzależnionego picia, miałem trudności z wyrażaniem, rozpoznawaniem, nawet nazywaniem uczuć. Ale nadszedł czas, w którym samo tylko utrzymywanie abstynencji przestało być wyzwaniem, za to pojawił się nowy problem, z duchowością, czyli światem wartości. Wiedziałem, że chcę nie pić, to było najważniejsze, ale co dalej? Co naprawdę jest dla mnie ważne? Co na mojej liście priorytetów jest na drugim, trzecim, czwartym, kolejnym miejscu?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Po co mi to? Żeby wydobyć się z chaosu pijanego myślenia. I żeby być uczciwym, choćby tylko wobec siebie. To też dobrze znany element Programu AA, nieprawdaż? Uczciwość wobec siebie, ale uczciwość dorosłego, trzeźwego człowieka, a nie małego chłopca. Tu już nie chodzi o dziecinne zakłamywanie rzeczywistości i sprzeczanie się z faktami, ale o jedność między tym, co myślę, co robię, w co wierzę i co mówię.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Pierwszy raz listę priorytetów życiowych robiłem bardzo dawno temu, może na terapii, albo jakichś warsztatach z duchowości, już nie pamiętam. Na swojej liście miałem wtedy abstynencję, trzeźwienie (odróżniałem już wtedy samo niepicie, od trzeźwości), zdrowie, rodzinę, Boga i religię, uczciwość… Poza abstynencją, cała reszta to były fantazje, marzenia, z sufitu wzięte przekonania i chciejstwa. W ich rozpoznaniu, już dużo później, bardzo przydała mi się &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;tabela czasu&lt;/i&gt;, czyli graficzne, albo procentowe przedstawienie, ile czasu i na co przeznaczam, na przykład w miesiącu. Kiedy to sobie ładnie wyrysowałem, moje iluzje zaczęły się sypać. Okazało się, że oszukuję. Siebie i innych.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Abstynencja? Tak, na to przeznaczałem dużo czasu, bo to i terapia i mityngi AA i jakieś warsztaty, maratony itp. zajęcia. Jakieś trzydzieści-czterdzieści godzin miesięcznie.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Trzeźwienie? Jakie niby trzeźwienie?! Nie pracowałem ze sponsorem, nie poznawałem i nie realizowałem Programu AA, nie czytałem literatury AA, nie pełniłem służb. Zero.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Zdrowie? Gębę miałem pełną połamanych i popsutych zębów, paliłem po czterdzieści papierosów na dobę, nie robiłem badań okresowych. Zero.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Rodzina? Z żoną rozeszliśmy się już dawno temu, syna wkurzałem tak, że uciekł z domu do internatu, na kontakty z resztą dość dużej rodziny nie miałem (jakoby) czasu. Może odrobinę więcej niż zero, ale…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Bóg i religia – owszem, był taki czas, w którym namiętnie latałem do kościoła, ale jakoś nie starczyło mi zapału, by poczytać Pismo Święte, a choćby tylko Nowy Testament, czy wreszcie zapoznać się z Dekalogiem i starać się żyć zgodnie z jego wskazaniami. Cztery godziny na miesiąc, ale i tego nie jestem pewien.&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Ostatecznie wyszło mi, że poza snem i pracą zawodową, które w tych wyliczeniach nie biorą udziału z oczywistych względów, najwięcej czasu poświęcam… telewizorowi. Tak, dużo więcej nawet niż abstynencji, bo przynajmniej dwie-trzy godziny dziennie; czasem jeszcze więcej.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Najpierw sprawy najważniejsze, czyli… telewizja. Później długo nic i abstynencja, później bardzo, bardzo, bardzo długo nic i jakieś tam śladowe ilości reszty życia. Tak właśnie wyglądała moja &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;trzeźwa&lt;/i&gt; uczciwość wobec siebie – co innego deklarowałem, w co innego wierzyłem i zupełnie co innego robiłem. I dziwiłem się, że pić nie piję, ale życie mi się nie podoba! A co mi się niby miało podobać?! Mieszanina skandali, katastrof, mityngów AA, afer korupcyjnych i zajęć terapeutycznych? Jeśli na takich to priorytetach budowałem sobie nowe życie, to trudno się dziwić, że w konsekwencji zbierałem wątpliwe efekty swoich &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;trzeźwych&lt;/i&gt; wyborów i decyzji.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Minęło ponad dziesięć lat. W dużej mierze rozpoznałem już swoje priorytety, swój świat wartości i zwykle potrafię na rzeczy dla mnie ważne przeznaczać więcej czasu, na mniej ważnie mniej, a na te zupełnie nieważne staram się nie tracić czasu w ogóle, ale to nie zawsze mi się jeszcze udaje.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;W Wielkiej Księdze jedna z obietnic brzmi: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Znajdziemy intuicyjnie sposób postępowania w sytuacjach, których dotąd nie umieliśmy rozwiązać&lt;/i&gt;. Może i intuicyjnie, sprzeczać się nie mam zamiaru, jednak uważam, że ta intuicja nie pojawiła się wraz z odstawieniem alkoholu, ale raczej w związku z pracą ze sponsorem i realizowaniem Programu w życiu oraz w wyniku wysiłku, jaki włożyłem w rozpoznanie i uporządkowanie duchowości.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Jeśli wiem już, co jest u mnie najważniejsze, co jest drugie w kolejności, trzecie, piąte, to okazuje się, że wybór właściwego postępowania w określonej sytuacji, zdecydowanie mniej stwarza problemów. Oczywiście mniej nie znaczy jeszcze, że wcale, ale przecież to dopiero… połowa drogi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-8883806326298689825?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/8883806326298689825/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/07/najpierw-najwazniejsze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/8883806326298689825'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/8883806326298689825'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/07/najpierw-najwazniejsze.html' title='Najpierw najważniejsze!'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-3606618744829604162</id><published>2011-07-03T19:37:00.001+02:00</published><updated>2011-10-02T08:07:58.968+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Wspólnota AA po mityngu</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;W tym Opolu znowu coś wymyślają!&lt;/i&gt; – zdążyłem już usłyszeć i… właściwie to chyba powinienem potwierdzić. Daje się odczuć pewien niedobór, jakby brak czy deficyt, więc na różnych grupach w mieście, różni ludzie, niezależnie od siebie, szukają rozwiązania, to jest &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;wymyślają&lt;/i&gt;, jak to nazwał mój przemiły rozmówca. Co wymyślają? Ja nazywam to &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Wspólnotą AA po mityngu AA&lt;/i&gt;, albo po prostu &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;AA po mityngu AA&lt;/i&gt;. To oczywiście tylko taki skrót myślowy, bo w sumie nie jest ważne, czy to o co nam chodzi, odbywać się będzie akurat po mityngach AA, czy może przed, albo w ogóle w innych dniach i godzinach. A chodzi, tak w ogóle, o wspólnotę.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Całymi latami mieliśmy Wspólnotę AA, ale nie jestem pewien, czy mieliśmy wspólnotę. Wspólnota AA sprowadzała się, w naszym wydaniu, właściwie tylko do mityngów AA, a mityng… wiadomo: drobiazgowo opracowany scenariusz, nakazy, zakazy, regulaminy, zasady, ale przede wszystkim bardzo ograniczona interakcja uczestników – do nikogo nie wolno się odezwać, nikomu wprost odpowiedzieć, niczego skomentować, nikogo o nic dopytać… mityng to seria monologów. Może to nawet i dobrze, bo porządek, bo poczucie bezpieczeństwa itd., ale chodzi o coś innego: czy ludzie, którzy spotykają się na dwie godziny tygodniowo, by wygłosić po kilka monologów, których inni słuchają, albo i nie, a następnie szybciutko rozchodzą do swoich spraw, rzeczywiście tworzą jakąś wspólnotę?&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;W naszym mieście, choć oczywiście nie w całym, miał miejsce &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;cud przemiany&lt;/i&gt; (jest książka o takim tytule, wydana z okazji trzydziestolecia AA). I ten &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;cud&lt;/i&gt; trwa. Mamy już grupy AA działające zgodnie z Tradycjami AA, nie przejadamy i nie przepijamy pieniędzy Wspólnoty AA, mamy mityngi pozbawione obrzędów i ceremonii, na których obecny jest Program AA, mamy sponsorowanie, służby, w dobrze zorganizowany i efektywny sposób niesiemy posłanie na zewnątrz… czegóż chcieć więcej? Ano, może właśnie prawdziwej wspólnoty…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Kiedy jeszcze mieliśmy tylko mityngi, spoiwem był alkoholizm, i obawa przed złamaniem abstynencji. Koncentrowaliśmy się na problemie, a nie na rozwiązaniach. Dziś okazuje się, że łączy nas dużo więcej, niż tylko ta sama choroba, ale prawdziwy związek wymaga bliskości, obecności – nie wystarczą mityngowe monologi. Lubimy się, szanujemy, mamy do siebie zaufanie, współpracujemy, cieszymy ze swojego towarzystwa, lubimy razem przebywać i wspólnie spędzać czas…&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Na mityngi jednej z grup, uczestnicy przychodzą czasem prawie godzinę wcześniej, żeby po prostu być razem, porozmawiać. Na innej testowany jest pomysł spotkań (mityngów) dyskusyjnych, na jeszcze innej padła propozycja zorganizowania klubu, jako miejsca nieco luźniejszych spotkań, albo grupy wsparcia. Wszystko to oczywiście jest na bardzo wczesnym etapie, nawet nie planowania, ale omawiania pomysłów, tym niemniej jedno nie ulega wątpliwości – alkoholikom w Opolu przestają wystarczać same tylko mityngi.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;Czasem tylko ze zdziwieniem, ale i pewnym rozbawieniem zadaję sobie pytanie, czemu potrzebowaliśmy siedemdziesięciu lat, by zorientować się w potrzebach, które alkoholicy w Akron (i nie tylko tam) dostrzegli i nauczyli się realizować już od samego początku – spotykali się i godzinami rozmawiali… po mityngach AA.&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpLast"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Wierzę, że potrafimy już &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;nie wylać dziecka z kąpielą&lt;/i&gt;, czyli nowe tworzyć obok, a nie zamiast tego, co miało i nadal, nieustannie, ma dużą wartość. A w takim razie pozostaje mi już tylko jedna wątpliwość, bo ja jestem z tych, co to zawsze doszukują się &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;dziury w całym&lt;/i&gt;, ale tacy ludzie też się czasem przydają, zwłaszcza w chwilach, gdy dobra wola i autentyczny zapał zaburzają trzeźwą ocenę sytuacji i grożą zagubieniem naszego wspólnego celu. Chodzi mi mianowicie o kwestie związane z naszą Siódmą Tradycją, bo problem nie w tym, skąd wziąć na to wszystko pieniądze &lt;/span&gt;– &lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;niektórzy z nas to ludzie majętni &lt;/span&gt;–&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt; ale… Jak uczy nas Siódma Tradycja AA (w tej dłuższej wersji): &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;d&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;oświadczenie przekonało nas wielokrotnie, że nic nie niszczy naszego duchowego dziedzictwa tak niezawodnie, jak daremne spory o własność, pieniądze i władzę&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-3606618744829604162?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/3606618744829604162/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/07/wspolnota-aa-po-mityngu-aa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/3606618744829604162'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/3606618744829604162'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/07/wspolnota-aa-po-mityngu-aa.html' title='Wspólnota AA po mityngu'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-4826551513343236078</id><published>2011-06-18T07:45:00.003+02:00</published><updated>2012-01-20T18:52:26.871+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Modlitwa alkoholików</title><content type='html'>&lt;div style="text-indent: 35.4pt;"&gt;   &lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;   &lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Nasze wspólne dobro jest najważniejsze…&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt; Nasze? Czyżby? Wiosną 2011 roku podczas mityngu i wspólnego odmawiania „Modlitwy o pogodę ducha”, odruchowo wypowiedziałem słowa &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;użycz nam…&lt;/i&gt;, zamiast &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;użycz mi… &lt;/i&gt;No, bo jak to w tej Wspólnocie jest? Witamy&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;się wspólną modlitwą, odmawiamy ją razem, we wspólnocie, trzymając się za ręce, ale każdy chce tylko dla siebie? Boże, użycz mi… Właśnie tak – &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;mi&lt;/b&gt;. To &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;mi&lt;/b&gt; użycz Boże.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Nie nam – &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;mi&lt;/b&gt;!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Znam też inną modlitwę, podobno często odmawianą na mityngach AA w USA, ale w niej pojawiają się słowa &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;u&gt;nas&lt;/u&gt; zbaw&lt;/i&gt;, &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;odpuść &lt;u&gt;nam&lt;/u&gt;&lt;/i&gt;, &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;nie wódź &lt;u&gt;nas&lt;/u&gt;…&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-4826551513343236078?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/4826551513343236078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/06/modlitwa-alkoholikow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4826551513343236078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4826551513343236078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/06/modlitwa-alkoholikow.html' title='Modlitwa alkoholików'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-5787918054776943357</id><published>2011-06-09T06:42:00.005+02:00</published><updated>2012-01-20T18:50:24.951+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Alkoholizm w konsekwencji</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;W moim mieście, które pewnie nie odbiega w tym względzie od całej reszty, więcej jest rozmaitych instytucji finansowych, niż żłobków i przedszkoli razem wziętych. Instytucje te (banki, ale nie tylko) oferują rozmaite kredyty, pożyczki, chwilówki, przedstawiając się jako partner w interesach, albo wręcz przyjaciel, który pomoże w trudnej chwili. Reklama jest nachalna, agresywna i profesjonalna. Trudno się na nią nie skusić. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Wewnątrz poczęstują nas kawą, nawet jakiś prezent oferują w zamian za wzięcie kredytu. Po kilkudziesięciu minutach, otumanieni zalewającym nas non-stop fachowym żargonem, dostajemy do podpisania wielostronicowy dokument. Niepozornej uwagi, umieszczonej na dole strony jedenastej, albo w ogóle nie zauważamy, albo zauważamy ale nie rozumiemy i wstydzimy się o nią dopytać – przecież tłumaczono nam wszystko prawie godzinę. Tak więc ostatecznie podpisujemy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Po kilku miesiącach okazuje się, że wpadliśmy w tak zwaną pułapkę kredytową, a nasz świetny partner, czy życzliwy przyjaciel, zmienia się w chciwego wierzyciela, bezwzględnie egzekwującego swoje należności. Miało być lepiej, jest gorzej, miało być pięknie, a zaczyna się koszmar. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Chciwy wierzyciel&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Alkohol, niczym chciwy wierzyciel, dosłownie wysysa z nas wszelką niezależność i całą wolę oporu wobec jego żądań&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt; – w tym zdaniu z 12x12* zainteresował mnie szczególnie ten &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;chciwy wierzyciel&lt;/i&gt;. Wierzyciele, zwłaszcza chciwi, nie pojawiają się znikąd. Najpierw do czegoś ich potrzebowaliśmy, a oni rzeczywiście musieli dysponować tym czymś, czego nam brakowało, czymś, czego pragnęliśmy. To warunek podstawowy. Drugi, już nie aż tak niezbędny, ale jednak powszechny, dotyczy wizerunku: gdyby od początku wlepiała w nas kaprawe gały paskudna gęba chciwego wierzyciela, to pewnie w interesy z kimś takim w ogóle byśmy nie wchodzili.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Potrzebna była maska, rola: Patrzycie! Jaki z tego Etanka równy i fajny gość! Z nim zawsze jest wesoło!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Dzisiaj wiem już, że nadużywając alkoholu, radośnie i beztrosko, choć nieco bezmyślnie, zaciągałem kredyt. Nie zdawałem sobie wówczas sprawy (ale czy faktycznie chciałem o to dopytywać?), że rachunek opiewa na coś więcej, niż tylko pieniądze, czy też niewielki ból głowy dnia następnego. Część może i płaciłem na bieżąco, ale reszta narastała. Dopiero kiedy wywalili mnie z drugiej pracy, zdałem sobie sprawę, że sytuacja mnie przerosła, że potrzebuję pomocy. Konsekwencją alkoholizmu jest detoks, leczenie odwykowe, mityngi AA, konieczność zmagania się z Programem AA i wiele innych &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;atrakcji&lt;/i&gt;, których wcześniej zupełnie nie brałem pod uwagę – chciwy wierzyciel pokazał prawdziwą kalkulację.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Wszystko, co napisałem, jest znane i oczywiste dla większości trzeźwiejących alkoholików. Konsekwencje alkoholizmu wyliczyłem wyżej, ale w takim razie, czego konsekwencją jest sam alkoholizm? Nadużywania? W pewnej mierze tak, ale na pewno nie tylko. Przecież problemem alkoholika nie jest alkohol. A w takim razie pytanie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;jakie długi i u kogo zaciągnąłem przed uzależnieniem?&lt;/i&gt; – pozostaje na razie bez odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;--&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;* „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”, BSK 2006, strona 23.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-5787918054776943357?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/5787918054776943357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/06/alkoholizm-chciwy-wierzyciel.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5787918054776943357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5787918054776943357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/06/alkoholizm-chciwy-wierzyciel.html' title='Alkoholizm w konsekwencji'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-235191310866025581</id><published>2011-05-29T08:30:00.005+02:00</published><updated>2012-01-20T18:48:15.199+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Przyznaliśmy: ja, oni, czy…?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Przyznaliśmy, uwierzyliśmy, postanowiliśmy, zrobiliśmy… Stwierdzeń takich i podobnych wiele jest w Programie Dwunastu Kroków oraz w naszej, to jest aowskiej, literaturze. Kiedy czytelnik już się z tą formą oswoi, co zresztą zwykle nie trwa długo i nie stanowi też jakiegoś wielkiego problemu, przestaje je zauważać, zastanawiać się, pytać, dociekać, kogo one dotyczą? Tylko ich, czy może już i mnie także?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Przyznaliśmy: ja, oni, czy…?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;To, że oni, weterani sprzed kilkudziesięciu lat, przyznali, uwierzyli i zrobili, jest oczywiste i ja im wierzę. W zdecydowanej większości przypadków i ja, na swój własny użytek, zrozumiałem, postanowiłem, przyznałem itd. Teraz pytanie dotyczy następnego etapu: czy jeszcze tylko oni i ja, czy może już… my? A jeżeli my, to na ile? Bo, chociaż idziemy w tę samą stronę, to nasze przeżycia i doświadczenia są i pozostaną różne…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;W starych scenariuszach mityngów były słowa: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;tak powstaje skarbiec mądrości AA, wspólnota ducha…&lt;/i&gt; Czy z tego skarbca tylko biorę? Czy może także coś wartościowego dokładam? Czy jest to już nasz wspólny skarbiec?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Zerkam na początek tego tekstu i widzę, że odruchowo napisałem o naszej literaturze. &lt;u&gt;Naszej&lt;/u&gt;, a więc chyba nie jest ze mną źle…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-235191310866025581?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/235191310866025581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/05/przyznalismy-ja-oni-czy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/235191310866025581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/235191310866025581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/05/przyznalismy-ja-oni-czy.html' title='Przyznaliśmy: ja, oni, czy…?'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-7448210633133621477</id><published>2011-05-22T19:31:00.024+02:00</published><updated>2012-01-20T18:44:38.554+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Skazani? Może i skazani...</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;W środowisku Anonimowych Alkoholików często można usłyszeć określenie „skazani na rozwój”. Czasami drażni mnie ono swoją bombastyczną naiwnością, innym razem rozumiem i doceniam jego głęboki sens i znaczenie, jednak tym razem zastanawiam się na innym nieco skazaniem, innym dożywociem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Skazani? Może i skazani, ale...&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Uczyli mnie, jak być grzecznym dzieckiem, spokojnym dzieckiem, cichym dzieckiem, nie sprawiać kłopotów i nikomu nie przeszkadzać. Uczyli mnie, jak być dobrym uczniem, jak szanować dorosłych, starszych, panią nauczycielkę, panią dentystkę, pana gospodarza domu i ciocię z Widawy. Nauczyli mnie, jak zdobywać przyjaźń ludzi na stanowiskach, takich, którzy dużo mogą, a przynajmniej, jak żyć z nimi w zgodzie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Dlaczego nikt mnie nie nauczył, jak żyć w przyjaźni i zgodzie z samym sobą?! Przecież tylko na siebie jestem skazany naprawdę dożywotnio… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-7448210633133621477?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/7448210633133621477/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/05/skazani-moze-i-tak-ale.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7448210633133621477'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7448210633133621477'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/05/skazani-moze-i-tak-ale.html' title='Skazani? Może i skazani...'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-1499351681386030024</id><published>2011-05-08T09:20:00.013+02:00</published><updated>2012-01-20T18:42:36.488+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Trudny problem z zaletami</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;W Ewangelii według św. Mateusza (Mt 25, 14-30) warto odnaleźć przypowieść o talentach. Jak wiele biblijnych przypowieści, ma ona zapewne kilka różnych znaczeń, i chociaż wydaje mi się, że w tej historii chodziło faktycznie o jednostkę wagi (wynoszącą około 35 kilogramów srebra), to niewątpliwie współcześnie mamy na myśli raczej talenty rozumiane jako pozytywne cechy charakteru, zalety, cnoty, uzdolnienia, predyspozycje, którymi Bóg tak szczodrze obdarował każdego człowieka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Trudny problem z tymi zaletami &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Kwiecień i maj. Na mityngach AA mowa jest o Czwartym i Piątym Kroku i kolejny raz, jak bumerang, powraca ważne pytanie: dlaczego dużo łatwiej jest nam mówić o swoich wadach niż o zaletach i dlaczego, podczas pracy nad tymi Krokami, koncentrujemy się raczej na tych pierwszych?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;W moim Kroku Czwartym i Piątym zalety były obecne, także podopiecznym przypominam, że rzetelnie i uczciwie przeprowadzony obrachunek moralny obejmuje zarówno wady, jak i zalety; w końcu nikt nie składa się z samych tylko wad, a upieranie się przy tym byłoby fałszowaniem rzeczywistości. Ale faktycznie, prawdą jest, że w tych tematach koncentrujemy się głównie na wadach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Pierwszy z powodów wydaje się prosty: moje zalety mnie nie zabiją, ale wady – mogą. Drugi, też prosty, przerzuca odpowiedzialność na rodziców, którzy z uporem godnym lepszej sprawy, wmawiali wielu z nas, że mówienie o sobie dobrze, jest czymś złym, nagannym, że nie wolno się chwalić, nawet, jeśli jest czym. Trzeci powód, już banalny, to obawa przed zazdrością, a nawet zawiścią bliźnich. Jednak jest jeszcze powód czwarty, prawdopodobnie najważniejszy. Zdecydowanie łatwiej jest go pojąć, jeśli się zna (pozna, przeczyta) biblijną przypowieść o talentach. Zachęcam. Do tego nie trzeba być katolikiem, ani nawet człowiekiem wierzącym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Ten podstawowy problem polega na tym, że talenty (zalety, cnoty) – zobowiązują. I tu jest pies pogrzebany! Jeśli do siebie dopuszczę, a tym bardziej wyjawię głośno innemu człowiekowi (ludziom), że mam jakieś tam zalety, cnoty, talenty, cechy pozytywne, to przecież natychmiast będę zobowiązany, wręcz zmuszony do ich używania, korzystania z nich. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;Nie powinienem zazdrościć innym ich zalet, natomiast udawać, że nie mam żadnych, wypierać się tego przed innymi i sobą samym, po prostu mi nie wolno. Rozwój emocjonalny i duchowy, a tym przecież jest trzeźwienie, wymaga ode mnie, bym korzystał z własnych zalet, w interesie swoim i innych, ale również nieustannie je pomnażał, wzmacniał i rozwijał, doskonalił się i duchowo wzbogacał. Bo naganne może być zarówno działanie, jak i zaniechanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 12.0pt;"&gt;No, cóż… Udawanie (całymi latami!), że jestem człowiekiem pozbawionym zalet, było po prostu bardzo wygodne. Nie da się też ukryć, że używanie wad charakteru jest jednak dużo łatwiejsze. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-1499351681386030024?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/1499351681386030024/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/05/trudny-problem-z-zaletami.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/1499351681386030024'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/1499351681386030024'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/05/trudny-problem-z-zaletami.html' title='Trudny problem z zaletami'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-6811733772851237603</id><published>2011-05-04T09:37:00.007+02:00</published><updated>2011-05-04T09:42:18.739+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Nie piję – ale tylko dzisiaj</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Genialny w swojej prostocie wynalazek Anonimowych Alkoholików. Jeśli alkoholik nie potrafi jeszcze wyobrazić sobie całej reszty życia bez alkoholu, jeśli męczy go głód alkoholowy i nie jest w stanie rozważać abstynencji miesięcznej, rocznej, czy dożywotniej, to koncentracja na dniu dzisiejszym, staranie, by nie napić się tylko dzisiaj, jest znakomitym, bo prostym i niewątpliwie skutecznym rozwiązaniem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Mijają lata, a ja odnoszę wrażenie, że w środowisku niepijących alkoholików w Polsce, zagubiło się z powyższego słowo „jeśli”. Natomiast reszta która pozostała, zmieniła się w powszechnie obowiązującą doktrynę, w kolejne zaklęcie. Magiczne zaklęcia, jak powszechnie wiadomo, służą do zaklinania alkoholizmu. Hokus-pokus, czary-mary i… powrót do picia już mi nie grozi, albo przynajmniej mniej grozi. I to bez żadnej pracy, bez wysiłku, po prostu – dzięki zaklęciom.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Jeśli nie potrafię sobie wyobrazić… Jeśli głód alkoholowy… &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Jeśli!&lt;/b&gt; A jeżeli wyobrażenie sobie całej reszty życia bez wódki nie sprawia mi problemu, jeżeli głodu alkoholowego nie czułem od lat kilkunastu, to do czego niby ma mi służyć powtarzanie przy każdej okazji, albo i bez okazji, słów: „nie piję tylko dzisiaj”?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;„Dzisiaj nie piję, a jutro… jutro, to ja nie wiem, co będzie”. Ależ oczywiście! W pewnym sensie żaden człowiek nie wie, co wydarzy się jutro, za tydzień, miesiąc, czy rok. Ale czy to oznacza, żeby dziś nie planować, nie przewidywać, nie pracować na rzecz dobrego, może nawet lepszego jutra? Owszem, jeżeli sytuacja faktycznie jest krytyczna, nadzwyczajna, na przykład pierwsze dni abstynencji, paniczny lęk przed życiem bez wódki, głód alkoholowy itp., to taka postawa jest zrozumiała, jak najbardziej wskazana i – jak uczy doświadczenie – skuteczna. Ale później? Czyżby miał to być sposób na całą resztę mojego życia?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W „Jak to widzi Bill”, na temat przyszłości Bill W. wypowiadał się jasno: „Jako jednostki i jako wspólnota, z pewnością ucierpimy, jeśli całe zadanie planowania naszej przyszłości ograniczymy do niemądrze pojmowanej idei opatrzności. Prawdziwa Opatrzność wyposażyła nas, ludzi, w niebagatelną zdolność przewidywania, i Bóg na pewno życzyłby sobie, abyśmy z niej korzystali. Naturalnie nieraz pomylimy się w swoich kalkulacjach – zupełnie lub po części – ale lepsze to niż w ogóle nie myśleć o przyszłości”. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Do czego ma mi służyć wmawianie sobie, że nie piję tylko dzisiaj, bo jutro, to nie wiadomo, co się wydarzy? Co to ma być, uchylanie sobie furtki? Czyżbym przewidywał i zakładał możliwość, że jutro alkohol wyskoczy nagle z jakiejś ciemnej bramy, rzuci się na mnie i przemocą wleje mi się do gardła?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Nie wiem, czy jutro też będę trzeźwy, czy się nie napiję… A kto niby ma to wiedzieć? Od kogo to zależy? Od Pana Boga? Od sprzedawczyni w sklepie? Od dawnych kolegów z pijalni piwa?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Jestem pragmatykiem, zawsze zadaję pytania o konkrety. W tym przypadku te pytania brzmią: czy mi to służy, czy faktycznie mi pomaga, jeśli pomaga, to jak i w czym? A może jest właśnie odwrotnie, może „nie piję tylko dzisiaj” jest – znanym z terapii – elementem koncentracji życia wokół picia? Uchyloną furtką? Pielęgnowaną w najciemniejszym zakamarku podświadomości nadzieją, że dzisiaj to ja nie piję, ale może jutro… za rok… już będę mógł?&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Na takie pytanie, rzecz jasna, każdy musi odpowiedzieć sobie sam.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Słyszałem mnóstwo opowieści o złamanej abstynencji, opowieści, które kończyły się słowami: „… i nawet nie wiem, jak to się stało, że się napiłem”, ale żadna z nich nie zaczynała się od: „piszę Program ze sponsorem i sukcesywnie wrażam go w życie, pełnię służbę w AA, czytam systematycznie literaturę aowską, regularnie uczestniczę w mityngach, dzień rozpoczynam modlitwą do Boga, jakkolwiek Go pojmuję i…”.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;br /&gt;
&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-language: AR-SA; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-language: EN-US; mso-fareast-theme-font: minor-latin;"&gt;Nazywają mnie Meszuge, jestem alkoholikiem. Nadal i wciąż komunikuję się ze sponsorem, piszę sugerowane przez niego prace, przedstawiam do oceny te, które napisałem samodzielnie. Program AA jest stale, na co dzień, obecny w moim życiu. Pełniłem i pełnię służby w AA. Czytam literaturę Wspólnoty. Modlę się na sposób przyjęty w mojej wierze (jestem kwakrem). Pewnie złamię w ten sposób kolejne aowskie tabu, ale… uprzejmie zawiadamiam, że jutro też się nie napiję.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-6811733772851237603?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/6811733772851237603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/05/nie-pije-tylko-dzisiaj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6811733772851237603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6811733772851237603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/05/nie-pije-tylko-dzisiaj.html' title='Nie piję – ale tylko dzisiaj'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-6992841470186771700</id><published>2011-04-23T18:20:00.005+02:00</published><updated>2011-04-23T19:12:47.666+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Jak pokochać samego siebie?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;W tym AA wszyscy by się chcieli kochać. Na okrągło tylko o tej miłości. Do bliźniego i do siebie. A mnie od miłowania w AA już trochę mdli. A kochania samego siebie to już chyba w ogóle nie rozumiem. Do siebie to ja ewentualnie mogę mieć zaufanie, szacunek, mogę sobie wierzyć, być z siebie dumnym, może nawet siebie lubić. Ale samego siebie kochać? Kiedy zorientowałem się wreszcie, że miłość myli mi się ze sprawianiem sobie przyjemności i zaspokajaniem kaprysów i zachcianek, uznałem, że najwyraźniej rąbię nie to drzewo. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Zorientowałem się, że trochę się irytuję, kiedy myślę o tym zadaniu. Z doświadczenia wiem już, że dzieje się tak zwykle wtedy, kiedy czegoś nie rozumiem, nie wiem co mam zrobić, albo czego się ode mnie oczekuje. W tym przypadku nie chodzi o to, że nie wiem, jak napisać – wódka tylko pół mózgu mi wyżarła, więc coś tam pewnie jestem w stanie na ten temat spłodzić, ale… ja po prostu chyba nie wiem, co mam robić, jak się zachowywać, żebym mógł z przekonaniem stwierdzić, że siebie kocham, a moje działania z tego kochania właśnie wynikają.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;I całymi latami tak to właśnie było…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Co w praktyce rozumiem przez: „pokochać siebie”?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Tym razem za to „kochanie samego siebie” zabrałem się od drugiej strony, przypominając sobie zbiorcze przykazanie miłości: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” (Mt 22, 39), obejmujące przykazania IV-X Dekalogu, albo też obiecany efekt wypełnienia 612 przykazań starotestamentowych. I teraz dopiero, powolutku, wszystko zaczynało nabierać sensu. Pojawiły się konstruktywne pytania, ale także i odpowiedzi na nie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Czy czymś właściwym jest kochanie samego siebie, czy powinienem siebie też (&lt;u&gt;też&lt;/u&gt;, a nie tylko!) kochać? Ależ oczywiście! Przecież jestem bliźnim także i dla siebie. Ba, może nawet najbliższym z bliźnich, a więc czemu niby miałbym sam siebie dyskryminować i z tej miłości wykluczać?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Czy ludzie mają wrodzoną, niejako automatyczną zdolność do kochania samych siebie? Tego nie jestem taki pewien, ale nawet jeśli mają, to ja, jako alkoholik – czytaj: egoista i egocentryk – mam tę zdolność poważnie zaburzoną. Cóż to oznacza w praktyce? Jeśli nie potrafię kochać siebie odruchowo, bezrefleksyjnie, to najwidoczniej budowanie postawy dojrzałej miłości wobec siebie, będzie mnie kosztowało więcej wysiłku i samodyscypliny. Także i świadomości, bo w praktyce okazało się, że zdecydowanie łatwiej jest mi określić, jaki jestem dla innych, niż dla siebie. Ale... W tym przypadku samoświadomość, będąca wynikiem pracy „na Programie”, ma też drugie oblicze; uświadomiła mi to Udrape, autorka znakomitych tekstów, a w niedługim czasie, pewnie także książki o alkoholizmie kobiet – bardzo łatwo jest kochać kogoś idealnego,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;doskonałego, rycerza bez skazy i zmazy, czy wspaniałą kobietę ze wspomnień, pragnień i snów. Kochać pełnego słabości i wad alkoholika w średnim wieku, z nadwagą i łysiną – to wyzwanie!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;W tym momencie natychmiast nasuwa mi się zasadnicze pytanie o akceptację siebie. Modne i nieomal powszechne (nie mam tu na myśli tylko alkoholików) przekonanie, że pełna akceptacja siebie takim, jakim się jest, jest stanem nadzwyczaj pożądanym i upragnionym, jakoś nie trafia mi do przekonania. Może ja znowu muszę „pod prąd”, ale wydaje mi się, że dojrzała miłość nie polega na błogiej akceptacji własnych wad charakteru, wynaturzonych instynktów, błędnych albo wręcz szkodliwych przekonań, decyzji i życiowych wyborów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;„Egoizm, egocentryzm, koncentracja na samym sobie!…” – w Wielkiej Księdze napisano, że to właśnie jest zasadniczym źródłem naszych kłopotów. Czemuż miałbym je u siebie akceptować?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Dziesięć lat temu, podczas warsztatów z duchowości (nie mylić z religijnością!), padły słowa, które pamiętam do dziś: „każdego dnia wybieramy drogę życia, lub drogę śmierci”. Każdego dnia? Nie piłem już rok, ale każdego dnia czterdzieści razy na dobę wybierałem drogę śmierci: za każdym razem, kiedy zapalałem papierosa. Nie piłem siedem lat, a wybrałem drogę śmierci, hodując urazę do pewnego typa, urazę, która zatruwała mi duszę. Dwa lata później chciwość i pragnienie zemsty, odegrania się, postawienia na swoim, prawie zapędziłyby mnie do pierdla. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Przecież takich rzeczy nie robi się komuś, kogo się kocha…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Jestem przekonany, że istotą dojrzałej miłości jest dobro osoby, którą się kocha. Jeśli kocham siebie w sposób dojrzały, to dbam o swój rozwój, o swoje życie i zdrowie, ale również o to, abym lekkomyślnie nie marnował danych mi talentów. Dojrzała miłość to realne przeciwstawianie się własnym słabościom i wadom. To także prawda, uczciwość wobec siebie i nieustanna zmiana na lepsze. &lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-font-family: Arial; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-language: PL; mso-fareast-theme-font: minor-latin;"&gt;To stawianie sobie wymagań. &lt;/span&gt;To codzienne wybieranie drogi życia, drogi miłości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Wszystko to brzmi pewnie bardzo poważnie, może nawet wzniośle, ale ja jestem pragmatykiem, więc po prostu i zwyczajnie potrzebuję wiedzieć, co i jak mam robić, od czego zacząć? Jest taki tekst, nazywają go „Programem na 24 Godziny”, albo „Oazą spokoju”, a w nim proste sugestie na każdy dzień: „zrobię coś dobrego i nie wypomnę tego, ani nie pochwalę się tym, dokonam co najmniej dwu rzeczy, na które zwykle nie mam ochoty…”. Realizacja tych zaleceń nie „zniknie” moich braków, ale podjęcie działań dla innych, na pewno pozwoli mi odnaleźć satysfakcję tam, gdzie wcześniej nawet się jej nie spodziewałem. &lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-font-family: Arial; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-language: PL; mso-fareast-theme-font: minor-latin;"&gt;A to dopiero początek drogi, wąskiej i trudnej drogi między dwiema przepaściami, bo z jednej strony grozi przekleństwo prawdy pozbawionej miłości, a z drugiej pycha i gnuśne samozadowolenie miłości pozbawionej prawdy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;PS. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Arial; mso-fareast-language: PL;"&gt;Dotarło do mnie, że podobno nie jest dostatecznie jasne określenie „realne przeciwstawienie się własnym wadom”, a więc już podpowiadam, że „realne” zdecydowanie i na pewno nie oznacza deklaracji typu: „coś z tym trzeba będzie zrobić”, ani „walczę ze swoimi wadami”. „Realne”, to konkrety: co, kto, kiedy, jak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-6992841470186771700?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/6992841470186771700/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/04/jak-pokochac-samego-siebie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6992841470186771700'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6992841470186771700'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/04/jak-pokochac-samego-siebie.html' title='Jak pokochać samego siebie?'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-4128947518113818311</id><published>2011-04-17T10:56:00.013+02:00</published><updated>2011-04-19T22:13:48.704+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Sponsor i granice zobowiązań</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Coś tam zaczął mówić o pomocy i umiejętności proszenia o nią i tym chyba uśpił moją czujność, bo nie zareagowałem dostatecznie szybko, czyli nie kazałem zamilknąć, kiedy zaczął opowiadać o pomocy, jakiej udzielili mu starzy kumple podczas przenoszenia i topienia w gliniance pokawałkowanych zwłok zamordowanej kobiety. Pewne słowa zostały wypowiedziane i już nie dało się oszukać samego siebie, udawać że było inaczej, że on nic nie mówił, a ja nie słyszałem, nie zrozumiałem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W tej jednej chwili zmieniło się… wszystko.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Sponsor, sponsorowanie – granice zobowiązań&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Podczas warsztatów sponsorowania w Opolu &amp;nbsp;taki temat i sam problem w ogóle jeszcze się nie pojawił, ale już po tygodniu, na warsztaty sponsorowania do Jastrzębia, jechałem z jasno określonymi pytaniami i wątpliwościami. Tym bardziej, że w obu tych miejscach w materiałach warsztatowych zawarty był punkt dotyczący zobowiązań sponsora wobec podopiecznego i jego rodziny. &amp;nbsp;Dziś wiem już, że zabrakło tu elementu dotyczącego całkiem realnych zobowiązań obywatela wobec społeczeństwa, w którym żyje, ale… lepiej późno niż wcale zdać sobie sprawę z faktu, że na tym najpiękniejszym ze światów są jeszcze jacyś inni ludzie, poza przyjaciółmi z AA.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Podopieczny, który podczas pracy nad Krokiem Czwartym, Piątym, Ósmym, Dziewiątym poinformuje mnie, jako sponsora, o swojej nieujawnionej dotąd zbrodni, stwarza sytuację, w której muszę dokonać wyboru, muszę podjąć decyzję. Tak, MUSZĘ, bo jeżeli nie chcę fałszować rzeczywistości i udawać, jak w okresie picia, że nic nie słyszałem, to muszę podjąć decyzję, czy informację tę zatrzymać dla siebie, czy zgłosić odpowiednim władzom. &amp;nbsp;Trzeciego wyjścia niestety nie ma. Przyznam od razu, że zapędzania w taką pułapkę sobie nie życzę i na coś takiego absolutnie się nie zgadzam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Prawo* respektuje obowiązek dochowania tajemnicy spowiedzi, ale dotyczy to księży, a nie sponsorów we AA! Sponsor kapłanem nie jestem i szczególnych uprawnień ze stanem tym związanych samowolnie przydzielać sobie nie może. A zatajenie zbrodni to przestępstwo poplecznictwa (art. 239 § 1 kk). &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czy pomoc w poznawaniu i realizacji Programu 12 Kroków, udzielana w dobrej wierze podopiecznemu, zobowiązuje jego sponsora do popełniania przestępstw w imię układu sponsor-sponsorowany oraz &amp;nbsp;aowskiej przyjaźni? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Oczywiście czasu cofnąć się nie da, ale widzę, że swoim podopiecznym, obecnym i przyszłym, muszę uświadamiać jeszcze jedną rzecz, a mianowicie to, że nie chcę wybierać pomiędzy przestępstwem, a donosicielstwem i zawiedzionym zaufaniem i nie zgadzam się, by mnie wobec takich wyborów stawiali. Jeżeli w ich przeszłości kryją się nieujawnione dotąd zbrodnie, to lepiej, żeby przed sprawieniem sobie ulgi i ich pochopnym wyznaniem, mocno się zastanowili, do kogo mówią, bo ja święceń kapłańskich nie mam i w razie czego postąpię zgodnie z własnym sumieniem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;--&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;* Zagadnień tych dotyczą: art. 178 kpk, art. 261 kpc oraz przepisy Kodeksu Prawa Kanonicznego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-4128947518113818311?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/4128947518113818311/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/04/sponsorowanie-granice-zobowiazan.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4128947518113818311'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4128947518113818311'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/04/sponsorowanie-granice-zobowiazan.html' title='Sponsor i granice zobowiązań'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-50437253500358490</id><published>2011-04-16T07:43:00.001+02:00</published><updated>2011-04-21T07:45:18.132+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Sponsorowanie anonimowość</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W ciszy i skupieniu siedzę i myślę. I kiedy tak samotnie siedzę i myślę, to prędzej czy później zawsze wymyślę, że dobrze myślę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Warsztaty sponsorowania i anonimowość&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;9 kwietnia 2011 odbyły się w Opolu Czwarte Warsztaty Sponsorowania organizowane przez Intergrupę Śląska Opolskiego. W roku 2008 IŚO miała pieniędzy nieco więcej niż zwykle, więc wymyśliliśmy, że zorganizujemy warsztaty. Pomysły były różne: warsztaty Tradycji, warsztaty służb, sponsorowania, kolporterów, Kroków… wszystkie wydawały się dobre i potrzebne, bo właściwie kulało u nas prawie wszystko. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na warsztaty sponsorowania, bo uwierzyliśmy bardziej doświadczonym przyjaciołom, którzy twierdzili, że jeśli sponsorowanie jest na dobrym poziomie, to i ze służbami, Tradycjami, literaturą itd. też problemów nie będzie. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Mieli całkowitą rację. Teraz i my mamy takie doświadczenie, wynikające już z naszej własnej codziennej praktyki. A warsztaty sponsorowania stały się u nas tradycją. Ale ja nie o tym…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Podczas warsztatów, parę razy słyszeć można było relacje dotyczące spotkań podopiecznego z rodziną sponsora, z jego znajomymi, współpracownikami, krewnymi, przyjaciółmi i to spoza Wspólnoty AA.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Podczas poprzednich warsztatów, ten element też się pojawiał, ale ja czasem potrzebuję kilka razy coś usłyszeć, żeby faktycznie usłyszeć i zrozumieć. W przerwach, kątem oka widziałem rozemocjonowane twarze, a do uszu cisnęły się strzępy rozmów: dom… adres… anonimowość… wizytówka… nazwisko… złamana anonimowość… święta zasada AA – anonimowość… anonimowości… anonimowością… Może nie pierwszy raz w ogóle, ale chyba pierwszy w pełni świadomie, zdałem sobie sprawę, że anonimowość Anonimowych Alkoholików ma u nas jeszcze inne, może nawet drugie co do ważności zadanie*: zasada anonimowości chroni mnie i zabezpiecza przed weryfikacją przekonań na temat własnej trzeźwości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;AA - tajemniczy „sport”, uprawiany w zaciszu szczelnie zamkniętych sal mityngowych, w określonych,&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;ściśle kontrolowanych warunkach, regulowanych rozbudowanymi scenariuszami. Tam nikt nie ma prawa (!) zaburzyć mi dobrego nastroju i błogiego samozadowolenia z samego siebie jakimiś ocenami, krytyką, a nawet pytaniami, które mogłyby okazać się niewygodne i zepsuć mi humor.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Co usłyszałby kolega z AA od mojej byłej żony o moim życiu w pierwszych dwóch latach abstynencji? O tym trzeźwym życiu, o którym tak pięknie opowiadałem na mityngach? Ano, pewnie to, że jestem kawał bydlaka i s…syna i łatwiej było ze mną wytrzymać, gdy piłem.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Problem polegał na tym, że taki kontakt i rozmowa były wtedy zupełnie nierealne – nikt nie wiedział, gdzie mieszkam, jak się nazywam, a telefon komórkowy miałem przecież pod kontrolą. Opatrznie pojmowana zasada anonimowości skutecznie chroniła mnie przed taką konfrontacją i prawdą o sobie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Serce waliło mi jak młotem, kiedy pierwszy raz mówiłem koledze, że ja nie gwarantuję, że moja była żona zechce z nim rozmawiać, ale jeśli on wyrazi chęć i życzenie, to ja ją o takie spotkanie poproszę. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Prawie tyle samo emocji kosztowało mnie pierwsze złożenie takiej deklaracji publicznie, wobec grupy osób, z których część widziałem pierwszy raz w życiu. Pierwsze wręczenie wizytówki z imieniem i nazwiskiem, to też był niezły horror.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Na samym początku, o mojej trzeźwości świadczą wyleczone zęby i fakt, że po dwudziestu pięciu latach palenia rozstałem się z papierosami, ale ostatecznie wszystko sprowadza się i ma sprowadzać do relacji, związków, kontaktów z innymi ludźmi. Tyle, że o to należy pytać tych ludzi, a nie mnie, bo ja, jak tak sobie siedzę i myślę, to prędzej czy później zawsze przecież wymyślę jakieś fantastyczne teorie na temat niebotycznego poziomu własnej trzeźwości. A na końcu jeszcze w te pobożne życzenia uwierzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;--&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;* Pierwszym i najważniejszym zadaniem zasady anonimowości we Wspólnocie AA jest (tu oczywiście żartuję!) ukrywanie faktu, że jestem alkoholikiem, jakby wszyscy w moim otoczeniu nie zdawali sobie z tego sprawy i to lepiej niż ja sam, a więc kreowanie i pielęgnowanie iluzji na swój temat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-50437253500358490?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/50437253500358490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/04/sponsorowanie-i-anonimowosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/50437253500358490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/50437253500358490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/04/sponsorowanie-i-anonimowosc.html' title='Sponsorowanie anonimowość'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-4996990288372047842</id><published>2011-04-15T07:41:00.002+02:00</published><updated>2011-04-21T07:46:45.904+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Tu zaszła wielka zmiana</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Dyskusja na temat Pierwszego Kroku Programu Dwunastu Kroków Anonimowych Alkoholików przeciągała się niemiłosiernie i wydawało się, że zaczyna to już przekraczać granice zdrowego rozsądku, kiedy z powtarzających się, czasem nakładających na siebie wypowiedzi, zaczął wyłaniać się jednak pewien schemat.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Tu przecież zaszła bardzo istotna zmiana!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Po jednej stronie ustawili się ci, którzy uważali, że Krok Pierwszy najlepiej byłoby ograniczyć do kwestii bezsilności wobec alkoholu i oczywistej utraty zdolności kierowania własnym życiem w okresie picia, bo cała reszta, to tylko zbędne komplikowanie. Tych była zdecydowana większość, a na ich sztandarach widniało hasło: najpierw sprawy najważniejsze! Moralne wsparcie tej grupie dawało dwóch, czy trzech weteranów, zbrojnych w swoją ponad dwudziestoletnią abstynencję oraz argument „tak było zawsze i dobrze działało, więc po co cokolwiek zmieniać?”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Ich oponenci byli nieliczni, słabo zorganizowani, w większości przypadków znacznie młodsi, bez jasno sprecyzowanego programu i chwytliwych haseł, ale za to z przekonaniem, że chodzi jednak o coś więcej, że dzięki Programowi AA i jego rzetelnej realizacji są do osiągnięcia także wyższe cele, ale konkretnie jakie, to już takie oczywiste nie było. Ci powoływali się na zdanie Billa W., który w Wielkiej Księdze napisał: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Alkohol jest bowiem tylko symptomem naszej choroby. Musieliśmy zatem dotrzeć do jej istotnych przyczyn i warunków, które sprzyjały jej rozwojowi&lt;/i&gt;, z tym, że też nie byli całkiem zgodni, czy ma to zastosowanie także w odniesieniu do Kroku Pierwszego i nowicjuszy (jak długo nowicjusz pozostaje nowicjuszem, niestety nie ustalono, a to błąd), czy może w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Odszedłem na bok; jeśli chciałem w tej sprawie nadal zajmować określone stanowisko, musiałem kilka rzeczy spokojnie przemyśleć. Ostatecznie, przy założeniu, które ja uważam za oczywiste i prawdzie, że problemem alkoholika nie jest alkohol, a sama abstynencja to wprawdzie podstawa, ale absolutnie nie cel ostateczny, &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;wyszło mi, że…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Program Dwunastu Kroków powstał w czasach, gdy nie istniało jeszcze żadne lecznictwo odwykowe, alkoholizm nie był uznawany za chorobę, a pierwsi Anonimowi Alkoholicy wyciągali pijących i pijanych alkoholików z barów, lub odwiedzali ich w szpitalach miejskich, albo psychiatrycznych. W tamtym okresie i w tamtych warunkach, mieli im do przekazania coś dotychczas nieznanego, zupełnie nowego, przełomowego i epokowego:&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt; jesteśmy bezsilni wobec alkoholu&lt;/i&gt;. Czasem samo to rewelacyjne odkrycie było dla alkoholika tak wielkim wstrząsem, że wkraczał on na drogę abstynencji właściwie bez dalszych dodatkowych zabiegów. Historia AA wspomina o takich przypadkach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Odnoszę wrażenie, że my, w XXI wieku, w środku Europy, z takimi ludźmi w ogóle nie mamy kontaktu. Do Wspólnoty AA i do leczenia odwykowego – zwykle najpierw na terapię, a dopiero w drugiej kolejności do AA – trafiają alkoholicy właśnie dlatego, że doświadczyli bezsilności wobec alkoholu. Oni wiedzą już, że alkoholizm jest chorobą, że to się leczy, a także gdzie się leczy (gdzie wrócić się o pomoc). Innych alkoholików widzieli w telenowelach, czytali o nich w gazetach i książkach, obserwowali, jak do alkoholizmu przyznają się gwiazdy ekranu, sportowcy, naukowcy. Współcześni uzależnieni, jeśli nawet nie używają określenia &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;bezsilność&lt;/i&gt;, zderzyli się z nią wystarczająco boleśnie, by w konsekwencji podjąć określone działania, poprosić o pomoc.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Ostatecznie zmierzam do stwierdzenia (a może tylko podejrzenia), że obecnie alkoholicy zgłaszając się na terapię, lub do Wspólnoty AA, w pewnym sensie „zrobili” już pierwszą część Pierwszego Kroku; samym tym działaniem przyznali się niejako do swojej bezsilności wobec alkoholu. I tu pojawia się pytanie, czy my w AA, kładąc nacisk właściwie tylko na bezsilność i pomijając resztę treści zawartej w Pierwszym Kroku, nie wyważamy przypadkiem otwartych drzwi? Czy nie ignorujemy rzeczywistości i faktu, że tu przecież zaszła istotna zmiana, że mamy do czynienia z innymi ludźmi, w zupełnie innych warunkach, przy innej świadomości społecznej? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W marcu 1964 roku w „Grapevine”, w artykule pod tytułem Czy coś złego dzieje się ze Wspólnotą AA?, znaleźć można zdania: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Wiedziałem też, że nasze oklepane frazesy, jak stać się trzeźwym, muszą być każdego dnia odświeżane, a nie napuszone, gdyż każdy dzień jest nowy i inny. Ale zamiast robić to, działałem jak przestraszony osioł, który nie chce iść przez nowy stalowy most, gdyż nie jest on podobny do starego, koślawego&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W pewnym momencie podczas dyskusji padło pytanie, czy nie sądzę, że złożone implikacje ograniczonej zdolności do kierowania życiem, przed uzależnieniem się od alkoholu oraz po ostatnim kieliszku, mogą być zbyt trudne dla nowoprzybyłego, trzęsącego się jeszcze po ostatnim przepiciu alkoholika? Ależ tak, oczywiście! Tyle, że alkoholik w takim stanie kwalifikuje się raczej na oddział detoksykacyjny, a nie na mityng AA i do pracy ze sponsorem. Ostatecznie uważam, że zagadnienie, kiedy alkoholik ma się zacząć zajmować drugą częścią Kroku Pierwszego, zależy od jego stanu i kondycji, a decyzja w tej sprawie leży w gestii jego sponsora.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Od pewnego czasu nie biorę już udziału w przekomarzaniach na temat, czy alkoholik nie kieruje swoim życiem, czy może kieruje, ale źle. Według mnie liczą się efekty, a w związku z tym w pełni zadowala mnie rozwiązanie kompromisowe, które mówi o ograniczonej zdolności do kierowania życiem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Jeśli nawet w początkowym okresie można alkoholikowi darować rozważania dotyczące czasów sprzed uzależnienia (będzie ku temu okazja podczas realizacji następnych Kroków), to przekonany jestem, że kwestia kierowania życiem już po ostatnim kieliszku przedstawia się zgoła inaczej. Dlaczego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Alkoholizm, jak wiadomo, &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;jest chorobą duszy, ciała i umysłu. Alkoholicy mają problem z przeżywaniem i uzewnętrznianiem swoich uczuć i emocji, a nawet z rozpoznawaniem ich i nazywaniem. Ten problem nie znika samoistnie wraz z ostatnim kieliszkiem. Bardzo dobrze pamiętam, jak piłem, by zagłuszyć strach (np. przed konsekwencjami poprzedniego picia), albo ze złości na kogoś, czy na coś. Ostatecznie w potrzebie wystarczała telewizja. Pooglądałem kilkanaście minut i zawsze znalazłem coś, co mnie tak rozzłościło, że po prostu „musiałem” się napić. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Konkluzja i pytania: jeśli jestem przerażony, albo wściekły, to kto kieruje moim życiem: ja czy może moja złość, ja czy mój strach? A w takim razie, czy stać mnie na ignorowanie problemu ograniczonej zdolności do kierowania swoim życiem, jeśli moje zaburzone emocje nadal i wciąż grożą mi złamaniem abstynencji? Oczywiście konsekwencji może być dużo więcej, powrót do picia, to tylko jedna z nich. Czy nie jest prawdą, że zdarzają się alkoholicy-przemocowcy, niepijący od dwudziestu lat i więcej, ale nadal nieradzący sobie z własną agresją? Albo chorobliwi zazdrośnicy (zespół Otella)?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Mnóstwo razy słyszałem na mityngach opowieści alkoholików wracających po zapiciu. Bardzo często zawierały one wykaz tego, czego alkoholik nie robił, czego zaniedbał i kończyły słowami: „…i nawet nie wiem, jak znalazłem się w knajpie z kieliszkiem w ręku”. Natomiast nigdy, ani jeden raz, nie słyszałem słów: „pracuję ze sponsorem na Programie i wdrażam go w życie, pełnię służbę w AA, czytam aowską literaturę, regularnie bywam na mityngach i… nawet nie wiem jak znalazłem się w knajpie”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-language: AR-SA; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-language: EN-US; mso-fareast-theme-font: minor-latin;"&gt;Bezsilność wobec alkoholu przygnała mnie do poradni odwykowej i na pierwszy mityng, ale dopiero praca ze sponsorem pomogła mi zrozumieć i zastosować we własnym życiu drugą część Pierwszego Kroku i… całą resztę Programu AA, który realnie i wydatnie zwiększa moją szansę na satysfakcjonujące i bezpieczne (na ile to możliwe) życie obok alkoholu, bez alkoholu. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-4996990288372047842?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/4996990288372047842/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/04/tu-zasza-zmiana.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4996990288372047842'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4996990288372047842'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/04/tu-zasza-zmiana.html' title='Tu zaszła wielka zmiana'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-4842627780945595592</id><published>2011-03-21T07:37:00.000+01:00</published><updated>2011-04-21T07:38:04.482+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Znaczenie czekania</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czekać, to przede wszystkim spodziewać się kogoś, czegoś. Często z pewnym napięciem, bywa, że ze zniecierpliwieniem, irytacją. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Połowę życia, może nawet dużo więcej, spędziłem w przekonaniu, że to moje życie właściwie jeszcze się nie zaczęło. Czekałem na coś, nawet nie wyobrażając sobie, co by to miało być, spodziewałem się czegoś… nieokreślonego. Jednego za to byłem pewien – kiedy już nadejdzie, stanie się, wydarzy – poznam, będę wiedział. Że się zaczęło. Że czekanie się skończyło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czekanie niebanalne&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W pewnym momencie wrażenie, że to prawdziwe życie jeszcze się nie zaczęło, niezauważalnie, ale w bardzo krótkim czasie, może trwało to kilka miesięcy, nie pamiętam, zmieniło się w przekonanie, że właściwie życie już mi się skończyło, to znaczy, że już nic wartościowego się w nim nie wydarzy, nikt ważny się już w nim nie pojawi, już jest na wszystko za późno, już nie ma na co czekać. Dopiero te stany uczuciowe, doświadczenia, przeżycia, skłoniły mnie do głębszych przemyśleń i rozważań na temat czekania, początku i końcu życia, choć nie w sensie biologicznym, i innych zagadnień z tym związanych. I tak dzisiaj z całym przekonaniem mogę twierdzić, że krótkie zdanie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„czekanie jest czynnością banalną” &lt;/i&gt;zawiera dwa poważne błędy. Wartość i jakość czekania jest dokładnie taka, jaką jej nadam i tylko od mojej decyzji i wyboru, zależy, czy będzie to czas bez istotnej wartości, bezsensownie zmarnowany. Jednak głównie i przede wszystkim czekanie nie jest czynnością – czekanie to stan ducha, stan umysłu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Przykład najprostszy z możliwych to peron, na którym wzrok przenoszę z zegara na tablicę, na której w każdej chwili może zostać wyświetlona informacja o spóźnieniu pociągu (w pewnym sensie na taką „wiadomość” też czekam), z tablicy na jakiś punkt w przestrzeni, w którym powinien pojawić się skład, z punktu na horyzoncie na zegarek itd. Podobnie sprawa przedstawia się z pasażerami na przystanku autobusów komunikacji miejskiej czy tramwajów: prawie wszyscy oczekujący zwróceni są w kierunku, z którego pojazd ma nadjechać. Jeśli koncentruję wzrok na czymś, czego nie ma (niewidoczny jeszcze autobus), czy jestem w stanie, równie uważnie, obserwować najbliższe otoczenie, ludzi, zdarzenia?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Tyle, jeśli chodzi o wzrok. A umysł? Czekając na pociąg, albo inny środek lokomocji, zastanawiam się, czy uda się zdobyć miejsce siedzące, czy może całą drogę trzeba będzie spędzić stojąc na jednej nodze w korytarzu z walizką w ręce; niepokoję się tym, czy na miejsce dotrę na czas i wreszcie spekuluję na temat przebiegu (oczekiwanego) spotkania, na które się wybieram.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czekanie, jako stan umysłu, charakteryzuje szczególna powierzchowność i bylejakość. Koncentrując się na zdarzeniu, bywa, że nawet bliżej niesprecyzowanym, bo przecież nie każde czekanie jest tak błahe, jak w powyższych komunikacyjnych przykładach, na zdarzeniu, które jeszcze nie nastąpiło i właściwie nie mam żadnej gwarancji, że w ogóle nastąpi – marnuję czas, energię, uwagę, zasoby umysłu. Przede wszystkim jednak oznacza to, że rzeczywistość, w której jestem zanurzony, traktuję powierzchownie i byle jak.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Eckhart Tolle czekanie nazywa ślizganiem się po powierzchni teraźniejszości, a ja odkryłem kiedyś, że czekając, nie jestem, albo nie jestem w pełni, obecny w swoim życiu. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Ciałem tu i teraz, umysłem gdzieś indziej – w pociągu, który jeszcze nie nadjechał, z kobietą, której nigdy nie spotkałem, w pracy, której nigdy nie wykonywałem – byłem w swoim życiu roztargnionym przechodniem, albo obserwatorem, umiarkowanie zainteresowanym wydarzeniami, które realnie dzieją się wokół niego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Minęły dalsze lata intensywnego rozwoju duchowego, zanim zorientowałem się, że „to” działa także w drugą stronę: powierzchowność i bylejakość rodziły głód nie do nasycenia, a brak solidnego osadzenia w realnym potoku rzeczywistości, w konsekwencji wywoływał nawyk czekania, rozumianego tu jako permanentny stanu umysłu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Dystans między rzeczywistością, między tym, co faktycznie jest, a stanem oczekiwanym (choć zwykle nieokreślonym, nienazwanym, mglistym, ulotnym) znakomicie zmniejszał alkohol.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNoSpacing" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;I tak potrzebowałem dziesięciu lat, by odkryć jeszcze jedną przyczynę swojego uzależnienia – czekanie. Przyznam też, że od alkoholu uwolnić się było mi o wiele łatwiej, niż od czekania. Właściwie… nie jestem pewien, czy w pełni, w każdej sytuacji i okolicznościach jest to dla mnie w ogóle możliwe, bo nadal zdarza mi się jakby zapominać, że życie składa się z chwil i tak naprawdę, to one właśnie nadają mu sens i znaczenie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-4842627780945595592?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/4842627780945595592/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/03/znaczenie-czekania.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4842627780945595592'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4842627780945595592'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/03/znaczenie-czekania.html' title='Znaczenie czekania'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-8485595417022170675</id><published>2011-02-21T07:39:00.000+01:00</published><updated>2011-04-21T07:39:50.116+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Ile AA jest na mityngu AA?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Pewnego razu miałem okazję słuchać relacji z mityngu spikerskiego, podczas którego swoją historię opowiadał alkoholik z baaaardzo długą abstynencją. Uczestnik tego spotkania, a mój rozmówca, był zachwycony i używał określeń takich jak: wspaniałe, krzepiące, budujące, energetyczne, poruszające. Przyznał, że ze spotkania wyszedł z naładowanymi akumulatorami i w znakomitym nastroju.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Jak wiele AA jest na mityngu AA?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Spikerka trwała dość długo i nie starczyło czasu na ewentualne pytania, a może organizatorzy w ogóle ich nie przewidzieli, nie wiem, nie byłem, nieważne. W każdym razie zapytałem wówczas oczarowanego spikerką oraz samym spikerem kolegę, alkoholika z kilkumiesięczną abstynencją, czy teraz już wie, jak żyć, żeby się nie napić i w jaki sposób zbudować trzeźwe, wartościowe, satysfakcjonujące, pożyteczne, może nawet szczęśliwie życie? Ten popatrzył na mnie oczami okrągłymi ze zdumienia, więc od razu zorientowałem się, że chyba nie rozumie, o co pytam. Spróbowałem więc inaczej…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Czy spiker opowiadał o swoim życiu w okresie picia?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- O, tak, nawet bardzo długo. Przeżycia miał tak koszmarne, że moja tragedia przy jego, wydaje mi się teraz zupełnie błaha i bez znaczenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Czy spiker mówił o swoim obecnym życiu? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Tak, był bardzo z niego zadowolony.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Co opowiadał o żonie, dzieciach?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Właściwie to… chyba nic… pewnie nie starczyło czasu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- A co mówił na temat tego, co zrobił, żeby osiągnąć to obecne życie, z którego jest tak zadowolony?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- … ???&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Przecież chyba mówił, jak tego dokonał? Nie słuchałeś uważnie? Jego relacja jest dla Ciebie bardzo cenna, on ma na pewno masę doświadczeń, możesz je wykorzystać, żeby przestać się wiecznie bać wpadek, zapić, żeby zbudować dla siebie i rodziny dobre życie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Słuchałem bardzo uważnie! Ale… on o tym nie mówił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Niemożliwe! Nie mówił o tym, co konkretnie zrobił, jakie podjął działania?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- No… tylko, że chodził na mityngi. I… chyba… że pracował nad sobą. Ale spikerka była super!!!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Teraz to pewnie ja miałem wielkie oczy…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Po czym można poznać alkoholika trzeźwego od takiego… hm… jakby odrobinkę mniej trzeźwego, oczywiście poza zdolnością do dokonywania dobrych wyborów? Moim skromnym zdaniem, trzeźwy alkoholik potrafi bez problemu i bardzo konkretnie powiedzieć, co zrobił, by tą trzeźwość oraz pewien dobrostan życiowy uzyskać. Pozostali operują raczej aowskimi zaklęciami, z których najbardziej znane są chyba: praca nad sobą, nauka pokory, zmienianie siebie, trzeźwienie, pozytywny egoizm, dawanie czasu czasowi i parę innych w tym stylu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Trzeźwi alkoholicy są obecni w swoim życiu. Mówią o konkretnych działaniach, konkretnych decyzjach, konkretnych wyborach i konkretnych skutkach, jakie one przyniosły. W życiu pozostałych, wiele rzeczy się „zadziało”… jakoś… nie bardzo wiadomo, jak… Czyżby samo? Gdyby chodziło tylko o sam moment zaprzestania picia, to jeszcze pal diabli, ale jeśli kolejna dekada bez alkoholu mija, a ja nowicjuszom mogę przekazać jedynie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„…i wtedy w moim życiu zadziało się…”&lt;/i&gt;, to jakim doświadczeniem z nimi się podzieliłem? W czym – i niby jak – im pomogłem? Co zawiera mój przekaz? Że mają chodzić na mityngi, uczyć pilnie aowskich zaklęć i czekać aż w ich życiu coś się „zadzieje”? Nie wiadomo co… nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Moi podopieczni czasem mówią, że na początku naszej pracy mocno mnie nie lubili w tych momentach, kiedy pytałem, co konkretnie zrobili ostatnio dla swojej trzeźwości, a pytałem często i nie dawałem się zbyć zaklęciami, z których właściwie nic nie wynika. W związku z tym dwóch zrezygnowało z moich… usług, ale mniejsza z tym, nie o sponsorowanie w tej chwili mi chodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Nadal uważam, że z trzech elementów:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Pisanie Programu 12 Kroków AA ze sponsorem oraz sukcesywne wdrażanie go we własnym życiu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Służby pełnione w grupie AA, ale także i poza nią, w Intergrupach, Regionach, Konferencjach itd.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Mityngi AA, na których dzielimy się doświadczeniem wynikającym z dwóch poprzednich.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;… najmniej AA (idei, ducha, filozofii, programu itd.) jest na mityngach AA. Ale czy tak być musi? Nie! Jeśli tylko – zamiast zaklęć i wzajemnego poprawiania sobie samopoczucia – na mityngach będziemy dzielić się realnym doświadczeniem, to jest jasnymi i rzeczowymi informacjami o tym, co konkretnie zrobiliśmy, albo i nie zrobiliśmy, dla osiągnięcia stanu obecnego. Stanu dobrego bądź złego. A tak! Ze słów &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„i nawet nie wiem, jak znalazłem się w knajpie z kieliszkiem w ręku”&lt;/i&gt; nie wynika nic dla nikogo (poza lękiem, że w jakiś magiczny sposób i nam może się taka teleportacja przydarzyć). Ale już relacja o tym, co delikwent zrobił, żeby się napić, albo czego zaniedbał, może mieć już dużą wartość.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W takim razie, jak wiele AA jest na mityngu AA? Ano, dokładnie tak wiele, jak o to sami zadbamy… ani mniej, ani więcej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-8485595417022170675?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/8485595417022170675/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/02/ile-aa-jest-na-mityngu-aa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/8485595417022170675'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/8485595417022170675'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/02/ile-aa-jest-na-mityngu-aa.html' title='Ile AA jest na mityngu AA?'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-325378455118277557</id><published>2011-02-20T17:46:00.000+01:00</published><updated>2011-04-20T17:47:07.302+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Pies macha ogonem</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt;Jeżeli martwota duchowa alkoholika ma zostać czymś wypełniona w AA, to lepiej żeby to było indywidualne duchowe dzielenie się doświadczeniem, siłą i nadzieją. Robienie dogmatów z Kroków, Tradycji czy Koncepcji to zniszczenie duchowej Wspólnoty i przekształcenie AA w sektę”&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-fareast-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-fareast-language: PL;"&gt; – nie, to nie ja, to z tekstu „A może ogon macha psem” (&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Times;"&gt;Grapevine, Does the Tail Wag the Dog, June 1999, „Mityng” 07/2000). Kapitalny artykuł swoją drogą. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Times;"&gt;To „psie” porównanie bardzo mi się podoba i dość często przydaje. Choćby wtedy, gdy obserwuję, jak sami sobie wymyślamy jakieś pokomplikowane, udziwnione zasady, reguły i prawa, które wprawdzie znakomicie utrudniają skuteczne działanie, ale za to całkiem nieźle uwalniają od trudu trzeźwego, zdroworozsądkowego myślenia, czy też ponoszenia osobistej odpowiedzialności za podejmowane decyzje. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Times;"&gt;Tym razem też będzie o psim ogonie, ale w nieco innym sensie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Pies macha ogonem&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Times;"&gt;Pewnego razu na mityngu było wyjątkowo tłoczno – przyjechali aowcy z dwóch czy trzech miejscowości naszego województwa. Nie pierwszy raz zresztą. A zaczęło się tak, jak to zwykle bywa u nas w AA, zresztą sami tak zaczynaliśmy: ktoś był, widział, słyszał, ktoś opowiedział, ktoś przekazał, ktoś przyjechał sprawdzić, bo wieści wydawały się nieprawdopodobne i wreszcie, kolejnym razem, przyjaciele spoza miasta przyjechali już liczniej. Co zobaczyli? Ano to, co na tej grupie (i nie tylko tej w moim mieście, aczkolwiek nie na wszystkich) jest w zasadzie normą i standardem: &lt;/span&gt;&lt;span class="postbody1"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;mityng, na którym nie uprawia się jęczydupstwa i użalania nad sobą, grupę, na której 70-80% alkoholików pracuje ze sponsorami, lub sponsoruje (często i jedno i drugie), mityng, na którym nie ma ceremoniałów i drobiazgowo opisanych w scenariuszu obrzędów, grupę, na której chętni do pełnienia służb zapisują się na nie z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem; zobaczyli mityng AA, na początku którego nie są odczytywane żadne zakazy i nakazy, i spotkanie Anonimowych Alkoholików, na którym treść jest ważniejsza od formy… &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="postbody1"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Miło było usłyszeć od kogoś, kto z takimi mityngami zetknął się po raz pierwszy w życiu, że wreszcie znalazł grupę, na której czuć ducha Wspólnoty AA. Jednak obecnie, poza poprawianiem sobie samopoczucia, potrafię się koncentrować także na innych rzeczach, a więc z uwagą wysłuchałem też wypowiedzi, z której wynikało, że alkoholik, który nie pracuje ze sponsorem, który nie „robi” Programu, może czuć się jakby gorszy, a entuzjazm i zapał tych, którym dzięki realizacji Programu życie dynamicznie zmienia się na lepsze, może odbierać jako swego rodzaju presję. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Na dokładkę, już po mityngu, na temat tej wypowiedzi usłyszałem jeszcze uwagę, że to bardzo dobrze, bo widać, jak inni tracą komfort nieskończonego trzeźwienia, którego jedynym konkretnym elementem jest chadzanie po mityngach.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="postbody1"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Otóż nie – nie dobrze! Moim skromnym zdaniem, nie dobrze. Jest to poważny błąd, który wyjaśniać może chyba tylko zapał neofity. Odbieranie komfortu, wywieranie presji, motywowanie do działania, są to pewnie elementy zakresu obowiązków terapeuty w poradni odwykowej, ale czy mają należeć do arsenału środków stosowanych przez członków Wspólnoty AA, podczas mityngów AA? Nie sądzę…&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="postbody1"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Tu właśnie pojawia się pies i jego ogon. Kiedy pies jest szczęśliwy, zadowolony, zdrowy, radośnie merda ogonem – to wiedzą chyba wszyscy, choćby z opowiadań. &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Ale jeśli człowiek będzie machał psim ogonem, czy automatycznie uszczęśliwi tym psa? Ano, właśnie… To, co dobrze działa w jedną stronę, wcale nie musi równie dobrze działać w drugą. &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Nie rób drugiemu, co tobie nie miłe&lt;/i&gt;, mówi stare przysłowie, ale czy to oznacza, żeby koniecznie tym &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;innym robić to, co miłe jest nam? Oj, ostrożnie! Życzliwość i dobre intencje, to jednak nie wszystko.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="postbody1"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Jeszcze jeden przykład, rodem a aowskiej literatury. Ja, jako Anonimowy Alkoholik (a tak, tak – to zobowiązuje!) i miłośnik źródlanej wody, mam przynieść wiadro tej wody, opowiedzieć, jak ona smakuje i dobrze mi robi i… wyjść, zostawiając pełne wiadro. Nie zaskarbię sobie niczyjej wdzięczności, ani pewnie nie pomogę, jeśli komuś będę siłą wpychał łeb do wiadra i zmuszał do picia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="postbody1"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Dobrze się dzieje – praca ze sponsorem, korzystne zmiany w życiu, a przede wszystkim w relacjach z bliskimi, dbałość o własne zdrowie (papierosy, zęby), służby pełnione w AA, trzeźwość, odpowiedzialność, rozwój osobisty… Dobrze się dzieje, ale – nic na siłę. Przy mityngowym stole jest miejsce dla każdego, kto chce przestać pić, bez względu na to, jaki sposób na osiągnięcie tego celu dla siebie wynalazł. A ja mam się raczej starać, żeby ludzie, z którymi się stykam, byli w stanie ze mną wytrzymać, niż zajmować się odbieraniem innym komfortu, czy też wywieraniem na nich jakiejś presji. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-325378455118277557?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/325378455118277557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/02/pies-macha-ogonem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/325378455118277557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/325378455118277557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/02/pies-macha-ogonem.html' title='Pies macha ogonem'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-7170981014450405532</id><published>2011-02-20T17:03:00.000+01:00</published><updated>2011-04-20T17:04:28.053+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Bajka o sklepowym wózku</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Wszyscy wiedzą, do czego służy wózek w dużym sklepie samoobsługowym, zwanym u nas zwykle marketem: wozi towary, które klienci zamierzają kupić, a dzięki temu, chodząc po sklepie, nie muszą ich oni taszczyć w rękach, czy koszykach. Do takiego wózka można zapakować dużo więcej, niż dałoby się unieść, a następnie podjechać z nim do samego bagażnika samochodu. Wózki pomagają ludziom, po prostu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Bajka o sklepowym wózku&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Pewnego razu wózek się zepsuł. To normalne, czasem się zdarza. Zabrano go więc na zaplecze sklepu, do warsztatu, gdzie uszkodzonym wózkom przywraca się sprawność. Po kilkunastu dniach wózek został naprawiony przez fachowców, ale… Tu właśnie zaczął się problem, bo wózkowi bardzo spodobało się w warsztacie i wcale nie rwał się do powrotu do swoich normalnych zadań. Wymyślał co trochę kolejne problemy techniczne: a to był jeszcze niegotowy do pracy, a to coś miał jeszcze do posmarowania… Prawda jednak była taka, że w warsztacie czuł się znakomicie – ludzie o niego dbali, a wieczorami, gdy mechanicy już sobie poszli, mógł całymi godzinami opowiadać, wraz z innymi uszkodzonymi wózkami, dramatyczne historie na temat awarii, od których ze zgrozy smar zastygał im w łożyskach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Jakimś cudem naszemu wózkowi udało się w taki sposób spędzić w warsztacie okres tak długi, że w&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;konsekwencji zapomniał, jak się pracuje i do czego został stworzony. Zaczęło mu się nawet wydawać, że najważniejszym elementem „życia” sklepowego wózka są właśnie te godziny spędzone w warsztacie na snuciu długich i pasjonujących opowieści o uszkodzeniach, awariach, wypadkach oraz ich nie mniej frapujących okolicznościach. Jednak pewnego razu cierpliwość mechaników się wyczerpała i zwyczajnie wykopali wózek do roboty, ale wtedy…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Nie, nie wiem, co było wtedy – ja nie jestem sklepowym wózkiem. Jestem człowiekiem, alkoholikiem i coraz częściej odnoszę wrażenie, że zdecydowanie lepiej byłoby – dla wszystkich – gdybym przyglądał się, uczestniczył i pomagał innym alkoholikom, gdy ci się podnoszą, zamiast w nieskończoność międlić stare historie swoich i cudzych klęsk i upadków. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Przysłowie, które bardzo lubię mówi, że &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;statki są bezpieczne w porcie, ale nie po to je zbudowano, by tam stały…&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-7170981014450405532?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/7170981014450405532/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/02/bajka-o-sklepowym-wozku.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7170981014450405532'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7170981014450405532'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/02/bajka-o-sklepowym-wozku.html' title='Bajka o sklepowym wózku'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-6624695634289583297</id><published>2011-01-20T17:49:00.000+01:00</published><updated>2011-04-20T17:50:12.005+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Pokora i upokorzenie</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Podczas mityngów AA, wiele razy słyszałem, że komuś – do pewnego czasu – pokora myliła się z upokorzeniem. Sam to nawet powtarzałem. Wtedy wydawało mi się, że tak trzeba. &lt;span class="postbody1"&gt;&lt;span style="mso-ansi-font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-size: 10.5pt;"&gt;Jednak wcale nie jestem przekonany, czy rzeczywiście temat pokory był, w jakikolwiek sposób, obecny w moim życiu przed uzależnieniem, lub w okresie, kiedy już nałogowo piłem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Pokora czy upokorzenie, zupełnie mnie wówczas nie interesowały. Bo i niby dlaczego miałbym się nad nimi jakoś specjalnie zastanawiać? Ale… tym razem chodzi mi o coś innego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Pokora i upokorzenie&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Z czasów terapii odwykowej, której zresztą zawdzięczam bardzo wiele, pamiętam powiedzenie: „o nic nie prosisz – nic nie dostajesz”. Alkoholik miał prosić o pomoc, błagać i żebrać o nią, bo jeśli tego nie robił, to najwyraźniej nie osiągnął jeszcze swojego dna, a w takim razie nie warto mu pomagać. Pomoc udzielana komuś, kto nie był gotów zrobić nieomalże wszystko, aby tylko zachować abstynencję, to był, z założenia, wysiłek i czas bezsensownie stracony. W tamtym okresie też mocno w to wierzyłem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Minęły lata zanim zweryfikowałem swoje poglądy na ten temat. Bardzo mi w tym pomogli podopieczni. Pewnego razu odniosłem wrażenie, że jeden z nich oczekiwał, że będę rozpoznawał, śledził i rozbrajał mechanizmy uzależnienia, stosował jakieś techniki i procedury terapeutyczne, a zwłaszcza i szczególnie zmuszał go, by wiecznie mnie o coś prosił. Uważał, że świetnie by mu to pomogło w nauce pokory. Włos mi się zjeżył na głowie, ale właściwie dopiero wtedy zacząłem się tym zagadnieniom przyglądać poważniej, dopytywać, rozmawiać, konsultować…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Mam wiele szacunku dla swoich terapeutów i nieustająco większości z nich jestem wdzięczny, to jednak nie zmienia faktu, że relacja sponsor – podopieczny we Wspólnocie AA jest czymś zupełnie innym, niż terapeuta – klient w poradni odwykowej. Coś, co jest dobre i znakomicie się sprawdza na odwyku, nie musi być równie dobre w warunkach całkowicie różnych, zupełnie odmiennych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Być może postawa proszalno-błagalna czyni podopiecznego bardziej podatnym i zdeterminowanym do takiego czy innego działania, ale co ze mną?! Sponsorowanie to służba! Jako sponsor nie robię mojemu podopiecznemu żadnej łaski, ani nie jestem jego szefem, czy panem feudalnym! Nie do mnie też należy budowanie u niego, według prawideł sztuki terapeutycznej, jakichś systemów motywacyjnych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Wyjątkowo nieprzyjemnie, jak piasek w zębach, „zgrzytnęły” mi dwie sprawy.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Po pierwsze, pokazano mi jakby wzór umowy sponsora z podopiecznym, bardziej chyba najeżony sankcjami, niż kodeks karny, a jednocześnie pełen wymagań i zobowiązań, jakim podopieczny musi sprostać. Bo jak nie…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Po drugie, w przerwie jakiegoś mityngu usłyszałem słowa kogoś, kto najwyraźniej do roli sponsora się szykował: „teraz to niech oni MNIE proszą”. A cóż to ma być, odwet? Za czas, w którym sam musiał na dwóch łapkach skakać przed swoim sponsorem? To może jeszcze „falę”* w AA wprowadzimy?! O ile jej jeszcze nie ma, a tego – przyznam – wcale nie jestem taki pewien.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Doktor Bob pisał o miłości i służbie, a ja z niepokojem odnoszę wrażenie, że coś tu jednak poszło chyba nie tak, bo kiedy raz wspomniałem o możliwości zwrócenia się przez sponsora do podopiecznego z propozycją współpracy, potraktowany zostałem, jak wróg ludu, który zagraża uświęconym tradycjami i bezwzględnie obowiązującym zasadom. Podopieczny ma prosić i basta! Odwrotnie nie wolno! Zakaz!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Postawa pokory jest niewątpliwie bardzo pożądana w całym procesie trzeźwienia, ale pokory, o którą tu chodzi, nie można wymusić. Zmuszając kogokolwiek do pokornych próśb, nie uczę go pokory, a jedynie upokarzam. Upokarzanie ludzi, którzy są od nas zależni, albo którym skutecznie coś takiego udało się wmówić, daje wprawdzie sporo uciechy osobom łaknącym władzy, ale chyba nie o to chodziło… u nas we Wspólnocie Anonimowych Alkoholików.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Jeżeli takim miałbym być sponsorem, to może jednak lepiej, żebym dał sobie spokój – w dobrze pojętym interesie potencjalnego podopiecznego. I o ile jego dobro w ogóle mnie interesuje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Jaki jest poziom mojej pokory, mojej wrażliwości, mojej empatii, mojej zdolności do dostrzeżenia, ale także zrozumienia potrzeb, lęków i wahań drugiej osoby? Jaki jest mój poziom współczucia, życzliwości i miłości? Taki też jest poziom mojej trzeźwości…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;--&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;* Fala, to zjawisko tworzenia się nieformalnej hierarchii i władzy wśród żołnierzy odbywających obowiązkową, zasadniczą służbę wojskową. Pozycja żołnierza w tej hierarchii zależy od stażu służby (w AA mogłaby być uzależniona od okresu abstynencji). Problem fali sprowadza się głównie do zmuszania młodszych stażem do wykonywania pewnych określonych czynności, czasem za, lub dla starszych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-6624695634289583297?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/6624695634289583297/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/01/pokora-i-upokorzenie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6624695634289583297'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6624695634289583297'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/01/pokora-i-upokorzenie.html' title='Pokora i upokorzenie'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-7559223066789105198</id><published>2011-01-20T17:43:00.001+01:00</published><updated>2011-04-20T17:45:26.299+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Jak zostałem podejrzanym</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Na stronie AA w Polsce powstało forum dyskusyjne. Zapisałem się ciekaw, jak to będzie wyglądało i o co tam chodzi. Napisałem nawet kilka postów, ale... bez większego zapału i ostatecznie, kiedy jeden z administratorów pytał mnie, czy forum powinno funkcjonować na oficjalnej stronie AA, odpowiedziałem po głębokim namyśle, że moim zdaniem raczej jednak nie – podając oczywiście powody swojej opinii. Tym niemniej, żeby wykazać się aowskimi cnotami, zadeklarowałem swoją pomoc i wsparcie, gdyby jednak decyzja o funkcjonowaniu tego forum ostatecznie zapadła (początkowo był to okres testowy). W końcu mam wieloletnie doświadczenie w zakładaniu, prowadzeniu, administrowaniu i moderowaniu forów o tematyce alkoholowej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Od tego momentu, na to forum logowałem się raz na kilka tygodni, zobaczyć, co się tam dzieje; czasem – bardzo rzadko – coś napisałem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Persona non grata, czyli… jak zostałem podejrzanym&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-HZIjA77iw_4/Ta7_i1q0JhI/AAAAAAAAAqw/V2t8PqmXs28/s1600/Schowek01.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" i8="true" src="http://1.bp.blogspot.com/-HZIjA77iw_4/Ta7_i1q0JhI/AAAAAAAAAqw/V2t8PqmXs28/s1600/Schowek01.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-fareast-language: PL; mso-no-proof: yes;"&gt;&lt;shapetype coordsize="21600,21600" filled="f" id="_x0000_t75" o:preferrelative="t" o:spt="75" path="m@4@5l@4@11@9@11@9@5xe" stroked="f"&gt;&lt;stroke joinstyle="miter"&gt;&lt;/stroke&gt;&lt;formulas&gt;&lt;f eqn="if lineDrawn pixelLineWidth 0"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="sum @0 1 0"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="sum 0 0 @1"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="prod @2 1 2"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="prod @3 21600 pixelWidth"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="prod @3 21600 pixelHeight"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="sum @0 0 1"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="prod @6 1 2"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="prod @7 21600 pixelWidth"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="sum @8 21600 0"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="prod @7 21600 pixelHeight"&gt;&lt;/f&gt;&lt;f eqn="sum @10 21600 0"&gt;&lt;/f&gt;&lt;/formulas&gt;&lt;path gradientshapeok="t" o:connecttype="rect" o:extrusionok="f"&gt;&lt;/path&gt;&lt;lock aspectratio="t" v:ext="edit"&gt;&lt;/lock&gt;&lt;/shapetype&gt;&lt;shape id="Obraz_x0020_4" o:spid="_x0000_i1025" style="height: 138.75pt; mso-wrap-style: square; visibility: visible; width: 523.5pt;" type="#_x0000_t75"&gt;&lt;imagedata o:title="" src="file:///C:\Users\Witold\AppData\Local\Temp\msohtmlclip1\01\clip_image001.png"&gt;&lt;/imagedata&gt;&lt;/shape&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Niedawno moja próba logowania się na oficjalnym forum AA w Polsce zakończyła się cudacznym komunikatem: „To konto jest podejrzane”*. Dość długo nie mogłem pojąć, o co tu chodzi i jak mam to rozumieć. Myślałem, że to jakiś błąd techniczny. Wreszcie przez osoby trzecie dowiedziałem się, że SuperAdmin (wdzięczny tytuł, nieprawdaż? sam do kontaktu ze mną jakoś się nie zniżył) zamknął moje konto za karę. Tak, za karę, a dokładnie za to, że w temacie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Co mi przeszkadza w znalezieniu sponsora AA”&lt;/i&gt; ośmieliłem się napisać odpowiedź: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Co przeszkadza? Myślę, że między innymi II Tradycja. Pisałem o tym tu: http://alko.opole.pl/alko4-28.html ale to za długi tekst, żeby go tutaj wklejać”&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;No i SuperAdmin się na mnie rozgniewał, bo w ten sposób okazało się, że nie znam „naszych zasad, polityki prywatności i regulaminów”. Przez moment miałem ochotę zapytać, co to znaczy „naszych”? Albo „naszych”, czyli czyich? Ale… szybko mi przeszło.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czy można komuś dożywotnio zabronić dostępu do forum dyskusyjnego na oficjalnej stronie AA? I to za karę, za taką wiadomość, jaką wyżej podałem? Mój „komplikator” w głowie, jak to u alkoholika, natychmiast podpowiada inne powody, czy motywy – nieco wcześniej pozwoliłem sobie ujawnić kilku osobom, czyli zdradzić tajemnicę, że na tym oficjalnym forum AA jest dział przeznaczony i widoczny tylko dla… nie wiem, jak to nazwać… „lepszych” alkoholików, czy może trzeźwiejszych… W każdym razie dla wybranych, do których i mnie do czasu zaliczano. Do czasu, bo właśnie z forum wyleciałem z powodu nieznajomości „naszych zasad, polityki prywatności i regulaminów”. Wyrzucono mnie zarówno z tej części dla uprzywilejowanych, jak i ogólnie dostępnej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Podobno, znów wiadomość przekazana przez przyjaciela, bo z SuperAdminem kontaktu bezpośredniego nie mam (pełna konspira!), mogę tam sobie założyć nowe, inne konto. Inne, to znaczy nie „Meszuge”. Czyżby to jednak mój pseudonim literacki aż tak kogoś kuł w oczy? Jestem oczywiście bardzo wdzięczny, ale w najbliższym czasie z propozycji raczej jednak nie skorzystam. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Na koniec dwie sprawy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;1. SuperAdmina – kimkolwiek jest – bardzo przepraszam za zawód, który sprawiłem nieznajomością tych „naszych zasad, polityki prywatności i obowiązujących regulaminów”. Z przykrością i wstydem przyznaję, że ja do paczki „naszych” prawdopodobnie faktycznie się nie nadaję.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;2. Pomijając całą absurdalność tej sytuacji, może nawet groteskę, jest ona dla mnie kanwą pewnych przemyśleń, wątpliwości, pytań, na które sam muszę znaleźć odpowiedzi. Duchowość, czy ceremoniały i obrzędy? Tradycje AA, czy „nasze zasady i polityka prywatności”? Miłość bliźniego, czy „regulaminy”? I wreszcie… czy my faktycznie jesteśmy członkami tej samej Wspólnoty?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt 354pt; mso-add-space: auto; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;--&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;* &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;W komunikacie widnieje też informacja: „Za chwilę nastąpi przekierowanie… (Kliknij tutaj jeśli nie chcesz czekać)” – oczywiście żadne przekierowanie nie następuje, bez względu na klikanie, czy czekanie.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-7559223066789105198?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/7559223066789105198/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/01/jak-zostaem-podejrzanym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7559223066789105198'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7559223066789105198'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/01/jak-zostaem-podejrzanym.html' title='Jak zostałem podejrzanym'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-HZIjA77iw_4/Ta7_i1q0JhI/AAAAAAAAAqw/V2t8PqmXs28/s72-c/Schowek01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-2634497608408961815</id><published>2011-01-20T17:23:00.001+01:00</published><updated>2011-04-20T17:24:05.913+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Sponsorowanie + inteligencja</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Sponsorowanie i służba w AA&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Weź tę służbę, zobaczysz, że ci to pomoże!”&lt;/i&gt; – takie i podobne zachęty słyszałem mnóstwo razy. Były one elementem swego rodzaju „łapanki” do służb w AA. Czasami można jeszcze usłyszeć argument: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„pomoże ci, bo i mnie pomogło”&lt;/i&gt;, ale to wszystko, bo konkretnych, rzetelnych informacji, w czym niby i jak pomoże, zwykle oczekiwać nie ma sensu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Słyszałem też pochwałę służb: że to dyscyplinująca odpowiedzialność i że zmuszają one do regularnego uczestnictwa w mityngach. Gdyby siła Wspólnoty polegała na chadzaniu po mityngach, pewnie miałoby to sens, ale siłą Wspólnoty i nadzieją dla osób uzależnionych jest Program AA. A z odpowiedzialnością to nie przesadzajmy – w latach picia strach przed utratą pracy, a tym samym środków do życia, nie był w stanie nauczyć mnie odpowiedzialności i dyscypliny, czyli utrzymywania abstynencji, a teraz miałoby tego dokonać zobowiązanie do mycia szklanek?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Służba jest to poligon, na którym w praktyce – co ważne! – rozpoznaję swoje wynaturzone instynkty i wady charakteru oraz uczę się, jak ich nie używać, nie wykorzystywać, jak z nich rezygnować. Na tym poligonie-służbie mam nareszcie szansę zetknąć się z rzeczową krytyką i oceną swojego postępowania, zachowania, swoich przekonań i sposobu myślenia, co w konsekwencji umożliwia mi ich korektę. Samo uczęszczanie na mityngi takiej sposobności niestety nie daje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Porównanie służby do poligonu wydaje się całkiem niezłe, zwłaszcza jeśli zdajemy sobie sprawę, że na poligon nie wysyła się nowych żołnierzy, bez opieki i nadzoru dowódców, zupełnie samopas; byłoby to okrucieństwem. Dowódca mówi, co i jak zrobić, ale także pokazuje i omawia błędy popełnione w czasie realizacji wyznaczonych działań. Dzięki temu młodzi ludzie uczą się i szkolą, stając się z czasem coraz lepszymi żołnierzami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Podstawowym celem i sensem służby w AA jest, bym się stawał coraz lepszym człowiekiem. A w takim razie nasuwa się proste pytanie: czy korzystam z pomocy kogoś takiego, kto podpowiada mi, co i jak mam robić, ale przede wszystkim wskazuje błędy i niedociągnięcia? No, bo przecież tylko w ten sposób mogę z tej służby odnieść jakieś realne korzyści.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czy kolejne służby w AA pełnię pod opieką swojego sponsora, czy może tylko namówiony przez kogoś, kto obiecał, że mi to pomoże, choć sam swojej pomocy w tym względzie jakoś nie oferował?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;span style="mso-tab-count: 11;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Meszuge (Styczeń 2011)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Inteligencja, moralność, trzeźwość…&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Z czasem dochodzę do wniosku, że inteligencja nie ma nic wspólnego z moralnością. Może nawet nic? Jest ona, jak ogień – można na nim ugotować zupę, można spalić na stosie heretyka, można wypalić cegły na dom, można podpalić bibliotekę, tak więc sama w sobie, jako taka, inteligencja jest w zasadzie moralnie obojętna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Przebudzenie duchowe, rozwój osobisty, trzeźwienie… Wszystko sprowadza się do moralności osobistej, a niedobory tejże odkrywałem i uzupełniałem u siebie całymi latami, pracując mozolnie nad aowskimi Krokami. Zresztą… procesu tego nie uważam za zakończony – nawet, jeśli czasem nazywam siebie człowiekiem trzeźwym.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Kluczem do osobistego rozwoju – społecznego pewnie zresztą też, ale to już inna sprawa – jest, jak sądzę, połączenie intelektualnej sprawności z moralną dyscypliną. Miłość, wrażliwość moralna, wreszcie głębokie pragnienie sprawiedliwości muszę mieć zawsze na pierwszym miejscu. Inaczej pogubię się we własnym życiu…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Dodam tylko, że tutaj przez „sprawiedliwość” rozumiem pewną świadomość i postawę, dzięki którym właśnie nie dzieje się zło, a nie wymiar sprawiedliwości, który ma (rzekomo) sprawiedliwość przywrócić po fakcie, po tym, jak niesprawiedliwość, czyli krzywda już się stała.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;span style="mso-tab-count: 1;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;Meszuge (Grudzień 2010)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-2634497608408961815?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/2634497608408961815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/01/sponsorowanie-inteligencja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/2634497608408961815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/2634497608408961815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2011/01/sponsorowanie-inteligencja.html' title='Sponsorowanie + inteligencja'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-45853715280028073</id><published>2010-12-20T17:48:00.001+01:00</published><updated>2011-04-20T17:49:00.421+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Po co mi duchowość?</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Duchowy, duchowość… są to terminy odnoszące się do życia wewnętrznego człowieka, związane z jego indywidualnym systemem wartości, dotyczące spraw niematerialnych. Przykładowe wartości to rodzina, dzieci, dom, praca, uczciwość, Bóg, miłość, przyjaźń…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Po co mi ta cała duchowość?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Krok Pierwszy Programu Dwunastu Kroków Wspólnoty Anonimowych Alkoholików brzmi: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem”&lt;/i&gt;. A co oznacza to dla mnie? Po pierwsze to, że jestem alkoholikiem. Po drugie, że nie jestem Bogiem. Prawda jest taka, że całymi latami, jedno i drugie, wcale nie było takie oczywiste.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Do pewnego momentu moje życie toczyło się właściwie bez większych „zgrzytów”, jakby samo, może siłą rozpędu, albo bezwładu? Szkoła, wojsko, żona, syn, praca w biurze, do którego żadni petenci nie mieli dostępu i w którym spokojnie zajmowałem się analizą dokumentów… Czy, gdyby warunki się nie zmieniły, mogło tak zostać na zawsze? No, przecież wiem, że nie. Wewnętrzna pustka natarczywie i coraz częściej domagała się wypełnienia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Nowa praca i… pułapka. Z jednej strony, jak najbardziej realna możliwość kontynuowania studiów, awansów i zarabiania naprawdę dużych pieniędzy, jednak z drugiej, coraz większe koszty emocjonalne i duchowe tych sukcesów, które – jak sądzę – potrzebne mi były wówczas do udowodnienia własnej niezależności. Od innych ludzi, ale i od Boga. Może nawet Jego w szczególności?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Głód duszy, który doskwierał mi coraz bardziej, próbowałem karmić kolejnymi, drogimi przedmiotami. Pamiętam, jak potrzebując przegrać film, kupiłem po prostu drugi magnetowid, ot tak, po prostu, jak ludzie kupują skarpetki. Nieco później przyszła kolej na samochód kupiony za pół pensji…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czy potrzebowałem innych ludzi? Jasne! Dlatego miałem podwładnych. Także „wygodną”, bo byłą żonę. I syna, z którym nijak nie umiałem się porozumieć, nie znając języka uczuć. A Bóg? A cóż ja miałem Mu do zaoferowania? „Wypasioną” komórkę? Nową brykę? Pięćdziesięciocalową plazmę?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Miałem stanowisko, sukcesy zawodowe, nagrody, awanse i dużo pieniędzy. To były namacalne dowody na to, że nikogo i niczego więcej do szczęścia nie jest mi potrzeba. Poza alkoholem oczywiście. Tak… alkoholu potrzebowałem coraz więcej i coraz częściej. Taka była cena tych… „sukcesów”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W pewnym momencie nie miałem już pierwszej pracy i związanego z nią świętego spokoju, nie miałem wysokich poborów, bo mi je zżarła inflacja, zresztą… firma wyraźnie zmierzała ku plajcie. Nie umiałem żyć bez alkoholu, nie umiałem żyć z nim… Pozostała mi olbrzymia wewnętrzna pustka. Niezaspokojony głód duszy. I alkoholizm… grzech pierwszego przykazania… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;We Wspólnocie AA po raz pierwszy usłyszałem o duchowości, jako systemie wartości, a nie – jak mi się to wcześniej wydawało – jakichś obrzędach religijnych, modłach, liturgii. To było jak objawienie, może nawet przebudzenie. Miałem władzę, miałem ludzi, miałem pieniądze, miałem rzeczy (przedmioty), ale jakieś wartości niematerialne? Nawet nie wiedziałem, czy jakieś mam, albo miałem kiedyś…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpLast" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Minęły lata. Zmieniło się tak dużo… Nadal lubię ładne, eleganckie rzeczy, ale… Jedną z moich wartości nazywam powiernictwem, bo uważam, że nikt nie posiada niczego na własność na mocy jakiegoś absolutnego prawa moralnego, nawet jeżeli zdobył to uczciwie, legalnie, własnym wysiłkiem. Rzeczy są nam jedynie powierzane, przekazywane po to, żebyśmy ich mogli używać, w takim czy innym sensie, dla dobra wszystkich. Takie podejście ułatwia mi określanie priorytetów. Rzeczy to tylko rzeczy…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;I wreszcie wszystko zaczęło mi się integrować, stapiać, łączyć w jedną harmonijną całość – no, może nie samo, trochę pracy w to jednak włożyłem; pomogli też przyjaciele. Niezłą ilustracją tego, o czym piszę, co mam na myśli, jest taki oto tekst: &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Nie tak, jak to zwykle bywa w dzisiejszym świecie, gdzie spotkania związane są z ostrą wymianą poglądów i atakami na siebie nawzajem, gdzie uczestnicy próbują zakrzyczeć i zagłuszyć swoje słowa, nie… decydować powinna we wszystkich sprawach wola większości, ale wszystkie decyzje powinny być podejmowane w mądrości, miłości i jedności z Bogiem, w atmosferze szacunku, cierpliwości, jedności i pojednania, żeby ludzie służyli sobie (pomagali, wspierali) nawzajem z pokorą w sercu, i szacunkiem dla prawdy i sprawiedliwości.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Kto zgadnie, czy dotyczy on inwentury grupy AA i funkcjonowania wykształconego sumienia grupy, czy może są to wskazówki i zalecenia, jak powinno przebiegać spotkanie organizacyjne kwakrów (ja jestem kwakrem właśnie)? Harmonia i jedność ducha. Zgoda. Z samym sobą, ludźmi i światem. Ano, właśnie… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-45853715280028073?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/45853715280028073/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/12/po-co-mi-duchowosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/45853715280028073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/45853715280028073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/12/po-co-mi-duchowosc.html' title='Po co mi duchowość?'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-4875656479291146296</id><published>2010-12-19T16:26:00.001+01:00</published><updated>2011-11-24T08:23:02.632+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kroki i Tradycje'/><title type='text'>Krok 12 Programu 12 Kroków</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; mso-ansi-language: EN-US;"&gt;(ang. Having had a spiritual awakening as the result of these steps, we tried to carry this message to alcoholics and to practice these principles in all our affairs.)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Jak rozumiem Krok 12 Programu 12 Kroków AA?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Moje wyobrażenie przebudzenia duchowego ukształtowała, jak sądzę, książka Anthonego de Mello, wydana zresztą już po jego śmierci, pod tytułem „Przebudzenie”. Historia Billa W., a zwłaszcza jego doświadczenia duchowego?, mistycznego?, po którym nigdy już nie sięgnął po alkohol, w zasadzie potwierdzała, że to przebudzenie miałoby być jakimś spektakularnym, jednorazowym wydarzeniem, podczas którego, w jednym momencie, ulega istotnej zmianie nieomalże cała osobowość człowieka, a zwłaszcza jego ocena życia, świata, siebie samego, rzeczywistości po prostu. Jeżeli jeszcze takiemu wydarzeniu towarzyszyły spektakularne efekty tupu „światło i dźwięk”, to tym lepiej dla przebudzenia.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Lektura aowskiej książki „Uwierzyliśmy”, a szczególnie jej pierwszej części, załamała mnie już zupełnie. Tam też opisywano przebudzenia wyjątkowo widowiskowe, do głębi przejmujące i, co chyba najważniejsze, jednorazowe. Dużo czasu musiało upłynąć, zanim zorientowałem się, nie pierwszy raz zresztą, że widzę i koncentruję się na przedstawieniu, nie rozpoznając istoty rzeczy.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Sensem, treścią, miernikiem przebudzenia duchowego jest zmiana. A jeśli zmiana nie nastąpiła, to choćby trąby anielskie się odezwały – przebudzenia nie było. Tak, przebudzenie to zmiana. Owszem, może być ona jednorazowa i spektakularna, ale absolutnie nie musi. Zmiana.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Przebudzenie duchowe, a więc ta zmiana, o którą przecież chodzi, może nastąpić w wyniku pracy nad Programem. Ale przecież Programu nie realizuje się jednego dnia! Jest to praca rozłożona na lata, a więc normalną rzeczą jest, że w takim właśnie tempie i sukcesywnie zmiana się odbywa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Znakomitą okazją do ocen i porównań są rocznice. Jeśli właśnie mija pierwszy rok mojej abstynencji, to warto przy tej okazji, żebym zastanowił się, rozważył i uczciwie odpowiedział sobie na pytanie, czy dziś jestem tym samym i takim samym człowiekiem, jak sześć miesięcy temu? Przy okazji – nigdy nie polecam porównywania się z okresem picia – w takim przypadku zawsze wychodzi, że jest cudownie, fantastycznie i lepiej być nie może, a to… niezupełnie o to chodzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Jeżeli po jakimś dłuższym okresie czasu mogę z całą pewnością stwierdzić, że nastąpiły u mnie zauważalne, pożądane i oczekiwane zmiany, przebudzenie, a właściwie przebudzanie duchowe, dzieje się, jest w toku. I tak trzymać! Jeśli jednak nie, jeśli efektów nie widać… Być może, oprócz chodzenia na mityngi, warto także zacząć poważnie pracować na Programie? Przebudzenie duchowe ma, czy może, nastąpić „w rezultacie tych Kroków”, ale jeśli się „tych Kroków” nie realizuje w praktyce… Program AA cechuje niesamowity wręcz pragmatyzm – wszelkie opowieści o ogromnym wysiłku i ciężkiej pracy włożonej w proces zdrowienia (trzeźwienia), mają znaczenie jedynie wówczas, kiedy towarzyszą im wymierne efekty. Jeśli efektów nie ma, najwidoczniej czas zmienić metodę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Jak wiadomo, nie jest dobrym pomysłem próba niesienia posłania w ramach tak zwanego dwukroku. Chodzi o rzucenie się w wir pomagania innym natychmiast po uznaniu własnej bezsilności. Jednak nie oznacza to, że należy zdecydowanie odmawiać pomocy w ramach niesienia posłania, do momentu satysfakcjonującego „przepracowania” Kroku Jedenastego. W większości przypadków przebudzenie duchowe jest procesem, więc im bardziej proces ten jest zaawansowany, tym pełniejsze posłanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Ale, czym w ogóle jest to „posłanie”? W środowisku niepijących alkoholików można usłyszeć dwie różne wersje. Pierwsza, bardzo szeroka, zakłada, że niesieniem posłania jest w zasadzie nieomalże wszystko, a więc choćby mycie szklanek, zamiatanie sali, a nawet sama tylko, milcząca obecność na mityngu. Definicja węższa zakłada, że żeby nieść posłanie, trzeba najpierw je poznać, wiedzieć, jak brzmi. Takie posłanie Ebby T., który próbował osiągnąć trwałą abstynencję w Grupach Oxfordzkich, zaniósł Billowi W. Z kolei Bill W. doktorowi Bobowi, a oni obaj razem kolejnemu alkoholikowi. Tak rozumiane posłanie może wyglądać na przykład w taki oto sposób: „podobnie jak ty, mam problem z alkoholem (jestem alkoholikiem), jednak od… lat nie piję i żyję szczęśliwie obok alkoholu, bez alkoholu. Osiągnąłem to dzięki Wspólnocie AA. Ta droga jest też otwarta dla ciebie”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Każdy z nas, alkoholików, musi sam zdecydować, którą wersję posłania chce i jest gotów realizować, nieść innym uzależnionym, zakładając, że takie działania w ogóle go interesują, bo przecież nie muszą. Niesienie posłania nie jest obowiązkowe. Tyle tylko, że warto chyba pamiętać o powiedzeniu: „jeśli trzeźwość nie rodzi trzeźwości, to albo jej nie było, albo zwiędła, jak drzewo pozbawione życiodajnych soków”. Amerykańscy AA mówią w takich okolicznościach: „żeby mieć, musisz dawać”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;I wreszcie „… stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach”. Program Wspólnoty AA nie jest jakimś specyficznym, czy egzotycznym „sportem” uprawianym potajemnie w zaciszu sal mityngowych i w zamkniętym środowisku alkoholików. Podczas tej pracy nie zdobywa się kolejnych oznak sprawności, jak w harcerstwie. Owszem, pomaga on utrzymać trwałą abstynencję, ale głównie i przede wszystkim jest to program na życie, powiedziałbym nawet, że na dobre życie, i w tym właśnie codziennym życiu powinienem go sukcesywnie, na bieżąco realizować i stosować. Oby z powodzeniem!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;W Wielkiej Księdze, czyli w książce pod tytułem „Anonimowi Alkoholicy”, w rozdziale zatytułowanym „Do czynu”, znaleźć można tekst nazywany zwykle „obietnicami AA”. Najczęściej cytowany jest on od słów: „… już w połowie drogi zadziwią nas osiągnięte rezultaty”. Swego czasu usilnie starałem się dowiedzieć, gdzie jest ta połowa drogi, w którym miejscu przypada. Odpowiedzi, jakimi mnie uraczono wprawiły mnie w osłupienie. Dowiedziałem się bowiem, oczywiście od różnych ludzi, że ta połowa drogi leży: w połowie Kroku Pierwszego, po Kroku Drugim, po Kroku Trzecim, po zrealizowaniu Kroku Piątego, po Kroku Siódmym, po Dziewiątym…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;W związku z tym, postanowiłem poszukać tej połowy drogi samodzielnie i w efekcie doszedłem do wniosku, że znajduje się ona pomiędzy Krokiem Jedenastym, a Dwunastym. Dlaczego? Kroki Jeden-Jedenaście są dla mnie. W pewnym sensie, to ja jestem w ich najważniejszy. Ja przyznaję się do bezsilności, ja zaczynam wierzyć, ja powierzam, ja dokonuję obrachunku, ja go kontynuuję, ja zwracam się w pokorze, ja robię listę i dokonuję zadośćuczynienia, ja naprawiam i uzdrawiam związki i relacje z innymi. Ja… Pomiędzy Krokiem Jedenastym, a Dwunastym wykonuję zwrot o 180 stopni. Przestaję się koncentrować tylko na sobie, a zaczynam na innych ludziach. Rezygnuję z postawy egocentrycznej, przestaję być centrum wszechświata. Rada, pomoc, jaką mogę służyć drugiemu człowiekowi, staje się ważniejsza niż moje dobre samopoczucie. Instynktownie, a nawet odruchowo, wybieram już w swoim życiu coraz częściej długofalowe korzyści, zamiast krótkotrwałych i doraźnych zysków (używania wad charakteru).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Czy tę swoją koncepcję, dotyczącą „lokalizacji” połowy drogi, traktuję poważnie? Ależ oczywiście! Tak samo poważnie, jak i całą resztę tego, co piszę. Nie zapominając jednak o zasadzie numer 62, którą niewątpliwie warto odszukać w książce „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-4875656479291146296?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/4875656479291146296/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/12/krok-12-programu-12-krokow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4875656479291146296'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4875656479291146296'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/12/krok-12-programu-12-krokow.html' title='Krok 12 Programu 12 Kroków'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-5732479915530246473</id><published>2010-11-20T18:15:00.000+01:00</published><updated>2011-04-20T18:16:11.319+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Weryfikacja przekonań</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;13 listopada 2010 roku, jak zwykle w drugą sobotę miesiąca, odbyło się spotkanie Intergrupy Śląska Opolskiego. Mandatariusze dwóch grup z Opola zgłosili pewne zmiany, jakie grupy te wprowadziły u siebie w temacie dotyczącym&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;praktycznej realizacji Tradycji, a szczególnie Piątej i Siódmej. Wywiązała się w związku z tym ciekawa i niezwykle owocna dyskusja, wymiana zdań, poglądów i doświadczeń, a w jej konsekwencji sumienie IŚO, wyjątkowo zgodnie oraz ogromną większością głosów, postanowiło i zdecydowało, że odtąd Intergrupa Śląska Opolskiego przestaje objadać Wspólnotę AA, czyli przejadać i przepijać pieniądze przeznaczone na niesienie posłania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Oczywiście decyzja sumienia Intergrupy dotyczy spotkań Intergrupy – żadnej z grup nie zobowiązuje to do niczego, nie jest dla nich jakimkolwiek nakazem czy zakazem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Między przekonaniem, a doświadczeniem czai się kropla goryczy… &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Wszystko zaczęło się dawno temu od pewnego pytania, odpowiedzi na nie i wniosków z tej odpowiedzi płynących. Pytanie brzmiało: do kogo należą pieniądze zbierane do przysłowiowego kapelusza podczas mityngu AA? Odpowiedź – pieniądze te stanowią własność Wspólnoty AA, a grupa AA (sumienie grupy) jest jedynie ich dysponentem. To, jak grupa dysponować będzie pieniędzmi Wspólnoty, świadczy o jej dojrzałości, odpowiedzialności i zrozumieniu naszego wspólnego celu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Wertując literaturę aowską nie znaleźliśmy nigdzie sugestii, że jednym z celów Wspólnoty, czy grupy, jest zapewnianie uczestnikom mityngów artykułów spożywczych i używek (np. kawa, herbata, cukier, mleko, śmietana, cytryny, „paluszki” i inne wyroby cukiernicze), znaleźliśmy za to (w Tradycji Piątej i innych) informację o potrzebie niesienia posłania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czy atmosfera, nastrój, a nawet pewna wygoda podczas mityngu zupełnie się już nie liczą? Ależ wprost przeciwnie, liczą się, jak najbardziej. Chodzi tylko o to, by nie stawały się one ważniejsze od niesienia posłania tym, którzy wciąż jeszcze cierpią. Poza tym, żeby nie było nieporozumień – nikt nikomu tych drobnych mityngowych przyjemności odbierać nie zamierza, natomiast ważne jest to, aby nie były one finansowane z pieniędzy Wspólnoty AA (podobnie, jak bardzo kiedyś popularne „mityngi opłatkowe”). Jest to po prostu kwestia priorytetów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Pomysł, o którym piszę, nie jest ani specjalnie nowy, ani wyjątkowo odkrywczy. Funkcjonują tak dwie grupy w Opolu, zdaje się, że grupa w Gorzowie Śląskim, sam widziałem takie rozwiązania w Poznaniu. W USA grupy AA często działają przy klubach, w klubie jest bufet, w bufecie napoje można sobie kupić. Podobny pomysł nawet przez chwilę rozważaliśmy, jednak w praktyce oraz polskich realiach okazał się on stosunkowo trudny do praktycznego zrealizowania (trudny, nie znaczy – niemożliwy!). Ostatecznie postanowiliśmy skorzystać z doświadczeń przyjaciół z Niemiec i pieniądze na napoje zbierać do osobnej skarbonki. Jeśli będą w niej jakieś środki, skarbnik zrobi stosowne zakupy i kawę czy herbatę będziemy pili wszyscy. Jeśli nie, to także wszyscy, „po równo”, będziemy się spotykać przy pustych stołach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Ostatni kontrargument w dyskusji brzmiał: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;przecież ja wrzucałem do kapelusza i na kawę i na niesienie posłania, razem, a więc po co to rozdzielać? &lt;/i&gt;Po co? Tu właśnie jest pies pogrzebany. Ano, może po to, żebym się nareszcie przestał oszukiwać, żebym się zastanowił, czy faktycznie, wrzucając do kapelusza 50 groszy, następnie wypijając dwie kawy i konsumując pół paczki „paluszków”, mogę wyjść z mityngu z błogim samozadowoleniem, bo swoim anonimowym datkiem wsparłem Wspólnotę AA i jej główny cel, jakim jest niesienie posłania temu, który jeszcze cierpi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Moim zdaniem, trzeźwienie jest to mozolny proces rezygnacji z rozmaitych iluzji, wyobrażeń, fantazji i rojeń, na rzecz faktów, prawdy i uczciwości wobec samego siebie. Dokonując wyboru: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;wrzucić datek do kapelusza (posłanie AA i funkcjonowanie grupy), czy do skarbonki (na kawę i herbatę), a może i tu i tu, ile wrzucić, albo po ile&lt;/i&gt;, dowiaduję się czegoś o sobie, o swoich prawdziwych intencjach, priorytetach, odpowiedzialności. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;I tak oto moje przekonania o sobie są weryfikowane w praktyce, dzięki realnemu doświadczeniu. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-5732479915530246473?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/5732479915530246473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/11/weryfikacja-przekonan.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5732479915530246473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5732479915530246473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/11/weryfikacja-przekonan.html' title='Weryfikacja przekonań'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-6518170849549607436</id><published>2010-11-20T17:58:00.000+01:00</published><updated>2011-04-20T17:58:54.316+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Program, sponsor, scenariusz</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;18.11.2010 odbył się mityng inauguracyjny nowej grupy. Jako, że przebieg tego spotkania w dużej mierze odbiegał od tego, do czego większość z nas jest przyzwyczajona, była to też okazja do wielu ciekawych obserwacji, przemyśleń i wniosków. Postaram się zwięźle i w wielkim skrócie przedstawić tylko te ostatnie, rezygnując tym razem z opowieści, jak do nich doszedłem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Program – sponsor – scenariusz &lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;1. Dużo się mówi o programie. Jeśli to tylko taki skrót myślowy, jeśli bez najmniejszych wątpliwości wiadomo, że ten „program” oznacza Program AA, to wszystko w porządku. Bo programy narkomanów, hazardzistów, czy członków wspólnot Pills Anonymous, Overeaters Anonymous, Emotions Anonymous, Depressives Anonymous, Neurotic Anonymous, Families Anonymous, Parents Anonymous i wielu, wielu innych, choć pewnie skonstruowane na bazie Dwunastu Kroków AA, jednak Programem AA nie są. Nie mam nic przeciwko temu, żeby na otwarty mityng AA przyszły na przykład osoby wspołuzależnione. Nie mam nic przeciwko temu, by w otwartym mityngu Al-anon uczestniczyli alkoholicy. Jednak dziwne eksperymenty, na przykład ze spotkaniami łączonymi: „zamknięty mityng AA i Al-anon”, albo innymi integracyjnymi, nie znajdują jakoś mojego zrozumienia, a wprost przeciwnie. Zresztą, dosyć wyraźnie mówi o tym Tradycja Szósta Wspólnoty Anonimowych Alkoholików.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;2. Od dawna już odnoszę wrażenie, że scenariusz mityngu ważniejszy jest i zdecydowanie lepiej znany od Programu AA. Coraz częściej scenariusz zaczyna mi przypominać jakby obowiązującą procedurę, która z drobiazgową wręcz dokładnością opisuje, punkt po punkcie, w jaki sposób ma przebiegać jakiś niezwykle ważny obrzęd, ceremonia, a minimalne nawet odstępstwo od schematu, natychmiast rodzi burzę sprzeciwów i protestów. Co ciekawe – pomyłka podczas czytania Kroków i Tradycji zwykle nikogo nie wzrusza.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Szkoda tylko, że życie nie chce się dać zamknąć w takie schematy… O ile byłoby łatwiej i bezpieczniej…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;3. Kilka razy słyszałem już, jak niektórzy uczestnicy mityngów skarżą się, że wywierana jest na nich presja, bo większość (u nas) stale mówi o sponsorze, sponsorowaniu, pisaniu zadań dla sponsora itd. Wydaje mi się, że o wywieraniu presji nie może być mowy – przy zakazach i nakazach zawartych w scenariuszach, nie ma nawet takiej możliwości. A, że tego typu wypowiedzi mogą odbierać pewien komfort, to już trudno…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Sam pamiętam, jak w okresie, gdy jeszcze paliłem, odbierałem wypowiedzi kolegów już niepalących. Myślałem, że oni to wszystko robią specjalnie, mi na złość. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Ale… presja wywierana, czy tylko odczuwana, to nie w tym rzecz. Tym razem chodzi mi o coś innego, o pewne… powiedziałbym – przekłamanie. Siłą Wspólnoty AA nie jest sponsor! Siłą AA i nadzieją dla osób uzależnionych jest Program Wspólnoty AA. Sponsor jest tylko pomocnikiem, który ułatwia zrozumienie Programu AA i wdrożenie go we własnym życiu. Przekonanie, że jeśli tylko znajdę sobie sponsora, to płatki róż natychmiast obsypią mi głowę, jest nierealistyczne, a tym samym – niebezpieczne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-6518170849549607436?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/6518170849549607436/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/11/program-sponsor-scenariusz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6518170849549607436'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/6518170849549607436'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/11/program-sponsor-scenariusz.html' title='Program, sponsor, scenariusz'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-818152933589110418</id><published>2010-11-20T17:55:00.000+01:00</published><updated>2011-04-20T17:55:59.440+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Program AA to nie wytrych</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Podczas czytania Kroków i Tradycji, a także i później, przedstawiała się, jako narkomanka. Początkowo nikt nie zwrócił na to uwagi, a jeśli zwrócił, to pewnie pomyślał, że to zwykłe przejęzyczenie, albo może taki skrót – zamiast „mam na imię… jestem alkoholiczką i narkomanką”; w końcu osób uzależnionych krzyżowo pojawia się na mityngach coraz więcej. Sprawa „się rypła” dopiero za czwartym czy piątym razem – wyszło wówczas na jaw, że kobieta jest „tylko” narkomanką, nie jest uzależniona od alkoholu. Cóż więc robiła na zamkniętym mityngu AA?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Program Anonimowych Alkoholików to nie wytrych!&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Podczas przerwy doszło do rozmowy, z której wynikało, że na mityng Anonimowych Alkoholików ona przyszła w pełni świadomie, zasugerowała jej to zresztą sponsorka, która uznała, że dopóki w naszym mieście nie ma grupy Anonimowych Narkomanów, może uczestniczyć w mityngach AA, bo dzięki temu nadal będzie „na programie”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Kilku słuchaczy przytaknęło (&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;tak, tak, program jest jeden&lt;/i&gt;), ktoś nawet powołał się na opinię terapeuty, który stwierdził, że mechanizmy uzależnienia są takie same, zapominając jakby, że Wspólnota AA nie prowadzi żadnej terapii, a i psychologicznymi, czy psychiatrycznymi mechanizmami uzależnienia też się raczej nie zajmuje. Choć już chyba nie wszyscy w AA zdają sobie z tego sprawę…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Często wracam pamięcią do tego wydarzenia i podobnych. Rodzą one pewne przemyślenia, wnioski, ale także dalsze pytania i wątpliwości. Pierwsze i podstawowe brzmi: czy rzeczywiście program jest jeden? Albo dokładniej – czy faktycznie Program Wspólnoty Anonimowych Alkoholików działać może jak klucz uniwersalny, dzięki któremu można sforsować każde drzwi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpLast" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W książce p.t. „Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość” znaleźć można&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;takie oto stwierdzenie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Dajmy odpór dumnemu założeniu, że skoro Bóg umożliwił nam sukces w jednej dziedzinie, naszym przeznaczeniem jest stać się pośrednikami dla każdego”*&lt;/i&gt;. Oczywiście nikt nie ma obowiązku podzielać zdania autora tej wypowiedzi, wypowiedzi opartej zresztą na doświadczeniach Wspólnoty AA, ani nawet się z nią zgadzać. W takim razie sięgnę do swoich wspomnień, do swoich osobistych doświadczeń. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Z rodzonym bratem, narkomanem, nie byłem się w stanie porozumieć latami, właściwie do momentu, w którym – uciekając (skutecznie) przed narkotykami w picie – uzależnił się od alkoholu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Mam dobrego znajomego, hazardzistę. Po dziś dzień, chcąc rozbawić towarzystwo, opowiadam czasem o bzdurnych radach, jakie próbowałem mu dawać – cóż z tego, że w dobrej wierze i z życzliwości, jeśli rady te obnażały jedynie mój kompletny brak zrozumienia psychiki osoby uzależnionej od gier.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Mam przyjaciela, alkoholika i bulimika. W temacie alkoholizmu rozumiemy się znakomicie, ale gdy on zaczyna mówić o jedzeniu, torsjach i wyrzutach sumienia w związku z tym, słucham jego historii jak egzotycznej opowieści z Czarnego Lądu. Podobnie jest zresztą w przypadku koleżanek z Al-anon. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Pewnie wielu błędów bym nie popełnił, gdybym wcześniej przeczytał, zrozumiał i wreszcie uwierzył w to, co napisane jest w Wielkiej Księdze: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Choroba taka jak nasza – a faktem jest, że alkoholizm jest schorzeniem – łączy ludzi w taki sposób, w jaki żadna inna choroba nie jest w stanie tego uczynić”&lt;/i&gt;**.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Dziś wiem już, że objawem mojej arogancji, pychy i niebezpiecznego poczucia mocy, było przekonanie, że mając jakie takie rozeznanie w Programie AA będę w stanie pomóc ludziom z problemami zupełnie innymi, niż alkoholizm. Tu przypomina mi się znakomite powiedzenie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„jeśli jedynym narzędziem, jakie masz, jest młotek, to prędzej czy później każdy problem zaczniesz postrzegać, jak gwóźdź”&lt;/i&gt; – może to nawet i śmieszne, ale przede wszystkim właśnie… niebezpieczne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Ale właśnie – Program!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Obecnie na świecie funkcjonuje prawdopodobnie co najmniej kilkadziesiąt (a może i więcej) rozmaitych wspólnot wykorzystujących różne programy dwunastostopniowe. Niewątpliwie wiele z nich powstało na bazie Programu Anonimowych Alkoholików. Wydaje mi się, że Anonimowi Alkoholicy mogą być dumni z tego, że to ich Program stał się inspiracją dla innych, ale… warto też pamiętać, że jedynie inspiracją, podpowiedzią. Program Anonimowych Alkoholików dostosowany do specyficznych problemów innej wspólnoty, której członkowie mogą inaczej rozumieć trzeźwość, trzeźwienie, powrót do zdrowia oraz w zupełnie odmienny sposób interpretować Kroki, nie jest już Programem Wspólnoty AA i – co za tym idzie – nie powinien być stosowany zamiennie. W interesie wszystkich zainteresowanych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;O Tradycjach AA już w ogóle nie ma co mówić – są one przecież wynikiem specyficznych doświadczeń Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. A czy jakiś kraj mógłby zmienić swoją historię na inną, która mu bardziej odpowiada oraz wynikające z cudzej historii doświadczenia? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Swoją drogą historia to wspaniała nauka, a znane powiedzenie mówi, że naród, który nie zna swojej historii jest skazany na jej powtarzanie. Sięgając do historii dowiedziałem się, że pomysł samopomocy oraz wzajemnego wsparcia alkoholików zrodził się już około sto lat przed oficjalną datą powstania Wspólnoty Anonimowych Alkoholików. W roku 1840, w Baltimore w USA powstało Stowarzyszenie im. Waszyngtona (Washingtonian Society). Początkowo jego członkami byli jedynie alkoholicy. W niedługim czasie liczba członków Stowarzyszenia przekroczyła wprawdzie sto tysięcy, ale coraz więcej było w nim osób nieuzależnionych, różnych polityków, działaczy społecznych itp. Rozszerzony został także zakres działalności i zainteresowań tego Stowarzyszenia. Jego członkowie z zapałem angażowali się w walkę o zniesienie niewolnictwa, a także inne ważne działania polityczne i społeczne. Jednak bez względu na to, jak szczytne idee przyświecały jego członkom, w ten właśnie sposób Stowarzyszenie im. Waszyngtona bardzo szybko utraciło zdolność pomagania alkoholikom. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Myślę, że tę historię i płynącą z niej naukę warto pamiętać. Dla naszego wspólnego dobra.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Program Wspólnoty AA znaleźć można w Wielkiej Księdze i w „12x12”. To oczywiście słowa; sugestie, rady, jak odpowiednie punkty realizować w praktyce. Ale, czy tylko słowa? Na moim pierwszym w życiu mityngu, nieznajoma kobieta zaproponowała mi herbatę – to nie Program? Kiedy odważyłem się zabrać głos i pewnie mówiłem niezbyt składnie, kilku weteranów z życzliwym, ciepłym uśmiechem akceptująco kiwało głowami, dodając mi otuchy – czy to nie jest Program AA? Oj, ostrożnie, żeby nam coś ważnego nie umknęło! W tej „kąpieli” zawsze jest jakieś „dziecko”, a przecież nie chcielibyśmy go utracić…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Początek został zrobiony – mam tu na myśli moje miasto i grupy, na których mityngi uczęszczam – „My w AA, na mityngach AA, czytamy literaturę AA”, że posłużę się tytułem jednego ze swoich artykułów. Wydaje mi się, że teraz warto byłoby skupić się na kroku następnym: dbajmy o to, by we Wspólnocie AA i na mityngach AA, obecny był Program AA. Tak, właśnie – Program AA, a nie program DDA, Al-anon, SLAA, AN, czy jeszcze jakiś inny. Pamiętajmy, że jesteśmy gotowi współpracować z każdym, ale nie łączymy się z nikim.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Ta zasada ma też swoją drugą stronę: jako Anonimowi Alkoholicy nie próbujmy Programu Wspólnoty AA wtykać narkomanom, hazardzistom, anorektykom, lekomanom, nikotynistom i innym, z aroganckim przekonaniem, że jak mnie pomogło, to na pewno pomoże i im.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Program Wspólnoty Anonimowych Alkoholików, to jednak nie jest wrytych, który „jakoś” poradzi sobie z każdymi zamkniętymi drzwiami.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;--&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;* „Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość” strona 302.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;** „Anonimowi Alkoholicy” strona 14.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-818152933589110418?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/818152933589110418/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/11/program-aa-to-nie-wytrych.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/818152933589110418'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/818152933589110418'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/11/program-aa-to-nie-wytrych.html' title='Program AA to nie wytrych'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-7501539619133514224</id><published>2010-11-19T16:25:00.000+01:00</published><updated>2011-11-24T08:23:02.632+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kroki i Tradycje'/><title type='text'>Krok 11 Programu 12 Kroków</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; mso-ansi-language: EN-US;"&gt;(ang. Sought through prayer and meditation to improve our conscious contact with God as we understood Him, praying only for knowledge of His will for us and the power to carry that out.)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Jak rozumiem Krok 11 Programu 12 Kroków AA?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Przez tę „modlitwę” i „medytację”, na których koncentrowałem się latami z uporem niewątpliwie godnym dużo lepszej sprawy, nie byłem w stanie pojąć, że przecież ani medytacje, ani modlitwy, nie stanowią istoty Kroku Jedenastego. A wystarczyło choćby jeden tylko raz, uważnie, bez uprzedzeń, przekory i niechęci, treść tego Kroku przeczytać… „Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację …” – Poprzez! W Kroku Jedenastym modlitwa i medytacja to tylko narzędzia, które mają ułatwić, nie tyle nawet bezpośrednie osiągnięcie celu, co wędrówkę we wskazanym kierunku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;W tekście Kroku Jedenastego Bill W. wymienił zarówno modlitwę, jak i medytację, a więc założyłem, że widocznie miało to i ma jakieś określone znaczenie. A jeśli tak, to w sposób oczywisty i naturalny rodzą się pytania: czym jest modlitwa i czym jest medytacja, ale także, jaka jest pomiędzy nimi różnica, jeśli faktycznie jakaś jest?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Podobno z Bogiem nie da się rozmawiać tak, jak z koleżanką przez telefon. A jeśli już szukać porównań wśród urządzeń telekomunikacyjnych, to lepszym niż telefon wydaje się krótkofalówka: obie strony mogą zarówno nadawać, jak i odbierać, ale… nie mogą tego robić równocześnie. Modlitwa, to wszelkie techniki, sposoby i metody, dzięki którym mogę do Boga „nadawać”, natomiast medytacja jest zbiorem technik, sposobów i metod, które mają mi umożliwić „odbiór”, słuchanie. Czyli najprościej: modlitwa to ja – Bóg, medytacja to Bóg – ja.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Jeżeli kogoś razi pojęcie „techniki, sposoby i metody” w odniesieniu do modlitwy i medytacji, chciałbym przypomnieć, że wobec mnogości rozmaitych religii, wyznań, kultów i obrzędów, jest ono ze wszech miar usprawiedliwione. Wszak modlitwa to nie tylko określony tekst (słowa). Wśród chrześcijan, w skład owych „technik, sposobów i metod” wchodzi przecież także postawa, na przykład na klęczkach, specjalne gesty, a więc złożone dłonie, znaki – znak krzyża, stosowny ubiór, określone zachowanie, miejsce, okoliczności i wiele, wiele innych. Podobnie jest z medytacją. Oczywiście nikt nikomu nie zabrania uznawać za medytację każdy głębszy namysł, zadumę, czy zamyślenie. Jeśli spełniają one swoje zadanie, to znaczy umożliwiają usłyszenie Boga, zrozumienie przekazu od Niego, to przecież wszystko w porządku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Nie jest prawdą, że medytacja stanowi domenę egzotycznych (tylko z punktu widzenia Europejczyka) religii i kultur Dalekiego Wschodu, czy Indii. Medytacja chrześcijańska ma również bogate tradycje, i wcale nie musi ograniczać się do terenu klasztorów. Bardzo ciekawą i podobno skuteczną, jest na przykład chrześcijańska metoda medytacji sulpicjańskiej (opracowana w Seminarium św. Sulpicjusza w Paryżu).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Wyjaśnienia, które przedstawiłem, są pewnie jednymi z wielu. Ja nie wiem, czy tak właśnie jest, ale wierzę, że tak to być może. W taki sposób modlitwę, medytację oraz różnicę pomiędzy nimi rozumiem i… staram się praktykować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Bywają modlitwy, które – w określonych warunkach – mogą być wykorzystywane do medytacji. Jedną z nich, najlepiej chyba znaną, jest modlitwa różańcowa. Przyznaję jednak od razu, że mnie się to nigdy nie powiodło. Warunkiem niezbędnym podczas medytacji jest, moim zdaniem, milczenie (zewnętrzne) oraz wyciszenie (wewnętrzne). Starzy ludzie powiadają, że ponoć Bóg przemawia w ciszy. Ja w to wierzę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Jednego tylko uczyłem się bardzo długo, i właściwie nadal i wciąż muszę się uczyć – jeśli niczego nie usłyszałem, to nie znaczy jeszcze, że medytacja była nieudana. Możliwe przecież, że kontakt został nawiązany pomyślnie, tylko Bóg, akurat w tym momencie, nie miał mi nic do powiedzenia. Pokora…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Modlitwę i medytację mam wykorzystywać w procesie budowania coraz doskonalszej więzi z Bogiem. I tu pojawia się pytanie zasadnicze, podstawowe: po co? Mam zabiegać o więź z Bogiem, bo… fajnie jest mieć więź z Bogiem? Na czym ta więź ma polegać? Czemu służyć? O co tu chodzi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;W Kroku Dziesiątym uczyłem się na bieżąco korygować swoje postępowanie oraz rozpoznawać intencje. Podczas realizacji Kroku Jedenastego nadszedł czas na korektę tych intencji, na zgranie ich, dostrojenie, do intencji Boga. Czy to wszystko? Tak, wszystko, bo o zabawach w tropicieli śladów oraz różnych próbach odczytywania jakichś tajemnych znaków i sygnałów Boga, pisałem już na stronie poświęconej Krokowi Trzeciemu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Korekta intencji!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Prosty przykład. Ja „kocham” być lepszy. „Kocham” namiętnie i od zawsze. Całe życie starałem się być od kogoś, w czymś tam lepszy. Psychologia pewnie potrafiłaby wytłumaczyć tę moją potrzebę, ale w tym momencie to nie ma znaczenia. Jeśli (jeszcze) nie potrafię rozstać się ze swoja wielką miłością i nadal potrzebuję być lepszy, to mogę starać się o korektę swoich intencji. O zrozumienie i zgranie ich z wolą i intencjami Boga wobec mnie. Przecież chyba nie o to Bogu chodziło, żebym popisywał się wiedzą, zdolnościami, umiejętnościami, inteligencją, oczytaniem, czy czym tam jeszcze. To na pewno nie tak miało być. A więc? Może ja jednak mam być lepszy, ale – nie lepszy od… kogoś, ale lepszy dla… kogoś? Tak! O to cały czas chodziło! Przecież tej samej wiedzy, znajomości Programu, ale także własnych doświadczeń i wynikających z nich wniosków, mogę używać, żeby się popisywać na mityngach, żeby pokazać, że jestem od innych lepszy, albo po to, by być lepszym sponsorem, bardziej wrażliwym przyjacielem, człowiekiem, który nie tylko chce, ale też w pewnych sytuacjach potrafi udzielić realnej pomocy. Być lepszym dla…, a nie od… Nareszcie. Nareszcie dla ludzi, a nie tylko stale i wciąż dla samego siebie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Propozycja dla niewierzących. Nie wierzysz Czytelniku w Boga, nie chodzisz do kościoła, nie bierzesz udziału w obrzędach religijnych. Dobrze, to niczemu nie przeszkadza. W swoim życiu kierujesz się konkretnymi normami moralnymi, zasadami, priorytetami. Twój świat duchowy tworzą określone wartości; być może jest to miłość, dom, rodzina, uczciwość, odwaga, wiedza – albo jakieś inne – to tylko przykład. Spróbuj teraz zebrać to wszystko razem, czyli normy, zasady, wartości, priorytety, i postaraj się wyobrazić sobie Kogoś, kto mógłby być reprezentantem tych cech.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Czemu Kogoś, a nie kogoś? Ten Ktoś ma coś, co ty uważasz za ważne. Coś, co chciałbyś mieć. Będąc szafarzem i strażnikiem takich dóbr – zasługuje chyba na tę dużą literę? Nie masz obowiązku nazywania Go Bogiem, jeśli to „imię” w czymkolwiek ci przeszkadza. Wymyśl jakieś własne miano dla Niego, albo niech to będzie po prostu – ON. Albo ONA. Płeć też nie ma tu żadnego znaczenia. Nie musisz się też do Niego nijak modlić, natomiast ważne jest, żebyś z Nim rozmawiał. Nie wiesz, czy to, co właśnie zamierzasz zrobić jest uczciwe? Skonsultuj to z Nim, On jest przecież ekspertem od uczciwości. Oraz wszystkich innych ideałów, do których dążysz. Może się to wydawać dziwne, ale uważam, a nawet jestem w pełni przekonany, że i w taki właśnie sposób można skutecznie realizować Jedenasty Krok AA. Zwłaszcza, jeśli ma się świadomość, że wiara to decyzje, wybory i działanie, a nie uczucia, emocje i egzaltacje.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-7501539619133514224?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/7501539619133514224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/11/krok-11-programu-12-krokow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7501539619133514224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7501539619133514224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/11/krok-11-programu-12-krokow.html' title='Krok 11 Programu 12 Kroków'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-7343014179299071811</id><published>2010-10-20T16:58:00.000+02:00</published><updated>2011-04-20T16:59:22.855+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Alkoholowe sprzeczności</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Październik, podobnie zresztą jak i kwiecień, to dobry miesiąc na przeprowadzenie różnych moralnych obrachunków, wglądów w siebie, autoanaliz oraz innych działań o charakterze samokrytycznym. Tym razem jednym z tematów, na których się szczególnie koncentrowałem była kwestia pewnej dwoistości mojej natury alkoholika. Dualizm ten polega na tym, że co innego myślę, czuję i mówię, a zupełnie co innego robię, a najbardziej jaskrawym jego przykładem były ostatnie lata mojego picia – ja już wtedy pić nie chciałem, ale jednak robiłem to nadal, stale i wciąż. Moje myśli, deklaracje, czy pragnienia, nie miały nic wspólnego z działaniami, postępowaniem, zachowaniem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Kilkanaście lat temu przestałem pić, ale czy skłonność do takiej dwoistości, często nawet sprzeczności, minęła mi sama, wraz z ostatnim kieliszkiem? I czy dotyczyła ona, i dotyczy, tylko i wyłącznie picia?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Alkoholowe sprzeczności&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Prowadzę mityng. Czytam Preambułę AA zawartą w scenariuszu: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Jedynym warunkiem uczestnictwa we wspólnocie jest chęć zaprzestania picia”&lt;/i&gt;. Czytam, albo słucham, jak odczytywane są Tradycje AA, a zwłaszcza Tradycja Trzecia: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Jedynym warunkiem przynależności do AA jest pragnienie zaprzestania picia”&lt;/i&gt;. Następnie… następnie radośnie i ochoczo urządzam nowicjuszowi jakiś test, sprawdzian, zadaję mu pytania i dopiero od odpowiedzi na nie uzależniam, czy go do Wspólnoty AA przyjmę, czy nie. Tak, jakby ktokolwiek mnie do czegoś takiego upoważnił, obdarzył mnie w AA taką władzą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Znam i zdarza mi się powtarzać stare aowskie powiedzenie &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Wyjmij watę z uszu i wsadź do ust”&lt;/i&gt;. Nowi członkowie Wspólnoty wystraszeni i speszeni w pierwszych dniach nowym środowiskiem, nieznanymi ludźmi, nowymi zasadami, zwykle zachowują milczenie. Ale nie zawsze, bo zdarza się, że na którymś …nastym mityngu, o zasadach AA, realizacji Programu, nowym życiu, mają do powiedzenia o wiele więcej niż weterani, którzy w tych tematach rzeczywiście mają jakieś doświadczenie. Nowicjusz, który ma mnóstwo do powiedzenia, nie bardzo wiedząc o czym mówi, już nie słucha innych – słucha samego siebie, swoich przekonań i wyobrażeń, a to może być niebezpieczne dla niego samego. Stąd właśnie wskazówka: przestań tyle gadać, zacznij wreszcie słuchać! Problem tylko w tym, że znając, rozumiejąc i powtarzając to powiedzenie, gorliwie nakłaniam nowych do „otwierania się”, to jest mówienia o sobie, czegokolwiek, możliwie jak najszybciej, byle dużo, argumentując to ulgą, jakiej niewątpliwie doznają, kiedy się wygadają, właściwie na dowolny temat, albo i bez tematu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W środowisku AA słowo „wspólnota” używam szczególnie często, odmieniając je na wszystkie możliwe sposoby. I nic w tym dziwnego. Natomiast niezbyt normalne jest to, że w tej wspólnocie popieram, nieomalże formalny zakaz, używania słowa „my”; Słownik Języka Polskiego PWN podaje, że jest to &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„zaimek odnoszący się do grupy osób, do których należy mówiący”&lt;/i&gt;. O jakiej wspólnocie mowa, jeśli jedyna dopuszczalna forma to tylko i wyłącznie „&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;JA&lt;/b&gt;”? Gdyby nie chodziło o Wspólnotę AA, ale na przykład o rodzinę, to czy ktokolwiek domyśliłby się, że opowiadam coś o rodzinie, jeśli każde zdanie zaczynałbym od „ja byłem…”, „ja zrobiłem…”, „ja…”? Jaką więź, bliskość, poczucie wspólnoty, mam zbudować, czy może jakiej doświadczyć, jeśli stale i wciąż jestem tylko „ja”? Przecież to jest chore!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Trzy powyższe przykłady są wręcz banalne i w moim życiu należą już właściwie do przeszłości. Jednak samo zjawisko, zdolność i skłonność do funkcjonowania pomimo sprzeczności, nie zniknęło. Choć może inne przypadki nie są już aż tak spektakularne, to jednak się pojawiają. Ot, choćby sprawa służb.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Był taki czas, na szczęście stosunkowo krótki, w którym, jak papuga, czyli zupełnie bez zrozumienia, powtarzałem zasłyszane w aowskim środowisku „prawdy”, według których sługa, który nie wychował sobie następcy, popełnił niewybaczalny błąd w sztuce, a jego służba okazała się bezwartościowa, może nawet zmarnowana. Oczywiście w żadnym poradniku służb, w żadnej karcie konferencji, nie ma nawet jednego słowa o tym, że w AA osoba pełniąca służbę ma za zadanie i obowiązek – wygląda nawet na to, że obowiązek najważniejszy – przygotować, wychować sobie następcę, dziedzica, ale… Ano właśnie! Oni coś tam sobie pisali, ale przecież ja wiedziałem lepiej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Jednym z określeń najściślej chyba związanych ze służbą w AA jest „odpowiedzialność”. Miałem kilka miesięcy abstynencji, kiedy zapragnąłem pełnić służbę w AA. Jednak na odpowiedzialność związaną z taką decyzją ochoty nie miałem zupełnie. Cóż więc zrobiłem? Ano, czekałem aż mnie poproszą. Właśnie tak! Czekanie aż poproszą to znakomita metoda na unikanie osobistej odpowiedzialności. Gdyby coś mi w tej służbie nie wyszło, gdyby coś mi się nie udało, z czymś bym sobie nie poradził, zawsze miałem gotowe usprawiedliwienie: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„prosili mnie, prosili i ja się głupi dałem namówić”&lt;/i&gt;. I od razu wiadomo kto, tak naprawdę, popełnił błąd, kto zawinił.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Wstyd się przyznać, ale „taktykę” zmieniłem dopiero cztery lata temu. Wtedy, chyba po raz pierwszy, byłem gotów za swoje działania, decyzje i wybory wziąć odpowiedzialność za siebie, na siebie. Zamiast czekać aż mnie poproszą, pojechałem na spotkanie Intergrupy i zadeklarowałem gotowość do podjęcia służby. Po dwóch latach zrobiłem dokładnie tak samo z następną służbą. A całkiem niedawno miałem okazję obserwować, jak w taki właśnie sposób zgłaszają się do służb przyjaciele, alkoholicy z 2-3 letnią abstynencją. Czyli jednak można, da się tak zrobić. Taka metoda, co zupełnie oczywiste, wymaga dużo więcej determinacji, odwagi, poczucia odpowiedzialności, gotowości, czy świadomości. No cóż… prawda zdaje się jest taka, że jeśli ktoś obiecywał, że trzeźwienie (którego elementem jest służba) to łatwizna i „luzik”, to zwyczajnie kłamał, albo po prostu nie wiedział, o czym mówi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-ansi-language: PL; mso-bidi-font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;; mso-bidi-language: AR-SA; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-language: EN-US; mso-fareast-theme-font: minor-latin;"&gt;W każdym razie definitywnie skończyłem z cwaniackim czekaniem aż mnie poproszą, ale także z jakimś pokątnym, kuluarowym szukaniem następców do służby, którą właśnie kończę, i proszeniem ich, by się tej służby łaskawie zechcieli podjąć. Ja jestem alkoholikiem, a to oznacza, że kocham wszelkie sposoby i metody, które pozwalają mi skutecznie unikać osobistej odpowiedzialności w służbach AA, albo też jej część przerzucać na kogoś innego. Ale wiem już też, że na dłuższą metę, wyjątkowo mi to nie służy.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-7343014179299071811?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/7343014179299071811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/10/alkoholowe-sprzecznosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7343014179299071811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/7343014179299071811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/10/alkoholowe-sprzecznosci.html' title='Alkoholowe sprzeczności'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-1222322313858647799</id><published>2010-10-19T16:23:00.000+02:00</published><updated>2011-11-24T08:23:02.632+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kroki i Tradycje'/><title type='text'>Krok 10 Programu 12 Kroków</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span lang="EN-US" style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt; mso-ansi-language: EN-US;"&gt;(ang. Continued to take personal inventory and when we were wrong promptly admitted it.)&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Jak rozumiem Krok 10 Programu 12 Kroków AA?&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Żeby obrachunek moralny prowadzić „nadal”, trzeba było wcześniej zacząć go robić. Nie da się przecież robić „nadal” czegoś, czego się jeszcze nigdy w życiu nie robiło i nie zrobiło. To oznacza, że próby realizacji Kroku Dziesiątego jeszcze przed wykonaniem gruntownego i odważnego obrachunku moralnego (Krok Czwarty), niewielkie mają szanse powodzenia. Ale… niewielkie nie oznacza jeszcze, że zupełnie żadne.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Moim zdaniem Krok Dziesiąty warto zacząć realizować bezpośrednio po Krokach Czwartym i Piątym, czyli: zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny – wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę błędów – prowadziliśmy nadal obrachunek moralny z miejsca przyznając się do popełnianych błędów. Nie widzę absolutnie żadnego powodu, dla którego w prowadzeniu obrachunku moralnego wskazane byłoby zrobienie sobie przerwy na czas pracy nad Krokami od Szóstego do Dziewiątego włącznie, co w praktyce może oznaczać miesiące, długie lata, albo nawet i całą resztę życia. Swoje zdanie na ten temat, poparte osobistymi doświadczeniami, przedstawiłem już na stronie poświęconej Krokowi Piątemu, a więc powtarzać tych samych argumentów nie ma chyba potrzeby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;W pierwszej polskiej wersji Dwunastu Kroków, którą chyba już tylko najstarsi aowcy pamiętają, mowa była o przyznawaniu się do błędów popełnionych, a nie – jak obecnie – do popełnianych. Wydawać się może, że nie ma to większego znaczenia, ale to tylko pozornie. Przyznawanie się do popełnionych błędów mogłoby zostać zrozumiane, jako sugestia, abyśmy się stale, nieustanie, w nieskończoność, przyznawali do tych samych błędów sprzed wielu lat, do których przecież już i tak mnóstwo razy się przyznawaliśmy. Do czego miałoby służyć takie działanie?! Jeśli jednak mam się przyznawać do błędów popełnianych, to oznacza: z pokorą przyznaję, że nadal i wciąż zdarza mi się popełniać rozmaite błędy, jednak w tej chwili – odwrotnie niż to było w okresie picia – jestem zdecydowany korygować swoje postępowanie na bieżąco, a także rozumiem już potrzebę takiego działania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;W kwestii samego „prowadzenia nadal obrachunku moralnego”, Krok Dziesiąty jest Krokiem wyjątkowo „elastycznym” – jego realizacja praktyczna może się odbywać na wiele różnych sposobów. W tym akurat przypadku Bill W. zakładał i dopuszczał dość dużą dowolność w wyborze technik i metod pracy. Jedno tylko wydaje się nie ulegać wątpliwości: metoda „jakoś to będzie” w codziennej praktyce okazuje się szczególnie mało skuteczna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Prowadzony nadal obrachunek moralny może zostać oparty o Dekalog, siedem grzechów głównych, „Program na 24 Godziny” (zwany także pod nazwą „Oaza spokoju”), osobiście ułożone pytania, czy sposób, który wcześniej wypróbował w praktyce nasz sponsor – to nie ma aż takiego wielkiego znaczenia. Natomiast ważne jest, żeby konsekwentnie stosować wybrany system, przynajmniej tak długo, dopóki dobrze nam służy. Podobnie jest z decyzją, czy obrachunku będziemy dokonywać dwa razy dziennie, raz na tydzień, czy może co miesiąc. Probierzem w tym przypadku jest skuteczność. Najwspanialszy nawet system, który znakomicie sprawdza się w przypadku przyjaciela, jeśli nie pomaga w realizacji określonego zadania nam osobiście, należy po prostu zmienić na inny.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Czy Krok Dziesiąty należy pisać? Można. Absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie. Wydaje mi się to bardzo dobrym pomysłem – szczególnie dla tych osób, które nie przepadają za pisaniem. Pisanie znakomicie ułatwia porządkowanie myśli. Na piśmie trudniej pleść bzdury.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Samemu, czy ze sponsorem? Trudno oczekiwać, żeby sponsor każdy wieczór poświęcał na pracę ze swoim podopiecznym, zwłaszcza takim, który jest już na etapie realizacji Dziesiątego Kroku. Tym niemniej nie rezygnowałbym z pomocy sponsora zupełnie. Od czasu do czasu, warto jednak skonsultować z kimś, kto ma więcej doświadczenia, wyniki tego, prowadzonego nadal, obrachunku moralnego. W każdym razie aż tak pewny siebie to ja nie jestem, żebym uważał, że teraz, to ja już na pewno bardzo dobrze poradzę sobie sam.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;„… z miejsca przyznając się do popełnianych błędów”. Podstawowy i bardzo poważny błąd, jaki zrobiłem w początkowym etapie pracy nad Krokiem Dziesiątym, polegał na tym, że nie dopytałem kogoś bardziej doświadczonego, GDZIE, KOMU i PO CO, mam się do tych popełnianych błędów przyznawać? Przyznawałem się więc alkoholikom na mityngach, doprowadzając w ten sposób cała tę sytuację do absurdu i powodując kolejny kryzys.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Przypuśćmy, że rano okłamałem żonę – wieczorem przyznałem się do tego na mityngu, następnego dnia rano okłamałem syna – wieczorem przyznałem się do tego na mityngu, kolejnego dnia oszukałem szefa, a po pracy przyznałem się do tego głośno podczas mityngu AA… miesiąc później nałgałem sąsiadce i też szczerze do bólu, otwarcie i z determinacją przyznałem się do tego na najbliższym mityngu. Czy coś tego wynikło? Ależ oczywiście! Mogłem być z siebie dumny, bo przecież tak dokładnie i wytrwale realizowałem Krok Dziesiąty. Po pewnym czasie, miałem już nawet na taką okoliczność opracowany specjalny tekst: „wczoraj znowu zrobiłem… to i tamto, ale cieszę się, że już to widzę i mogę o tym mówić”. To było po prostu kompletne nieporozumienie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Podstawowym zadaniem, istotą Kroku Dziesiątego jest doraźna korekta zachowań oraz rozpoznanie intencji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;W literaturze Wspólnoty i podczas mityngów AA, określenie „uczciwość wobec siebie” powtarzana jest nieomalże jak zaklęcie, tysiące razy, przy każdej okazji, albo i bez okazji. Może więc czas już najwyższy zorientować się, o co w tym wszystkim konkretnie chodzi?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Wyobraźmy sobie taką oto sytuację: wczoraj byłem na mityngu. Dla pewnego starszego pana, o dość zniszczonym wyglądzie i odzieniu, był to pierwszy mityng w życiu. Opowiedziałem, jak trafiłem do AA i co robiłem w początkowym okresie, żeby utrzymać abstynencję. Dodałem też, że w przerwie mityngu podejdę do niego, porozmawiamy, może pomogę mu zrozumieć, co się tu właściwie dzieje. To są fakty. Uczciwość wobec siebie, czy kogokolwiek, nie polega na zaprzeczaniu, lub potwierdzaniu faktów! Jeśli zacząłbym dyskutować z faktami, czyli na przykład upierać się, że na mityngu wczoraj nie byłem, albo, że nie zabierałem tam głosu, to przecież nie byłaby kwestia uczciwości wobec siebie, ale poważnej choroby psychicznej. W czasie, gdy szczególnie nadużywałem alkoholu, potrafiłem – ledwo trzymając się na nogach – wpierać żonie, że nie wypiłem nawet piwa, ale to było w okresie kasacyjnego picia i pijanego obłędu! Coś się przecież od tamtego czasu podobno zmieniło!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;A w takim razie, na czym, w tej konkretnej sytuacji, miałaby polegać uczciwość wobec siebie? Ano, na znalezieniu prawdziwej, niezafałszowanej odpowiedzi na podstawowe, trudne pytanie: czy podczas mityngu wypowiadałem się i przy wszystkich deklarowałem gotowość i chęć udzielenia dodatkowych wyjaśnień, bo chciałem pomóc nowicjuszowi, czy może dlatego, że próbowałem wywrzeć korzystne wrażenie, popisać się po prostu, przed młodą, atrakcyjną alkoholiczką, która również w tym mityngu brała udział?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Krok Dziesiąty nie jest pierwszym, ani jedynym, w Programie, jaki mogę wykorzystać do poprawiania sobie nastroju, manipulowania uczuciami, oraz uzyskiwania wielu innych profitów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Dwa, albo i trzy lata dzięki Krokowi Dziesiątemu skutecznie polepszałem swoje relacje z innymi ludźmi. Problem zawiera się w pytaniu: którymi ludźmi? Przykład. W domu sprowokowałem kolejną awanturę żoną. Podczas najbliższego mityngu oczywiście natychmiast przyznałem się do popełnionego błędu – patrzcie, taki ze mnie gorliwy aowiec! Właśnie tak, dokładnie, na mityngu! Nie w domu, nie żonie… koleżkom z AA. Uzyskiwałem dzięki temu błogie zadowolenie – realizuję Program, pracuję „nad” Krokiem Dziesiątym, ale nie tylko. Po pierwsze, na mityngu nie było przecież nikogo, kogo musiałbym w związku z tą domową awanturą przepraszać. A po drugie, opowiadałem swoją historię w taki sposób (ton głosu, gestykulacja, użyte zwroty), żeby wywołać rozbawienie. Nie jakiś chóralny wybuch śmiechu, ale pełen sympatii, zrozumienia i aprobaty chichot. Otrzymując taki właśnie „zwrot” upewniałem się, że tak naprawdę nie zrobiłem właściwie nic złego, wszyscy przecież mnie rozumieją, nie potępiają, a tym porozumiewawczym chichotem dają wyraźnie i jednoznacznie znać, że oni też, że to normalne, że nie ma się czym przejmować.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Jestem przekonany, że nie robiłem tego wówczas w pełni świadomie, natomiast niewątpliwie robiłem to celowo. A jak wygląda to dzisiaj? Kiedy opowiadam o jakichś swoich błędach uważam, żeby nie robić tego w sposób wywołujący aprobujące uśmieszki; ja mam przyznawać się do popełnianych błędów i naprawić relacje z rodziną, bliskimi, panią z warzywniaka i dziewczyną z okienka pocztowego, a nie z kumplami z AA. To nie na nich się przecież wydarłem arogancko, złośliwie i w zasadzie bez powodu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;W chwili obecnej, kiedy podczas mityngu AA, albo w rozmowie z podopiecznym, jestem świadkiem takich właśnie przedstawień, sztuczek i manipulacji – nie chichoczę. Nie staram się też w żaden inny sposób „rozgrzeszać” opowiadającego. Taki ktoś gdzie indziej ma szukać wybaczenia, przepraszać, naprawiać relacje, przyznawać się. Bagatelizującym chichotem innemu alkoholikowi wytrzeźwieć na pewno nie pomogę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Prowadzony na bieżąco i nadal obrachunek moralny jest znakomitą okazją, żeby zorientować się, jakich wad charakteru dzisiaj użyłem, w jakich okolicznościach, co chciałem w ten sposób osiągnąć. Ważne jest też, żeby cała taka „procedura” kończyła się wnioskami, decyzjami i postanowieniami. Co, i w jaki sposób, zamierzam zrobić jutro, żeby ustrzec się przed popełnieniem znowu tego samego błędu, który popełniłem dziś? Samo przyznawanie się, zwłaszcza innym alkoholikom, którzy przecież nie skrytykują, nie ocenią, nie potępią, bardzo szybko przeradza się w rutynę. Dokładnie tak samo, jak odruchowe i machinalne recytowanie przed każdym odezwaniem się: „mam na imię… i jestem alkoholikiem”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Ale, jeżeli pod koniec dzisiejszego obrachunku moralnego, zdecyduję przyznać się jutro do kłamstwa, jednak nie podczas mityngu AA, ale tej właśnie osobie, którą okłamałem, jeśli uznam, że powinienem ją przeprosić i zadośćuczynić, i jeśli to zrealizuję, to dopiero wtedy okaże się, że faktycznie robię coś sensownego dla siebie i dla innych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 11pt;"&gt;Czyli: korekta własnych zachowań oraz rozpoznawanie prawdziwych pobudek postępowania, życiowych wyborów, podejmowanych decyzji… po prostu intencji. Na bieżąco.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-1222322313858647799?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/1222322313858647799/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/10/krok-10-programu-12-krokow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/1222322313858647799'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/1222322313858647799'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/10/krok-10-programu-12-krokow.html' title='Krok 10 Programu 12 Kroków'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-4546202378948877179</id><published>2010-09-20T18:17:00.000+02:00</published><updated>2011-04-20T18:17:36.065+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Wietrzenie poglądów</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Przeczytałem w życiu mnóstwo książek. Wiele z nich po kilka razy. Niektórzy ludzie nie są w stanie tego zrozumieć i powroty do przeczytanych już lektur uważają za zupełną stratę czasu. Powodów takiego właśnie stylu mojego czytania jest oczywiście wiele, ale szczególnie ważne wydaje mi się to, że przy każdym następnym, zawsze w książce odkrywam coś nowego, coś, na co wcześniej nie zwróciłem uwagi, coś, co przeoczyłem – zazwyczaj zupełnie nie wiem, jak i czemu. Poza tym, i to jest nie mniej istotne, ja sam przecież zmieniam się wraz z upływem czasu, a więc nic dziwnego w tym, że po latach, te same lektury wydają się czasami zawierać niezupełnie tą samą treść.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Wietrzenie poglądów&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Korzyści wynikające z powrotów do pewnych książek są mi znane w sumie od zawsze. Korzyści płynące z powrotów do własnych przekonań, opinii, poglądów, sądów, ocen, różnych „prawd”, które wydawały &lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;się nienaruszalne od dzieciństwa, albo też nabytych jeszcze w czasach nałogowego picia, ewidentne zyski z ich wnikliwej, trzeźwej weryfikacji, są dla mnie stosunkowo nowe, lecz równie cenne i ważne. Proces ten nazywam w skrócie „wietrzeniem poglądów”.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;A jeśli już mowa o wnikliwości, to w praktyce okazała się ona nie aż tak ciężkim wyzwaniem, jak się tego na zapas obawiałem i dość często sprowadza się po prostu do uszeregowania faktów w odmiennym niż dotąd porządku. Najprostszy przykład: piję, bo mam problemy, czy może… mam problemy, bo piję?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;O ile jednak, czytając po raz kolejny naszą Wielką Księgę, odkrywam w niej stale coś nowego, to z „wietrzeniem poglądów” sprawa nie jest aż taka prosta. Ten, hm… zabieg okazał się w praktyce jakoś wyjątkowo mało efektywny w stałej, niezmiennej od lat, grupie wiecznie tych samych mityngowych koleżków. Ale i na to znalazłem sposób w myśl zasady: „dla chcącego, nic trudnego”. Okazji do takiej weryfikacji przekonań, niezbędnej do tego celu motywacji, dopingu wreszcie, poszukuję na mityngach grupy innej niż ta, na którą zwykle chodzę, spotykając się z wyjątkowymi ludźmi w Woźniakowie, czy wreszcie poprzez kontakty internetowe.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Niedawno miałem okazję zastanowić się głębiej nad popularnym w naszym środowisku powiedzeniem, że alkoholik to ktoś, kto nie radzi sobie z emocjami. Czy w okresie picia nie radziłem sobie z emocjami? Ależ świetnie sobie radziłem! Przecież odkryłem do tego celu cudowny środek, działający skutecznie prawie zawsze: alkohol. To dzięki niemu mogłem się czuć wesoły wtedy, gdy byłem smutny, albo też jeszcze bardziej smutny, gdy taką miałem właśnie potrzebę i fantazję. Alkohol znakomicie radził sobie ze wstydem, poczuciem winy, wyrzutami sumienia, skrępowaniem, zakłopotaniem, frustracją, litością, niechęcią, poczuciem niższości, lekceważeniem, odrzuceniem, samotnością, cierpieniem. Fantastycznie uwypuklał i potęgował radość, czułość, zadowolenie, zapał, entuzjazm, miłość… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Tylko z jednym sobie nie radził na dłuższą metę zupełnie – ze strachem, lękiem. W końcu doszło do tego, że przestawałem się bać – całkiem realnych konsekwencji picia, albo rzeczy zupełnie urojonych – właściwie tylko wtedy, gdy byłem do nieprzytomności pijany. Tylko jaki sens ma takie życie? W każdym razie warto chyba, żebym uważnie przemyślał, z jakimi uczuciami i emocjami tak naprawdę miałem i mam problem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Inny przykład to znane powszechnie w środowiskach AA: „ tylko jeden dzień na raz”, „tylko dzisiaj”. Czy potrzebowałem Anonimowych Alkoholików, by żyć w myśl tej zasady? Korzystałem z niej przecież nieomalże przez cały okres kasacyjnego picia i może w tym właśnie był problem – nie widziałem nigdy dłuższego okresu, ciągu powiązanych zdarzeń, ale pojedyncze, jakby oderwane od siebie epizody. Nie potrafiłem „zobaczyć” trzech lat swojego pełnego alkoholu życia, bo przecież to tylko dzisiaj rzygałem na przyjęciu u znajomych, tylko dzisiaj zasnąłem w łazience, tylko ten jeden wyjątkowy raz spiłem się tak, że musiałem nocować w pracy. Zawsze był tylko ten jeden dzień, bo jutro… Jutro na pewno będzie zupełnie inaczej. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czy powinienem nadal pozwalać sobie na luksus niezastanawiania się, jakim echem odbiją się jutro moje dzisiejsze działania?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Przypadek kolejny (i ostatni, obiecuję) dotyczy „Modlitwy o pogodę ducha”, którą oczywiście znam na pamięć i mogę recytować nawet obudzony w środku nocy:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpLast" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;„Boże, użycz mi pogody ducha,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;I mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego”&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Przyznam z pewnym skrępowaniem nawet, że latami starałem się godzić z tym, czego nie mogłem zmienić, stawać się człowiekiem odważnym, bym zmieniał to, co mogę zmienić i wreszcie uczyć się odróżniać jedno od drugiego. Starałem się i czekałem. Efektów jakoś nie było, więc jeszcze bardziej starałem się i nadal czekałem. Czekałem na tę obiecaną pogodę ducha oczywiście. Wreszcie dotarło do mnie, że pewnie się już nie doczekam i mało brakowało, bym uznał, że to moja wina – widocznie o te trzy elementy (pogodzenie, odwagę i mądrość) za słabo się staram. A może nie jestem godzien? Może nie zasługuję? Już sobie zaczynałem całkiem nieźle „dokopywać”, kiedy właśnie przy okazji kolejnego „wietrzenia poglądów” zorientowałem się, że stworzyłem na swój użytek jakąś zupełnie absurdalną interpretację tej modlitwy, że klepałem ją na mityngach tysiąc razy, a nawet nie zadałem sobie trudu, żeby ją ze zrozumieniem i uważnie przeczytać. I jeszcze zastanowić się, co czytam…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;W każdym razie modlitwa ta nie obiecuje pogody ducha ludziom, którzy będą się godzić, będą odważni i będą umieli odróżniać. Jest dokładnie odwrotnie. Proszę w tej modlitwie o pogodę ducha, ABYM umiał się godzić, ABYM miał odwagę, ABYM miał mądrość niezbędną do odróżniania jednego od drugiego. Ta sławetna pogoda ducha jest więc środkiem do celu, a nie samym celem!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Wydaje mi się (teraz jestem taki mądry!), że ludzie normalni, trzeźwi, obdarzeni zdrowym rozsądkiem, proszą o łopatę, aby wykopać dziurę. Ale ja jestem alkoholikiem, więc całymi latami starałem się jakoś stworzyć dziurę, żeby… w nagrodę otrzymać łopatę. Czasem nie wiem doprawdy, czy mam się z siebie śmiać, czy płakać…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Ale uwaga! „Wietrzenie poglądów” nie oznacza wywalania wszystkiego na śmietnik, albo obracania do góry nogami (o 180 stopni). Porównuję to czasem do porządków robionych w szafie. Przy takiej okazji wyrzucam zwykle w sumie nie aż tak wiele, ale jest to znakomita okazja, by stwierdzić, że na przykład: w kamizelce będę jeszcze chodził, ale jak schudnę, spodnie nadal są zdatne do użytku, choć trzeba je załatać, w marynarce brakuje guzika, koszulę wystarczy tylko odprasować; ostatecznie okazuje się, że tylko ze swetra zdecydowanie wyrosłem, nie pasuje już na mnie, wyszedł z mody, a więc rezygnuję z niego ostatecznie i nieodwołalnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;I tylko czasem żałuję, że rezygnacja z niektórych moich poglądów, opinii i przekonań nie jest tak łatwa, jak rozstanie ze starym ciuchem…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-4546202378948877179?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/4546202378948877179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/09/wietrzenie-pogladow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4546202378948877179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/4546202378948877179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/09/wietrzenie-pogladow.html' title='Wietrzenie poglądów'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-5500380839317524213</id><published>2010-09-20T18:14:00.000+02:00</published><updated>2011-04-20T18:14:49.369+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Warsztaty Kroków AA</title><content type='html'>&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Calibri;"&gt;Muszę też przyznać, że wielokrotnie byłem przykładem członka AA, zadowolonego z siebie, a jednak skostniałego. Wiedziałem, że Wspólnota AA powinna być ciągle giętka, gotowa do zmian /…/ zdolna zaspokoić indywidualne potrzeby nowo przybyłych alkoholików. Wiedziałem też, że nasze oklepane frazesy, jak stać się trzeźwym, muszą być każdego dnia odświeżane, a nie napuszone, gdyż każdy dzień jest nowy i inny. Ale zamiast robić to, działałem jak przestraszony osioł, który nie chce iść przez nowy stalowy most, gdyż nie jest on podobny do starego, koślawego.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Calibri;"&gt;Nie, to nie ja jestem autorem tych zdań; pojawiły się kiedyś w Grapevine&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;.&lt;/i&gt; W drodze do trzeźwości pomogły mi ruszyć tyłek z miejsca więcej razy, niż głośno chciałbym to przyznać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Calibri;"&gt;Warsztaty Programu Dwunastu Kroków AA&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt; mso-bidi-font-family: Calibri;"&gt;Dobrze wiem, że rozwój to zmiana, że na zmiany muszę być gotowy, że potrzebna mi jest determinacja w działaniu, że… itd. itp., ale to że wiem, czasem nie wystarczy. Zwłaszcza, jeśli te wszystkie piękne deklaracje pozostają pustymi frazesami, bo ja, jak ukwiał, najchętniej przyssałbym się do podłoża w jakimś spokojnym i wygodnym miejscu i z niego nie ruszał. No, chyba żeby mi karmy zabrakło, albo zrobiło się za gorąco.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Kiedy się na czymś takim przyłapię, zwykle okazuje się, że winę ponoszą moje wady charakteru. Głównie i przede wszystkim lęk przed zmianami, ale także zwykłe lenistwo i wygodnictwo. Bo i po co zmieniać cokolwiek, jeżeli jest tak bezpiecznie, przyjemnie i milutko?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Na taką okoliczność miewam też inne powiedzonka: &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Statki są bezpieczne w porcie, ale nie po to je zbudowano, by tam stały”&lt;/i&gt;, albo &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„Trucizna czai się w stojącej wodzie”&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Nie wiem, kto i kiedy zorganizował w Polsce pierwsze warsztaty Kroków, ale nie to jest najważniejsze, bo wydaje mi się, że i tak największe piętno na warsztatach tego typu odcisnęła Strzyżyna i model, który tam został przez alkoholików wypracowany. Pobyt w ośrodku w Strzyżynie trwał dni dwanaście, albo trzynaście, alkoholicy pracowali przez cały ten czas w małych, czasem zaledwie trzy-czteroosobowych grupach, a Kroki, nad którymi pracowali uczestnicy warsztatu, podzielone były na następujące grupy: 1-3, 4-5, 6-7, 8-9, 10-12.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Mijały lata. Program „strzyżyński” zaczęto realizować także w innych miejscowościach, skróceniu ulegał czas trwania warsztatu, zwiększała się liczebność grup, modyfikacji ulegały same materiały… Co dziwne, jeden element nigdy nie uległ zmianie: grupy Kroków. Nadal i wciąć było to: 1-3, 4-5, 6-7, 8-9, 10-12. Warunki ulegały drastycznym zmianom, ale „1-3, 4-5, 6-7, 8-9, 10-12” było jak opoka. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Po jakimś czasie model ten zaczął niepostrzeżenie przenikać także na mityngi. U nas zawsze tematem głównym jest, odpowiedni dla danego miesiąca, Krok i Tradycja, ale kiedy w maju ktoś mówił o Kroku 4 i 5 razem, nikt nie oponował. Kiedy w lipcu uczestnicy mityngu wypowiadali się na temat Kroków 6 i 7, wydawało się, że tak właśnie ma być. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Nie dostrzegałem tego procesu latami. Dokładnie do maja 2010. Wtedy właśnie przekonałem się, że w tym temacie (bo w innych może niekoniecznie) jestem ukwiałem. Że przyrosłem do modelu „1-3, 4-5, 6-7, 8-9, 10-12” tak bardzo, że nie tylko nie jestem gotów na jakąś zmianę, ale nawet na myślenie o niej.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Kiedy zacząłem zastanawiać się nad materiałami do jesiennych warsztatów Kroków, złapałem się na tym, że odruchowo i automatycznie (czytaj: bezmyślnie) planuję je według schematu „1-3, 4-5, 6-7, 8-9, 10-12”. Zdrętwiałem. Warsztat ma trwać dwa dni, a nie dwa tygodnie, w grupach będzie pewnie co najmniej po kilkanaście osób, materiały są zupełnie inne, także odmienny system pracy, a ja zaczynam tworzyć w myślach grupy Kroków 1-3, 4-5, 6-7, 8-9, 10-12. Uf! Poczułem się jak kowal, którego przeniesiono w czasie o ćwierć wieku i który stoi teraz z podkowami w ręku przed samochodem i nie bardzo wie, co ma z nimi i z sobą teraz zrobić; biedny człowiek, nie jest w stanie dostosować się do zmian, ani im sprostać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czy można dostrzegać tylko określone grupy drzew, ale nie widzieć już lasu? Czy można dostrzegać tylko pewne, i zawsze takie same, grupy Kroków, ale coraz słabiej widzieć sam Program? Zrobiło mi się gorąco. „Siłą Wspólnoty i nadzieją dla osób uzależnionych jest Program” – czytamy w naszym scenariuszu. Program AA, a nie określone grupy Kroków! Podopiecznym mam „pokazać” Program. Program, a nie grupy Kroków! I wreszcie żyć mam Programem, a nie grupami Kroków…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Okazało się, że nawet próba wyobrażenia sobie czegoś innego, niż „1-3, 4-5, 6-7, 8-9, 10-12” sprawia mi problem – oj, przyrosłem w tym miejscu na amen. Trochę łatwiej zrobiło się dopiero wtedy, gdy odwołałem się do swoich doświadczeń. Ale nie z warsztatowego poznawania Kroków, ale z ich praktycznej realizacji, z wdrażania w życiu. Co tutaj – i z czym – sensownie się łączy? Co z czym stanowi logiczną całość? Co jest następstwem czego?&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Żaden warsztat nie trwa rok , bo tyle pewnie byłoby potrzebne, żeby można się było na nim zapoznać ze wszystkimi Krokami i innymi elementami Programu AA. Poza tym musi być też czas na wdrożenie pewnych rozwiązań w życiu, zanim przystąpi się do następnych zadań. Tak więc JAKIŚ podział na grupy istnieć musi. Tylko jaki? Ostatecznie doszedłem do wniosku (zajęło mi to kilkanaście tygodni), że gdyby to zależało tylko ode mnie, zorganizowałbym pewnie warsztat z Krokami zestawionymi w taki sposób:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Kroki 2-3&lt;/b&gt;, albo nawet 1-3, jednak z mocno ograniczoną tematyką Kroku 1. Jeśli uczestnicy trafili na warsztat, to z własną bezsilnością wobec alkoholu musieli się już boleśnie zderzyć. A na &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;hadcorowe&lt;/i&gt; opowieści z czasów picia, bo do tego często sprowadza się udowadnianie sobie nawzajem bezsilności, chyba trochę szkoda czasu. Problemem większym, w moim przypadku i u wielu moich znajomych, były na początku kwestie związane z Siłą wyższą, wiarą i powierzaniem. Tu koncentrowałbym maksimum wysiłku.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Kroki 4-7&lt;/b&gt;, albo 4-7 + 10. Czemu tak? Bo rozpoznanie wad charakteru i istoty błędów (Krok 4), powierzenie ich (Krok 5), budowa gotowości do rozstania z nimi (Krok 6), samo rozstanie (Krok 7) i bieżąca kontrola i korekta używanych nadal wad charakteru (Krok 10), stanowią – według mnie – układ sensowny, łączący się w sposób naturalny w pewną spójną całość. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Tyle „materiału” nie zmieści się w przeznaczonym na to czasie? Może i tak, ale zamiast redukować liczbę Kroków, może dałoby się zmniejszyć liczebność grup? Grupa pięcioosobowa pracuje zupełnie inaczej, niż piętnastoosobowa – wiem coś o tym, przerabiałem obie opcje w praktyce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- &lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;Kroki 8-12&lt;/b&gt;. Lista osób skrzywdzonych (Krok 8) i praktyczne, realne&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;zadośćuczynienie im (Krok 9), jako początek przenoszenia uwagi z siebie samego na innych ludzi. Dalej – nauka rozpoznawania intencji własnych działań (Krok 10, tak, tu też 10!) i korekta tych intencji (Krok 11). Wreszcie Krok 12; zwrot się dokonał, ruszam do ludzi. I to wszystkich ludzi, a nie tylko alkoholików. Przestałem być już zagrożeniem dla społeczeństwa, mogę więc do niego wrócić.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Gdyby to zależało tylko ode mnie… No, ale nie zależy. Na szczęście, albo na nieszczęście – któż to wie? Dopóki ktoś, gdzieś, nie spróbuje porzucić schematu „1-3, 4-5, 6-7, 8-9, 10-12” podczas kilkudniowych warsztatów &lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;„krokowych”&lt;/i&gt;, nigdy się przecież tego nie dowiemy. Stojąc na starym, koślawym moście i z tej perspektywy oceniając nowy most, stalowy, nigdy tego nie sprawdzimy, bo tak teoretycznie, to się po prostu nie da. Podobnie jest z jazdą na rowerze, czy nauką pływania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Ja wiem jedną, nie… dwie rzeczy. Wiem, że objawem obłędu jest oczekiwanie odmiennych efektów, przy niezmienionych działaniach. I wiem, że nawet jeśli zmiany ostatecznie nie nastąpią, ja jestem na nie faktycznie gotowy. Tak, oderwałem się, znów mam swobodę ruchów, znów droga do rozwoju jest dla mnie dostępna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1463426983750242679-5500380839317524213?l=meszuge.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://meszuge.blogspot.com/feeds/5500380839317524213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/09/warsztaty-krokow-aa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5500380839317524213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1463426983750242679/posts/default/5500380839317524213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://meszuge.blogspot.com/2010/09/warsztaty-krokow-aa.html' title='Warsztaty Kroków AA'/><author><name>MESZUGE</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1463426983750242679.post-8851585337664187193</id><published>2010-09-20T17:21:00.000+02:00</published><updated>2011-04-20T17:21:55.809+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Artykuły bieżące'/><title type='text'>Egzamin z trzeźwości</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormalCxSpFirst" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Na stronie pewnego portalu o tematyce satyrycznej znalazłem pytanie: „Gdyby każdy z nas otrzymał możliwość wykonania jednego strzału w stronę osoby, której nienawidzimy, jak myślisz… Przeżyłbyś?”. Ja jestem Meszuge, a więc zamiast pośmiać się z tego żartu radośnie i wesoło, a po chwili zapomnieć go na zawsze, zacząłem rozważać możliwe odpowiedzi na to pytanie – pomijając już absurd samego założenia, to znaczy możliwość bezkarnego zastrzelenia jednej znienawidzonej osoby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czy przeżyłbym? W najgorszym okresie mojego destrukcyjnego picia, bardzo możliwe, że nie. Nie zdziwiłbym się specjalnie, gdyby wtedy znalazły się osoby, choćby jedna-dwie, które w określonych sytuacjach, nienawidziły mnie tak bardzo, że – mając gwarantowaną bezkarność – zastrzeliłyby mnie, jak wściekłego psa. No, ale przeżyłem, nie piję od kilkunastu lat. A jak sytuacja przedstawia się teraz? Porzucając zwariowane pomysły na temat strzelanin, zająłem się tematem dotyczącym pewnego sprawdzianu…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify; text-indent: 35.4pt;"&gt;&lt;b style="mso-bidi-font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Egzamin z trzeźwości&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Słyszałem kiedyś teorię, że trzeźwość nie jest stopniowalna, to znaczy, albo się trzeźwym jest, albo nie i nie dotyczyło to bynajmniej stanu „po spożyciu”.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Ja miałem na ten temat inne zdanie, ale wtedy nie umiałem jeszcze podać żadnego sposobu mierzenia, czy oceniania poziomu trzeźwości alkoholika, który nie pije już… jakiś czas. Niedawno wpadło mi do głowy, że na swój prywatny użytek mogę, jako swego rodzaju „miarki”, użyć 12 Kroków, a przynajmniej niektórych z nich. Jest to w końcu Program, który znam, rozumiem, któremu ufam, który w pewnej mierze zrealizowałem oraz realizuję nadal. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Miałem kilka-kilkanaście miesięcy abstynencji czyli, według teorii znajomego, od takiego właśnie czasu byłem trzeźwy. Miałem nową, dobrze płatną pracę (poprzednią straciłem przez picie), chodziłem często na mityngi. Wspomnienie ostatniego picia wyraźnie zblakło, nie przemykałem się już po domu jak cień, zawstydzony, przygnieciony wyrzutami sumienia i poczuciem winy. Wtedy się zaczęło…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Pretensje, wyrzuty, histeryczne wrzaski, a nawet ordynarne wyzwiska były u nas w domu na porządku dziennym. Prowokowałem awantury nieomalże codziennie. O co? Ależ o wszystko! Dokładnie wszystko miało być tak, jak ja sobie tego życzę. W drobiazgach czasem mi domownicy ustępowali, dla świętego spokoju i jeżeli mogli, ale prędzej czy później (raczej prędzej) wyskakiwał jakiś „grubszy” problem. Zwłaszcza, że co trochę, samowolnie podejmowałem decyzje, które jak najbardziej pozostałych domowników dotyczyły. Oni mogli się starać kłaść zapałki w kuchni tam, gdzie kazałem, ale kiedy bez jakiegokolwiek porozumienia z nimi (chodzi tu o byłą żonę i dorosłego syna) kupiłem nową pralkę i domagałem się, żeby natychmiast zwrócili mi stosowną kwotę – wybuchała koszmarna chryja. Czemu zresztą trudno się dziwić. Swoją samowolą i arogancją doprowadzałem ich do szału.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Dodam, że w pracy także próbowałem dyrygować współpracownikami, samowolnie podejmując decyzje dotyczące ich zadań, albo sposobu ich realizacji. Wojowałem też z urzędami, instytucjami, sklepami… &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Prawie wszystkim w swoim otoczeniu przydzieliłem podrzędne role statystów w filmie, w którym grałem rolę główną i który oczywiście sam reżyserowałem. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Czasem, kiedy awantury przekraczały już wszelkie pojęcie, a także moją wytrzymałość, przepraszałem domowników, jednak nie chodziło mi w tym momencie o nich, lecz o poprawienie samopoczucia sobie, bo przecież do żadnych zmian nie byłem zdolny. Zresztą, nawet nie dostrzegałem takiej potrzeby.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Zdarzało się, że umęczony domowym piekłem, pozornie ustępowałem. Ustalałem wtedy i przydzielałem domownikom zakres obowiązków i odpowiedzialności. Obiecywałem nie ingerować w sprawy, które im powierzyłem. Piszę „pozornie”, bo to się w tamtym okresie nigdy nie udało. Zrzekałem się sprawowania kontroli w jakiejś dziedzinie, przekazywałem kierownicę (porównanie do kierownicy wymyślił przyjaciel i bardzo mi się ono podoba), ale najdalej po kilku dniach, znów za nią szarpałem, czyli znów rządziłem. Wszystkimi i wszystkim. A przynajmniej się starałem i próbowałem. I bardzo często działo się to w imię ich, albo wspólnego dobra – tak to wówczas rozumiałem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;i style="mso-bidi-font-style: normal;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;„Egoizm, egocentryzm, koncentracja na samym sobie…”&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt; – i wynikająca z nich monstrualna samowola. Podejmowałem wiele różnych decyzji, ale nawet do głowy mi nie wpadło konsultować je z kimkolwiek, wcześniej uzgodnić, jakoś się porozumieć – choć dotyczyły one innych ludzi, nie tylko mnie samego.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Obecnie, poprzez pryzmat Programu, tamten czas, wydarzenia, własną postawę i zachowanie oceniam w przybliżeniu tak…&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Kroki 11 i 12 – zupełnie nie ma o czym mówić, to nie ta „bajka”. Zero.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Krok 10 – nigdy wcześniej nie przeprowadziłem żadnego obrachunku moralnego, więc nie mogłem prowadzić go nadal. Podczas mityngu, w czasie przeznaczonym na tzw. „problemy i radości”, zwykle narzekałem na byłą żonę i syna, bo to przecież oni byli wszystkiemu winni. Czasem zdarzało się, że dostrzegałem swoje sprawstwo, wtedy dumny z siebie, bo przecież realizuję Krok 10, przyznawałem się do popełnionego błędu. Przyznawałem się na mityngu AA! Nie w domu! Nie ludziom, przeciw którym zawiniłem. Oczywiście takie „przyznanie się” żadnego dalszego ciągu nie miało; w domu i stosunkach w nim panujących nie zmieniało się zupełnie nic. A jeśli chodzi o zdolność do rozpoznania swoich intencji, to była ona żadna; prędzej pewnie zrozumiałbym wiersz w dialekcie mandaryńskim. Krok 10 – klapa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Kroki 9-8 – Zadośćuczynienie? Kto? Komu?! Przecież to wszystko oni… A za okres picia, to ja nie jestem jeszcze gotowy, daję czas czasowi, stosuję „zdrowy egoizm”, a w ogóle to Kroki trzeba robić po kolei, więc na Kroki 8-9 mam jeszcze dużo czasu. Jeśli nawet na liście skrzywdzonych, na razie jeszcze pomyślanej, nie spisanej, syn i była żona figurowali, to chodziło o uczynki, które dotyczyły okresu picia, ale absolutnie nie chwili obecnej.&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Totalna klapa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Kroki 6-7 – Kompletnie „czarna magia”. Jakie wady charakteru, jakie braki? Ja ewentualnie mogłem Boga prosić, żeby IM zabrał kłótliwość, upierdliwość i złośliwość, a mnie dołożył nieco cierpliwości i może jeszcze trochę wyrozumiałości dla tych głupców i ignorantów, co to też maja swoją opowieść, ale to wszystko. Znowu zero.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Kroki 4-5 – Oczywiście o żadnej istocie swoich błędów nie wiedziałem nic, bo i skąd mogłem wiedzieć. Na mityngach czasem opowiadałem jakiś mrożący krew w żyłach epizod z pijanego życia i sądziłem, że na tym może polegać „wyznawanie drugiemu człowiekowi”. Nie miałem rozeznania w swoich wadach charakteru, nie zdawałem sobie sprawy, że ich używam, po co to robię i w jaki sposób. A jeśli tak, to ja nie bardzo nawet byłem obecny w tym swoim, niby trzeźwym, życiu. Widziałem je jak przez zamazaną szybę, więc nie bardzo wiedziałem, co się w nim dzieje, a przede wszystkim – dlaczego? Klapa.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;- Kroki 1-3 – O żadnym powierzeniu, czy zawierzeniu nie było mowy. Już nie chodzi tu nawet o Boga, ale o innych ludzi, rodzinę, współpracowników. Nie zdając sobie sprawy z istoty swoich błędów (strach, lęk), nie rozumiałem, czemu tak dramatycznie próbuję nad wszystkim panować, wszystkimi rządzić, sterować. Nie jestem pewien, czy wtedy byłbym w ogóle w stanie pojąć, że sprawowanie kontroli daje&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;poczucie bezpieczeństwa; cóż z tego, że złudne. Stąd właśnie to kurczowe trzymanie kierownicy oraz rozpaczliwe odbieranie jej z powrotem, jeśli w jakiś sposób znalazła się na chwilę w innych rekach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Samego alkoholu i picia sytuacja ta nie dotyczy, ale drugiej części Kroku 1 to już jak najbardziej. Nie przyjmowałem do wiadomości, że zdolność do kierowania życiem – w tym wielu innych ludzi, urzędów itp. – mam tak naprawdę mocno ograniczoną. Z tego faktu nie byłem w stanie skorzystać, czy jakoś go wykorzystać, a to z kolei świadczy o kompletnym braku pokory: wojowałem z faktami i nie zgadzałem się z rzeczywistością. Czy jest to postawa człowieka trzeźwego?&lt;span style="mso-spacerun: yes;"&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;Kompletne zero!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;
&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormalCxSpMiddle" style="margin: 0cm 0cm 0pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Bookman Old Style&amp;quot;, &amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: 10.5pt;"&gt;Nie piłem, regularnie, dwa razy w tygodniu, chodziłem na mityngi AA, 12 Kroków znałem już na pamięć w związku z ich 
