Od zawsze zdawałem sobie sprawę, że „równowaga” nie oznacza, że coś tam będzie lub powinno być „po równo”, ale że chodzi o właściwe proporcje. I z tym właśnie, z utrzymaniem właściwych proporcji, miałem poważny kłopot przez połowę życia. Kiedy miałem trzynaście lat, to najwięcej czasu powinienem poświęcać na naukę, ale wtedy prawie codziennie byłem w kinie. Gdy koledzy wyśmiali moje kiepskie zagranie podczas gry w piłkę, zamiast więcej czasu przeznaczyć na grę, poświęcałem go na użalanie się nad sobą, rozpamiętywanie uraz i knucie jakichś planów zemsty. Alkohol zaburzał równowagę w moim życiu jeszcze bardziej. Z czasem coraz częściej operowałem skrajnościami: wszystko albo nic, czarne albo białe, dobry albo zły, wartościowy albo kompletnie beznadziejny. Takie zero-jedynkowe widzenie świata i siebie w nim było już skrajną manifestacją braku równowagi i... choroby alkoholowej.
Nie mogę znaleźć równowagi w życiu. Po prostu nie mogę jej znaleźć. Albo wszystko kręci się wokół pracy, albo piję [WK, 2018, s. 297].
Bywają w życiu takie okresy, w których zaburzenie równowagi jest postawą przemyślaną i sensowną, ale… tylko do pewnego stopnia i tylko na określony czas. Przez pierwsze miesiące abstynencji zagadnieniu utrzymania jej alkoholik poświęca wiele czasu. I bardzo dobrze, bo w tym momencie jest to swego rodzaju inwestycja w całą resztę życia. Nie jest to jednak sposób na całą resztę życia. Dwa etaty pomogą nazbierać pieniądze na nowe auto, ale to nie jest dobry pomysł na życie do emerytury.
Kiedy samo niepicie nie było już wyzwaniem i powoli zaczynałem zdawać sobie sprawę, że za dużo czasu i wysiłku wkładam w siebie i swoje dobre samopoczucie, wymyśliłem, że wprawdzie robię to samo albo prawie, ale to już nie dla siebie, ale dla dobra innych. Bo teraz to ja niosę posłanie, pomagam innym alkoholikom, a nawet się dla ich dobra poświęcam, więc skupiania się na sobie i egoizmu nikt mi zarzucić nie może. No, nie wiem… Miałem wtedy około dziesięć lat abstynencji. Zacząłem też odkrywać, że zdarza mi się robić dobre rzeczy z niezupełnie czystych intencji. Jasne, nikt się nie mógł przyczepić, ale gdzie uczciwość wobec siebie?
Ta praca nie staje się dla nikogo z nas naszym jedynym zajęciem. Nie sądzimy też, by jej efektywność wzrosła, gdyby tak było [WK, 2018, s.19].
Później przyszedł czas na proces hamowania, to jest właśnie odzyskiwania równowagi. Nadal Wspólnota AA była ważna w moim życiu, ale nie była jedyną lub najważniejszą wartością. Zacząłem realizować, poważniej niż dotąd, pewne stwierdzenie, które wymyśliłem dla siebie jeszcze w czasie terapii odwykowej, a które trochę mi się z czasem rozmyło: trzeźwienie to powrót do normalności (albo: trzeźwość oznacza normalność). Czy latanie na kilka mityngów w tygodniu, wiecznie jakieś służby, gromada podopiecznych, to jest normalne życie? Jak wspomniałem, na samym początku abstynencji nadaktywność w AA, może być inwestycją na całą resztę życia, ale z czasem staje się ucieczką od życia.
Na dzień dzisiejszy AA dokonało tak wielu rzeczy w moim życiu; przywróciło mi zdrowy rozsądek i ogólne poczucie równowagi [WK, 2018, s. 462].
Zdrowy rozsądek? O tak, jak najbardziej. Ogólne poczucie równowagi? Też, ale właśnie – ogólne, bo w detalach, drobiazgach, pojedynczych kwestiach i sprawach, zdarzają mi się potknięcia. Na szczęście mam do tego Krok Dziesiąty i Jedenasty Programu oraz… oceny innych ludzi, alkoholików, ale nie tylko.
Meszuge, czytając Twój tekst, poczułem coś rzadkiego — ciszę i spokój. Tę, która pojawia się, gdy ktoś przestaje tłumaczyć światu, że AA to cud, i zaczyna mówić o tym, jak naprawdę wygląda trzeźwienie: zwyczajnie, nieidealnie, z potknięciami i zmęczeniem. Mnie też AA kiedyś pochłonęło. Na początku uratowało mi życie, ale później próbowało zająć je w całości. Równowaga, o której piszesz, przyszła dopiero wtedy, gdy przestałem być „wiecznym uczestnikiem programu”, a zacząłem być człowiekiem, który po prostu chce żyć — bez wielkich słów i bez misyjnego zapału.
OdpowiedzUsuńSzacunek dla Ciebie za to, że potrafisz pisać o trzeźwieniu tak po prostu — prawdziwie.
PS. Cieszę się, że dawno temu, w czasach mroku, trafiłem do Opola — tam zrozumiałem, że AA bez mitów wcale nie jest uboższe, tylko prawdziwsze i mocniejsze.
Dziękuję. Zawsze do usług. No... prawie zawsze. :-)
UsuńMeszuge ten temat przydałby się na mityngu.
UsuńMożliwe, że masz rację, a w takim razie go na mityngu zaproponuj. :-)
UsuńChyba, że u Was nie wolno proponować dodatkowych tematów.
Moje życie to amplituda; raz górka, raz dołek , a nie linia prosta - żywy trup.
OdpowiedzUsuńNiedawno na radzie jednego z regionów, odbyła się bardzo żywa, prawdziwa dyskusja, jaka obudziła i pobudziła ludzi do myślenia. Niestety, władze regionu i delegaci doszli do wniosku, że ta rada była nieporozumieniem. Na konferencji ( zgromadzeniu) będą stali na straży hipokryzji pt. "język serca bez emocji i oceny". Ci, którzy wprowadzili taką rzeczową atmosferę, sprzyjającą dyskusji, będą spacyfikowani. Doświadczenie i wiedza starszych stażem jest i będzie odbierana jako burzenie jedności.
U mnie na początku było identycznie – AA i alkoholicy zajmowali większość mojego czasu. Zmiany zacząłem wprowadzać od momentu, kiedy od żony usłyszałem: piłeś cię nie było, nie pijesz i też cię nie ma.
OdpowiedzUsuńZacząłem czas poświęcać swojej rodzinie, znajomym i moim pasjom. Jeden mityng w tygodniu jest już normą.
Świat poza AA okazał się pięknym miejscem. Kilku moich znajomych z dawnych czasów od lat nie chodzi na mityngi. Powiedzieli mi, że wzięli to co mogli wziąć, dali to co mogli dać. Nie czują aby mieli jakieś zobowiązania czy długi wobec AA.
Ja też nie zaciągałem długu w AA.
Świat nie działa w ten sposób jak AA... Będąc na mitingu i słysząc od 20 letniego abstynenta że nie-bycie na mitingu przez tydzień czasu to dla niego bardzo długo, o czymś świadczy. Balansowanie po mitingach również nie daje równowagi w moim życiu. Popadanie z jednej skrajności w skrajność działa destabilizująco na akceptację przeznaczenia. Trzeźwienie w AA ma swoją własną specyfikę na której warto się oprzeć, no bo i na czym miałbym się opierać w AA. Myślę sobie, że "Trzeźwość" w wspólnocie AA to dość uściślone pojęcie i często stosowane zamiennie. Poza wspólnotą AA pojęcie trzeźwości ma zupełnie inny wymiar, ale to już osobista percepcja postrzegania świata. Moim zdaniem normalne życie polega na całkowitym odłączeniu się od tego świata, jednocześnie nie zapominając o wszystkich codziennych sprawach, obowiązkach, realizacji ich codziennie jak najlepiej. Chodzi o wewnętrzną inność, przemianę. Bynajmniej prawdziwe "umieranie za życia" nie ma nic wspólnego z tym o czym byłem przekonany w moim własnym uzależnieniu .
OdpowiedzUsuń„Wzmocniony przez Łaskę, którą odnajdowałem w modlitwie, odkryłem, że muszę wytężyć każdy gram woli i działania, aby w końcu odciąć się od tych wadliwych zależności emocjonalnych od ludzi, od AA, od wszystkich innych okoliczności”
OdpowiedzUsuńBill W.
Fragment eseju „Trzeźwość emocjonalna - następna granica”
Jeśli miałem jakikolwiek dług w AA, to dawno spłaciłem go wieloletnią pracą w Informacji Publicznej, wizytami na detoksie, oddziałach, więzieniach, założeniem i poprowadzeniem wielu nowych działań, udziałem w warsztatach żeby robić to lepiej, wkładem finansowym i własnego czasu wolnego, utratą anonimowości i spokoju (każdy pijak w mieście wolał za mną „ja cię znam” 😂 ).
Sporo więcej tego, ale to już nieważne, w normalnym świecie te sprawy nabrały właściwej małości.
Sponsorowanie swoich wspaniałych podopiecznych traktuję jako przywilej i przygodę.
Przez ostatnie pięć lat byłem chyba dwa razy na mityngu, w odwiedzanych miastach. Jeden z nich to grupa gdzie zaczynałem swoją drogę trzeźwości.
I nie jestem jedyny, znam kilka takich osób, również mój pierwszy sponsor.
Jest życie poza AA 🤠
Proszę pamiętać że są tutaj nowicjusze. Przypomnijcie sobie ten etap pierwszych dni czy lat w AA gdy sami na nim byliście. Pomyslcie czego potrzebowaliscie i zastanowcie sie czy krytyka wspólnoty to jest to niesienie posłania jakiego potrzebują.
OdpowiedzUsuńNowicjusze są na całym świecie. Więcej ich w sklepach i barach, niż na specjalistycznym forum, o którym nigdy nie słyszeli. Jeśli nawet słyszeli, to skorzystają z bloga, bo komentarze w ogóle mało kogo obchodzą.
UsuńCzy są tutaj nowicjusze? Wątpię.
UsuńBłędnie natomiast podciągasz blog pod AA, a tym bardziej pod niesienie posłania.
Co zaś najważniejsze, w tych siedmiu komentarzach, które pojawiły się przed twoim, nie ma żadnej krytyki Wspólnoty. Jest doświadczenie komentujących i opis ich własnego życia w kontekście równowagi.
Dlaczego boisz się krytyki, choć nawet nie wiesz czym ta krytyka jest?
Bill dziękował za krytykę, znajdziesz to w książce „Jak to widzi Bill”. Do kupienia na każdym mityngu AA
Bill dziękował za krytykę? Ech, co z tym Billem…
UsuńPrzecież lepsze jest podziękowanie w stylu: idź sobie, zamilknij, to mówi twoja choroba, za mało wypiłeś, nie jesteś gotowy, masz nawrót, brak ci siły duchowej, burzysz jedność, zabijasz nowicjuszy, jesteś chamski i zjadliwy, załóż własną wspólnotę i zostaw nas w spokoju.
Nawet sponsor potrafi się odsunąć, gdy podopieczny wpadnie na pomysł, żeby przeczytać coś więcej niż święte 164 strony.
Najlepiej mówić to nie wprost, tylko tak „z boku”, z troską — wtedy lepiej wchodzi i trudniej się przyczepić.
Pogody ducha życzę.
UsuńBędę się za ciebie modlił.
Życzę pokory.
(Aowskie odpowiedniki „sp…j” w języku serca). 😃
Dobre, bo rawdziwe Anonimowy z 12.44 🤗
UsuńWystarczy pierwszy lepszy komentarz [ https://youtu.be/zpnvtNBeY1Y ] , choćby na znanym serwisie YT, żeby zobrazować sobie że "tłuczenie" mitingów niczym wyciskanie sztangi na siłowni (jako progres) nie jest rozwiązaniem na "Równowagę życiową".
OdpowiedzUsuńTak, takie po prostu AA się stało, czy to jest to indywidualność ? Co to jest norma chodzenia na mityng ? A jak piłem to jaka była moja norma ? Czy porównywanie do picia i schematu uzależnionego w ogóle ma sens tworzenia jakiejś normy ? Jeżeli z tzw. normą kryje się strach, to o czym to świadczy, o trzeźwości ? Cóż żyjemy w czasach chorób przewlekłych kiedy to należy normować, ale też i wciskać kit żeby biznes się kręcił.
Cały problem zaczyna się od mitologizowania AA. Spotkanie AA to po prostu spotkanie ludzi, którzy są zainteresowani poprawą swego życia na podstawie programu 12 kroków. Jeżeli uważasz, że ten program Ci pomógł to masz okazję, żeby o tym opowiedzieć. Może ktoś będzie chciał zapytać o szczegóły. W AA znalazłem nowe metody, które spowodowały, że ja i moja żona jesteśmy zadowoleni. Dziś dzięki AA mam tak zorganizowane życie, że regularny kontakt ze wspólnotą nie jest problemem dla mnie ani dla mojej rodziny. Lubię poznawać nowych ludzi.
OdpowiedzUsuńTo dzięki AA mam teraz bardzo dużo czasu. Nie plotkuję, nie użalam się, nie przesiaduję w knajpach, nie dochodzę do siebie następnego dnia, nie uspokajam nerwów po kłótniach, nie naprawiam rozbitych aut po pijaku, nie kombinuję jak coś ukraść itd. itp. Jestem beneficjentem tego biznesu.
Nieświadoma własnych uczuć i emocji balansowałam na krawędzi euforii i przygnębienia z naciskiem na przygnębienie. Minęło trochę czasu zanim poznałam siebie i całą gamę uczuć i emocji, które towarzyszą mi każdego dnia. Od tych łatwych i radosnych po te trudne i bolesne. Dzisiaj, wbrew pozorom, wcale nie jest lekko, ale inaczej i dużo lepiej. Czasem szybciej, czasem wolniej wracam do równowagi emocjonalnej. Nie patrzę i nie reaguję na świat bez emocji, a ludzie jak to ludzie, jedni mnie krytykują, inni chwalą, standard. Ważne, że jestem i odpowiedzialna za swoje słowa i czyny.
OdpowiedzUsuńProgram AA proponuje stosowanie nowych metod. Zamianę starych na nowe. Nie bójcie się 12 kroków. To działa, naprawdę działa.
OdpowiedzUsuńWartości, o których mowa, czyli świadomość, równowaga emocjonalna, odpowiedzialność.... to zmiany zawarte w Kroku Czwartym.
UsuńA t da się tak wyodrębnić, kiedy jakie zmiany przychodzą?
UsuńCiekawe…
Ważne, że to działa. To są wspaniałe chwile. Zasuwam na programie, lęki dostają po uszach, użalanko traci moc, samowola spuszcza z tonu...
UsuńRównowaga dopadła mnie gdy postawiłem kroki. Program zadziałał. Dopadła mnie po jakimś czasie równowaga emocjonalna. Ta, o której, już ktoś wcześniej tu wspomniał. Równowaga czyli ,,Trzeźwość emocjonalna... " z eseju Billa W. Pozbyłem się wielu uzależnień. Od rzeczy, sytuacji, ludzi, od AA i innych instytucji i dobrze mi z tym. Nie robią na mnie większego wrażenia, reakcje ludzi, sytuacje. Dzięki łasce Boga, odzyskałem rozum, porzuciłem zdrowy rozsądek. Dzisiaj wierzę w rzeczy, które zdrowym rozsądkiem nie można wyjaśnić. Czy ja coś zawdzięczam AA? Czy zawdzięczam coś tej sekcie? Temu ćpunowi (LSD) spekulantowi giełdowemu, który nie tylko nie postawił kroków ale w WK pominął kilka z nich. Billowi W który zdradzał żonę albo dr Bobowi krzywdzącemu własne dzieci? Co ja im zawdzięczam? Niewiele. Tylko moje życie. Czyli dla większości nic. Czy ja już spłaciłem wam dług, za uratowanie życia? Byłem na kilku mitingach, przeczytałem pare razy WK z kilkoma alkoholikami. Wystarczy? Od czasu gdy jestem w tej sekcie, zmieniało się moje życie. Miałem różne priorytety. Na początku by się nie napić. Do godziny 8 do 10 godziny do 15. Okresy się wydłużały. Sekta AA była najważniejsza, nic więcej się nie liczyło. Dlaczego? Bo wtedy dla mnie najważniejsze było, bym się nie napił. Łaziłem często na mitingi. Dostałem ultimatum- albo AA albo ona(kobieta). Wybrałem AA, nie wahałem się. Nie miałem wyboru. Chciałem żyć. Kobieta została. Szybko Program. Miałem ten dar desperacji. A, że byłem jeszcze pełen pychy, Program przeciagnął się. Postawienie kroków zajęło mi prawie 5 miesięcy. Zrozumiałem, że to nie alkohol był moim problemem. Problemem była nieumiejętność życia. Byłem oderwany od rzeczywistości. Byłem psychicznie chorym człowiekiem. Byłem wariatem. Wyzdrowiałem z beznadziejnego stanu umysłu i ciała. Żadna siła ludzka nie była mi w stanie pomóc. Bóg zabrał mi obsesje picia, a później chorobę. Wszystko co dzisiaj mam zawdzięczam Bogu. Jestem szczęśliwym człowiekiem. Byłym alkoholikiem. Do AA trafiłem w tamtym wieku, nawet nie pamietam kiedy. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Czy już wystarczy? Dług? Nie spłacam długu. Moim obowiązkiem jest niesienie posłania 12- kroku. Prawdą jest, że lubię to robić. Nie przeczę, że chodząc na mitingi celem złowienia cierpiącego pijaka, mam też bonusy. Znam i poznaję wielu fajnych ludzi. Wielu mi pomogło i pomaga do dzisiaj. Czy ja komuś pomogłem? Nie mam pojęcia i nie ma to dla mnie żadnego znaczenia(trzeźwość emocjonalna= równowaga) jeśli alkoholik, któremu przekazałem Program wyzdrowiał, to tylko i wyłącznie dzięki łasce Boga. Nie miałem na to żadnego wpływu. Może byłem narzędziem w rękach Boga. Dlatego też przekazuję Program z WK w pokorze. Nie dodaję swoich mądrości. Jest tak jak ma być. Jestem wdzięczny Bogu za wszystko co od niego otrzymuję. Bóg dba o mnie. Czy ja dbam o właściwy kontakt z Bogiem? Nie jestem idealny, nigdy nie będę, ale dążę do tego by być idealnym.
OdpowiedzUsuńM. Sz.
Z Panem Bogiem
"Moim obowiązkiem jest niesienie posłania 12- kroku" - a ten obowiązek, to kto ci narzucił, sponsor, dyrekcja AA? Bo w WK nie ma nigdzie takiego zobowiązania.
UsuńZapomniałeś o zażywaniu działeczki alkoholu w razie potrzeby. A to cukierkach, a to w sosach, a to w kremach i polewach. Żeby podtrzymać biochemię mózgu na znanym paliwie, bo jeszcze by się przegrzał.
Usuń""przekazuję Program z WK w pokorze" pisząc te słowa " czy ja coś zawdzięczam AA? Czy zawdzięczam coś tej sekcie? Temu ćpunowi (LSD) spekulantowi giełdowemu, który nie tylko nie postawił kroków ale w WK pominął kilka z nich. Billowi W który zdradzał żonę albo dr Bobowi krzywdzącemu własne dzieci? Co ja im zawdzięczam? Niewiele." Marceli w pokorze przekazuje program AA dając nowicjuszom do naśladowania własne wersje zalożyceli AA. I dodaje "Byłem oderwany od rzeczywistości. Byłem psychicznie chorym człowiekiem. Byłem wariatem." Myślę,że nadal nim jest.
UsuńDziękuję ze jesteś Marceli.
UsuńTo rozwiązuje wiele moich dylematów i pozwala mi wyłączać ten samonapęd na ktorym oparłem wczesniej moje życie o czym pisze Bill w Wielkiej Księdze.
Wielokrotnie stajac na etapie kroku 3 jak to opisano w wielkiej Księdze, mogę pochylić sie nad tymi prostymi faktami aby w peilni doświadczyć mocy Boga gdy Bill pisze do mnie:
"
Kto raz stanie się alkoholikiem, pozostanie nim na zawsze.
Nie wyleczyliśmy się z alkoholizmu. To, co naprawdę mamy, jest codziennym wytchnieniem.
Jesteśmy jak ludzie, którzy stracili nogi; nowe nigdy nie odrosną."
Kolejnych 24 h trzeźwości. Dzien po dniu.
,,"Moim obowiązkiem jest niesienie posłania 12- krok" Ty potrafisz rozumieć słowo pisane?Dzisiaj nic już nie muszę. Nikt nie jest w stanie mnie do czegokolwiek zmusić. Robię to co mam robić, co chce robić.Staram się spełniać wolę Boga. Pisałem o moim obowiązku. Nie pisałem o twoim obowiązku czy twoich kumpli.
Usuń,,Zapomniałeś o zażywaniu działeczki alkoholu w razie potrzeby."
A ten dalej z tą tęsknotą do alkoholu.
Po co się tak męczysz?😤
Napij się. 😂 Zdrówko😂🍺🍺🥃🥃
Marceli Sz
Zapytam raz jeszcze, bo się gubisz w swoich wypowiedziach i przeczysz sam sobie.
Usuń"Moim obowiązkiem jest niesienie posłania 12- kroku" - tak napisałeś, a ja pytam o ten obowiązek, kto ci go narzucił?
„Po co się tak męczysz?😤”
UsuńNajważniejsze, że ty się nie meczysz, tylko spożywasz alkohol chętnie. I chętnie o tym piszesz.
Marceli. Swietne wytłumaczenie i przyzwolenie na dowolne zachowanie: "Nie jestem idealny, nigdy nie będę, ale dążę do tego by być idealnym"
UsuńNp takie:
"A ten dalej z tą tęsknotą do alkoholu.
Po co się tak męczysz?😤
Napij się. 😂 Zdrówko."
Bardzo ciekawe dzialanie 12 kroków.
".Staram się spełniać wolę Boga" . Czyli swoją jako jedynego, samozwańczego guru i przewodnika jednoosobowej sekty o nazwie MSz.
Usuń"Równowaga dopadła mnie gdy postawiłem kroki" Kiedy ona w twym przypadku powróci?
UsuńCiast i tortów czy cukierkow nie mozna spożywać na programie? Chodzi o cukier?
UsuńJęzyk miłości w praktyce:
Usuń„Napij się. 😂 Zdrówko😂🍺🍺🥃🥃”
To ta równowaga, która go… dopadła. Tak, dobrze czytam, dopadła.
„Program zadziałał. Dopadła mnie po jakimś czasie równowaga emocjonalna. Ta, o której, już ktoś wcześniej tu wspomniał. Równowaga czyli ,,Trzeźwość emocjonalna...”
,,Łatwo odpuścić ten duchowy program działania i spocząć na laurach. Jeśli tak postąpimy, wpadniemy w nowe kłopoty, alkohol jest podstępnym wrogiem. Nie jesteśmy wyleczeni z alkoholizmu." Krok 10, idziemy dalej ,,Zaczęliśmy rozwijać ten ważny szósty zmysł. Ale musimy pójść dalej, a to oznacza więcej działania. Krok jedenasty sugeruje modlitwę i medytację." By wyzdrowieć trzeba postawić 12 kroków?
Usuń9 kroków, może nie wystarczyć? Jeszcze kilka cytatów z WK rozdział ,,Praca z innymi" ,,Życie nabiera nowego wymiaru, gdy widzisz ludzi, którzy WYZDROWIELI" ,,Jeśli potwierdzi, to jego uwaga powinna zostać zwrócona na ciebie jako osobę, która WYZDROWIAŁA." ,, możesz porozmawiać z nim o beznadziejności choroby, jaką jest alkoholizm, ponieważ wiesz, co zrobić by WYZDROWIEĆ." ,,Nawet jeśli twój podopieczny nie do końca przyzna się do swojego stanu, to zapewne zaciekawi go, jak WYZDROWIAŁEŚ." ,,Alkoholik, który potrafi i chce WYZDROWIEĆ, potrzebuje trochę miłosierdzia"
Wielka Księga:
Usuń„NIE WYLECZYLIŚMY SIĘ Z ALKOHOLIZMU”
„JESTEŚMY JAK LUDZIE, KTÓRZY STRACILI NOGI, NOWE NIGDY NIE ODROSNĄ”
„WIDZIELIŚMY, WCIĄŻ I WCIĄŻ, TĘ SAMĄ PRAWDĘ: „KTO RAZ STANIE SIĘ ALKOHOLIKIEM, POZOSTANIE NIM NA ZAWSZE”.
Czy wyzdrowienie oznacza ze mogę jeść ciasta nasączone alkoholem? Cukierki z rumem? Wybierać sobie np. plyn do płukania ust na alkoholu? Robić nalewki? Używać do gotowania potraw wina?
UsuńKtoś pomoże ogarnąć?
Oczywiście, że możesz. Pić też. Przecież skoro wyzdrowiałeś, to ci to nie zaszkodzi. Wreszcie - kto ci zabroni?
Usuń"Ktoś pomoże ogarnąć? " Ja unikam, aby te czynności nie stały się dla mnie praktyką dnia codzienngo.
Usuń"....możesz. Pić też. skoro wyzdrowiałeś, to ci to nie zaszkodzi." To jest nie tylko niestosowne, to jest po prostu niemądre.
Usuń„spożywać na programie?”
OdpowiedzUsuńA nie lepiej na talerzu?
Laminat też wygodny. :-)
UsuńA co do wskazać dwunastu kroków, to żaden nie zawiera zakazu spożywania alkoholu.
A dlaczego miałby zawierać?
UsuńAA nie zabrania nikomu picia alkoholu. Tylko w takim przypadku szkoda tracić czas na AA. Ile można wypić w tym czasie.
„AA nie zabrania nikomu picia alkoholu" A Preambuła AA mówi, że "Anonimowi Alkoholicy są Wspólnotą mężczyzn i kobiet, którzy dzielą się nawzajem doświadczeniem, siłą i nadzieją, aby rozwiązać swój wspólny problem i pomagać innym w wyzdrowieniu z alkoholizmu." Przyznasz, że nie można wyzdrowieć z alkoholizmu pijąc alkohol.
UsuńTwierdzisz, że Bóg nie może uleczyć kogoś, kto jeszcze pije? No, cóż... to chyba kwestia twoich przekonań i wiary.
Usuń„No, cóż... to chyba kwestia twoich przekonań i wiary.”
UsuńCóż, nie do mnie to, ale chyba to kwestia twojego zakręcenia się, bądź po prostu trollowania.
"Cóż, nie do mnie to". To do mnie, ale pozostawiam to bez komentarza mając podobne jak Twoje odczucia.
UsuńNapij się. 😂 Zdrówko."
OdpowiedzUsuń,,Bardzo ciekawe dzialanie 12 kroków."
A to Program 12 kroków propaguje stosowanie prohibicji? Przeciwnikami alkoholu było Towarzystwo Waszyngtońskie. Wiesz jak skończyli? Dlaczego bym miał nie życzyć zdrowia użytkownikowi bloga?
,,"Równowaga dopadła mnie gdy postawiłem kroki" Kiedy ona w twym przypadku powróci?" 😂😂 Dopadła mnie ta równowaga i trwa. Jak zastała ze mną, to jak może powrócić? Ty czytasz to co piszesz? 🤣🤣
,, Robić nalewki? Używać do gotowania potraw wina? Ktoś pomoże ogarnąć?"
Niedawno Ci tłumaczyłem. Jeszcze raz. Zapisz sobie. Nie wolno Ci spożywać alkoholu pod żadną postacią. Nie mówię już o golonce w piwie, bigosie z winem, tiramisu czy truflach. Pamiętaj byś nie spożywał OCTU - zawiera alkohol- a zatem korniszonów, grzybków w occie, galarety z octem. Pamiętaj byś nie spożywał żadnych jogurtów (wprawdzie na jogurcie nie napisali, że zawiera alkohol, ale fermentacja robi sobie(sprawdź w sieci bo nie wierzysz mi😂😂) perfumy, wody po goleniu, syropy. STOP - nie wolno. Gorzej, każda kiszonka zawiera też alkohol (ogórki, kapusta itp. A gdybyś przez przypadek zjadł kawałek ciastka z alkoholem, plasterek kiszonego ogórka, łyżeczkę niewinnego jogurtu, to PAMIĘTAJ - ZAPIŁEŚ- abstynencję musisz liczyć od początku. Czy teraz ogarnąłeś? Czy masz jeszcze jakieś pytanie?😍
,,Twierdzisz, że Bóg nie może uleczyć kogoś, kto jeszcze pije? No, cóż... to chyba kwestia twoich przekonań i wiary." Bóg może wszystko w każdym momencie. Bóg zrobi wszystko to co chce zrobić. A czy ktoś w to wierzy czy nie to jego wizja. Ja wierzę, że Bóg może wszystko. Dla Boga nie ma rzeczy nie możliwych.😍😍
Szpak Marceli 😍
Takich idiotyzmów to Bill nie przewidział jako tłumaczenia spożywania alkoholu.
UsuńTo niestety osobnik - produkt skrzywdzenia w AA.
„Ty czytasz to co piszesz? 🤣🤣”
UsuńNastępne moje powiedzonko podchwycił.
Ten człowiek cały składa się z naśladownictwa innych ludzi.
Zelig. Choć i tak nie będzie wiedział, kto to. Nikt mu nie powiedział.
"Dopadła mnie ta równowaga i trwa." Trwa mać!
OdpowiedzUsuń"Ty czytasz to co piszesz? ". No właśnie, Marceli - czy Ty czytasz co piszesz? Przy takim niezrównoważeniu psychicznym, wyciekającym z każdego Twego wpisu, jak móżzesz mówić, że równowaga "zastała ze mną". Chyba została za Tobą.
OdpowiedzUsuń