sobota, 24 stycznia 2026

Rozważania o wyzdrowieniu

Na codziennym internetowym warsztacie KzK prowadzący zadał ciekawe, inspirujące pytanie: Czy w obecnych czasach trzeźwieje się łatwiej niż trzydzieści, czterdzieści lat temu? Zastanawiałem się nad tym dłuższą chwilę, ale najpierw wspomnienie. Kiedy przyszedłem do AA, ówcześni weterani mawiali, że trzeźwienie musi boleć. Jeśli stawianie Kroków, realizacja Programu, to bułka z masłem i luzik, to widocznie coś idzie nie tak.

Nie koncentrowałem się specjalnie i dokładnie na tych 30-40 latach, ale na przeszłości dalekiej i bliskiej oraz stanie obecnym. Konkretnie zastanawiałem się nad możliwymi wyborami.

– Lata trzydzieste, czterdzieste i pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Alkoholizm nie był chorobą, więc i nijak się go nie leczyło. W szpitalu Townsa Billowi W. podawano barbituraty (obecna i poprawna nazwa to barbiturany) na uspokojenie i belladonnę na obniżenie poziomu kwasów żołądkowych. To nie jest leczenie alkoholizmu. Nie jest też lekarstwem na alkoholizm kiszona kapusta, pomidory i melasa lub syrop klonowy, ordynowane alkoholikom przez doktora Boba. Jaki wybór mieli wtedy alkoholicy? Albo AA, co oznaczało Program w jego ówczesnej formie albo śmierć.

– Po roku 1950, ale dokładnie nie pamiętam daty, alkoholizm uznano za chorobę wymagającą leczenia, niezależnie od opinii społeczeństwa, które często postrzegało go jako wybór, efekt słabego charakteru. Wkrótce pojawiły się ośrodki odwykowe, jak na przykład High Watch Farm, gdzie oferowana była (i jest) mieszanina Programu AA i psychologii. Jaki wybór mieli wtedy alkoholicy? Albo AA, co oznaczało Program w jego ówczesnej postaci, jakaś terapia odwykowa albo śmierć.

– Obecnie. Rozmaitych psychoterapii dla uzależnionych jest mnóstwo. Wielu alkoholików zostało przekonanych, że są też seksoholikami i/lub narkomanami, i że leczenie seksoholizmu pomoże im pokonać nałóg picia. Mają też do dyspozycji terapię złości, warsztaty z asertywności, terapie, podczas których poszukują wewnętrznego dziecka, mityngi NA, DDA, SLAA, terapie kontrolowanego picia (redukcji szkód), terapie farmakologiczne i wiele innych pomysłów.

Uważam, że w normalnych warunkach większy wybór oznacza więcej możliwości. Jednak w tym przypadku mowa jest o alkoholikach, to jest osobach psychicznie chorych. Ludzie chorzy umysłowo (psychicznie) zwykle dokonują złych wyborów, podejmują błędne decyzje. Czy nie tak właśnie to wyglądało w okresie picia?
W takim razie można poważnie zapytać, czy szeroka i coraz szersza oferta i rozliczne wybory, przed którymi stają współcześni alkoholicy, rzeczywiście są korzystne dla nich samych i ich rodzin?

Przez ostatnich kilkanaście lat obserwowałem alkoholików, którzy uczestniczyli w mityngach AA, ale po jakimś czasie przenosili się do Anonimowych Narkomanów lub do seksoholików, uważając zapewne, że tam więcej skorzystają, że tam będzie im lepiej.
W samym środowisku AA te złe wybory i błędne decyzje też są widoczne. Niektórzy alkoholicy rozumieją już, że Wspólnota AA to jest ich miejsce, że tu mogą znaleźć rozwiązanie swojego problemu, ale zamiast Dwunastu Kroków, czyli Programu działania, wybierają jakieś wersje sekciarskie, fanatyczne, modlitewno-powierzalne, powierzchowne, uproszczone i spłycone.

Szeroka gama różnych ofert i wolny wybór sprawdza się w większości przypadków życiowych, ale wydaje mi się, że nie jest on korzystny dla alkoholików. A szkoda…

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Skąd w nas brak tolerancji?

Kilka razy w życiu używałem porównania do koła rowerowego, żeby zilustrować, że w pewnych warunkach i okolicznościach, nie ma wersji lepszych czy ważniejszych od innych (która szprycha jest najważniejsza?). Ostatnim razem w rozmowie ze starszymi Religijnego Towarzystwa Przyjaciół. Ale to inna sprawa. Nie wiem, kto to porównanie wymyślił, spotykałem je w różnych publikacjach, w różnych środowiskach. Dlatego nie zdziwiło mnie, że używał go też doktor Bob.

We all start at the outer circumference and approach our destination by one of many routes. To say that one spoke is much better than all the other spokes is true only in the sense of its being best suited to you as an individual.
(Wszyscy zaczynamy od zewnętrznego obwodu i zbliżamy się do celu jedną z wielu dróg. Stwierdzenie, że jedna szprycha jest o wiele lepsza od wszystkich pozostałych, jest prawdziwe tylko w tym sensie, że najlepiej pasuje do Ciebie jako jednostki – przekład maszynowy). Cytat z tekstu doktora Boba o tolerancji z lipca 1944 roku: https://www.aacle.org/cultivating-tolerance/

Ale jest w tym artykule jeszcze coś i o to głównie chodzi:
Human nature is such that without some degree of tolerance, each one of us might be inclined to believe that we have found the best or perhaps the shortest spoke. Without some tolerance, we might tend to become a bit smug or superior – which, of course, is not helpful to the person we are trying to help and may be quite painful or obnoxious to others. No one of us wishes to do anything that might act as a deterrent to the advancement of another – and a patronizing attitude can readily slow up this process.
(Bez pewnej dozy tolerancji każdy z nas byłby skłonny uwierzyć, że znalazł najlepszą, a może nawet najkrótszą szprychę. Bez odrobiny tolerancji moglibyśmy stać się nieco zadufani w sobie lub wywyższać się – co oczywiście nie jest pomocne dla osoby, której próbujemy pomóc, a dla innych może być dość bolesne lub uciążliwe. Nikt z nas nie chce robić niczego, co mogłoby zniechęcać do rozwoju innej osoby – a protekcjonalna postawa może łatwo spowolnić ten proces. Tolerancja zapewnia, jako produkt uboczny, większą wolność od tendencji do przywiązywania się do z góry przyjętych idei i uparcie trzymanych opinii).

Od kilkunastu lat działają w polskiej wersji AA sponsorzy, przekonani, że znają i mają najlepszą szprychę (drogę, sposób) i że tylko ta ich jest doskonała i jedynie słuszna. Wcześniej, czegoś takiego nie zauważyłem. Może dlatego, że praca ze sponsorem na Programie nie była zbyt rozpowszechniona? W każdym razie sekciarsko-fanatyczne grupy i odłamy w AA na tym właśnie bazują, na pełnym aroganckiej pychy przekonaniu, że to oni właśnie mają i znają najlepsze sposoby stawiania Kroków i rozumienia treści Wielkiej Księgi.

Nie ma sensu dyskutować, czy tak jest, bo wiadomo, że jest – widać, słychać i czuć. Mnie nurtuje inne pytanie: skąd i po co bierze się, przekonanie, że moja szprycha jest najlepsza?

Myślę, że przynajmniej częściowo, ze strachu. A strach rodzi się z błędnego przekonania, że jeśli ja i ty robimy to inaczej, to jeden z nas na pewno robi to źle. Boję się, żeby nie padło na mnie, więc z zaciekłą agresją będę bronił swojej wersji. Wydaje mi się, że trzeźwe, spełnione, pożyteczne życie, jest dowodem na skuteczne działanie, a nie udowadnianie innym, że moja technika i metoda jest najlepsza. Napisano w naszej literaturze: Jest tylko jeden pewny sprawdzian wartości jakiegokolwiek doświadczenia duchowego: „Po owocach ich poznacie ich” („Jak to widzi Bill”, s.281).

Jeśli w ogóle taki obrachunek ma sens, to ocenie może podlegać moje życie, we wszystkich poczynaniach, już po zakończeniu pracy ze sponsorem, ale o to jest sens pytać rodzinę, przyjaciół, znajomych, sąsiadów, współpracowników itd. Moje buńczuczne zapewnienia, że robiłem Program najlepszą i jedynie poprawną metodą, a mój sponsor jest prawnukiem doktora Boba, nie mają żadnego sensu. Pokaż mi, do czego mnie przekonujesz, mawiają przyjaciele z mityngów AA w Opolu.

wtorek, 6 stycznia 2026

Nie wszystko da się pogodzić

O zmianach, ich potrzebie lub nawet konieczności, napisano w literaturze AA mnóstwo. Ograniczyłem się do Wielkiej Księgi, bo zdaję sobie sprawę, że wielu alkoholików nie jest w stanie przeczytać cokolwiek więcej, a są i tacy, którym sponsorka musi czytać. Temat zmian pojawia się w WK kilkadziesiąt razy, ale dla wyjaśnienia istoty rzeczy, wystarczy kilka niżej cytowanych fragmentów.

1. Powtarza się to wielokrotnie i jeśli dana osoba nie doświadczy całkowitej zmiany psychiki – nadzieja na powrót do zdrowia jest znikoma [WK z 2018 roku, s. XXXVII].

2. …w ich sposobie życia i myślenia zaszła rewolucyjna zmiana [WK z 2018 roku, s. 50].

3. Przezwyciężenie picia będzie wymagało zmiany sposobu myślenia i nastawienia [WK z 2018 roku, s. 144].

4. Poczytaj «Wielką Księgę» . W «Dodatkach» wyjaśnione są pojęcia nagłej zmiany i stopniowej zmiany oraz to, że nie każdy doświadcza oślepiającego blasku [WK z 2018 roku, s. 410].

5. W moim życiu zaszła radykalna zmiana. Mam nadzieję, że wkrótce będę świętował moją drugą rocznicę trzeźwości . W ciągu dwóch lat całe moje życie uległo zmianie [WK z 2018 roku, s. 506].

6. Całe trzeźwienie oraz rozwój umysłowy, emocjonalny i duchowy zależą od mojej gotowości do słuchania, zrozumienia i wprowadzania zmian [WK z 2018 roku, s. 549].


Przychodzimy do AA (i/lub na terapię) właśnie dlatego, że pragniemy zmiany. Podczas mityngów mówimy o tym, kim byliśmy, co się później stało i jak żyjemy obecnie – i to są opowieści o zmianach.

Alkoholizm jest chorobą psychiczną/umysłową i gdyby nie to, miałbym olbrzymi problem ze zrozumieniem typowych w tym środowisku niekonsekwencji, przeciwieństw, konfliktów i sprzeczności w wypowiedziach, postawach i przekonaniach.

Psychoanalitycy twierdzą zgodnie, że tym, czemu większość ludzi najgwałtowniej się opiera, jest zmiana, i są oni w stanie zrobić wiele dla zachowania status quo*.

Zaobserwowałem wśród AA-owców dramatyczną i rozpaczliwą walkę o to, żeby niczego nie zmieniać, żeby wszystko pozostało po staremu. A jeśli coś zdążyło się zmienić, to najlepiej byłoby wrócić do wersji z lat czterdziestych ubiegłego wieku. Próbowaliście kiedyś zaproponować drobną zmianę scenariusza mityngu? Albo rezygnację z zakazów przywleczonych do AA z zajęć grupowych terapii odwykowej? Albo modyfikację bezsensownego systemu dzielenia datków z kapelusza? Albo cokolwiek innego?

Nic nie zmieniać! Absolutnie i za każdą cenę niczego nie zmieniać!!! A co z sugestiami zmian z WK i innych publikacji AA? Oj tam, oj tam! To tylko fantazje i teoria, a w AA nie wolno dokonywać żadnych zmian, bo… bo nie! A może dlatego, że zmian panicznie się boimy? Tylko, że ludzie trzeźwi, a do tego ufający Bogu, są podobno wolni od lęku…







---
* „Przekaż dalej”, autor anonimowy, wyd. Fundacja Biuro Służby Krajowej Anonimowych Alkoholików w Polsce, 2013, s. 422.