sobota, 24 stycznia 2026

Rozważania o wyzdrowieniu

Na codziennym internetowym warsztacie KzK prowadzący zadał ciekawe, inspirujące pytanie: Czy w obecnych czasach trzeźwieje się łatwiej niż trzydzieści, czterdzieści lat temu? Zastanawiałem się nad tym dłuższą chwilę, ale najpierw wspomnienie. Kiedy przyszedłem do AA, ówcześni weterani mawiali, że trzeźwienie musi boleć. Jeśli stawianie Kroków, realizacja Programu, to bułka z masłem i luzik, to widocznie coś idzie nie tak.

Nie koncentrowałem się specjalnie i dokładnie na tych 30-40 latach, ale na przeszłości dalekiej i bliskiej oraz stanie obecnym. Konkretnie zastanawiałem się nad możliwymi wyborami.

– Lata trzydzieste, czterdzieste i pięćdziesiąte dwudziestego wieku. Alkoholizm nie był chorobą, więc i nijak się go nie leczyło. W szpitalu Townsa Billowi W. podawano barbituraty (obecna i poprawna nazwa to barbiturany) na uspokojenie i belladonnę na obniżenie poziomu kwasów żołądkowych. To nie jest leczenie alkoholizmu. Nie jest też lekarstwem na alkoholizm kiszona kapusta, pomidory i melasa lub syrop klonowy, ordynowane alkoholikom przez doktora Boba. Jaki wybór mieli wtedy alkoholicy? Albo AA, co oznaczało Program w jego ówczesnej formie albo śmierć.

– Po roku 1950, ale dokładnie nie pamiętam daty, alkoholizm uznano za chorobę wymagającą leczenia, niezależnie od opinii społeczeństwa, które często postrzegało go jako wybór, efekt słabego charakteru. Wkrótce pojawiły się ośrodki odwykowe, jak na przykład High Watch Farm, gdzie oferowana była (i jest) mieszanina Programu AA i psychologii. Jaki wybór mieli wtedy alkoholicy? Albo AA, co oznaczało Program w jego ówczesnej postaci, jakaś terapia odwykowa albo śmierć.

– Obecnie. Rozmaitych psychoterapii dla uzależnionych jest mnóstwo. Wielu alkoholików zostało przekonanych, że są też seksoholikami i/lub narkomanami, i że leczenie seksoholizmu pomoże im pokonać nałóg picia. Mają też do dyspozycji terapię złości, warsztaty z asertywności, terapie, podczas których poszukują wewnętrznego dziecka, mityngi NA, DDA, SLAA, terapie kontrolowanego picia (redukcji szkód), terapie farmakologiczne i wiele innych pomysłów.

Uważam, że w normalnych warunkach większy wybór oznacza więcej możliwości. Jednak w tym przypadku mowa jest o alkoholikach, to jest osobach psychicznie chorych. Ludzie chorzy umysłowo (psychicznie) zwykle dokonują złych wyborów, podejmują błędne decyzje. Czy nie tak właśnie to wyglądało w okresie picia?
W takim razie można poważnie zapytać, czy szeroka i coraz szersza oferta i rozliczne wybory, przed którymi stają współcześni alkoholicy, rzeczywiście są korzystne dla nich samych i ich rodzin?

Przez ostatnich kilkanaście lat obserwowałem alkoholików, którzy uczestniczyli w mityngach AA, ale po jakimś czasie przenosili się do Anonimowych Narkomanów lub do seksoholików, uważając zapewne, że tam więcej skorzystają, że tam będzie im lepiej.
W samym środowisku AA te złe wybory i błędne decyzje też są widoczne. Niektórzy alkoholicy rozumieją już, że Wspólnota AA to jest ich miejsce, że tu mogą znaleźć rozwiązanie swojego problemu, ale zamiast Dwunastu Kroków, czyli Programu działania, wybierają jakieś wersje sekciarskie, fanatyczne, modlitewno-powierzalne, powierzchowne, uproszczone i spłycone.

Szeroka gama różnych ofert i wolny wybór sprawdza się w większości przypadków życiowych, ale wydaje mi się, że nie jest on korzystny dla alkoholików. A szkoda…

132 komentarze:

  1. Nie stawiam kroków, nie przerabiam ich..etc. Zanim doszłam do tego etapu, musiałam poznać istotę choroby alkoholowej. Program 12 kroków pomógł mi poznać i zrozumieć siebie. Świadome, odpowiedzialne, czyli normalne życie bez alkoholu, daje mi wolność i odwagę, by żyć w zgodzie ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zauważasz realny problem, czyli zagubienie ludzi, którzy chwytają się wszystkiego po kolei, skaczą między metodami i uciekają od konkretnej pracy.
    Jednak czy większy wybór sam w sobie jest czymś złym dla alkoholików, bo to osoby psychicznie chore i dokonują złych wyborów?

    Uzależnienie nie odbiera człowiekowi na stałe zdolności myślenia i decydowania. W czynnym piciu tak, decyzje są zniekształcone przez obsesję i mechanizmy obronne. Ale proces zdrowienia polega właśnie na odzyskiwaniu sprawczości, zdrowego rozsądku, rozeznania i odpowiedzialności. Jeśli z góry zakładamy, że alkoholik z definicji nie potrafi wybierać, to odbieramy mu podmiotowość i zatrzymujemy go w roli ubezwłasnowolnionego pacjenta, który ma tylko słuchać.

    Dziś mamy terapię uzależnień, psychiatrię, leczenie depresji, zaburzeń lękowych, traum. To nie jest rozpraszanie, tylko uzupełnianie. Wielu ludzi nie utrzyma trzeźwości, jeśli nie zajmie się równolegle innymi problemami. To nie konkurencja dla AA, tylko realne wsparcie. Dla jednego AA będzie fundamentem. Dla innego kluczowa okaże się terapia traumy. Ktoś inny skorzysta z leczenie farmakologicznego. To nie musi oznaczać ucieczki od Programu, tylko dopasowanie drogi do człowieka. Uzależnienie jest wspólne ale ludzie są różni.

    Masz rację: samo chodzenie na mityngi bez realnej pracy, albo wpadanie w fanatyczne, uproszczone wersje programu, nie prowadzi daleko. To jednak nie wynika z nadmiaru wyboru, tylko z ludzkiej tndencji do szukania łatwiejszych dróg. Tak było 80 lat temu i jest dziś.
    Można więc powiedzieć inaczej: dziś trzeźwienie bywa trudniejsze bo trzeba nauczyć się wybierać i brać odpowiedzialność za swoją drogę. Ale jednocześnie jest bezpieczniejsze i bardziej kompletne, bo człowiek nie jest skazany na jedną formę pomocy albo śmierć. I to raczej postęp niż problem.

    Trzymaj się mocno Meszuge!

    OdpowiedzUsuń
  3. Meszuge napisał: Szeroka gama różnych ofert i wolny wybór sprawdza się w większości przypadków życiowych, ale wydaje mi się, że nie jest on korzystny dla alkoholików. „
    A prosta zasada mówi: co za dużo to nie zdrowo.
    Na początek przykład spoza AA:
    Mąż z żoną idą do sklepu kupić odkurzacz. W sklepie wybór jest ogromy. Po pół godzinie mąż pyta: kupujesz czy nie? Żona odpowiada: nie mogę się zdecydować.
    Oczywiście pokłócili się i nie kupili tego odkurzacza.
    A teraz alkoholicy w polskim AA:
    Sami pewnie wiecie albo i nie, ale jest mnóstwo różnych nurtów realizacji i wdrażania Programu w życie: londyński, radomski itp. Każdy zachwala swój sposób dyskredytując inne. Doprowadziło to do dalszych podziałów w AA. Mamy dziś alkoholików programowych i nie programowych. Tak jest w RP. Jak jest na świecie nie wiem i przestało mnie to interesować
    Natomiast w moim mieście:
    Kilkanaście lat temu o Programie nikt nie mówił. Najważniejsze były radości i smutki i to fałszywe „cieszę się, że was widzę”.
    Kiedy poznałem Program ze sponsorem chciałem aby inni też z tego skorzystali. Na początku śmieli się, że nikt do nas nie przyjdzie bo alkoholik musi sobie pogadać. I początki były okropne.
    Przyszedł jednak dzień gdy pierwszy alkoholik zdecydował się na wspólną pracę. I zaczęliśmy. Reszta przyglądała się. Jedni się uśmiechali inni głową kiwali z niedowierzaniem. I pamiętam jedno z pytań „ o czym wy tam pier*licie?”.
    Minęło już ponad 10 lat. Żaden z moich podopiecznych nie wrócił do picia. Przekazują Program kolejnym którzy też nie wracają do picia. Wniosek dla mnie jest prosty: robiliśmy i robimy to dobrze.
    Sponsorowanie zaczęły również kobiety, choć robią to zupełnie inaczej. Na początku jadą na sugestiach. Wiem, że jedna z nich 3 miesiące pisała tylko sugestie. Cały Program w pół roku może trochę więcej.
    My robiliśmy to inaczej. Praca trwała rok - 52-54 cotygodniowe spotkania.
    Nikt z nas nie krytykował ich sposobu. Nie zajmowaliśmy też stanowiska wobec „Pendolino”. Jeden z moich podopiecznych powiedział: „jeśli im to pomaga to nie nasza sprawa”.
    Bez kłótni, bez przekonywania.
    Dziś alkoholicy i alkoholiczki którzy do nas przychodzą mają wybór. Albo robią to tak jak my albo szukają innej drogi.
    Jestem dumny z moich chłopaków, że nie dali się wciągnąć w te nowoczesne i szybkie metody.
    Dziś mamy ponad 10 sponsorów. Część naszych podopiecznych była z innych miejscowości i robią to już u siebie. Gdyby policzyć wszystkich to będzie ponad 20 osób.
    Krytyką naszych działań zajmują się ci z innych grup. Widocznie im to pomaga.
    Janek
    ps. Przepraszam ale nie mogę się zalogować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Meszuge napisał: Szeroka gama różnych ofert i wolny wybór sprawdza się w większości przypadków życiowych, ale wydaje mi się, że nie jest on korzystny dla alkoholików. „
    A prosta zasada mówi: co za dużo to nie zdrowo.
    Na początek przykład spoza AA:
    Mąż z żoną idą do sklepu kupić odkurzacz. W sklepie wybór jest ogromy. Po pół godzinie mąż pyta: kupujesz czy nie? Żona odpowiada: nie mogę się zdecydować.
    Oczywiście pokłócili się i nie kupili tego odkurzacza.
    A teraz alkoholicy w polskim AA:
    Sami pewnie wiecie albo i nie, ale jest mnóstwo różnych nurtów realizacji i wdrażania Programu w życie: londyński, radomski itp. Każdy zachwala swój sposób dyskredytując inne. Doprowadziło to do dalszych podziałów w AA. Mamy dziś alkoholików programowych i nie programowych. Tak jest w RP. Jak jest na świecie nie wiem i przestało mnie to interesować
    Natomiast w moim mieście:
    Kilkanaście lat temu o Programie nikt nie mówił. Najważniejsze były radości i smutki i to fałszywe „cieszę się, że was widzę”.
    Kiedy poznałem Program ze sponsorem chciałem aby inni też z tego skorzystali. Na początku śmieli się, że nikt do nas nie przyjdzie bo alkoholik musi sobie pogadać. I początki były okropne.
    Przyszedł jednak dzień gdy pierwszy alkoholik zdecydował się na wspólną pracę. I zaczęliśmy. Reszta przyglądała się. Jedni się uśmiechali inni głową kiwali z niedowierzaniem. I pamiętam jedno z pytań „ o czym wy tam pier*licie?”.
    Minęło już ponad 10 lat. Żaden z moich podopiecznych nie wrócił do picia. Przekazują Program kolejnym którzy też nie wracają do picia. Wniosek dla mnie jest prosty: robiliśmy i robimy to dobrze.
    Sponsorowanie zaczęły również kobiety, choć robią to zupełnie inaczej. Na początku jadą na sugestiach. Wiem, że jedna z nich 3 miesiące pisała tylko sugestie. Cały Program w pół roku może trochę więcej.
    My robiliśmy to inaczej. Praca trwała rok - 52-54 cotygodniowe spotkania.
    Nikt z nas nie krytykował ich sposobu. Nie zajmowaliśmy też stanowiska wobec „Pendolino”. Jeden z moich podopiecznych powiedział: „jeśli im to pomaga to nie nasza sprawa”.
    Bez kłótni, bez przekonywania.
    Dziś alkoholicy i alkoholiczki którzy do nas przychodzą mają wybór. Albo robią to tak jak my albo szukają innej drogi.
    Jestem dumny z moich chłopaków, że nie dali się wciągnąć w te nowoczesne i szybkie metody.
    Dziś mamy ponad 10 sponsorów. Część naszych podopiecznych była z innych miejscowości i robią to już u siebie. Gdyby policzyć wszystkich to będzie ponad 20 osób.
    Krytyką naszych działań zajmują się ci z innych grup. Widocznie im to pomaga.
    ps. udało się zalogować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo. 100% skuteczność, robi wrażenie. To znacznie większa skuteczność, niż miał Bill W i założyciele AA. Czy akceptujecie opuszczania kroku 6 i 7 przez Pendolino? Czy organizujecie warsztaty sponsorowania by pokazać innym jak postawić kroki? Ciekawe jakimi metodami pracujecie, na jakich podręcznikach? Czy wy nie robicie sugestii?

      Usuń
    2. To nie sponsor uzdrawia.
      Nie wprowadzaj Janków w błąd.
      Oni i tak myślą, że są mesjaszami.
      Jeden porównał się do Jezusa.

      Usuń
  5. Witaj przeczytałem wszystkie Twoje książki, bloga czytam 16 lat dziękuję Ci za Twoją wiedzę i doświadczenie w tym temacie.Ps. Pytanie czy można wykorzystać fragmenty Twoich Tekstów,Esej i na grupie zamkniętej dla początkujących AA ? Pozdrawiam i z Góry dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można według normalnych zasad, czyli z podaniem źródła.

      Usuń
    2. Oczywiście,dziękuje 🫲 Pozdrawiam Zdrówka

      Usuń
  6. Janku, dzięki Ci za komentarz. Z naszej grupy też się śmieją, drwią, krytykują, obrażają, zniechęcają nowicjuszy, źle mówią o uczestnikach, twierdzą , że jest hermetyczna (cokolwiek to dla nich znaczy) - tylko dlatego, że mówimy prawdę, robimy wszystko aby trzymać się Tradycji, mówimy o wyzdrowieniu i rozwiązaniu alkoholizmu jakim jest Program 12 Kroków. Nie ma wielkich rocznic ze "świniakami, bigosem i tortem". Na mityngu jest tylko kawa i herbata. A jednak....niesiemy posłanie, ludzie "po programie" nie wracają do picia, zakładają rodziny, znajdują prace, usamodzielniają się, stają sie dojrzałymi ludźmi.
    Dziękuję za końcowkę Twojego wpisu - kradne! Ubawiłam sie :D Jest mega dobry hahaha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, co piszesz gryzie mi się z rzeczywistością. Mam do czynienia w AA z tymi ludźmi "po programie" i ich prawda odbiega od stanu faktycznego. Widzę brak konsekwencji i odpowiedzialności za słowa. Na mityngach spikerskich nie potrafią udzielić odpowiedzi na proste pytania; o duchowość, o krok drugi, o krok czwarty..... Powtarzają w kółko cytaty z WK, a gdzie doświadczenie?

      Usuń
  7. Do sponsora jeździłem ponad 500 km, dwoma pociągami, z przesiadką. Po czym jeszcze busem, choć zwykle odbierał mnie samochodem. A zaczynalem w styczniu. Takie były czasy.
    Postawienie przeze mnie kroków ze sponsorem trwało 6 miesięcy, tak długo właśnie ze względu na dojazdy (a również moje finanse na te dojazdy).
    Swoim sponsorowanym przekazuję program w czasie od 3 do 6 miesięcy. To także zależy głównie od dzielącej nas odległości.
    Nigdzie w Wielkiej Księdze, po żadnym kroku nie znalazłem zalecenia typu "to teraz sobie odpocznij, już się napracowałeś", ani zachęty do bylejakości czy połowicznych działań. Wręcz przeciwnie, po każdym kroku jest podkreślane żeby energicznie ruszać dalej.
    Kroki stawiane prawidłowo, pewnie i zgodnie z programem zawartym w WK sprawiają, że każdy kolejny jest naturalną konsekwencją poprzedniego. Żaden ze sponsorowanych nie wyrażał chęci cierpienia przez kolejne kilka miesięcy czy lat 😂
    Przeciwnie, chcą stawiać kolejne kroki i zdrowieć.
    Gdyby mnie, czy wtedy czy dzisiaj, potencjalny sponsor zaproponował 54 spotkania co tydzień przez rok, pomyślałbym, że oszalał.
    Alkoholik nie ma czasu na eksperymenty, ja już wszystkie wyprobowałem.
    To choroba śmiertelna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz - a niejaka Sydney (Lisa) S. z Krakowa uczy i wykłada 12 Kroków przez 54 weekendy w roku. Czyli jednak da się. A jej wierne wyznawczynie jeżdżą za nią na te jej kolejne prelekcje i wykłady.

      Usuń
    2. Przestań znowu śmiecić wszędzie tym swoim hejtem i obmawiać osoby, których tu nie ma.
      Nie interesuje mnie to.
      Ja piszę o sobie.
      A ty zawsze ploty o innych.
      Gonię takich.I takie. Szukaj dalej.

      Usuń
    3. Jest w naszej książce opowieść, będąca zarazem jednym z ważniejszych doświadczeń dla każdego kto stawia 12 kroków i chce przebudzić sie do dalszego zycia wg tego prostego programu.

      Tam pisze że rozwiązaniem jest akceptacja. Wlasnie ona jest kluczem do wyzwolenia.

      Nie widzę powodu aby oceniać kogokolwiek w AA za cokolwiek. Przyjmuję rzeczywistość jaką jest.

      Ten fragment z opowieści:
      "Dowodzi tego, że nie wiem, co jest dla mnie dobre. A skoro nie wiem, co jest dobre dla mnie, to nie wiem, co jest dobre lub złe dla ciebie lub kogokolwiek innego. Jest mi lepiej, gdy nie udzielam rad i nie uważam, że wiem, co jest najlepsze..."

      To jak kto sponsoruje czy co robi w AA to jest jego sprawa. Zostawiam to Bogu.

      Pogody ducha

      Usuń
    4. Akceptacja, czyli aprobata, nie rozwiązuje niczego. Autor bloga wyraźnie o tym niedawno pisał: https://meszuge.blogspot.com/2025/02/akceptacja-co-rozwiazuje.html

      Usuń
    5. Znowu fanatyk w działaniu i brednie sekciarskie o akceptacji. Jakbyś oberwała o ryju i stracił ząb, to akceptacja rozwiąże twój problem z brakiem zęba? A może rozwiązaniem będzie dentysta i implant, co? Że też takie ludzie lęgną się w AAPL...

      Usuń
    6. Opowieść o akceptacji nie jest częścią Programu 12 kroków.
      Opowieść o akceptacji nie jest rozdziałem Wielkiej Księgi, jest historią osobistą lekarza narkomana. Bywa wykorzystywana do różnych niecnych celów i usprawiedliwień.
      Modlitwa o Pogodę ducha mówi o akceptacji TEGO CZEGO NIE MOGĘ ZMIENIĆ, zmienianiu tego co mogę zmienić, i umiejętności odróżniania tych spraw.
      Piewcom akceptacji widać braknie tej mądrości, i odróżnić nie potrafią. Akceptują wszystko jak leci. Ciekawym zobaczyć jak to wygląda 😂
      Bliższe prawdy jest jednak, że powtarzają nieprzemyślane hasełka zasłyszane u innych, bo wydaje im się to takie uduchowione.
      A tak przy okazji, akceptuję, bo zmienić nie mogę, ale jednak mocno mnie ciekawi dlaczego akurat pod moim komentarzem umieściłeś swoje opowieści o akceptacji.
      Bo, serio, nie widzę związku.

      Usuń
    7. "Znowu fanatyk w działaniu i brednie sekciarskie o akceptacji. "

      "Że też takie ludzie lęgną się w AAPL"

      To jest ten slynny jezyk serca? Tylko miłość i służba?

      Nie mozna mieć innego, czasem "szalonego" zdania na jakis temat? Czy tak traktuje sie czesto bardzo pogubionych ludzi na mityngach?

      Usuń
    8. System komentarzy pod blogiem nie jest dostosowany do prowadzenia dyskusji i pewnie stąd Wasze nieporozumienia co do tego, kto, komu i na co odpowiedział. Chcecie sobie sensownie dyskutować, to polecam forum dyskusyjne: https://komudzwonia.pl/

      Usuń
    9. „Czy tak traktuje sie czesto bardzo pogubionych ludzi na mityngach?
      Ta pani jest najbardziej chorą osobą w salach mityngowych.

      Usuń
    10. .."wszechświat jest taki jaki być powinien" . To zdanie oznacza akceptację życia i rzeczywistości takimi, jakimi są, z całym ich pięknem, chaosem, znojem i sprzecznościami.

      Usuń
    11. "A tak przy okazji, akceptuję, bo zmienić nie mogę". A ja akceptuję również to, co mogę zmienić.

      Usuń
    12. Jako, że akceptacja oznacza aprobatę, to nie jestem przekonany, że Trump i Putin są tacy, jacy być powinni.

      Usuń
    13. " akceptacja oznacza aprobatę". Nie tylko, również pogodzenie się z czymś, czego nie możesz zmienić, lub nie chcesz zmienić czyli swoich wad i braków.

      Usuń
    14. "Trump i Putin są tacy, jacy być powinni." To stwierdzenie oznacza " akceptację rzeczywistości takiiej, jaka jest z całym jej chaosem, znojem i sprzecznościami."

      Usuń
    15. W żadnej definicji słowa "akceptacja" nie ma mowy o tym, czego nie chcę zmienić. To są urojenia. urojenia się leczy.
      https://sjp.pwn.pl/sjp/akceptacja;2439112.html

      Usuń
    16. To stwierdzenie oznacza (z Putinem) oznacza aprobatę. APROBATĘ. Dotarło? https://sjp.pwn.pl/sjp/akceptacja;2439112.html

      Usuń

    17. To stwierdzenie (z Putinem) oznacza pogodzenie się z czymś, czego nie można zmienić. "https://sjp.pwn.pl/sjp/akceptacja;2439112.html". Zechciej przeczytać wszystkie znaczenie słowa "akceptacja", w szczególności pkt. 3 «pogodzenie się z czymś, czego nie można zmienić»

      Usuń
    18. "W żadnej definicji słowa "akceptacja" nie ma mowy o tym, czego nie chcę zmienić. To są urojenia. urojenia się leczy." Czy akceptujesz swoje zalety? Czy chcesz je zmienić na wady?

      Usuń
    19. "W żadnej definicji słowa "akceptacja" nie ma mowy o tym, czego nie chcę zmienić". Rzeczywiście są tacy alkoholicy, którzy postępują zgodnie z definicją :akceptacji" według sjp PWN. Nie zmieniają swoich wad i braków zasłaniając się niemożnoscią ich zmiany, a po prostu nie chcą ich zmienić. Czyli je akceptują, bo dobrze im życ ze swymi wadami. Swój alkoholizm trzeba leczyć a nie wyimaginowane urojenia przypisywane innym..

      Usuń
    20. Aprobata, akceptacja...

      A wystarczy zaufać Temu kto ma wszelką moc. Pomodlić się i oddac Bogu.
      Tak proste i tak trudne dla alkoholika.

      Usuń
    21. Pierwsze, a więc podstawowe jest APROBATA.

      Usuń
    22. „.."wszechświat jest taki jaki być powinien" . To zdanie oznacza akceptację życia i rzeczywistości takimi, jakimi są, z całym ich pięknem, chaosem, znojem i sprzecznościami.”

      Uprzejmie dziękuję za wyjaśnienie…
      No nie pomyślałbym.,.

      Usuń
    23. „A ja akceptuję również to, co mogę zmienić.”
      Przecież o tym właśnie napisałem. I o takich osobach.

      Usuń
    24. Już nasi wszechstronni specjaliści, tym razem od języka polskiego, poszli w bój… 😂

      Usuń
    25. "Pierwsze, a więc podstawowe jest APROBATA" Jasne, wystarczy Program 1 Kroku.a nie 12 Kroków. Ponadto, samymi jedynkami nie pogryziesz mięsa.

      Usuń
    26. "Już nasi wszechstronni specjaliści, tym razem od języka polskiego, poszli w bój" A jakie jest Twoje zdanie krytykancie?

      Usuń
    27. „A jakie jest Twoje zdanie krytykancie?”
      Ale „moje zdanie o czym? Na jaki temat? Na każdy?
      A kimże ja jestem, żebym musiał mieć „moje zdanie” o wszystkim?
      I oznajmiać je całemu światu? Jeszcze ci mało przepychanek i potrzebujesz mojego zdania?
      Nikt nie przychodzi do AA po to, żeby poznawać moje zdanie. Twoje też nie.
      „Gdybym chcial posłuchać opinii pijaków, poszedłbym do baru” (Michael Mark, spikerka, polecam!).
      Ktoś was poważnie oszukał w tym Internecie. A ego dołożyło swoje - „Wreszcie słuchają mojego zdania”.

      Usuń
  8. Za dużo ogólników za mało rzeczowych argumentów np.; na czym polega krok czwarty i wynikająca z niego istota waszych błędów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem jak dawno temu się to stało, ale do Wspólnoty AA trafiło terapeutyczne hasełko „Nie oceniaj”.
    Ach, jak to pięknie i świątobliwie brzmi „Ja nikogo nie oceniam”.
    Najśmieszniejsze, że jest to jedna z zasad obowiązujących na zajęciach terapii grupowej, żeby każdy uczestnik mógł czuć się bezpiecznie.
    Alkoholicy, jak to alkoholicy, czego nie wiedzą, to wymyślą… I zasadę z kółeczka terapeutycznego chcą przenosić na życie. Co tylko komuś powiesz, zwrócisz uwagę na źle pełnioną służbę, usłyszysz pisk zranionej ofiary „Nie oceniaj, nie oceniaj!”
    Ocenianie to jeden z podstawowych instynktów niezbędnych do przetrwania każdego gatunku.
    Kogo mogę zjeść, kto może mnie zjeść, a z kim mogę się pobawić…
    Wybór sponsora jest jednym wielkim ocenianiem.
    To z kim się przyjaźnię w AA jest ocenianiem.
    Dla mnie jako nowicjusza w AA niezwykle istotne było ocenienie, kto z tych nieznanych ludzi może pomóc mi w trzeźwości, a kto zagraża mojej kruchej emocjonalności i trzeźwości.
    Najlepiej mi to podsumowała wypowiedź pewnej „uduchowionej” pani. Na mityngu.
    „Ja nie oceniam, ale Ziuta pieprzy głupoty”. I tyle waszego nieoceniania.
    Do ocenienia zachęcał również Bill W.
    Ale kto by tam czytał Billa, albo „Jak to widzi Bill”, jak pod ręką jest lekarz narkoman, co wszystko akceptuje.
    A to już Bill W.
    „Czy zatem zaufanie wymaga, byśmy oślepli na motywy postępowania innych ludzi albo nasze własne? Nic podobnego; byłoby to czystym szaleństwem. Z pewnością każdą osobę, której pragniemy zaufać, powinniśmy oceniać pod kątem zarówno jej zdolności do wyrządzenia krzywdy, jak i zdolności do świadczenia dobra. Taka prywatna ocena pokaże nam, w jakim stopniu możemy sobie pozwolić na zaufanie w każdej konkretnej sytuacji. Jednakże oceny takiej należy dokonywać w duchu zrozumienia i miłości"
    (Jak to widzi Bill)

    OdpowiedzUsuń
  10. Widzę, że terapia ze sponsorem na Wielkiej Księdze przynosi dużo chaosu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy24 stycznia 2026 20:01
    "Brawo. 100% skuteczność, robi wrażenie."
    Nieskuteczne działania są bezsensowne.

    Anonimowy24 stycznia 2026 16:35
    Nie dajcie się zmanipulować a sukces gwarantowany. Powodzenia.

    Anonimowy25 stycznia 2026 08:52
    "To, co piszesz gryzie mi się z rzeczywistością. Mam do czynienia w AA z tymi ludźmi "po programie" i ich prawda odbiega od stanu faktycznego."
    Też znam takich. Być może „robili” jakiś inny program, może program obsługi pralki automatycznej. Omijam takich ludzi a oni omijają mnie.

    Anonimowy25 stycznia 2026 13:14
    "Gdyby mnie, czy wtedy czy dzisiaj, potencjalny sponsor zaproponował 54 spotkania co tydzień przez rok, pomyślałbym, że oszalał."
    Czas pracy zależy od podopiecznego. Jest tyle zagadnień do omówienia w każdym kroku, że nam to tyle zajmuje. Jeśli wypada coś nieprzewidzianego to nie spotykamy się następnego dnia tylko za tydzień.
    Jeśli uważasz, że to za długo zrób pendolino. Zobaczymy jak daleko zajedziesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzaj. Kilku alkoholików po pendolino nie wróciło jeszcze do picia.

      Usuń
    2. Chyba w rok 12 kroków to za mało. Nasza polska literatura AA mówi- jeden krok- jeden rok. Ile lat picia -tyle trzeźwienia. Usłyszymy to od weteranów na mitingach. Najważniejsze- alkoholizm jest nieuleczalny. By się tych prostych rzeczy dowiedzieć, wystarczy zadzwonić lub napisać do głównego polskiego centrum AA.

      Usuń
    3. Janku
      Jest tyle zagadnień do omówienia?
      Nie. Jest 12 Kroków do postawienia.
      Program nie jest do omawiania, pisania, filozofowania.
      Ktoś, kto mówi pogardliwie „zrób pendolino” na pewno ma niewiele do przekazania i „omówienia”. Może to wasze wieczne psplanie na każdy temat, jak tu, na blogu.
      Wieczne prxypierdalanie się do każdej cudzej wypowiedzi, jak ty zrobiłeś to w przedstawionej przez siebie liście. Wynika z niej, że wszyscy piszą brednie, tylko Janek najmądrzejszy. No zaiste Bill i Bob w jednym Janku.
      Do tego nie czytasz, Janku. Nie czytasz, a masz przymus odpowiedzieć na to, czego nie czytasz = nie rozumiesz.
      Dlaczego miałbym robić jakieś twoje „pendolino”, skoro napisałem jak stawiałem kroki programu?

      Usuń
    4. Kroki sie stawia. Razem ze sponsorem. Podczas wspólnego czytania księgi i zaznaczania ważnych fragmentów tekstu najlepiej różnymi kolorami.
      Do tego wspólna modlitwa przy kazdym kroku by zbliżyć sie do Boga. Powierzyć się Jemu całkowicie.
      Do tego proste programowe sugestie dzięki którym nowicjusz może otworzyc sie na innych, zadzwonić codziennie, zostawic samowolne ego i osiągnąć gotowość aby postawić kolejne kroki.
      Po co rozwadniać ten prosty przekaz?

      Pogody ducha

      Usuń
    5. Kroki to zdania zawierające sugestie do wykonania. Sugestii czy rad nie nie stawia. W kroku 1 trzeba przyznać się do bezsilności wobec alkoholu - nie ma tam nic do stawiania. Postawić to możesz oczy w słup.

      Usuń
    6. Czyli gdy ktoś pojawia sie na mityngu i po raz kolejny mówi ze teraz już zrobił krok 1 bo był kolejny raz bezsilny wobec alkoholu i nie kontrolowal wtedy zycia to dlatego otrzymuje brawa? Za kolejny raz postawiony krok 1?
      Trochę sie w tym jeszcze gubię, przepraszam.

      Usuń
    7. „Postawić to możesz oczy w słup.”
      To właśnie zrobiłem.
      Czytając twoje kocopoły.
      „Jesteśmy wielką bandą filozofów. Moglibyście teraz wejść do jakiegokolwiek baru w tej części kraju i zapytać pierwszego napotkanego pijaka o cokolwiek, a on by ci odpowiedział. Nie jąkał by się, nie powiedziałby: "Nie wiem." Odpowiedziałby.
      Wielka banda filozofów!”
      (Chuck C. - „Nowa para okularów")

      Usuń
    8. A jakich kolorów zakreslaczy używali założyciele do podkreślania ich Big Books, gdy ich wskaźnik sukcesu wynosił ponad 75%?

      Usuń
    9. „Kroki to zdania zawierające sugestie do wykonania. Sugestii czy rad nie nie stawia. ”
      Dobrze. Takiego rozumu potrzebowaliśmy, który wyłączył tv i włączył samodzielne myślenie.
      A teraz nam powiedz, bo na pewno wiesz….
      Dlaczego w takim razie nazwano to Kroki? Albo Stopnie?
      To ciekawe, nie sądzisz?

      Usuń
    10. " Postawić to możesz oczy w słup". Tobie mózg stanął i przestał funkcjonować.

      Usuń
    11. W rozdziale 5 WK "Jak to działa" jest zdanie o następującym brzmieniu: " A oto kroki, które POSTAWILIŚMY i które są sugerowanym programem powrotu do zdrowia: ..."

      Usuń
    12. "Kroki to zdania zawierające sugestie do wykonania" Kroki są sugerowanym programem powrotu do zdrowia.

      Usuń
    13. I co z tego - to przenośnia. Poniżej są zdania po polsku, a nie jakieś kroki.

      Usuń
    14. To ciekawe, nie sądzisz? - nie sądzę, żeby specjalnie ciekawe. Zwykła przenośnia. Podobnie ja na przykład "bieg rzeki". Rzeka nigdzie nie biegnie.

      Usuń
    15. "I co z tego - to przenośnia". Kroki są przenośnią ? Nie dorosłeś do AA.

      Usuń
    16. Oto elita polskiego AA.
      Nie zna literatury AA. Nie zna treści tekstu, który słyszy (choć nie słucha) trzy razy w tygodniu na mityngach.
      Tworzy własne filozofie, bo zasad AA nie jest w stanie (choć częściej nie chce) zrozumieć i przyjąć.
      Z podważaniem różnych rzeczy już tu się spotkałem, ale Geniusz twierdzący, że Kroki nie są Krokami przebił wszystkich.
      To jest chyba znowu ten, co pisze pierdolety, żeby wyżebrać uwagę innych i sobie życie zapełnić.

      Usuń
    17. „Podobnie ja na przykład "bieg rzeki". Rzeka nigdzie nie biegnie.”
      No brawo! 👏
      Jeszcze moment i odkryjesz, że w języku polskim występują homonimy. Wyrazy mające kilka znaczeń.
      Jestem pełen podziwu.

      Usuń
    18. Kroki to modlitwa.

      Usuń
    19. Więc wystarczy pójść do sklepu albo wyrzucić śmieci i już - cyk! modlitwa zaliczona.

      Usuń
    20. https://testosterone.pl/wiedza/wp-content/uploads/2019/07/Czy-da-się-schudnąć-bez-liczenia-kalorii-2.png

      Usuń
    21. " Geniusz twierdzący, że Kroki nie są Krokami przebił wszystkich". Chyba nie Geniusz ani geniusz, bardziej ignorant i nieuk, a może tylko pogubiony w swych mętnych "rozważaniach o wyzdrowieniu", któremu trzeba pomóc. Daj Boże, że przeczytał komentarze i coś pozytywnego do niego doszło.

      Usuń
    22. KROK:
      1. «ruch wykonywany przy chodzeniu, polegający na uniesieniu i postawieniu nogi; też: sposób chodzenia»
      2. «odległość, o jaką posuwa się idący za każdym takim ruchem»
      3. «sposób poruszania się, stawiania nóg w tańcu, musztrze itp.»

      Kroki jak najbardziej są krokami. Nie są natomiast zdaniami. To przenośnia.

      Usuń
    23. "Kroki jak najbardziej są krokami". Idem per idem

      Usuń
    24. Kroki są krokami, stepowanie jest stepowaniem, bieg jest biegiem. Jeszcze parę takich genialnych odkryć alkoholicy z AAPL potrzebują?

      Usuń
    25. „ to dlatego otrzymuje brawa? Za kolejny raz postawiony krok 1?”
      Nie. Po prostu macie idiotyczne zwyczaje na mityngach.
      Za co mu klaszczecie? Jak widać, nie wiecie za co?
      To może pora wziąć się do roboty i poruszyć temat na mityngu roboczym grupy.

      Usuń
    26. „a może tylko pogubiony w swych mętnych "rozważaniach o wyzdrowieniu",”
      Widocznie właśnie to im przekazują ci sponsorzy, co to „Jest wiele tematów do omówienia”.

      Usuń
  12. Aby poważnie rozważać o wyzdrowieniu trzeba przyjąć do akceptującej wiadomości sercem i rozumem, że akceptacja w AA to fundament wyzdrowienia polegający na uznaniu swojej bezsilności wobec alkoholu i zaprzestaniu walki z rzeczywistościa, przyjęciu życia na jego warunkach i rezygnacji z potrzeby kontrolowania ludzi i sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Akceptująca wiadomość" - mocne! Sekta tworzy coraz to nowe dziwolągi językowe.

      Usuń
    2. Nie wyobrażam sobie akceptacji wszystkiego.To jest bardzo skrzywione podejście.

      Usuń
    3. Takie akceptowiadomiszcze.

      Usuń
    4. "Kiedy ktoś informuje, że przyjął coś do akceptującej wiadomości, to mamy prawo uważać, że nie tylko coś do wiadomości przyjął (czyli o czymś się dowiedział), ale i zaakceptował to, czyli się na to zgodził " https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/do-akceptujacej-wiadomosci;793.html

      Usuń
    5. Ty na równi walczysz z "sektą" jak i z sjp PWN. Daremne będa Twe próby poważnego rozważania o wyzdrowieniu.

      Usuń
    6. Jak piszą w Poradni: "Samo określenie jest trochę zbyt urzędowe, niektórych może razić, czasem bywa używane ironicznie lub parodystycznie..." :-) :-) :-)

      Usuń
    7. Nie wyobrażam sobie akceptacji wszystkiego. Nikt sobie nie wyobraża. To jest zupełnie nienormalne, ale za to bardzo przydatne przywódcom sekty. Cokolwiek ci zrobią - musisz to wszystko akceptować.

      Usuń
    8. "niektórych może razić". Ciebie własnie razi, a prof. Bralczyka niekoniecnie. Mnie w ogóle nie razi i dzieki temu żyję wyzdrowiały juz trzy dziesątki lat.

      Usuń
    9. Alkoholicy manipulują cytując wybrany fragment odpowiedzi?
      Nowe, nie znałem.

      Usuń
    10. "bardzo przydatne przywódcom sekty. Cokolwiek ci zrobią - musisz to wszystko akceptować." Czy już zidentyfikowałeś przywódców sekty? Zmusili Cię do zaakceptowania czegokolwiek?

      Usuń
    11. "Nie wyobrażam sobie akceptacji wszystkiego". Wystarczy tylko to co napisał Anonimowy 26 stycznia 2026 10:38

      Usuń
    12. "akceptowiadomiszcze" To jest dopiero dziwolag językowy; rozumiem, że w kontrze do "sekty"

      Usuń
    13. Niektórych tak. Próbowali ode mnie i innych alkoholików wyłudzać pieniądze, twierdząc, że dawanie im pieniędzy to najwyższa forma niesienia posłania 12 kroku.

      Usuń
    14. "Próbowali ode mnie i innych alkoholików wyłudzać pieniądze" Próbowali czy wyłudzili? Skrzywdzili Cię czy grasz ofiarę?

      Usuń
    15. Anonimowy 15.22
      Dobre, ale nie dla mnie. Nie zamierzam kontrolować ludzi, ale nie ma mojej zgody i nie będę obojętna na wiele różnych nienormalnych zachowań. Nigdzie nie jest napisane i nie spotkałam się ( oprócz AA) z takim niezrozumieniem akceptacji.

      Usuń
    16. "Dobre, ale nie dla mnie". To jest tylko dla tych, co chcą wyzdrowiec zaprzestając walki z rzeczywistościa i przyjmując życie na jego warunkach

      Usuń
    17. Może inaczej. Akceptacja nie oznacza aprobaty dla zła. Nie oznacza również poddania się i bierności. Często mylona jest ze znieczulicą.

      Usuń
    18. "nie ma mojej zgody i nie będę obojętna na wiele różnych nienormalnych zachowań" I co robisz? Zmieniasz te zachowania? Zmieniasz swoje nastawienie do tych zachowań? Czy się frustrujesz?

      Usuń
    19. Akceptacja OZNACZA aprobatę. Słownik nie definiuje, do czego lub dla czego ma być ta aprobata.
      https://sjp.pwn.pl/slowniki/akceptacja.html

      Usuń
    20. "nie ma mojej zgody i nie będę obojętna na wiele różnych nienormalnych zachowań"
      Myślę, że jako dorosły człowiek powinnaś wiedzieć, że inni dorośli ludzie (i niedorośli również) nigdy nie prosili ciebie, nie proszą, i prosić nie będą, o zgodę na ich własne zachowania.
      Problem jest w tobie. „Nie mieć swojej zgody” możesz wyłącznie na własne zachowania.
      A „nie ma mojej zgody” to taki pseudoterapeutyczny bełkot.

      Usuń
    21. Tenże sam słownik (https://sjp.pwn.pl/slowniki/akceptacja.html) daje następujące znaczenia słowa "akceptacja":1. «aprobata», 2. «formalna zgoda na coś», 3. «pogodzenie się z czymś, czego nie można zmienić», 4. «uznanie czyichś cech, czyjegoś postępowania za zgodne z oczekiwaniami»

      Usuń
    22. Ciekawe, Meszuge, 10 lutego 2025 w temacie "Akceptacja - co rozwiązuje?":przytoczyłeś 4 (cztery ) znaczenia "akceptacji" podane w sjp PWN. A dzisiaj tylko jedno z podkreśleniem "aprobaty" Dlaczego?

      Usuń
    23. "Akceptacja nie oznacza aprobaty dla zła" Ale akceptacja oznacza «pogodzenie się ze złem, którego nie możemy zmienić na dobro»

      Usuń
    24. Nadal nie rozumiesz, ale to Twój problem. Nie ma i nie będzie mojej zgody na krzywdzenie moich bliskich i nie zamierzam nikogo o nic prosić.

      Usuń
    25. Dlaczego? Bo tylko w zakresie tych dwóch definicji się kotłujecie. Najwyraźniej formalna zgoda na coś (szef zaakceptował projekt) nikogo tu nie interesuje.

      Usuń
    26. "Tenże sam słownik..." - właśnie tak. Nie jest moją winą lub Waszą, że w tej chwili są dwie definicje akceptacji, i - jak pisałem tu: https://meszuge.blogspot.com/2025/02/akceptacja-co-rozwiazuje.html - są one sprzeczne ze sobą. Dlatego cały czas proponuję, żeby wyraźnie pisać, o jaką akceptację chodzi, o aprobatę, czy o pogodzenie się.

      Usuń
    27. Dlatego akceptacja to nie zero-jedynkowe myślenie.

      Usuń
  13. "niektórych może razić": Ciebie razi, prof. Bralczyka niekoniecznie , a mnie w ogóle nie razi i dzięki temu zyję wyzdrowiały juz trzy dziesiątki lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „juz trzy dziesiątki lat.”
      I co w związku z tym? To jakaś twoja zasługa, że czas biegnie? Jakąś wysługę lat za to dają?
      Ludzie, którzy urodzili się później, więc siłą rzeczy trzydziestu lat trzeźwości mieć nie mogą, są od ciebie gorsi?
      O co wam chodzi z tym licytowaniem się?

      Usuń
    2. 26 stycznia 2026 16:51 Pominąłeś moje słowa "dzięki temu". Te słowa sa ważne, a nie liczba lat trzeżwości. Rok, dwa , pięć, dziesięć lat są równie wielką zasługa tych, , którzy poważnie podeszli do procesu wyzdrowienia.

      Usuń
    3. Oho, dyskutant mi się trafił…
      W jakim więc celu podpierasz się swoim licznikiem? Czego ma ci on dodać? Powagi? Mądrości? Wiedzy?

      Usuń
    4. Zazdrościsz że człowiek wyzdrowiał 30 lat temu, a ty dalej w chorobie alkoholowej wywalasz tutaj swoje frustracje

      Usuń
  14. Anonimowy26 stycznia 2026 13:46
    "Janku
    Jest tyle zagadnień do omówienia?
    Nie. Jest 12 Kroków do postawienia.
    Program nie jest do omawiania, pisania, filozofowania."
    Po tym co napisałeś nie ma ani jednego tematu na który mógłbym z tobą podyskutować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie to cieszy.
      Mam ciekawsze tematy do dyskusji i ciekawszych interlokutorów.
      Ani AA to nie życie, ani Janek moja rodzina.

      Usuń
  15. I tak właśnie wyglada życie w oparciu o samonaped. Smutne lecz taka jest rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
  16. "I tak właśnie wyglada życie w oparciu o samonaped." ????

    OdpowiedzUsuń
  17. Odpowiedzi
    1. "Akcepracja to zgoda". Wiara nie zastąpi wiedzy i rozumu

      Usuń
  18. Akceptacja jest formą duchowej dojrzałości, stanem, w którym człowiek przestaje walczyć z rzeczywistością i zaczyna ją w pełni obejmować jako doskonałą w swojej istocie. To głęboka aprobata dla biegu zdarzeń, uznanie, że to, co się wydarza, ma swoje miejsce i sens, nawet jeśli przekracza moje rozumienie. To wewnętrzna zgoda na życie takim, jakie jest, bez warunków wstępnych. To pogodzenie się z tym, czego zmienić nie możemy, przy jednoczesnym uznaniu, że każda sytuacja, każda cecha, każde doświadczenie jest częścią większego porządku. Zaufaniem Stwórcy bez oceniania i wymagań. Pogodą ducha bez konieczności decydowania za Boga co jest dobre a co złe.

    Kolejnych 24h i do zobaczenia na szlaku.

    OdpowiedzUsuń
  19. Doskonaly opis akceptacji. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  20. Anonimowy 29 stycznia 2026 10:45. To jest TO, a nie kompletnie nieadekwatne znaczenia podawane przez sjp PWN, opracowany przez wybitnych polonistów, którym niestety obcy jest AA-owski język duchowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie istnieje żaden specjalny aowski język. Chyba, że w sektach rozwijających się w AAPL.

      Usuń
    2. No pewnie, poloniści się nie znają. Ziutek alkoholik wie najlepiej.
      Nieważne społeczeństwo i jego definicje, do sceny ochs dur margines społeczny, alkoholicy.

      Usuń
    3. "nie istnieje żaden specjalny aowski język." Prawda. We wpisie 17:38 jest mowa o AA-owskim języku duchowości, którym jest język służący trzeźwieniu poprzez „duchowe przebudzenie”, Zapoznaj się , proszę, z Krokiem 12 , który brzmi " Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków staraliśmy się
      nieść to posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach". Jak nie zrobisz 12 Kroków AA to na wieki pozostaniesz w "sekcie" ignorantów i kiepskich krytykantów.

      Usuń
    4. "Ziutek alkoholik wie najlepiej". Odnoszę wrażenie, że swoją elokwencją Ziutka pokonałeś.

      Usuń
    5. "No pewnie, poloniści się nie znają" Na temat AA-owskiego języka duchowosci. niewiele się znają.

      Usuń
    6. „AA-owskiego języka duchowosci”
      😂
      Jeszcze język serca.
      Istna Wieża Babel z poplątanymi językami. Co widać i tutaj, te wasza duchowość.

      Usuń
    7. Tak właśnie jest.
      Za to ty, nie obdarzony* inteligencją, znowu kręcisz epizod kałowy.
      *Polonisci, zanim zwrócicie mi uwagę na wyimaginowany błąd, sprawdźcie swoją wiedzę.

      Usuń
    8. " te wasza duchowość." Ta twoja niewiedza, ta twoja ignorancja..

      Usuń
    9. Co to za patoaaowski język duchowości?

      Usuń
    10. Ci, którzy wrócili do normalności i używają prostego języka, są ignorantami? Co za absurd.

      Usuń
    11. Tym, którzy nie doznali jeszcze '"przebudzenia duchowego" w rezultacie 12 Kroków AA zdaje sie tylko, że wrócili do normalności.

      Usuń
    12. " Co to za patoaaowski język duchowości? " Czytaj, proszę 12 Krok AA, do skutku, .czyli do zrozumienia jego treści.

      Usuń
    13. Do tego był mi potrzebny Krok Czwarty.

      Usuń
    14. " był mi potrzebny Krok Czwarty." W Kroku 12 powiedziane jest "Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków.. " czyli również w rezultacie Kroku Czwartego

      Usuń
  21. Ci, którzy używają prostego pogardliwego języka, kontestującego pojęcie duchowości w AA są rzeczywiście ignorantami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachowajmy to w prostocie, a Ty komplikuj, kombinuj i narzucaj swoje "mądrości" nowicjuszom.

      Usuń
    2. Przebudzenie duchowe to nie jest test z wiedzy, tylko przemiana świadomości. To indywidualna droga, która prowadzi do większej harmonii, dojrzałości, wolności i autentyczności w życiu codziennym.

      Usuń
    3. .." narzucaj swoje "mądrości" nowicjuszom." Tobie też się przyda, bo „Zachowajmy to w prostocie” dotyczy zupełnie czego innego a już na pewno nie języka

      Usuń
  22. " Przebudzenie duchowe to nie jest test z wiedzy,". Rozróżnij proszę "przebudzeie duchowe" od "AA-owskiego języka duchowości". To perwsze jest faktycznie " przemianą świadomości". To drugie jest opisem procesu wyzdrowienia w wyniku doznania "przebudzenia duchowego".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem po co i do czego chcesz mnie przekonać. Do jakiegoś aaowskiego języka duchowości...niezła schizma. Ja wróciłam do świata, który kiedyś odrzuciłam i który odrzucił mnie. Moja przygoda z duchowością jest tylko moja i nie zamierzam się z niej tłumaczyć.

      Usuń
    2. „To drugie jest opisem procesu wyzdrowienia w wyniku doznania "przebudzenia duchowego".
      I w wyniku doznania psedoprzebudzenia duchowego (bo w cudzysłowie) przestaje się mówić ludzkim krzykiem?
      Tak, to akurat jest widoczne )))

      Usuń