piątek, 27 marca 2026

Obecni i zupełnie nieobecni

Dodatkowy temat mityngu dotyczył pogody ducha – co to jest, jak ją rozumiemy, do czego alkoholik jej potrzebuje itd.

Dzięki licznym wypowiedziom, dość szybko udało się zrozumieć, że ta pogoda ducha może mieć różne znaczenia, w zależności od przekonań alkoholika czy jego aktualnych przekonań i potrzeb. No i dobrze.
Kiedyś usłyszałem taką oto definicję: pogodę ducha mam wtedy, kiedy jestem pewien, że swoimi emocjami lub uczuciami nikomu, także sobie, nie zrobię krzywdy. Do dziś uważam to podejście za ciekawe, a moja definicja jest podobna, bo wydaje mi się, że pogoda ducha to wewnętrzny spokój (nie tylko opanowanie!) oraz zdolność do zachowania równowagi emocjonalnej, zwłaszcza w trudnych sytuacjach, na przykład wtedy, kiedy ewidentnie mam w czymś rację, ale z jakichś powodów sytuacji nie da się zmienić. Coś takiego czasem zdarza się w demokracji, ale… mniejsza z tym.

Gorzej było z określeniem, do czego konkretnie alkoholikowi potrzebna jest ta cała pogoda ducha. Cisza się przedłużała, a ja byłem coraz bardziej zdziwiony. Wreszcie zabrałem głos. Wskazałem na ścianę, gdzie wisi wielka plansza z naszą Modlitwą o Pogodę Ducha*, i przeczytałem pierwsze słowa: Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić… Przypomniałem, że tą właśnie modlitwą witaliśmy się wszyscy z pół godziny temu, na rozpoczęcie spotkania. I na tysiącu innych też. Wyraźnie widać, że pogoda ducha potrzebna alkoholikowi, aby godził się z tym, czego nie może zmienić – jeśli to nie jest czyjś pierwszy w życiu mityng, to jak można tego nie wiedzieć?! Przecież podobno trzeźwi ludzie wiedzą, co się wokół nich dzieje, wiedzą też i rozumieją, co sami mówią.

Jest jeszcze drugi aspekt tego zagadnienia – przekonania rodem zapewne z jakiejś sekty religijnej. W modlitwie mowa jest o pogodzeniu się z tym, czego nie można zmienić, ale nie o pogodzeniu się ze wszystkim! Co więcej – zawiera ona prośbę o odwagę, by dokonywać zmian, gdy jest to możliwe. Ale w pewnych sektach lansowane jest przekonanie, że niczego nie wolno zmieniać, że świat jest dokładnie taki, jak go Bóg stworzył, więc próby zmiany czegokolwiek, są sprzeciwem wobec woli Boga.

Chyba nie muszę dodawać, że nie jestem zwolennikiem bzdurnej teorii wszystkoakceptacji. Sprzeciwiałem się temu, co jest, wiele razy. Nie godziłem się z własnym pijaństwem, więc podjąłem działania (terapia, AA), żeby zmienić ten stan rzeczy. Nie godziłem się z zaćmą, więc poszedłem do okulisty, żeby to zmienić. Nie godziłem się z nieświeżymi ciuchami, więc je wyprałem. Nie godziłem się z okradaniem mnie, więc zgłosiłem ten fakt prokuraturze. Mogę tak w nieskończoność wymieniać przypadki swojego… hm… sprzeciwu wobec tego, co jest, czyli rzekomego sprzeciwu wobec woli Boga.

Oczywiście rozumiem, że idea wsystkoakceptacji znakomicie sprawdza się w sektach – przede wszystkim uczy ona wyznawców akceptowania absolutnie wszystkiego, co wymyśli przywódca sekty, za to skutecznie oducza krytykowania czy sprzeciwiania się. Jednak u nas, w AA, założenie jest inne – trzeźwienie to powrót do zdroworozsądkowego myślenia, a nie wyłączenie myślenia. A może tylko tak mi się wydaje… 

 



---
* Egzemplarz Modlitwy o Pogodę Ducha dotarł do biura AA w Nowym Jorku na przełomie maja i czerwca 1941 r. Znajdował się w części New York Herald Tribune poświęconej nekrologom:

+ Matce
- Boże, daj mi spokój, aby zaakceptować rzeczy, których nie mogę zmienić, odwagę, aby zmienić to, co mogę i mądrość, aby poznać różnicę.
- Żegnaj +


Autorem jest podobno znany teolog protestancki dr Reinhold Niebuhr (1892-1971), natomiast według innych źródeł tekst ten jest znacznie starszy i dłuższy, a napisał go Friedrich Oetinger (1702-1782): http://ourspecial.net/misc/sereneoetinger.htm


niedziela, 15 marca 2026

Wydaje się, że zaszła zmiana

Alkoholik zaproponował dodatkowy temat mityngu, poprosił, żeby mu pomóc zrozumieć bezsilność i niekierowanie albo niekierowalność życiem – on w AA nie jest nowicjuszem, ale dopiero zaczyna pracę ze sponsorem. U nas coś takiego, czyli pytanie, prośba o pomoc, dodatkowy temat mityngu, często się zdarza, bo od początku sponsorzy uczą, że po to jesteśmy częścią Wspólnoty, żeby w razie czego móc z jej doświadczeń skorzystać. I tak tematem dodatkowym został w sumie Krok Pierwszy. W Opolu od dziesięcioleci wiadomo, że siłą Wspólnoty jest Program AA (największe odkrycie społeczne XX wieku, moim zdaniem), a nie tylko chadzanie po mityngach, a to oznacza, że poszczególne Kroki zdecydowanie korzystnie byłoby dobrze rozumieć.

Zrozumienie jest kluczem do właściwych zasad i postaw, a właściwe postępowanie jest kluczem do dobrego życia… („Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”).

Na temat bezsilności i kierowania życiem (kierowalności) wypowiadało się kilka osób i to dość jednomyślnie. Pozostali, choć nie wszyscy, potakująco kiwali głowami, jakby się w pełni zgadzali z tym, co usłyszeli.
Dawno nie byłem na mityngu, najwyraźniej zaszły jakieś zmiany, bo narracja była mocno odmienna, od tego, co znam, słyszałem i sam powtarzałem latami.

Dowiedziałem się, że alkoholik jest bezsilny wobec alkoholu, kiedy się napije, kiedy zacznie pić, bo wtedy nie wiadomo, czym się to skończy i czy w ogóle skończy. Przed tym pierwszym kieliszkiem alkoholik, co według nich oczywiste, bezsilny nie jest. Kwestia druga – alkoholik nie kieruje swoim życiem w okresie destrukcyjnego picia, bo przecież trudno sobie wyobrazić sensowne kierowanie życiem, jak jest kompletnie pijany albo koszmarnie skacowany. Wynikało z tego, że przed pierwszym kieliszkiem swoim życiem kierujemy i to całkiem nieźle.

Wydaje się, że Bill widział to zupełnie inaczej: Powtórzmy: alkoholik niekiedy nie ma skutecznej obrony psychicznej przed pierwszym kieliszkiem. Poza bardzo rzadkimi wyjątkami ani on sam, ani żaden inny człowiek nie potrafi jej zapewnić. Jego obrona musi nadejść od Siły Wyższej [WK z 2018 roku]. Nie dysponujemy siłą wystarczającą, żeby obronić się także przed pierwszym kieliszkiem.

Z kolei tego cytatu albo nie rozumiał prawie nikt, albo prawie nikt się z nim nie zgadzał, miałem kłopot z odczytaniem reakcji: Przekonaliśmy się, że musimy bezwarunkowo w głębi swego jestestwa przyznać, że jesteśmy alkoholikami. To pierwszy krok w powrocie do zdrowia. Trzeba rozbić złudzenie, że jesteśmy jak inni ludzie albo że niedługo tacy będziemy [WK z 2018 roku]. Widzę, że wielu alkoholików obecnie uważa, że już są tacy sami, jak inni, zdrowi ludzie albo lada moment tacy będą.

Zorientowałem się także, że pewnych treści z Wielkiej Księgi wielu alkoholików nie przyjmuje do wiadomości albo nikt im ich nie pokazał, a może wreszcie starannie ich unikają:
Nie wyleczyliśmy się z alkoholizmu.
Jesteśmy jak ludzie, którzy stracili nogi, nowe nigdy nie odrosną.
Widzieliśmy, wciąż i wciąż, tę samą prawdę: „kto raz stanie się alkoholikiem, pozostanie nim na zawsze".

A ja mam tylko nadzieję, że ich przekonania – wyraźnie odmienne niż Billa W. – nie będą ich kosztowały zbyt wiele.

niedziela, 1 marca 2026

Program polskiego alkoholika

Po wielu latach obserwacji, uważnego słuchania i przemyśleń, pół żartem, pół serio, skomponowałem Dwanaście Kroków w wersji AAPL. Szukałem odpowiedzi na pytanie, czemu skuteczność Programu i sponsorowania jest u nas tak niska, a Polscy alkoholicy, nawet jeśli nie piją, stanowią poważny problem dla rodzin, bywają po prostu zakałą. Czasem będą to wypowiedzi dosłowne, czasem synteza przekonań kilkorga osób, ale umownym narratorem zawsze będzie Ziutek.

1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu – że nasze życie stało się niekierowalne.
Ziutek: tak, jestem bezsilny, jestem tym alkoholikiem, jak już zacznę pić, to nie mogę przestać. Trudno też, żebym po pijaku lub na kacu sensownie kierował własnym życiem.
Wersja druga: nie kierowałem, nie kieruję, nigdy nie będę swoim życiem kierował.
Na pytanie, na czym polega „kierowanie życiem” żaden Ziutek nigdy nie odpowiedział. Tak samo było z pytaniem o to, kiedy jego życie stało się niekierowalne lub kiedy stracił nad nim kontrolę.

2. Uwierzyliśmy, że Siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowy rozsądek.
Ziutek jest przekonany, że tą Siłą większą od niego samego jest albo Bóg, albo medycyna, psychologia czy Wspólnota AA. Ziutek jest przekonany, że o własnej wierze wystarczy zdecydować: postanawiam, że od poniedziałku będę wierzył. W jego przypadku to jedynie deklaracja, nie interesuje się, co oni, weterani zrobili, żeby uwierzyć.

3. Podjęliśmy decyzję, aby powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, tak jak Go rozumieliśmy.
Ziutek w modlitwie powierza swoje życie i wolę, i jest to akt jednorazowy o charakterze religijnym. Zwykle nie rozumie, że samo podjęcie decyzji, może nie wystarczyć – jak nigdy nie wystarczały decyzje typu „od jutra nie piję”.

4. Zrobiliśmy wnikliwą i odważną osobistą inwenturę moralną.
Ziutek spisuje listę osób, do których ma urazę oraz – ewentualnie – listę partnerów seksualnych i tylko czasem, bo to nie wszyscy robią, drobnych przestępstw czy wykroczeń.

5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
Ziutek nie odkrywa żadnej istoty błędów, więc i nie wyznaje ich Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi. Tego Kroku właściwie nijak nie realizuje, a jedynie czyta sponsorowi te swoje listy z Kroku poprzedniego, wtedy sponsor/sponsorka informuje go, że istotą jego błędów czyli największą wadą charakteru jest zbyt małe zaufanie Bogu, koncentrowanie się na sobie i przekonanie, że nie jest wystarczająco dobry, choć nie wiadomo, do czego. Bywa śmiesznie gdy Ziutek ma zawyżone poczucie własnej wartości i jest przekonany, że wszystko wie i umie najlepiej. Jednak coś takiego sponsorzy ignorują – ma się czuć niewystarczająco dobry i basta. Według nich wszyscy tak mają.

6. Staliśmy się całkowicie gotowi, żeby Bóg usunął wszystkie te wady charakteru.
7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.
Oba te kroki to tylko deklaracja, z której nic nie wynika i modlitwa. Czym jest gotowość i jak ją zbudować, Ziutek nie wie i nie interesuje się tym. Zadeklarował, że jest gotowy i to wszystko.

8. Zrobiliśmy listę wszystkich osób, które skrzywdziliśmy, i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
Ziutek robi listę kilkunastu zwykle osób, którym zrobił coś wyjątkowo złego w okresie picia; mniejsze krzywdy bagatelizuje. O gotowości nadal nic nie wie i – jeśli w ogóle – rozumie ją jako chęć, a czasem jako determinację.

9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
Ziutek przeprasza kilka osób (zwykle myli zadośćuczynienie z przeprosinami). Kiedy sponsor przestaje pilnować, pozostałe zadośćuczynienia porzuca.

10. Prowadziliśmy nadal osobistą inwenturę, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.
Przez pewien czas Ziutek notuje co wieczór swoje niewłaściwe zachowania z tego dnia. I nic więcej, a zwłaszcza żadnych wniosków po analizie dłuższych odstępów czasu, na przykład obrachunek półroczny lub roczny. Żadnej analizy własnych intencji czy motywów.

11. Staraliśmy się przez modlitwę i medytację poprawiać nasz świadomy kontakt z Bogiem, tak jak Go rozumieliśmy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia.
Ziutek wie, że powinien się modlić i często to robi. Z medytacji rezygnuje najdalej po kilku tygodniach. Jeśli w ogóle jej próbował.

12. Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków staraliśmy się nieść to posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.
Ziutek nosi ulotki w różne miejsca i zgłasza się do sponsorowania, bo sponsor kazał.

Czy tak to wygląda u wszystkich alkoholików w Polsce? Ależ skądże znowu! Zdecydowania większość, wydaje się, że jakieś 89-96 procent, w żaden sposób nie realizuje Programu AA, nigdy, nikogo nie prosiła o sponsorowanie, ani nie planuje tego zrobić w przyszłości. Wielu do idei sponsorowania ma wręcz wrogie nastawienie. Z różnych powodów zresztą.

A co z tymi niewieloma, którzy poznawali Program ze sponsorem i starali się wdrażać go w życie, przynajmniej przez pewien czas? Nie mam pojęcia, jak by to wyglądało procentowo, ale można zgadywać, ilu stawia Kroki właśnie w wyżej opisany sposób – po prostu po efektach. Gdyby te efekty były takie, jak powinny, jak są oczekiwane, a więc realne przebudzenie duchowe i całkowita zmiana psychiki, to Wspólnota AA byłaby w Polsce czymś więcej niż tylko poterapeutyczną grupą wsparcia połączoną z klubem abstynenta, a jaj sława rozniosłaby się po całym świecie. Niestety, nie jest.

Tak więc zabrało mi około siedemdziesięciu lat, żeby dowiedzieć się, że w miarę życia można nauczyć się właściwego myślenia, ale nie można samym myśleniem sprawić, żeby się właściwie żyło. Wystarczy, że wykonasz te rzeczy i coś się stanie; nie rób ich, a nic się nie wydarzy, nieważne ile wiesz na temat programu Anonimowych Alkoholików.  (Chuck C. "Nowa para okularów")

Poziom trzeźwości (nie mylić a abstynencją), duchowego przebudzenia i ich efekty, zmierzyć jest dość trudno. Zwłaszcza, że nie wiadomo, w jakich jednostkach mierzyć. Pewną podpowiedzią może być stare opolskie PZPR.

P – Pieniądze, alkoholik ma poukładaną sytuację finansową, a jeśli nawet nadal ma długi, to dysponuje też realnym i realizowanym systemem ich spłacania. Nie trwoni pieniędzy bezsensownie i bez porozumienia z rodziną.

Z – Zdrowie, na przykład wyleczone zęby, regularne wizyty kontrolne i badania u lekarzy; zdrowy tryb życia.

P – Papierosy i inne środki zmieniające świadomość zostały wyłączone z użycia, alkoholik nie okrada już rodziny dla realizacji swoich zachcianek. Nie podejmuje, bo i nie ma takiej potrzeby, żadnych działań kompulsywnych.

R – Rodzina, ale tak naprawdę to nie tylko, bo właściwe relacje ze wszystkimi ludźmi, z którymi się styka, z żoną, podwładnymi, dziećmi, sąsiadami, urzędnikami itd.

Jednak nawet tak powierzchownie poznany i realizowany w życiu Program AA pomaga utrzymać abstynencję, tyle tylko, że... Bez alkoholu są niespokojni, rozdrażnieni i niezadowoleni... [WK z 2018 roku, s. XXXVII].