Preambuła była jakaś dziwna. Na pewno sprzed 1958 roku, bo pamiętam, że w tym właśnie roku dokonano w jej tekście dość ważnej zmiany. Ta wersja była właśnie sprzed.
Odczytywanie różnych tekstów, regulaminów, zasad, zakazów i nakazów, pochodzących z zajęć grupowych psychoterapii odwykowej, trwało jakiś kwadrans. Przed prowadzącym leżały, ładnie zalaminowane, kolorowe teksty typu List Kiplinga do syna, Orędzie serca, Desiderata, gruba świeca… Literatury AA jakoś nie zauważyłem.
Następnie nadszedł czas na „problemy i radości”, kilka osób opowiedziało, co złego im się ostatnio przydarzyło, i z czyjej winy. Nie wątpię, że mówili szczerze, ale ich relacje nie miały kompletnie nic wspólnego z rozwiązaniem problemu alkoholizmu, którym dysponuje Wspólnota i którym rzekomo powinniśmy się dzielić na mityngach AA.
Jakieś pół godziny od rozpoczęcia zabrał głos zaproszony z daleka spiker. Mówił o historii AA, o Programie, o sponsorowaniu, służbach i o aktualnym Kroku – wszystko w powiązaniu z własnymi przeżyciami i doświadczeniami. Wszystko to znałem, więc nie robiło na mnie większego wrażenia. Za to kiedy przyszedł czas na pytania uczestników, zrobiło się ciekawie, a momentami nawet lekko szokująco. Ktoś spytał, czy alkoholik może trzeźwieć na bazie tylko samej chęci zaprzestania picia, i od razu odpowiedział sam sobie, że on tak właśnie ma od kilkudziesięciu lat i wszystko dobrze działa. Inny alkoholik zapytał napastliwie, czemu spiker gada w kółko o tym jakimś Programie i sponsorowaniu. Odpowiedź, że to w sumie jedyne, co ma do zaoferowania AA, chyba go nie przekonała, bo mruknął pod nosem, że widocznie spiker za krótko jest w AA i mało wie.
Gdzieś z boku dotarł do mnie szept, że z tym sponsorowaniem trzeba bardzo uważać, bo ludzie po tym trafiają na oddziały psychiatryczne, skaczą z okien lub mostów.
Wracając do domu zastanawiałem się, czy w przypadku tego pytania, nie lepsze byłoby porównanie: czemu w Kościele katolickim mówią w kółko o Jezusie i Bogu? Zadawałem sobie w myślach pytanie, czy rozumieją, że tak, jak Kościół zbudowany jest na Jezusie Chrystusie, tak Wspólnota AA zbudowana jest na sponsorowaniu i Programie. Tym bardziej, że najpierw było sponsorowanie, a dopiero później Wspólnota. Oczywiście sponsorowanie rozumiane na sposób AA, czyli – jeden alkoholik mówi do drugiego, co zrobił, żeby nie pić. Tak mówił Ebby T. do Billa W. (było to raczej posłanie Grupy Oxfordzkiej, bo AA jeszcze nie było), później Bill W. rozmawiał z doktorem Bobem, a oni obaj z trzecim alkoholikiem, bodajże też Billem itd.
Dajmy odpór dumnemu założeniu, że skoro Bóg umożliwił nam sukces w jednej dziedzinie, naszym przeznaczeniem jest stać się pośrednikami dla każdego („Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość”).
O czymże innym miałoby się mówić na mityngach AA, jeśli nie o rozwiązaniu problemu alkoholizmu? W Preambule (oficjalnym tekście określającym, kim są Anonimowi Alkoholicy) napisano wyraźnie, że w AA dzielimy się doświadczeniem, siłą i nadzieją, żeby rozwiązać wspólny problem. Przecież alkoholizm jest jedynym naszym wspólnym problemem.
A przy okazji… Tekst Preambuły AA został usunięty z oficjalnej strony AA w Polsce (https://aa.org.pl/o-nas/) i zastąpiony jakimś własnym, zaczynającym się od słów „My, Anonimowi Alkoholicy…”. Jest w nim też coś o utracie kontroli i kłopotach, w które rzekomo wpadaliśmy. Ciekawe, kto, kiedy i dlaczego zdecydował o tej zmianie? Z jakiego powodu AA w Polsce odcina się od oficjalnego tekstu Preambuły?
Nie jest wykluczone, że tego typu posunięcia są częścią jakichś większych przemian. W scenariuszu grupy „u Franciszków” latami było stwierdzenie, że siłą Wspólnoty i nadzieją dla alkoholików jest Program. Ono też zostało skrupulatnie usunięte. Program Dwunastu Kroków wydaje się mieć coraz mniejsze znaczenie w polskiej wersji AA.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz