„Codzienne refleksje” na 14 maja:
„Masz prawo być taki, jaki jesteś”.
/…/
„Wreszcie wiem, że mogę być taki, jaki jestem”.
Anonimowi Alkoholicy przyznają sobie i innym jakieś prawa. Nie pierwszy raz zresztą. Może nie wszystkich to interesować, ale na pewno bardzo się spodoba pedofilom oraz innym zboczeńcom. O przestępcach politycznych, kryminalnych i innych, nie wspomnę.
12x12 z 2024 roku, s. 27:
Chodzi o przypadek człowieka, który uważa, że nie uwierzy w Boga. „Człowiek taki znajduje się w stanie umysłu, który można opisać jedynie jako nieokiełznane szaleństwo”.
Naprawdę? Ludzie niewierzący są nieokiełznanymi szaleńcami? Mnie to wygląda na maniakalną indoktrynację religijną oraz na bezczelne obrażanie ateistów i agnostyków.
12x12 z 2024 roku, s. 44:
„Pragniemy dokładnie ustalić, jak, kiedy i gdzie nasze naturalne pragnienia nas wypaczyły”.
Tu nie ma się co rozwodzić – naturalne potrzeby nikogo nie wypaczają. Nie wypaczają dopóki są naturalne.
12x12 z 2024 roku, s. 55:
„Doświadczenie AA nauczyło nas, że nie możemy żyć samotnie z gnębiącymi nas problemami i wadami charakteru…”.
Wychodzi na to, że jeśli tylko zdecydujemy się żyć wśród ludzi i z ludźmi, a więc nie samotnie, to wszystko jest w porządku. Naprawdę?
„Codzienne refleksje” na 26 maja:
„Bill W. przekazał nam jasny komunikat: zapicie może przerodzić się w doświadczenie pozytywne, prowadzące do abstynencji i zdrowienia przez całe życie”.
Naprawdę? Naprawdę Bill W. lansował teorię i popierał pomysł trzeźwienia przez całe życie? A może to tłumacze wracają do terapeutycznej wersji wiecznego, nieskończonego trzeźwienia?
12x12 z 2024 roku, s. 103:
„W Drugim Kroku przekonaliśmy się, że jeśli chcemy przetrwać, a sami nie potrafimy odzyskać zdrowego rozsądku, musi go nam przywrócić jakaś Siłą Wyższa”.
I tak się zastanawiam, czy to Billowi się kompletnie pomyliło, czy może to błąd polskich tłumaczy, bo w Drugim Kroku nie ma mowy o żadnej Sile Wyższej.
Jest tego znacznie więcej, ale faktem jest i to, że pod względem językowym i pomijając te dziwne pomysły oraz zwyczajne błędy, wersja ta wydaje mi się bardziej poprawna po polsku i zrozumiała niż poprzednia.
Na tym miałem skończyć, ale… Szykując ten wpis i poprzedni, poprosiłem parę osób o podpowiedzi, bo może znaleźli jeszcze coś, na co nie zwróciłem uwagi. Jeden e-mail wydał mi się szczególnie intrygujący:
Za wcześnie skończyliście pytać (dotyczy zakończenia poprzedniego wpisu), trzeba było ponowić pytanie po co? Zorientowaliście się, że AA w Polsce nie cieszy się z ludzi mądrych, a najbardziej pasują tu ci, mało rozgarnięci. Zabrakło pytania: po co lub dlaczego pozbywać się alkoholików inteligentnych? Chodzi o trwający od kilku lat proces przekształcania AA w Polsce w sektę. Może nie taką klasyczną, religijną, ale kto wie.
Sam pisałeś kiedyś o double talk, podwójnym języku i elemencie typowym. Pewne pojęcia mają inne znaczenie w normalnej mowie, ale inne w wewnętrznym języku sekty.
/…/
Chyba nie jesteś aż tak wycofany, żeby nie zauważyć trwającej krucjaty pod sztandarem akceptacji wszystkiego, bo przecież akceptacja rozwiązuje wszystkie problemy – tak ludziom wmawiają. Na pewnym warsztacie zapytałam prelegentkę, czemu w takim razie nie akceptowała swojego picia? Rzuciła się na mnie jak ranny dzik, ale w sumie nie odpowiedziała. Jej odpowiedź nie była mi potrzebna, sama wiem, czemu przy polityce wszystkoakceptacji nie akceptować picia – bo przy piciu pieniądze płyną do producentów alkoholu, a nie do kieszeni przywódców sekty.
Obraźliwe epitety pod moim adresem i elementy naruszające zasadę anonimowości pozwoliłem sobie zniknąć. :-)

