niedziela, 12 czerwca 2016

Jestem więc antyhumanistą!

Na stronie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA) znalazłem dokumenty dotyczące programu ograniczania picia, zwanego czasem w środowiskach niepijących alkoholików terapią redukcji szkód albo po prostu nauką kontrolowanego picia*. Stosunkowo nowe „Zalecenia do tworzenia i realizowania programów ograniczania picia alkoholu w placówkach leczenia uzależnień”, datowane na  8 czerwca 2016, wywołują moje i zapewne nie tylko moje… hm… mieszane uczucia.

Z jednej strony mógłbym powiedzieć, że guzik mnie to wszystko obchodzi, do picia wracać nie planuję, więc na terapię odwykową nie wybieram się. Tyle, że na tym najpiękniejszym ze światów nie jestem jedynym alkoholikiem, więc nie tylko o mnie, nie tylko o moje życie i zdrowie tu chodzi.

Do momentu odkrycia tego dokumentu wydawało mi się, że nauka kontrolowanego picia w placówkach leczenia odwykowego dotyczyć będzie osób nadmiernie pijących albo pijących ryzykownie i szkodliwie, ale… nie alkoholików. Okazuje się, że nie miałem racji – zgodnie z wymienionym wyżej dokumentem, terapii, polegającej na nauce kontrolowanego picia, poddawani mają być także alkoholicy.
Dlaczego tak mi się wydawało? Ze swojej terapii pamiętam zbiór osiowych objawów alkoholizmu (tak się to chyba nazywało), których było bodajże osiem, a najważniejszy dotyczył bezsilności osoby uzależnionej wobec alkoholu, czyli definitywnej utraty kontroli nad piciem. Polegało to, i moim zdaniem polega nadal,  na niemożności decydowania o ilości wypijanego alkoholu oraz momentu rozpoczęcia picia. W tym momencie pojawia się fundamentalne pytanie: To jak to, alkoholicy nie są już bezsilni wobec alkoholu, mogą nauczyć się kontrolować czas picia i ilość wypijanego alkoholu?
W trakcie trwającej około trzydzieści miesięcy psychoterapii odwykowej specjaliści powtarzali mi (i innym pacjentom) setki razy, że w przypadku alkoholizmu nie ma absolutnie żadnej możliwości powrotu do kontrolowanego picia (z kiszonego ogórka nie zrobi się na powrót świeżego itp.) – czyżby mnie i dziesiątki tysięcy chorych permanentnie oszukiwano?

Inny jeszcze aspekt podsunął kolega, pytając przekornie, czy i dla nas, alkoholików z kilku-kilkunastoletnią abstynencją placówki odwykowe te miałby jakąś ofertę. A tak! Jestem alkoholikiem, a więc to też moja placówka/poradnia. Może jednak chciałbym wrócić do normalnego, niedestrukcyjnego picia i w związku z tym zgłosić się do nich z żądaniem, by mnie tego nauczyli… Skoro potrafią innych alkoholików, to czemu nie mnie?

Mój dziadek, pokazując na swoją dłoń mówił, że tu mu kaktus urośnie, jak ludzie polecą w kosmos. Polecieli. W kosmos i na Księżyc, i na Marsa… polecą też do innych galaktyk. Mamy komputery i internet, sztuczna inteligencja ma się coraz lepiej, inteligentne domy i samochody rozwijają się dynamicznie; lada moment żyć będziemy mogli w wirtualnej rzeczywistości nie z pomocą specjalnych okularów, ale chipa w mózgu. Czego jeszcze nam trzeba? Nie wiem, odpowiedzą na to pewnie specjaliści od marketingu, bo ja zauważam tylko, czego wielu ludzi już najwyraźniej zupełnie nie potrzebuje. Tak, chodzi mi o Boga.

Zgodnie ze Słownikiem Języka Polskiego PWN** humanizm to postawa moralna i intelektualna zakładająca, że człowiek jest najwyższą wartością i źródłem wszelkich innych wartości. W takim razie uprzejmie informuję, że jestem… antyhumanistą. Tak, bo ja jednak jakoś nie wierzę w całkowitą niezależność człowieka od Boga, w tą upragnioną ludzką samowystarczalność i nadrzędność.
Choć i ja mam w kieszeni wypasionego smartfona…









--

47 komentarzy:

  1. Kiedyś była wielka dyskusja na mityngach apropo cudownej tabletki likwidującej calkowicie objawy kaca, czyli głównej przyczyny klinowania itd. Zdałem sobie wówczas sprawę, że tak naprawdę nie mam żadnej chęci ani potrzeby na powrót do picia, kontrolowanego czy też nie, że dla mnie wartością samą w sobie jest zachowanie abstynencji i możliwość rozwijania się dzięki programowi AA - programowi samodoskonalenia się i powrotu do Boga.

    OdpowiedzUsuń
  2. pomysł nauki picia kontrolowanego może mieć związek z tym, o czym opowiadał mi kiedyś terapeuta w przychodni odwykowej. Otóż przedstawiciel Ministerstwa dopytywał się na co w sumie idą fundusze na leczenie alkoholików, bo chcą mu wmówić, że alkoholizmu nie da się wyleczyć. Żądał pokazania ozdrowieńców, na wszystkie tłumaczenia kręcił głową i stwierdził, że coś trzeba będzie w tym leczeniu zmienić, bo to wszystko dla niego brzmi bez sensu.

    Dlatego bardzo prawdopodobne jest, że to może być jakiś pomysł urzędniczy. Nie wspominając, że mamy XXI wiek i RYNEK za swoje pieniądze ma prawo domagać się nowych rozwiązań jeżeli stare nie działają, ha ha ha ha ha ha ha. Kiedy w zeszłym roku szukałem czegoś dla siebie po powrocie z odwyku, jedną z propozycji na dochodzenie 2 x w tygodniu po pracy, za pieniądze, była terapia odrzucająca Program 12 kroków, a wszyscy terapeuci mieli tytuły naukowe.

    No cóż, świat idzie do przodu i próbują odkryć sposoby na picie o jakich się alkoholikom nie śniło. Obowiązująca zasada jest niezmienna: jak ci coś pomaga w trzeźwieniu, to trzymaj się tego. A nauka kontrolowanego picia? W końcu jeszcze niedawno ludzie się zaszywali. Albo poddawali hipnozie. Potem znajdowali AA i nie pili, albo nie chcieli AA i umierali. Proste jak pier****nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tak - proste, ale tylko dla trzeźwych.

      Usuń
  3. „W takim razie uprzejmie informuję, że jestem… antyhumanistą” Gratuluję przylepienia sobie kolejnej łatki. Im więcej ich przylepisz tym mniej będziesz widział. To potwierdza, mocne przywiązanie do gatunku ludzkiego, który lubuje się wręcz w przylepianiu sobie i innym różnego rodzaju łatek.
    Program AA powoli przestaje przystawać do rzeczywistości. Nic zresztą dziwnego, powstał ok. 80 lat temu. Zmienia się nauka, mentalność ludzka, religijne bajdurzenia powoli odchodzą do lamusa. Zmieniło się tak wiele, a AA nadal „leczy się” tym samym. Wmawia to samo. Dobrze chociaż, że niektórzy profesjonaliści powoli zaczynają zmieniać stare metody. Są chociaż w stanie przyznać się, że dawne metody niespełnianą już swojej roli. AA odwrotnie, będzie tkwiło w „swoim średniowieczu” tak długo jak to tylko możliwie. Nikt nie odbierze im „dawnej religii”. Miejmy nadzieje, że chociaż nie będzie przeszkadzać (AA) w stosowaniu nowych metod i zostanie tam gdzie czuje się najlepiej: w ciepłych salkach.
    Alkoholik to też łatka, sztuczna łatka. Kto nie zerwie jej z siebie będzie zawsze się bał. Będzie żył, odczuwał tak jak ta łatka mu nakazuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Wolę łaty niż goliznę. :-)

      Usuń
    2. Termin "antyhumanista" należałoby ująć w cudzysłowie. Nie jest Twój. Pozdrawiam i życzę uważności w publikowaniu.

      Usuń
    3. Właściwie termin humanista też nie jest mój, więc... Dziękuję.

      Usuń
    4. Aowskie myslenie jest scisle powiazane z chrzescijanstwem(na ktorego gruncie wyroslo).Zastapiono grzech,choroba duszy,ktora tylko Bog moze uzdrowic.I tak chodzi o to samo,poddaj sie,odrzuc siebie,nasladuj,podazaj.To ma na celu zniszczenie indywidualnosci i przejscie do tzw.mentalnosci stadnej.Co jest zamierzeniem zinstytucjonalizowanej religii to kontrolowanie zachowan,eliminacja indywidualnosci.Ludziom bedzie"dobrze",a najlepiej jest ich jakos usidlic i nastraszyc.Usidlic porzez poczucie winy najlepiej(mea culpa) i strach(ogien piekielny czy jak to w AA-psychiatryk,wiezienie lub smierc).Humanizm sam w sobie nie jest niczym nowym,to on nas wyciagnal z mrokow sredniowiecza,oczywiscie sa i tacy,ktorym sie teskni do zabobonow i opieraja sie zmianom,co powoduje cierpienie.Stad metody aowskie nie przystaja do nowoczesnego podejscia do uzaleznienia od alkoholu i innych srodkow.To jest mesmeryzm,wiara,ze jakas Sila Wyzsza magicznie wyleczy moj charakter,odbierze obsesje picia,czy uwolni od nawrotow.No i podejscie,ze 12 krokow jest bez zarzuty,tylko czlowiek zel je wykonuje.Stad humanizm staje po stronie czlowieka,a nie po stronie Boga,Swietego Mikolaja,Sily Wyzszej,czy Zebowej wrozki.
      Pozdrawiam
      Tomasz

      Usuń
    5. Gdyby podejście humanistyczne sprawdzało się w leczeniu alkoholizmu, Wspólnota AA albo przestałaby istnieć, albo nie zaistniała w ogóle.

      Usuń
    6. wkoncu i tak przestanie istniec,to tylko kwestia czasu.przestarzale systemy odchodza,to co nowe zastapi stare,z AA zas terapeuci wezma to co dziala i zaadoptuja do potrzeb trzezwienia,bez religijnej otoczki,bez lecznia wiara.juz funkcjonuja Smart Recovery(na zachodzie),mityngi bez religijnosci,a AA jest w od odwrocie(w USA,zachodzie Europy i UK).No jeszcze tylko kraje srednio zamozne ameryki srodkowej i meksyk,gdzie poziom religijnosci i alkoholizmu jest wysoki.I tak jak kiedys epilepsja,polio i cukrzyca sa juz zrozumiane tak i alkoholizm sie wkoncu rozpracuje.Bez nalecialosci religii,show-biznesu woronowiczowego i innych pielgrzymek trzezwosciowych.

      Usuń
    7. Wiesz, mnie jest ostatecznie obojętne, co mnie wyleczy, byle działało. Według oficjalnych danych za rok 2014 (do takich tylko mam dostęp) skuteczność psychoterapii odwykowej w Polsce wynosi 7%. To oznacza, że 7% absolwentów psychoterapii utrzymuje abstynencję powyżej roku.

      Usuń
    8. "Wolę łaty niż goliznę. :-)" Czyli decydujesz się na sztuczność. Nic dziwnego. Sztuczna tożsamość alkoholika nie pozwala mu na naturalność.

      Usuń
    9. Decyduję i wybieram, żeby mi nie było zimno w tyłek. :-)

      Usuń
    10. Tomasz, nie jestem chrześcijaninem, mało tego nie wyznaję żadnej religii, chodzę na mitingi i nie piję 13 rok. Mam Boga, który nie jest przypisany do żadnej religii. Udało mi się to bo na początku mojej drogi w AA oddzieliłem Boga, od instytucji kościoła i osób duchownych.
      Pozdrawiam Tomek
      ...
      A do Pana co tak ładnie statystycznie wyliczył :-) w AA pomagamy innym alkoholikom a nie robimy obliczeń statystycznych bo po co. Pan nie wierzy, że to działa to już Pana sprawa :-) ... dla mnie to działa i co ważne nic nie kosztuje.

      Usuń
  4. "Alkoholizm się w końcu rozpracuje". Na pewno. Nie zapominajmy o jednym: alkoholik to pijany skurwysyn. Bez alkoholu zostaje po prostu skurwysyn. Nie próbujcie więc nikogo przekonywać, że tabletka czy zastrzyk go zmieni - chyba że w celu eutanazji. Natomiast w "ciepłych salkach" spotkałem przez 17 lat wielu skurwysynów zmienionych w normalnych ludzi. I na pewno ich dzieci nie obchodziło, czy tatuś zmienił się z powodu Boga, krzesła, czy podawanej tam herbaty. Całe życie byłem i pozostałem ateistą. Dla mnie "Bóg" to zwykłe słowo na recepcie do trzeźwości. Ledwo je zauważyłem wśród innych. Wiedziałem tylko że albo się zmienię, albo zdechnę w samotności. Nikt nigdy nikogo w AA nie pyta czy wierzysz. Ale rzeczywiście, jest jeden warunek: trzeba CHCIEĆ przestać pić, ha ha ha ha ha ha

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawym jaką skuteczność długookresową ma AA? Sądzę, że niewielką. Czyli jako metoda, żadną. W moim mieście na mityngi regularnie uczęszcza ok. 60-80 osób. Miasto pow. 100 tys. ludzi. Jeżeli przyjąć, że tylko 5% ogółu ma problem z alkoholem to jest 5 tys. alkoholików. W AA jest załóżmy do równości 100 osób w każdym czasie. 100/5000=2% czyli mniej niż błąd statystyczny. Nic dziwnego, że AA nie prowadzi statystyk. Mówi się w AA, że pomogło ono milionom. Ale nie mówi się, że i milionom nie pomogło. To jest szkodliwe, bo części nie pozwala zorientować się na inne metody, podejścia do problemów uzależnień.
    Alkoholik nie jest pijanym skurwysynem. Człowiek może być pijany i zachowywać się amoralnie. Człowiek nie jest twórcą samego siebie. Odtwarza to czego się nauczył. Jeżeli ktoś twierdzi, że ma wolna wolę to niech sam siebie zapyta: Czy chciał się urodzić, czy chciał mieć imię i nazwisko, czy chciał mówić po polsku etc, etc. Jesteśmy zbiorem wiedzy i doświadczeń naszych przodków i przetwarzamy to. Nic w tym twórczego. Dlatego człowiek, który nadużywa alkoholu nie jest temu winny. Winne jest całe społeczeństwo (czyli zbór indywidualnych egoistów), ale ono chce tylko kozłów ofiarnych, a nie refleksji ogólnej. Nazwanie człowieka nadużywającego alkoholu skurwysynem jest, moim zdaniem, stwierdzeniem że takim skurwysynem się jest. Swoją drogą ciekawe kogo jest więcej: pijących,czy niepijących skurwysynów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Obliczanie skuteczności (hipnozy, akupunktury, AA czy terapii) w odniesieniu do liczby mieszkańców miasta nie ma sensu - moim skromnym zdaniem. Z tych stu uczęszczających na mityngi, ilu utrzymuje abstynencję?

      Usuń
  6. Maszuge kiedyś usłyszałem, że Głupota ma skrzydła orła i oczy ćmy... To trafny komentarz do tego kto próbuje i szuka prowokacji...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję osobie Anonimowy15 czerwca 2016 21:33, ja niestety nie mam na tyle odwagi by ujawnić, że myślę podobnie. Największe podziękowanie przesyłam Autorowi, bo dzięki wymianie poglądów tu na blogu, wychodzi jedyna prawda, że jest problem.Problem uzależnienia. "Wysiłek, aby przerwać uciekanie ( też w przypadku alkoholu) jest nowa odmianą ucieczki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie jest to problem globalny - większość populacji ma go gdzieś.

      Usuń
  8. dobra zmiana :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. MESZUGE19 czerwca 2016 14:52

    "Na szczęście nie jest to problem globalny - większość populacji ma go gdzieś".

    Nie rozumiem. Alkoholizm czy siecioholizm to nie są problemy globalne?
    Ale dobrze brzmi,to prawda, "ma to gdzieś" i bardzo często widać to na mityngach, szczególnie wśród starej "kadry" - wiedzą już wszystko o chorobie:-)pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet jeśli są, to i tak większość zdrowych ludzi nie przejmuje się specjalnie leczeniem alkoholików. Dziwią się za to, że nie ma pieniędzy i leków na umierające na nowotwory dzieci.

      Usuń
  10. „To jak to, alkoholicy nie są już bezsilni wobec alkoholu, mogą nauczyć się kontrolować czas picia i ilość wypijanego alkoholu?”
    Oczywiście, że alkoholicy są bezsilni wobec alkoholu i nigdy nie będą mogli się kontrolować w stosunku do alkoholu. Dopiero wtedy, kiedy na powrót alkoholik stanie się człowiekiem, który chce i zrozumie wszelkie aspekty swojego uzależnienia, istoty swoich potrzeb, czerpiąc z wielu źródeł jest w stanie kontrolować swoje zachowanie nawet wobec alkoholu, wypijanego alkoholu. Jednak siedząc np. w AA i słuchając mantr o swojej winie i bezsilności alkoholik nie stanie się człowiekiem, będzie się bał alkoholu jak ognia do końca swoich dni. No bo przecież pierwszy kieliszek to lokomotywa która zabija. A może pierwszy kieliszek to wcale nie lokomotywa. AA czerpiąc z terapii narzuca swoją narrację „ogórka kiszonego” i wskazuje, że nie można już się napić do końca swoich dni. Zamknięcie się uzależnionego człowieka w tym AAowskim światku jest druzgoczące na dłuższą metę. Zamyka mu możliwość spojrzenia na świat z wielu perspektyw. Tylko alkoholik, „kiszony ogórek” może wytrzymać w kółko powtarzając te same teksty i mantry i reagować strachem, agresją na każdy argument nie potwierdzający tez AA. Ale to już nie jest normalne i nigdy nie będzie. Kiedyś też siebie nazywałem alkoholikiem, ale dziś po kilku latach już nim nie jestem. Wypiłem już wiele razy i lokomotywa nie nadjechała, jednak przedtem musiałem wiele zrozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekaj stary bo czegoś nie rozumiem. Przecież to że alkoholik nie może wrócić do kontrolowanego picie to nie jest żadna teoria, to jest fakt. Nie piję kilka lat i każdy kto próbował wrócić do alko (a sporo próbowało) kończył mega ciągiem i jazdą na całego. Różniło się to tylko czasem jaki był potrzebny żeby wrócić do ostrego picia. Ja tego nie przeczytałem w "nawiedzonych" książkach tylko widziałem na własne oczy. Kilka osób takie próby zakończyła śmiercią. I nie mówię tu o ludziach, tylko z AA. Próby kontrolowania picia podejmowali też ludzie którzy uznawali tylko terapie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co alkoholik, to przekonania... Dziękuję.

      Usuń
    2. "... każdy kto próbował wrócić do alko (a sporo próbowało) kończył mega ciągiem i jazdą na całego." Widać niczego nie pojęli. Chyba tylko tyle, że zabrano im zabawkę bez której żyć nie potrafią.Zarówno dotychczasowe metody terapeutyczne, jak i AA prowadzą w większości takich prób do przedstawionych przez Ciebie faktów. Chodzi o to by szukać metod, które skuteczniej temu zapobiegną. Po co trzymać się kurczowo starych przekonań.

      Usuń
    3. Po co uparcie trzymać się przekonania, że alkohol pić należy i koniecznie trzeba?

      Usuń
    4. "...po co sięgać po to co nas uzależniało !!"" Przyczyny są istotne, a nie ich konsekwencje, bo z nich tylko wypływa strach. "Co prawda nie piłem, ale jakość mojego życia pogarszała się niestety." Stąd oczywisty wniosek, że alkohol nie był Twoim problemem tylko inne uwarunkowania. "...i jej Program, który realizuję..." Program 12 Kroków nie jest programem na niepicie, abstynencję, a ukierunkowany jest na zrozumienie przyczyn swojego picia (Wybór zawsze należy do Ciebie). W swoich słowach nie mówi ani o piciu kontrolowanym, ani o nie piciu na zawsze, ani że picie jest bezsensu itd. Mówi wprost: Zrozum, że pojawił się problem i dalej dajemy Ci WSKAZÓWKI żeby go zrozumieć. Rozwiązanie go jednak postanie zawsze w Twojej gestii. Niestety "kapłani AA" wprowadzają jedynie słuszne myśli i rozwiązania i pozwalają jedynie na kopiowanie ich myśli i egoistycznych pomysłów. Stąd AA ma tak słabą skuteczność. Nie wiem więc , kto czyni więcej zła: uosobiony wróg -alkohol, czy też "interpretatorzy dobra" vel "krwawi diakoni".

      Usuń
  12. To jest dobre stwierdzenie ! I odpowiedzenie sobie na nie...po co sięgać po to co nas uzależniało !!! Skoro takim punktem zapalnym jest kwestia pić - nie pić, uzależniony od picia - nieuzależniony...może zmieńmy perspektywę i zamieńmy to uzależnienie na inne, np. palenie papierosów. No i teraz, lekarz zgłasza palaczowi, musi pan zerwać z paleniem (nałóg pana niszczy), gość się przejmuje, rzuca palenie, zmienia podejście do życia, do siebie, szuka innych aspiracji i podniet i bodźców, aby fajnie żyć. Nagle dowiaduje się, że palenie można kontrolować, palić po 1-2 sztuki dziennie. TO teraz ja się zapytam. Jak głupim (albo może jednak nadal uzależnionym) trzeba być, aby wracać w sidła, z których się wyszło ?? Stawiam więc ponownie pytanie...po co wracać do picia, skoro znalazło się NOWĄ ścieżkę życia, czyżby stara bez alkoholu była mało zadowalająca...?? Może odpowiedź leży w tym, że mało zrobiłem, a oczekuję dużych efektów.... Jeszcze tak na szybko takie porównanie (które bardzo lubię): kiedyś mnie prąd kopnął, jak nieostrożnie naprawiałem gniazdko elektryczne. Wyciągnąłem z tego faktu wnioski, od tej pory wyłączam korki, zabezpieczam się, przewiduję. Tak też jako alkoholik, który na własnym dupsku przetestował, że nie ma dla mnie bezpiecznej dawki alkoholu - wyciągam z tego faktu wnioski...i zabezpieczam się ;-), jednym ze sposobów (nie jedynym) jest Wspólnota AA i jej Program, który realizuję, bo bez niego też z marnym skutkiem próbowałem przez 18 lat nie pić, ale nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Co prawda nie piłem, ale jakość mojego życia pogarszała się niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie prawisz... :-)

      Usuń
    2. "...po co sięgać po to co nas uzależniało !!"" Przyczyny są istotne, a nie ich konsekwencje, bo z nich tylko wypływa strach. "Co prawda nie piłem, ale jakość mojego życia pogarszała się niestety." Stąd oczywisty wniosek, że alkohol nie był Twoim problemem tylko inne uwarunkowania. "...i jej Program, który realizuję..." Program 12 Kroków nie jest programem na niepicie, abstynencję, a ukierunkowany jest na zrozumienie przyczyn swojego picia (Wybór zawsze należy do Ciebie). W swoich słowach nie mówi ani o piciu kontrolowanym, ani o nie piciu na zawsze, ani że picie jest bezsensu itd. Mówi wprost: Zrozum, że pojawił się problem i dalej dajemy Ci WSKAZÓWKI żeby go zrozumieć. Rozwiązanie go jednak postanie zawsze w Twojej gestii. Niestety "kapłani AA" wprowadzają jedynie słuszne myśli i rozwiązania i pozwalają jedynie na kopiowanie ich myśli i egoistycznych pomysłów. Stąd AA ma tak słabą skuteczność. Nie wiem więc , kto czyni więcej zła: uosobiony wróg -alkohol, czy też "interpretatorzy dobra" vel "krwawi diakoni".

      Usuń
  13. Jak chce pic to niech pije! Jego wybór, ja wybieram niepicie i rozwój osobisty i jestem szczęśliwym człowiekiem bo bez alkoholu na trzeźwo spełniam się jako dziecko boże- mąż, ojciec, teść jako pracodawca i pracownik i po prostu jako człowiek. Według mnie tylko niedopity człowiek który nie umie tak naprawdę żyć bez tej trucizny da sobie wciskać kit że jest szczęśliwy bo na dupo ścisku pije "kontrolowanie" NIE ma życia bez alkoholu? tylko dla takich ludzi według mnie to litość czuje i żal mi ich z całego serca żal. A nowe terapie? to nie terapia a wielka kasa jaka za tym się kryje jest ważna a nie człowiek. Adam

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie umiem mądrze prawić, więc napisze tak jak mi myśli idą w tej chwili. "....Przyczyny są istotne, a nie ich konsekwencje, bo z nich tylko wypływa strach....". Uważam, że i tak i nie. FAKT - ważnym jest uświadomić jest sobie z jakich powodów piję, dlaczego sięgam po alkohol. Konsekwencje zaś to nie tylko to co sobie robię, ale także bliźnim, rodzinie. Znów użyję porównania: zwarło instalację w ścianie, wybuchł pożar w mieszkaniu...przyjechała straż, ugasiła pożar. Jest po sprawie? znikł powód pożaru? nie będzie już zwarcia i kolejnego pożaru? W miejsce pożaru wstaw alkohol (każde inne destrukcyjne uzależnienie), w miejsce źle wykonanej instalacji elektrycznej - swoje/moje..każde życie. Kto twierdzi, że nie ma problemów w życiu, nie potrzebuje nawrócenia/zawrócenia/naprawienia błędów....ohhh....chyba jest świętym/idealnym/(wstaw co sam uważasz). Istotnym wydaje mi się odpowiedzieć sobie/najbliższym - po co mam przestać pić i czy tylko przestać pić...czy też zmienić się poprzez zmianę powodów tego sięgania po uzależniacz (alkohol, narkotyk,....). Istotą AA jest jego program duchowy - DUCHOWY. Bez włączenia w swoją przemianę Siły Wyższej (i to już od drugiego kroku programu), dalsze działania są tylko namiastką tego co można by osiągnąć. Są niczym innym, jak tym samym co robiłem bez picia, czyli JA SAM wiem, JA SAM zrobię, NIE POTRZEBUJE rady innych. Istotą właśnie mojego problemu jest BEZMIAR mojego egocentryzmu, egoizmu, lęku, lekkomyślności, uważania, że nie po mojej stronie są powody. W Anonimowych Alkoholikach str. 25 około połowy strony jest napisane: "..My, alkoholicy, zarówno mężczyźni, jak i kobiety, jesteśmy ludźmi, którzy utracili możność kontroli nad swoim piciem alkoholu. Wiemy, że żaden alkoholik NIGDY nie odzyska tej kontroli. Każdy z nas w różnych okresach czuł, że zaczyna budować w sobie umiejętność samokontroli. Są to jednak zazwyczaj krótkie epizody. Po nich nieuchronnie następuje stan tym większej utraty panowania nad sytuacją, co prowadzi do pożałowania godnej i niewyobrażalnej demoralizacji..." itd. Na koniec - i tak każdy sam zostaje ze swoją decyzją jaką ścieżkę życia wybiera. NIESTETY, a może STETY dostaliśmy w prezencie przychodząc na ten świat coś takiego jak WOLNĄ WOLĘ, która jak miecz obosieczny może być dla nas/mnie zbawieniem jak i zgubą. Pić przestaną wszyscy jak się to mówi w AA, ale nie wszyscy za życia. Smutne to, ale też i mobilizujące...bo której stronie chcę być, przegranych, czy zwycięzców.

    OdpowiedzUsuń
  15. Meszuge napisał: "Tak, bo ja jednak jakoś nie wierzę w całkowitą niezależność człowieka od Boga, w tą upragnioną ludzką samowystarczalność i nadrzędność.
    Choć i ja mam w kieszeni wypasionego smartfona…"

    Masz rację, ale nie sposób uciec od faktów, że dogmaty w aa typu bezsilność itd, stworzył człowiek, który bardzo daleki był od ideałów, które głosił. Trudno pojąć, czemu inteligentni ludzie zamykają się na to co nowe, trzymając się dogmatów, których nie stworzył Bóg, tylko Bill W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie nieustannie sprawdzają i testują to, co nowe, szukając łatwiejszej, łagodniejszej drogi. Korzeń kudzu, baclofen... poszukiwania trwają.

      Usuń
  16. W rozdziale Jak to działa jest napisane o szukaniu drogi na skróty.Polecam obejrzenie filmu na planet plus o żeglarzu Magelanie znalazł drogę krótsza. Ale stracił prawie całą załogę.Z tego skrutu nikt nie korzysta.Ta przypadłość alkoholika Ma w sobie dreszczyk ryzyka szukania poprawy nastroju nowinkami.Jednak przekazywanie programu z umysłu do umyslu w oparciu o 12 kroków uzdrawia obu, dając otrzymujemy.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak naprawde kazdy ma wlasna droge i jakakolwiek droga do trzezwosci jest dobra(pod warunkiem,ze nie krzywdzi sie innych osob).Wiem,ze umysl uzaleznionego bedzie stosowal niekiedy sztuczki i probowal"podopowiadac",ze moze jednak jakos poprzez korzen Kudzu,Baclofen czy inne hipnozy sie da.Mam tego swiadomosc.Natomiast swiatopoglad,ze tylko"nasze"12 krokow jest najlepszym sposobem na otrzezwienie przyprawia mnie o mdlosci.Slyszalem juz rozne wersje-ze to program swiety,blogoslawiony przez Boga,nasz kochany program itp.Wiem,ze nie wiem wszystkiego i nie czcze trzezwosci,nie mantruje jej i nie obnosze sie z nia mowiac tylko o swoim alkoholizmie,jak to pilem,ilu skrzywdzilem,jak to zycie przegralem.I jak mozna bylo spotkac nieszczesliwych alkoholikow co gadaja tylko o piciu,to teraz sie mozna na trzezwiejacych natknac co tylko o niepiciu mowia.To taki sposob na skonstruowanie smutnego dziada,oderwac faceta od butli,zaznajomic z jakas tam dualistyczna duchowoscia i mamy nudziarza na sto dwa,co mysli,ze posiadl cala wiedze i poznal prawde absolutna,bo zrobil kroki i pozadoscuczynial.Niechcac byc posadzonym o ignorancje,to tak,pracuje na krokach,sponsora mam,przekazuje program dalej(w miare mozliwosci,z roznym skutkiem),ale jestem swiadom,ze AA i program to nie wszystko i swiat sie na tym nie konczy.
    Tomasz alkoholik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem zastanawiam się nad stwierdzeniem, że każdy alkoholik ma własną drogę. Alkoholizm to choroba? Jeśli tak, to czy każdy chory na jakąkolwiek inną chorobę upiera się, że on to musi mieć własną, specjalną, indywidualną i wyjątkową metodę leczenia?

      Jedno się zgadza - na alkoholizm Wspólnota AA patentu nie ma. Nie ma go też psychoterapia odwykowa.

      Usuń
  18. Dokładnie tak jak napisałeś - każde leczenie powinno być dostosowane do indywidualnych potrzeb chorego, u niektórych np. potrzebny antybiotyk wywołuje alergię.

    OdpowiedzUsuń
  19. Do Anonimowego z 13 czerwca. Program funkcjonuje jak to zauważyłeś od 80 lat i uważasz że zdezaktualizował się w konfrontacji z rozwojem cywilizacji. To w takim razie co powiesz na temat Dekalogu który był o wiele wiecej lat do tyłu utworzony i spisany, i do dziś ludziom służy i pomaga trzymania się jakichś zasad i szablonu który nakreśla im kierunek życia. Wszystko co jest ujęte i w jednym i drugim rozsądnie stosowane powoduje że moje życie jest przyzwoite. W WK jest napisane w rozdziale 5 cytuje rzadko się zdarza by doznał nie powodzenia ktos kto realizuje program 12 kroków. Powiem więcej ja np nie spotkałem takiej osoby która by powiedziała że stosując ten program doznał niepowodzenia oczywiście jak jest uczciwy i szczery w jego realizacji. Nie zauważyłeś kolego że tak świat się zmienił, a program nie bo ta zmiana polega na innych możliwośćiach realizacji programu czego np nie mieli założyciele Bill i Bob

    OdpowiedzUsuń
  20. Od przeczytania i przemyślenia tekstu o. Bocheńskiego "Przeciw humanizmowi" (do znalezienia w necie, albo antykwariacie, sprzedaży wysyłkowej itd) też jestem antyhumanistą i to świadomym. Ludzie zrobili sobie bożka z samych siebie. Antropocentryzm i humanizm na płaszczyźnie społecznej, politycznej, ideologicznej doskonale współgra z egocentryzmem jednostek (ludzkich). A inni, a przyroda, zwierzęta?? (tzn inne gatunki zwierząt, bo człowiek to jeden z gatunków) A kto by się przejmował! Tylko MY, tylko JA się liczę!

    OdpowiedzUsuń
  21. 12 przewodnich kroków osoby “uzależnionej”:

    1. Przyznaliśmy, że POSIADAMY kontrolę nad własnym życiem, i uświadomiliśmy sobie, że możliwość kierowania nim jest warunkiem koniecznym, aby pokonać „uzależnienie”.
    2. Uwierzyliśmy, że nasza rodzina, znajomi, lekarze, terapeuci, inni ludzie dobrej woli i my sami mogą pomóc nam odzyskać zdrowie;
    3. Dowiedzieliśmy się, że „uzależnienie” nie jest chorobą;
    4. Postanowiliśmy podnieść w społeczeństwie wiedzę na temat uzależnień, podkreślając, że jego przyczyna leży między innymi w tym, że ludzie cierpią na niedostatek, biedę, często znajdują się w ciężkiej sytuacji finansowej, są osamotnieni, stracili pracę, podupadli na zdrowiu, nikt nie rozumie prawdziwej istoty ich uzależnienia itd;
    5. Spisaliśmy listę naszych MOCNYCH stron i postanowiliśmy wykorzystać je do walki z nałogiem;
    6. Wyznaliśmy swoim bliskim istotę naszych błędów, ale przestaliśmy się skupiać na SKUTKACH uzależnienia, a zaczęliśmy analizować jego PRZYCZYNY;
    7. Doszliśmy do wniosku, że należy minimalizować i redukować skutki naszego uzależnienia (vide: metoda redukcji szkód);
    8. Dowiedzieliśmy się, że należy wyraźnie oddzielić mechanizm uzależnienia fizycznego od substancji od uzależnienia psychicznego;
    9. Doszliśmy do wniosku, że alkoholizm czy narkomania to NIE grzech czy problem natury moralnej.
    10. Wiemy na pewno, że alkoholizm czy narkomania NIE są dziedziczone genetycznie.
    11. Jesteśmy zadowoleni z faktu, że alkoholikami lub narkomanami NIE jesteśmy przez całe życie, a noszenie łatki „uzależnionego” nie pomaga nam wrócić do normalnego funkcjonowania.
    12. Staramy się obalać popularne mity nt. uzależnień.

    OdpowiedzUsuń