wtorek, 20 kwietnia 2010

Najpierw najważniejsze

Na drzwiach naszej salki mityngowej jeszcze do niedawna wisiała na sznureczku elegancka tabliczka. Z jednej strony miała zielony napis „Dziś mityng otwarty”, z drugiej czerwony „Dziś mityng zamknięty”. Prosta, jasna, zrozumiała informacja. Pewnego razu, w środku miesiąca (mityng zamknięty) przyszedłem nieco wcześniej. Chłopczyk, który bawił się w salce gier po drugiej stronie korytarza zawołał do mnie: „Niech pan nawet nie idzie, nie ma po co, dziś zamknięte!”. Uśmiechnąłem się niepewnie, nie za bardzo wiedząc o co chodzi, o czym on w ogóle mówi i dopiero po kilku minutach zdałem sobie sprawę, co miał na myśli. Grzeczne dziecko, przeczytał napis na drzwiach („Dziś mityng zamknięty”) i życzliwie mnie o tym poinformował, po prostu dał mi znać, że szkoda mojego czasu, bo najwyraźniej całe to AA w dniu dzisiejszym jest nieczynne.

Najpierw sprawy najważniejsze, czyli… (pytania o priorytety)

Śmieszna historyjka? No pewnie! Ale kiedy przestałem się już śmiać – wyciągnąłem z tego zdarzenia dość istotne wnioski. Kiedy piłem, widziałem świat zupełnie nierealistyczny, nierzeczywisty, zresztą… jaki mogłem widzieć przez dno butelki? Od pewnego czasu nie piję, jestem anonimowym alkoholikiem, ale problem polega zdaje się na tym, że teraz zacząłem rzeczywistość widzieć i rozumieć dla odmiany, jak anonimowy alkoholik, a nie jak normalny, zwyczajny człowiek, przeciętny członek społeczeństwa. A przecież zdrowienie (zwane kiedyś trzeźwieniem) to właśnie miał być powrót do normalności…

„Dziś mityng zamknięty” – słowa i komunikat jasny i zrozumiały dla każdego anonimowego alkoholika. Ściśle określona i niebudząca wątpliwości treść, przekaz i informacja. Tylko ja jakbym zapomniał, że nie wszyscy na tym najpiękniejszym ze światów są już anonimowymi alkoholikami.
Czy przyszłoby mi do głowy szarpać za klamkę, dobijać się do drzwi instytucji, firmy, urzędu, sklepu, na których wisiałaby kartka z napisem: „Dziś sklep zamknięty”? Ano właśnie!
Kiedy to zdarzenie opowiadałem po raz trzeci, odezwał się kolega, który powiedział, że on właśnie kilka razy odchodził spod drzwi salki mityngowej, bo była na nich informacja, że dziś zamknięte. Potwierdziła tę historię znajoma terapeutka, która wysyłała pacjentów na mityngi AA, a ci wracali z informacją, że było nieczynne. Może nie było to zjawisko powszechne, ale też i nie pojedynczy przypadek.
Czy wszyscy potrzebujący i szukający pomocy alkoholicy, którzy wycofali się widząc taką informację na drzwiach, wrócili w innym terminie? Albo poszli na mityng innej grupy? Chciałbym wierzyć, że tak, ale… Wszyscy przecież wiemy, że czasem szansę dostajemy tylko raz w życiu, albo tylko ten jeden jedyny raz jesteśmy gotowi z niej skorzystać.
Na szczęście już po kilku miesiącach dyskusji i wyjaśnień, po trzech inwenturach, tabliczki na drzwiach zmieniliśmy na takie, które ma szansę zrozumieć także ktoś, kto jeszcze anonimowym alkoholikiem nie jest. Sprawa załatwiona. Problem rozwiązany.
A teraz – pozornie – z zupełnie innej beczki.
Granice są otwarte, albo w ogóle nieobecne, Europa zjednoczona, pieniędzy niektórzy z nas też mają jakby coraz więcej… Efekt? Jeździmy po świecie, zwiedzamy, poznajemy, dowiadujemy się, uczymy. Jest to jednocześnie kapitalna okazja, żeby wybrać się w obcym kraju także na mityng AA. Ciekawych relacji wędrowników-alkoholików coraz więcej i… coraz więcej problemów. No i walą się w gruzy nasze, polskie, egocentryczne przekonania, że takie mityngi, jak u nas, to są na pewno wszędzie na świecie. Otóż nie, nie są. Prawie nigdzie nie są takie, jak w Polsce. W związku z tym natychmiast rodzi się dość istotne pytanie: czy to Ľle? Czy z jakiegoś powodu to niedobrze, że u nas jest inaczej?
Nie ma sensu wdawać się w jakieś zawiłe analizy różnic mityngowych w różnych krajach (na niektórych mityngach w Hiszpanii na przykład, można palić papierosy), poza tym moje osobiste doświadczenia na ten temat są raczej skromne, natomiast chciałbym zająć się czymś, co wyjątkowo rzuca mi się w oczy, a mianowicie: świeczka i trzymanie się za ręce.
Palenia świeczek na mityngach i trzymania się w koło za ręce podczas odmawiania „Modlitwy o pogodę ducha”, nie skopiowaliśmy z Ameryki. Okazuje się, że w Anglii (i wielu innych krajach) jest to zwyczaj zupełnie nieznany i prawdę mówiąc… 



Ciąg dalszy oraz dużo, dużo więcej w moich książkach

poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Krok 4 Programu 12 Kroków

Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.
(ang. Made a searching and fearless moral inventory of ourselves.)

Jak rozumiem Krok 4 Programu 12 Kroków AA?

Programu Dwunastu Kroków nie robi się samemu. Jeśli nawet, czasem, alkoholik zda sobie sprawę z własnej bezsilności wobec alkoholu samodzielnie (sam), na przykład w wyniku wyjątkowo bolesnego zderzenia z konsekwencjami picia (pozew rozwodowy, zwolnienie dyscyplinarne, atak delirium), jeśli nawet, czasem, doprowadzi go to do Wspólnoty AA, albo poradni odwykowej, to i tak wydarzenie to dobrze i korzystnie byłoby dokładnie przepracować, bo bez tego, po pewnym czasie, mogłoby ono zostać zafałszowane, zminimalizowane, zbagatelizowane i zracjonalizowane przez uzależniony umysł. Z tego samego powodu, choć nie tylko, stała pomoc w pracy nad pozostałymi Krokami wydaje mi się absolutnie niezbędna. Pomoc ta, w przypadku różnych Kroków, może mieć różny zakres, wymiar i charakter, ale to chyba jest zrozumiałe. „Zrobienie” Kroku Czwartego oraz, co zwykle idzie w parze, Kroku Piątego, samemu (samotnie), jest po prostu całkowicie nierealne i wymaga wyjątkowego i szczególnego wsparcia ze strony sponsora lub grupy, z którą alkoholik nad tym Krokiem pracuje. Zgodnie z zasadą: „Nikt tego za ciebie nie zrobi, ale nigdy nie zrobisz tego sam”.

W „Dwanaście Kroków i Dwanaście Tradycji”, w rozdziale poświęconym Krokowi Piątemu, napisano: „Bez Piątego Kroku niektórzy w ogóle nie potrafią utrzymać trzeźwości; inni ulegają co jakiś czas nawrotom nałogu, dopóki nie uwolnią sumienia od wszelkich ciężarów. Zdarza się, że nawet weterani AA, po wielu latach trzeźwości drogo płacą za zlekceważenie Piątego Kroku”. Nie miałem powodu w to nie wierzyć. Jednak, żeby zrealizować Krok Piąty, musiałem wcześniej zmierzyć się z Krokiem Czwartym.
Nie chciałem wrócić do picia i to niewątpliwie było, wtedy, za pierwszym razem, głównym motywem mojej decyzji dotyczącej pracy nad Krokami Czwartym i Piątym według programu „strzyżyńskiego”. Ale było też coś jeszcze. Powolutku i jeszcze niezbyt jasno zaczynałem zdawać sobie sprawę, że ten Program może być czymś więcej, niż w swojej ignorancji sądziłem. Spotkanie z samym sobą, choć liczyłem się z tym, że niekoniecznie przyjemne, również zapowiadało się ciekawie. Tak więc zrobiłem to. A później jeszcze raz i kolejny… Oto moje doświadczenia, przemyślenia i wnioski związane z realizacją Czwartego Kroku.

Jeśli pominąć ewentualną obawę przed złamaniem abstynencji (zapiciem), którą przecież nie wszyscy uzależnieni muszą odczuwać, to i tak pojawia się, całkiem sensowne zresztą pytanie, dlaczego w ogóle mam pracować nad tym Krokiem, no i po co? Czemu to ma służyć? Kilkunastomiesięczna, a nawet kilkuletnia abstynencja, nie oznacza jeszcze niestety automatycznie trzeźwego myślenia, rezygnacji z zachowań kompulsywnych, nie zapewnia automatycznie weryfikacji zupełnie nieprawdopodobnych przekonań, których dorobiliśmy się w okresie picia, nie eliminuje wypracowanych w tym czasie, ale może i jeszcze wcześniej, schematów myślowych oraz wynikających z tego wszystkiego sposobów i metod działania, które w konsekwencji przynoszą więcej szkody niż pożytku, a na dokładkę jeszcze nie bardzo wiadomo, dlaczego – przecież nie pijemy!?
Najbardziej typowy i wręcz banalny przykład: „tak, to prawda, jestem alkoholikiem, ale uzależniłem się przez żonę (ustrój, szefa, powódź itp.), więc w efekcie to przez nią będę teraz musiał całą resztę życia spędzić samotnie, bez przyjaciół, pozbawiony najprostszych przyjemności, nie wychodząc z domu”.

Rozpoczynając swoje nowe, bezalkoholowe życie, dysponowałem całą furą irracjonalnych przekonań, a czasem wręcz absurdalnych wierzeń o sobie, o życiu, o świecie, o rodzinie, o ludziach, o pracy, o Bogu, o związkach, o domu, o dzieciach, o miłości i innych sprawach. Te najbardziej bezsensowne i szkodliwe, jak powyższy o powodach uzależnienia i życiu bez alkoholu, jakoś mi skorygowali podczas terapii odwykowej i na mityngach AA, ale reszta, niestety, pozostała. Czy przesadzam? Nie. Człowiek zdobywa umiejętności społeczne poprzez doświadczenia życiowe, które w sposób zupełnie naturalny stają się jego udziałem co dzień. Dzięki nim kształtuje się też jego świat wartości, system przekonań, świadomość, oceny i opinie. W wielu zwyczajnych życiowych wydarzeniach nie brałem udziału, bo byłem po prostu pijany. Zastępowali mnie – najczęściej dlatego, że nie zostawiłem im żadnego wyboru – członkowie rodziny, znajomi, przyjaciele, współpracownicy, podwładni. To oni się uczyli, zdobywali doświadczenie, wiedzę i umiejętności. Ja w tym czasie, przy pomocy alkoholu, dbałem o swoje dobre samopoczucie. Jeśli nawet okoliczności zmusiły mnie do aktywnego uczestnictwa w swoim życiu, to często byłem wtedy podpity, albo ciężko skacowany, a więc moje doświadczenia, przemyślenia i wnioski z takiego przeżycia były co najmniej problematyczne.
Czy tak można żyć? Tak, można. Choć sądzę, że w takiej sytuacji trudniej jest utrzymać abstynencję. Ale, co chyba najważniejsze, jakość takiego życia i poziom zadowolenia z niego będzie, w najlepszym wypadku, mało satysfakcjonujący. Życie, w którym jedynym powodem do radości miałoby być to, że się dziś nie napiłem, jakoś mnie nie pociągało.

Praca nad Krokiem Czwartym, okazała się znakomitym sposobem na rozpoznanie, a bywało, że nawet doraźną weryfikację, mylnych przekonań, „pijanego” myślenia i...



Ciąg dalszy, więcej i szerzej w książkach, a zwłaszcza w „12 Kroków od dna. Sponsorowanie”.


Dziedzictwo Służby AA

       Dwanaście Koncepcji Wspólnoty AA

Błędem i nieporozumieniem byłoby założenie, że Wspólnota Anonimowych Alkoholików oraz jej Program to tylko i wyłącznie Dwanaście Kroków, choć oczywiście od nich wszystko się zaczyna. Zaryzykuję twierdzenie, że Program AA zawarty jest w trzech legatach (zwanych też dziedzictwami), na które składają się: Dziedzictwo Zdrowienia – Dwanaście Kroków, Dziedzictwo Jedności – Dwanaście Tradycji oraz Dziedzictwo Służby – Dwanaście Koncepcji, a i to pewnie jeszcze nie wszystko.

Sama nazwa: Dwanaście Koncepcji dla Służb Światowych AA (The Twelve Concepts for World Service), które zatwierdziła Konferencja Służb Ogólnych w Nowym Jorku w 1962 roku, rodzi wiele nieporozumień, a zwłaszcza przekonanie, że nie dotyczą one mojej grupy AA, a jedynie jakiejś centrali w Ameryce. W tym momencie warto zdać sobie sprawę, że pierwszą służbą światową, jest służba mandatariusza grupy AA. Tym niemniej Koncepcje mają zastosowanie w każdej grupie AA, nawet takiej, w której z jakichś powodów nie ma mandatariusza.

Jeśli chcę żyć bez alkoholu, trzeźwieć, poznawać siebie, porządkować swoją przeszłość, odbudowywać relacje z bliskimi – korzystam z Dwunastu Kroków. Jeśli chcę spłacać dług wdzięczności wobec Wspólnoty, nadal się rozwijać, szukać i odnajdywać sens życia, stawać się lepszym człowiekiem, a jednocześnie nie chcę już być sam i pragnę wreszcie realnie wytrzeźwieć – podejmuję się pełnić służbę, zwłaszcza poza grupą, i wtedy ważne stają się w moim życiu Tradycje. Żeby jednak służbę pełnić zgodnie z zasadami oraz z pożytkiem dla siebie i innych, warto, żebym zapoznał się z Dwunastoma Koncepcjami.

Polskie tłumaczenie Dwunastu Koncepcji dla Służb Światowych zostało oficjalnie zaaprobowane jako DWANAŚCIE KONCEPCJI DLA SŁUŻB AA W POLSCE jesienią 2011 roku. Poniżej tzw. krótka forma.

 

DWANAŚCIE KONCEPCJI DLA SŁUŻB AA W POLSCE

Niniejsza skrócona wersja „Dwunastu Koncepcji dla służb AA w Polsce" została zaakceptowana przez Konferencję Służby Krajowej AA w Polsce. Poniższe Koncepcje mają zastosowanie w pełnieniu służby na wszystkich poziomach struktur AA w Polsce - w Służbie Krajowej AA, w regionach AA, w intergrupach AA oraz w grupach AA. Stosowanie zasad zawartych w Dwunastu Koncepcjach ma także znaczenie dla osobistego rozwoju indywidualnego członka AA.

1. Najwyższe uprawnienia dla służb AA w Polsce powinny zawsze mieć oparcie w sumieniu zbiorowym całej naszej Wspólnoty, wobec którego służby ponoszą ostateczną odpowiedzialność.

2. Konferencja Służby Krajowej AA w Polsce jest niemal we wszystkich sprawach aktywnym głosem i skutecznie działającym sumieniem całej naszej społeczności.

3. Aby zapewnić skuteczne przewodzenie, powinniśmy przyznać tradycyjne „Prawo do Decyzji" każdemu elementowi służby AA - Konferencji, Radzie Powierników, Radzie Fundacji, Biuru Służby Krajowej, komisjom KSK oraz ich personelowi i osobom zarządzającym.

4. Wszystkie poziomy służby AA powinny mieć przyznane tradycyjne „Prawo do Uczestnictwa", pozwalające na głosowanie proporcjonalne do ponoszonej odpowiedzialności.

5. Na wszystkich poziomach naszej struktury powinno obowiązywać tradycyjne „Prawo do Apelacji", gwarantujące wysłuchanie głosu mniejszości i wnikliwe rozpatrzenie skarg.

6. Konferencja Służby Krajowej AA w Polsce uznaje, że główna inicjatywa i odpowiedzialność za większość spraw związanych ze służbami AA powinna należeć do obdarzonych zaufaniem członków Konferencji, działających jako Rada Powierników Służby Krajowej AA w Polsce.

7. Statut i regulaminy Fundacji BSK AA w Polsce są instrumentami prawnymi, upoważniającymi Powierników do kierowania i prowadzenia spraw Wspólnoty AA. Karta Konferencji nie jest dokumentem prawnym; opiera się na tradycji, a jej skuteczność zależy od dobrowolnych datków członków AA i posiadanego budżetu.

8. Powiernicy są planistami głównych działań Wspólnoty AA w Polsce. Zarządzają finansami AA i sprawują nadzór nad Fundacją BSK AA, zachowując prawo wyboru jej Zarządu, otaczając opieką wszystkie poziomy służb AA w Polsce.

9. Dla naszego przyszłego funkcjonowania i bezpieczeństwa nieodzowne jest dobre przywództwo w służbach. Przewodzenie służbom, pierwotnie sprawowane przez Założycieli, powinno być sprawowane przez Powierników.

10. Z każdą służbą w jednakowym stopniu powinny wiązać się odpowiedzialność i uprawnienia, których zakres powinien być zawsze wyraźnie określony.

11. Powiernikom powinno się zawsze zapewnić dobór optymalnych zespołów, komisji, dyrektorów służb, członków zarządu, personelu i konsultantów. Przedmiotem najwyższej troski zawsze pozostaną: ich skład, kwalifikacje, procedury wyboru oraz uprawnienia i obowiązki pełniących służbę.

12. We wszystkich swoich poczynaniach Konferencja Służby Krajowej AA w Polsce ma się kierować duchem tradycji AA, dbając o to, by sama nigdy nie stała się ośrodkiem niebezpiecznego bogactwa lub władzy. Podstawową zasadą finansową ma być zapewnienie wystarczających funduszy operacyjnych i rozsądnej rezerwy budżetowej. Żaden z członków Konferencji nie może mieć nieuzasadnionej władzy nad innymi. Wszystkie ważne decyzje powinny być podejmowane w drodze dyskusji i głosowania, i - jeśli to tylko możliwe - jednomyślnie. Działania Konferencji nigdy nie mogą powodować pociągnięcia jej członków do odpowiedzialności karnej lub wywołania publicznej polemiki. Konferencja nigdy nie będzie rządziła i - tak jak Wspólnota, której służy - na zawsze pozostanie demokratyczna w duchu i działaniu.

(Przedruku i adaptacji Dwunastu Koncepcji Anonimowych Alkoholików dokonano za zezwoleniem „AA World Services, Inc.")
 

Ciekawostką może być fakt, że wiele Koncepcji znakomicie funkcjonowało we Wspólnocie AA na długo przedtem, zanim je spisano, nazwano, przyjęto i opublikowano.
Podczas Konwencji w St. Louis w 1955 roku Bill W. ogłosił, że oto Anonimowi Alkoholicy wkroczyli w dojrzałość, to jest, że Wspólnota gotowa jest już sama zająć się własnymi sprawami i za siebie odpowiadać, i przekazał wszystkie uprawnienia (władzę), które dotąd dzierżyli założyciele i weterani, w ręce grup AA, które od tego czasu znajdują się na szczycie naszej odwróconej piramidy (struktury). A czy nie to właśnie stanowi istotę Pierwszej Koncepcji?
Podczas tej samej Konwencji grupy AA przekazały znaczącą część swoich uprawnień Konferencji Służby Krajowej (posługuje się tu terminologią polską) – Koncepcja Druga. Nieco później Konferencja Służby Krajowej delegowała istotną część swoich uprawnień Radzie Powierników – Koncepcja Szósta, a Rada Powierników scedowała część swojej władzy Fundacji BSK – Koncepcja Jedenasta.

Moja podpowiedź, sugestia:
Jeśli wydaje Ci się, że Koncepcje nie mają zastosowania na poziomie grupy, nie rozumiesz ich, podstaw w miejsce pojęcia „Konferencja” określenie „wszyscy członkowie grupy AA”, a zamiast „Rady Powierników” (czy Powierników) - po prostu „służby mojej grupy AA”.
Wydaje mi się, że poznawanie Koncepcji dobrze byłoby rozpocząć od… ostatniej z nich, w niej to bowiem zawarta jest idea i sama istota zagadnienia. A oto przykład mojego rozumienia, zastosowania i wykorzystania trzech innych Koncepcji na poziomie grupy:


Koncepcja Trzecia: Aby zapewnić skuteczne przewodzenie, powinniśmy przyznać tradycyjne „Prawo do Decyzji” każdemu elementowi służby AA – Konferencji, Radzie Powierników, Radzie Fundacji, Biuru Służby Krajowej, komisjom KSK oraz ich personelowi i osobom zarządzającym.

Jeśli chcemy, żeby ktoś coś dla nas robił, to po pierwsze, wybieramy osobę, której ufamy, a po drugie powinniśmy jeszcze umożliwić tej osobie efektywne działania, stosownie do służby, jaką ma pełnić. Skarbnik grupy AA otrzymuje wprawdzie od tzw. sumienia grupy wskazówki co do polityki finansowej, jaką ma realizować, ale konkretnych, bieżących zakupów dokonuje już przecież samodzielnie i w tym przejawia się jego prawo do decyzji. Mandatariusz ma obowiązek przekazywać na spotkaniach Intergrupy to, co mu grupa zaleciła, ale gdy dochodzi do jakiegoś głosowania, kieruje się Pierwszą i Piątą Tradycją AA, a nie wyłącznie partykularnymi interesami swojej macierzystej grupy. Mandatariusz nie jest przecież chłopcem na posyłki. Zawsze powinien mieć na względzie nasze wspólne dobro.
 

Koncepcja Czwarta: Wszystkie poziomy służby AA powinny mieć przyznane tradycyjne „Prawo do Uczestnictwa", pozwalające na głosowanie proporcjonalne do ponoszonej odpowiedzialności.

W grupie AA (w Intergrupie, Regionie) wszyscy mamy równe prawa. Początkujący i weterani są takimi samymi anonimowymi alkoholikami (albo i nie, bo Wspólnota zatrudnia też nie alkoholików), więc w równym stopniu mają prawo uczestniczyć w życiu Wspólnoty i kiedy przychodzi do głosowania, nie ma szefów, podwładnych, mężów zaufania, nowicjuszy, sponsorów i podopiecznych. Przede wszystkim jednak, żaden szczebel struktury Wspólnoty AA nie ma ostatecznej władzy nad innymi. Bill W. pisał: „Za każdym razem, gdy powstaje władza absolutna, stanowi to zaproszenie dla tej samej skłonności do nadmiernej dominacji we wszystkich sprawach, małych i wielkich. Dopiero po latach zauważyliśmy, że nigdy nie można powierzać całej władzy jednej grupie, a praktycznie całej odpowiedzialności innej, a następnie oczekiwać wydajnego działania, nie mówiąc już o prawdziwej harmonii”, i to – jak się wydaje – stanowi istotę Czwartej Koncepcji: nie ma władzy bez odpowiedzialności. I odwrotnie.

Oczywiście zakres znaczeniowy tej Koncepcji jest znacznie szerszy, bo tzw. „prawo do uczestnictwa” wyraźnie koliduje z niecnym procederem przyjmowania do AA i pozwala mi uczestniczyć w każdym mityngu, jeśli tylko chcę przestać pić; dzięki niemu mogę też czynnie uczestniczyć w głosowaniach itd. itp.
 

Koncepcja Piąta: Na wszystkich poziomach naszej struktury powinno obowiązywać tradycyjne „Prawo do Apelacji”, gwarantujące wysłuchanie głosu mniejszości i wnikliwe rozpatrzenie skarg.

Demokracja wydaje się być całkiem niezłym systemem dla Wspólnoty AA, ale nie oznacza to jednak, że całkowicie pozbawionym wszelkich wad. Zawsze istnieje w niej zagrożenie „dyktaturą większości”. Owszem, w przeważającej większości wypadków, większość ma rację, jednak trzeba pamiętać, że nie zawsze się tak dzieje, że czasem może być właśnie na odwrót i okazać się, że słuszność była po stronie mniejszości.

Jeśli w jakimkolwiek głosowaniu (mityng organizacyjny, inwentura grupy, Intergrupa, Rada Regionu itd.), nie udało się osiągnąć jednomyślności, zawsze należałoby zapytać, czy ktoś chciałby swoją decyzję, czy stanowisko dodatkowo uzasadnić. Jeśli nie, sprawa jest właściwie zamknięta, ale jeśli tak, należy „opozycji” zapewnić pełne prawo do wypowiedzenia się, przedstawienia swoich racji. Po wysłuchaniu argumentów warto byłoby teraz upewnić się, czy któraś z biorących udział w głosowaniu osób, na skutek tych argumentów nie zmieniła zdania, bo i tak się może zdarzyć. Jeśli w tym momencie zgłosi się choćby jedna osoba, całe głosowanie należałoby powtórzyć.
Ale uwaga – przydatności tego pomysłu nie należy przeceniać. Najlepszy nawet system, metoda, procedura organizowania głosowań nie zastąpi rozmów, uzgodnień, pragnienia porozumienia, współdziałania i zgody. Wydaje się raczej, że jeśli z tego typu rozwiązań trzeba korzystać, to najpewniej nie zostały jeszcze wyczerpane (przed głosowaniem!) wszelkie drogi osiągnięcia porozumienia.
 


 --
Tekst aktualizowany ostatnio zimą/wiosną 2012.