poniedziałek, 31 marca 2014

Notatki sponsora (odc. 022)

Zorganizowany niedawno przez przyjaciół z ruchu warsztat „Program AA drogą do trzeźwości” bardzo mi się przydał (optymistycznie zakładam, że pozostałym uczestnikom też trochę), w jego trakcie skonkretyzowałem, ubrałem w słowa, wiele wcześniejszych wątpliwości, przemyśleń i wniosków, podjąłem też pewną decyzje.

W czterdziestym roku istnienia AA w Polsce, pojęcie „Program AA” nie jest już nieznane, ale nadal słabo rozumiane – problemem jest nawet sprecyzowanie samego określenia (czy jest to 12 Kroków, czy może Trzy Legaty, czy Preambuła też? itp.), a w takim razie proponuję odwołać się do książki „Anonimowi Alkoholicy”, w której na stronie VII czytamy: Niniejsze tłumaczenie zawiera podstawowy tekst programu zdrowienia z choroby alkoholowej, programu którego posłanie pozostało niezmienne od przeszło półwiecza. Nasza Wielka Księga zawiera Program AA i jest posłaniem Wspólnoty! Kroki, Tradycje, Koncepcje i inne, to drogowskazy, kamienie milowe. Duchowy Program AA zaczyna się w chwili, kiedy jeden alkoholik rozmawia z innym dzieląc się doświadczeniem, siłą i nadzieją (WK s. XIX), kiedy opowiada, kim był, co się z nim później stało i jak żyje obecnie.

Dużo za dużo czasu i wysiłku kosztuje wyjaśnianie drugiej części Kroku Pierwszego, czyli …przestaliśmy kierować własnym życiem, które rodzi całe mnóstwo wątpliwości i nieporozumień, i nic dziwnego. Zanim zespół tłumaczy opracuje nową, sensowną wersję Wielkiej Księgi, a więc i Kroków, z podopiecznymi będę raczej używał: …nasze życie nie poddawało się kierowaniu. Uniknę w ten sposób przedłużających się dyskusji na temat: jeśli przestaliśmy, to kiedy kierowaliśmy? co w tym kontekście znaczy kierowanie? czy teraz, po terapiach i zrealizowaniu Programu już kieruję tym życiem? itd. itp.
Uważam za fakt oczywisty, że przed uzależnieniem się i w czasie destrukcyjnego picia, całe moje życie, w prawie każdym jego aspekcie, bo nie chodzi tu tylko o picie, nie poddawało się kierowaniu… innych ludzi, Siły Wyższej, ani nawet mojemu, bo przecież żyłem w permanentnej niezgodzie w wartościami, które uważałem za swoje i ważne. Teraz, kiedy wreszcie uznaję przewodnictwo, a tym samym autorytet  Boga – jakkolwiek Go pojmujemy – wyrażające się często ustami innych ludzi (tak, sponsora też), wierzę i mam nadzieję, że to moje życie nareszcie kierowaniu (sterowaniu, zarządzaniu) poddaje się. Tak, właśnie tak, słowem kluczem jest  – jakże zgodne z duchem, z ideą AA – poddanie się.

niedziela, 2 marca 2014

Jak zostać alkoholikiem

Jak zostać alkoholikiem

Nie jestem profesjonalistą (lekarzem, psychologiem, terapeutą), nie reprezentuję Wspólnoty AA - jestem tylko niepijącym alkoholikiem, a prezentowane tu treści są wynikiem moich osobistych przeżyć i doświadczeń.

Zła wiadomość jest taka - zła dla wszystkich tych, którzy z jakiegoś powodu pragnęliby zostać alkoholikami - że nie znam żadnej pewnej, w stu procentach skutecznej metody, sposobu, aby zachorować na alkoholizm, bo nadużywanie alkoholu jest tu niewątpliwie warunkiem koniecznym, ale jednak nie wystarczającym. Ale… po kolei.

W jaki sposób zostaje się alkoholikiem? Próbę znalezienia odpowiedzi na to pytanie, z konieczności i co oczywiste, poprzedzać musi wyjaśnienie, choćby nieprofesjonalne i w ogólnych zarysach, kim jest alkoholik?

Zrozumienie okazuje się w Polsce obecnie wyzwaniem równie trudnym, jak i pięćdziesiąt lat temu. Wydawałoby się, że ludzie wykształceni, oczytani, inteligentni… ano, właśnie… wydawałoby się. Nigdy nie drwię z czyjejś niewiedzy na ten temat - prawdę mówiąc, jestem przekonany, że gdyby nie moje własne uzależnienie, to i ja nic bym o alkoholizmie nie wiedział, bo i czemuż miałbym się nim interesować - irytuję się tylko, gdy ktoś przy swoich absurdalnych przekonaniach się upiera.

W każdym razie stwierdzenie, że alkoholik, to ktoś, kto nadużywa alkoholu, upija się, jest równie precyzyjne i prawdziwe, jak i przekonanie, że każdy, kto kaszle jest gruźlikiem, każdy chudy jest anorektykiem, a każdy, kto ma wysypkę, lada moment umrze na czarną ospę. Czym jest uzależnienie, według aktualnego stanu wiedzy medycznej, przeczytać można na stronie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Oznacza to, że do zdiagnozowania choroby alkoholowej potrzebne są określone objawy (kiedyś nazywano je osiowymi objawami choroby alkoholowej), bo nie wystarczy samo picie - choćby nie wiem jak spektakularne. Jedno wydaje się oczywiste: gdyby jedynym problemem alkoholika był alkohol, to abstynencja leczyłaby chorobą alkoholową, a tak się nie dzieje, niestety…

Czasem piszą do mnie albo telefonują ludzie, opisują swoje życie i picie i pytają, czy są alkoholikami. Nieodmiennie przypominam, że ja nie jestem od stawiania diagnoz, ale - posiłkując się sugestią zawartą w książce "Anonimowi Alkoholicy", której tytuł dał nazwę Wspólnocie AA - podpowiadam: jeśli twoje picie sprawia ci jakieś problemy, to przestań, ale jeśli nie możesz przestać, to nie jest wykluczone, że jesteś alkoholikiem. I nie jest to dowcip, ani żart - ludzie normalni, zdrowi na umyśle, nie robią rzeczy, które im szkodzą. Kiedy zorientowałem się, że guma do żucia uszkadza mi plomby, przestałem jej używać, choć lubiłem. Proste, prawda?