Mnóstwo razy słyszałem, że alkoholicy widzą świat, siebie, życie, w sposób zniekształcony, bo przez dno butelki. Długo mi się wydawało, że dotyczy to tylko alkoholików pijanych, będących pod wpływem. Zwłaszcza, że w WK napisano (s. 22):
Wiemy, że jeśli alkoholik powstrzyma się od picia w ciągu wielu miesięcy czy lat, zachowuje się podobnie jak inni.
Wątpliwości pojawiły mi się w związku z przypadkiem Ziuty (imię oczywiście zmyślone).
Ziuta nie piła kilka lat, pracowała ze sponsorką, pełniła służby, angażowała się w niesienie posłania. Później się napiła i trwał ten jej powrót do nałogu kilka miesięcy. Wreszcie przestała. Jej przyjaciółki bardzo się cieszyły, często się z nią kontaktowały (ja też raz czy dwa), ale przede wszystkim namawiały na powrót do AA i na mityngi. Ziuta z entuzjazmem odpowiedziała, że jasne, będzie na mityngu w najbliższy poniedziałek.
W poniedziałek koło południa zadzwoniła, że jednak nie przyjdzie, bo ma chore dziecko. No, trudno. Po kilkunastu dniach odezwała się i zapowiedziała, że będzie na mityngu w czwartek. W czwartek, kilka godzin przed mityngiem, przysłała esemes, że nie może przyjść, bo ojciec ma poważne problemy ze zdrowiem. No, trudno.
Ziuta nie piła, ale ten scenariusz powtórzył się wielokrotnie. Zapowiedź spotkania, a przed mityngiem wiadomość o jakimś wypadku losowym. To był chory kotek, to zepsute auto, to dodatkowa praca, to awantura z sąsiadką i interwencja policji…
W gronie kolegów i przyjaciół/ek Ziuty zrobiło się trochę śmiesznie, ale chyba bardziej tragicznie. Za każdym razem, kiedy Ziuta obiecywała, że będzie na mityngu, spekulowaliśmy, jaka przeszkoda uniemożliwi jej to tym razem. I zawsze jakaś się znajdowała. Ostatecznie Ziuta nie wróciła do AA, a z czasem kontakt z nią się urwał. Podobno nadal nie pije.
Pamiętam jak niektóre koleżanki wściekały się na Ziutę, bo uważały, że ona po prostu kłamie, ale też nie mogły zrozumieć, po co to robi. Dość długo myślałem o tej sprawie. Czy Ziuta kłamała? I tak, i nie. Uważam, że kiedy deklarowała chęć powrotu, obiecywała, że spotkamy się na mityngu za tydzień, zapewne nie kłamała. Ale im bliżej było wyznaczonego terminu, tym bardziej stawało się jasne, że nie ma siły duchowej wystarczającej do powrotu. Być może chciała, ale już nie mogła, nie była w stanie tego zrobić. Wtedy zmyślała przeszkody i trudności obiektywne, dopiero wtedy kłamała.
Czy Ziuta, nie pijąc, ale obiecując i odwołując spotkania, a trwało to wiele miesięcy, zachowywała się, jak inni ludzie? Tu właśnie mam wątpliwości. Bo pamiętam, jak sam wymyślałem powody, dla których znowu się upiłem. A to byłem przemęczony, a to gospodarz mieszał alkohole, a to na firmowej imprezie byli ludzie, z którymi musiałem się napić, a to miałem gorszy dzień, a to ktoś tak mnie zezłościł, że po prostu musiałem się napić itd.
Nie, Ziuta nie pijąc dłuższy czas, nie zachowywała się podobnie jak inni, normalni ludzie – zachowywała się dokładnie tak, jak pijący alkoholicy.
Minęło wiele lat. Podobnych sytuacji widziałem od czasów Ziuty kilka-kilkanaście, to jest: zapicie, wyjście z ciągu i abstynencja, ale i niezdolność powrotu do AA. I czy naprawdę zawsze potrzebny jest alkohol, by alkoholik utknął w pętli ponawianych, ale nierealizowanych obietnic?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.