wtorek, 16 czerwca 2026

Nigdy nie przestajemy szukać

Myśleliśmy, że możemy znaleźć łatwiejszą, łagodniejszą drogę. Ale nie potrafiliśmy [WK z 2018 roku, s. 58].

W przypadku tego cytatu warto jest dokładnie i poprawnie zrozumieć treść i znaczenie powyższego stwierdzenia. Jednak najpierw, kim byli ci „my”, to jest ci, którzy uważali, że mogą, ale jednak nie potrafili? To stosunkowo niewielka grupa alkoholików, z którymi Bill W. konsultował się podczas pisania Wielkiej Księgi. Może było ich 70, może 80, a niechby nawet i 100. Tak więc ci alkoholicy w czwartym roku działania AA (i przed pojawieniem się nazwy: Anonimowi Alkoholicy) przyznali, że nie potrafili znaleźć łatwiejszej, łagodniejszej drogi do wyzwolenia z alkoholizmu. Czy upierali się, że taka droga nie istnieje? Nie, tego nie twierdzili. Czy upierali się, że nikt nigdy jej nie znajdzie? Nie, tego nie wiedzieli i takiego pomysłu nie lansowali. Czy, skoro im się nie udało, to twierdzili, że nikt nigdy nie będzie już próbował, albo że nikomu nie wolno tego robić? Tego też nie.
Czego w takim razie byli pewni? Z pewnością nie mamy monopolu na pomoc alkoholikom [WK, s. XVI]. To bardzo uczciwe i rzetelne postawienie sprawy. I być może właśnie z tych powodów niektórzy anonimowi alkoholicy nadal i nieustannie szukają łatwiejszych, łagodniejszych dróg, sposobów i metod.

Chcąc uniknąć tego uczącego pokory doświadczenia, uciekali się do łatwiejszych metod… [WK, s. 73].

Podobnie jak większość nowych ludzi na programie postanowiłam, że znajdę łatwiejszą, łagodniejszą drogę. Ale, tak jak sugeruje „Wielka Księga”, nie byłam w stanie tego zrobić. [WK, s.313].

Czy dzieje się to tak: alkoholik siada w fotelu i postanawia zacząć kombinować, jak by tu odkryć jakąś łatwiejszą, łagodniejszą drogę? Otóż nie. Niestety nie… Czemu „niestety”? Bo poszukiwania łatwiejszej drogi, w środowisku AA, obecnie zawsze zapewne wiąże się z oszukiwaniem siebie i innych. Robię to dla siebie? Ależ skądże! To w interesie nowicjuszy i tych nadal cierpiących! Czyżby?

Oto pięć przykładów szukania i znajdowania łatwiejszych dróg:
1. Nie stawiają (nie realizują, nie robią) Kroku Piątego, który brzmi: Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów. Patrzą na to zdanie, ale widzą inne: Przeczytaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi zawartość list czy tabel z Kroku Czwartego. Kompletne nieporozumienie i mierna szansa na rzetelne stawianie kolejnych Kroków. Przypomina to listę objawów, ale dalszą niezdolność do postawienia rzetelnej diagnozy. Co w tej sytuacji miałoby być leczone/uzdrawiane? Kartka z wykazem objawów? Ale niewątpliwie czytanie jest prostsze, niż mozolne odkrywanie istoty błędów.

2. Bill W. wymyślił Krok Szósty i Siódmy na jakieś trzy miesiące przed skierowaniem WK do druku. Nigdy wcześniej, w programie 6-7 punktów, niczego takiego nie było. Nie było też wtedy, co oczywiste, żadnych realnych doświadczeń w stawianiu Kroku Szóstego, jego praktycznej realizacji, budowania gotowości, a więc w WK nie ma na ten temat nic, poza samą ideą tego Kroku. Poszukiwacze łatwiejszej drogi wykorzystują ten fakt, by nie podejmować w Kroku Szóstym kompletnie żadnego działania. Takie podejście na pewno jest prostsze i łatwiejsze.

3. Zdarzają się w AA sponsorzy, którym wydaje się, że wystarczy przeczytać na głos nowicjuszom wybrane przez siebie fragmenty WK, żeby ci wytrzeźwieli. Słuchanie jak ktoś czyta na pewno jest łatwiejsze niż realne działanie. Zastanawiało mnie też zawsze to, skąd i na jakiej podstawie uznali, że wiedzą, które fragmenty tekstu są ważne, a które nie mają żadnego znaczenia i są niepotrzebne? Czyli mamy tu do czynienia z programem słuchania, a nie działania.
Przypominają mi się słowa z książki „Czarny obelisk” [Erich Maria Remarque]: I tylko w jednym różnicie się od Boga – Bóg wie wszystko, a wy wszystko wiecie lepiej.

4. Przekonanie, że wystarczą cztery jednogodzinne sesje, by nowicjusz wystarczająco poznał Program Dwunastu Kroków AA. Owszem, osiemdziesiąt lat temu i więcej niejaki Clarence Snyder z Cleveland, organizował takie warsztaty. I co z tego? Robił to w innym stuleciu, w innym środowisku, wobec ludzi o innej mentalności, wiedzy i świadomości, przy zupełnie innej świadomości społecznej, niż ma to miejsce obecnie. Oczywiście Snyder też wiedział wszystko lepiej od założycieli AA i autora Wielkiej Księgi.


5. Jak postawisz Dwanaście Kroków, to o pierwszych dziewięciu z nich możesz zupełnie zapomnieć – twierdzą ci od łatwiejszej, łagodniejszej drogi. Bill W. napisał w Kroku Dwunastym: Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków staraliśmy się nieść to posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach. Co czytają i rozumieją zwolennicy łatwiejszej drogi? …i stosować tylko trzy ostatnie we wszystkich naszych poczynaniach. Czasem proponuję zwolennikom tego cudacznego pomysłu, żeby naprawdę zapomnieli o Kroku Pierwszym, to jest o swojej bezsilności wobec alkoholu.

Bardzo dawno temu napisałem:
Jeśli w temacie trzeźwienia ktoś mówi ci, że powinieneś robić więcej, bardziej się przyłożyć, to słuchaj go uważnie, bo możliwe, że ma rację. Jeśli ktoś twierdzi, że robisz za dużo, że za bardzo się starasz, że wcale tyle nie potrzeba – nie zwracaj na niego uwagi, bo tacy ludzie w rzeczywistości wcale nie mają na myśli dobra twojego, twojej rodziny, twojej trzeźwości, duchowego rozwoju i powodzenia w różnych sferach życia, a jedynie bronią własnej bylejakości i lenistwa. Może też próbują cię kontrolować, jak w sekcie (https://meszuge.blogspot.com/2018/07/o-teorii-praktyce-i-prymusach.html)

Łatwiejszych, łagodniejszych dróg jest zapewne znacznie więcej. Opisałem tylko te, z którymi zetknąłem się osobiście na mityngach i warsztatach w środowisku AA w Polsce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.