Dawno, dawno temu, pod koniec wojny, firma IBM wypuściła na rynek pierwsze komputery ENIAC, zwane wtedy maszynami myślącymi, elektronicznymi maszynami cyfrowymi, mózgami elektronowymi itp. Pojawiły się obawy, wtedy uważane za całkiem realne, że przez te urządzenia, ludzie oduczą się myślenia. Żeby się oduczyć, trzeba by się wcześniej nauczyć, a z tym bywało i bywa różnie, ale zostawmy to.
Pojawiły się więc ulotki, naklejki firmy IBM: Think, think, think – był to skrót od: myśl, co chcesz zrobić, myśl, co robisz i pomyśl, co zrobiłeś. Miały zwracać uwagę, by nie zwalać wszystkiego na komputery; nawet najszybszy komputer (sztuczna inteligencja) nie zwalnia człowieka od myślenia.
Podobno hasło „think, think, think” przyswoiły sobie niektóre grupy AA w krajach anglojęzycznych i wieszają stosowne tablice w salach mityngowych. Zupełnie mnie to nie zdziwiło, uważam to nawet za bardzo naturalne, normalne i oczywiste. Przecież trzeźwienie to powrót do zdroworozsądkowego myślenia, a nie wyłącznie myślenia. Oczywiście, jeśli ktoś nie ma do czego wracać, to ten system myślenia trzeba zbudować od nowa i to też czasem dzieje się dzięki Programowi Dwunastu Kroków.
Cały ten temat z myśleniem powrócił, gdy kilka lat temu usłyszałem, że alkoholik powinien wyłączyć myślenie, że z tego myślenia to same kłopoty i ból głowy, więc myślenie należy zastąpić... wiarą. W tym momencie bardzo wyraźnie zapachniało sektą.
Nie myśl, nie kwestionuj, nie zastanawiaj się, nie dopytuj, nie kontestuj, nie wątp, pamiętaj, że nic nie potrzebujesz rozumieć, wystarczy, żebyś wierzył i powierzał – to właśnie popularne rady i sugestie wciskane członkom sekty przez jej liderów/guru.
Nie tak dawno słyszałem rozmowę sponsorki z podopieczną
- Podopieczna: dlaczego przy Czwartym Kroku nie robiłyśmy tabeli lub listy osób skrzywdzonych, przecież w Kroku Ósmym mowa jest o tym, że mamy ją już gotową?
- Sponsorka: za dużo myślisz, czy jesteś pewna, że nie marzy ci się powrót do kontrolowanego picia?
- Podopieczna: nie, wcale nie chce mi się pić, po prostu jestem ciekawa, bo słyszałam o tym na mityngu...
- Sponsorka: mówiłam, żebyś nie słuchała na mityngach jakichś mądrości terapeutycznych, nie wystarczy ci to, co mówię? To może sama zostań swoją sponsorką, bo ja mam coraz więcej wątpliwości, czy tobie w ogóle można pomóc...
W tym momencie podopieczna zaczęła w przerażeniu jąkać się i usprawiedliwiać, najwyraźniej obawiając się jakiejś kary, wreszcie tłumaczyć się płaszczyć i błagać. Odszedłem zniesmaczony, bo tego nie dało się słuchać.
Zastanowiło mnie to, co usłyszałem na końcu „czy tobie w ogóle można pomóc” – moim zdaniem to manipulacja i zastraszanie. Gdyby jeszcze powiedziała: nie mam pewności, czy potrafię ci pomóc, to może miałoby to sens, ale tak, przekaz jest jednoznaczny – ja jestem alfą i omegą, ja znam najlepszy amerykański sposób poznawania Programu, więc jeśli to kwestionujesz to zdechniesz marnie, bo już nikt nie udzieli ci pomocy. To straszenie, że „już nikt nie udzieli ci pomocy” słyszałem też przy innej rozmowie, a wynika z tego, że to JA jestem jedynym ratunkiem dla ciebie, beze mnie wrócisz do picia i moralnego upadku.
Gdyby podopieczna była w stanie myśleć, być może zaczęłaby się zastanawiać, skąd pomysł, że tylko ta jedna sponsorka może jej pomóc? Skąd pomysł, że żadna inna alkoholiczka jej nie pomoże? Skąd przekonanie, że można czarną owcę usunąć „ z naszej listy whatsappowej”, a pozostałym zakazać komunikowania się z nią, co ma być rzekomo objawem miłości i służby?
Przypomniał mi się, niesławnej pamięci, David B. autor codziennych sugestii, zwany „panem sześć punktów”, a zwłaszcza jego rozumienie idei Kroku Pierwszego, która miała się sprowadzać do absolutnego, ślepego posłuszeństwa sponsorowi. (o tym panu można poczytać tu: https://aacultwatch.blogspot.com/search?q=david+b, na stronach poświęconych śledzeniu różnych kultów w środowisku AA.
Anonimowi Alkoholicy są wyjątkowo podatni na działanie różnych sekciarzy. Trafiają do Wspólnoty ludzie pogubieni, pełni wątpliwości i lęków. Takich bardzo łatwo przyciągnąć do sekty, jakich wiele powstaje wśród milionów alkoholików. Obroną byłoby myślenie, „think, think, think”, ale przecież rozsądne trzeźwe myślenie nie jest dostępne dla nowicjuszy. Więc może starsi powinni pomagać. Jak kiedyś przed uwodzicielami, tak teraz przestrzegać przed sekciarstwem w AA?