Nie
jestem profesjonalistą (lekarzem, psychologiem, terapeutą), nie reprezentuję
Wspólnoty AA - jestem tylko niepijącym alkoholikiem, a prezentowane tu treści
są wynikiem moich osobistych przeżyć i doświadczeń.
Miałem
ponad rok abstynencji, uczestniczyłem w zajęciach psychoterapii odwykowej i
spotkaniach (tzw. mityngach) Anonimowych Alkoholików, kiedy definitywnie
rozleciał się związek, z którym pokładałem ogromne nadzieje na przyszłość;
marzył mi się dom, rodzina; w każdym razie - wielka miłość. Tak więc cierpiałem
strasznie, tęskniłem, życie wydawało się pozbawione sensu. Pomyślałem wówczas o
alkoholu - gdybym się napił, w tych warunkach każdy by mnie przecież zrozumiał;
wydawało się, że okoliczności w pełni by mnie usprawiedliwiały, przecież nawet
kuzyn szwagra mówił, że "na frasunek dobry trunek" (jeden z powodów
picia).
Kilka
minut później przyszło mi do głowy pytanie: jeżeli się napiję, jeśli znowu będę
się upijał, to czy ona do mnie wróci? Zaśmiałem się dziko aż się przechodnie
obejrzeli, bo pytanie było absurdalne, a odpowiedź na nie oczywista. Nie
napiłem się, a dzięki temu doświadczeniu dużo później odkryłem prawdę o
znaczeniu wręcz fundamentalnym: jedynym skutecznym sposobem na pozbycie się
problemów jest rozwiązywanie problemów. Oraz, że trzeźwość (rozumiana szerzej
niż tylko brak alkoholu w krwioobiegu) to zgoda na cierpienie, pogodzenie się z
faktem, że jest ono składową częścią życia każdego człowieka…
Powodów,
dla których ludzie sięgają po alkohol są zapewne setki, oto kilka z nich: piję,
żeby lepiej się poczuć, dla rozluźnienia i odprężenia, żeby "zniknąć"
nieśmiałość, wstyd, skrępowanie, żeby dodać sobie animuszu i fantazji, żeby
zamaskować brak wyrobienia towarzyskiego, żeby złagodzić objawy depresji, żeby
być wesołym, , żeby uciec od szarej codzienności i nudy, bo taka jest tradycja
(szampan na Sylwestra), bo taki jest zwyczaj (np. toasty na weselu), bo
"kto nie pije ten kapuś", dla złagodzenia stresu (np. mobbing w
firmie), żeby pozbyć się kaca… Ja tak mogę długo. Zabawne wydaje się to, jak
niewielu ludzi pije alkohol tylko dla jego smaku albo w celu ugaszenia
pragnienia. Owszem, mam dwóch znajomych, którzy za cel postawili sobie
wypróbowanie wszystkich regionalnych piw niepasteryzowanych (w związku z czym
wypijają 2-3 piwa tygodniowo), ale nawet oni uważają, że na pragnienie lepsza
jest woda mineralna.
Kiedy
uzależniłem się od alkoholu, nie umiałem przestać pić po prostu dlatego, że
byłem alkoholikiem; najważniejszym, a na pewno najbardziej spektakularnym
objawem tej choroby jest właśnie bezsilność wobec alkoholu. Niezdolność do
rozstania z alkoholem w oparciu o własną siłę woli, to właśnie jest alkoholizm.
Ale przecież nie urodziłem się alkoholikiem! Dlaczego piłem przed
uzależnieniem? Po co piłem?
Czytaj cały artykuł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz