niedziela, 13 grudnia 2020

Tu zaszła zmiana. I tutaj także

 Brałem niedawno udział w dwóch kursach/szkoleniach. Banalne wydarzenie, ale zrodziło kilka spostrzeżeń na temat zmian, a może nie tylko zmian; także parę wniosków i pytań, niekoniecznie retorycznych. 

Nie dowiedziałem się niczego nowego, a tego, co chciałem wiedzieć, prowadzący nie znał. Dwadzieścia lat temu automatyczne pomyślałbym z dumą (duma z siebie, pogarda dla niego), że widocznie wiem więcej od szkoleniowca. Okazało się, że tu zaszła istotna zmiana, bo teraz bez namyślania się wiedziałem coś zupełnie innego: ja nie wiem, co i ile wie prowadzący, ale ewidentnie wiem więcej niż zaprezentował na tym spotkaniu. Czy wybrałem właściwy poziom kursu? 

Zorientowałem się na koniec, że nie tylko ja nie dowiedziałem się niczego nowego. Jednak mimo to, że przekazane informacje okazały się bardzo podstawowe, to wszyscy wylewnie dziękowaliśmy. Jak gdyby obdarowano nas Bóg wie jakimi dobrami. Ja też, do pewnego stopnia, brałem w tym udział. Po co? 

Wydawało mi się, że zakaz zaglądania w zęby darowanemu koniowi już mnie chyba nie dotyczy, (zakaz krytycznego oceniania rzeczy darowanych, gratisowych, otrzymanych za darmo), ale może odezwałem się ze zwykłej grzeczności? Chociaż jak na zwykłą grzeczność, to powiedziałem za dużo, bo wystarczyło przecież podziękować, bez pozytywnej oceny, czy jakiejkolwiek. Wniosek: większa uważność, nie gadać odruchowo, z automatu, myśleć, co chcę powiedzieć. 

Zastanawiam się też, czy takie reakcje służą organizatorom, prowadzącym kursy i szkolenia i w konsekwencji nam wszystkim. Przez „takie” rozumiem wylewną wdzięczność i wyrazy zachwytu dla czegoś dość przeciętnego. Jeśli tryskamy aprobatą, to zapewne następnym razem otrzymamy coś podobnego. Jeśli taki poziom pozornie nam wystarcza i zachwyca… I to absolutnie nie jest wina prowadzących – oni mogą nie wiedzieć, bo i skąd, jaki poziom reprezentują słuchacze. Wniosek: może jednak na przyszłość sygnalizować grzecznie niedosyt. Bez względu na to, jak bardzo nie będzie się to podobało tym zachwyconym słuchaczom, jak bardzo będą oburzeni moją niewdzięcznością. 

A na koniec… weryfikować własne oczekiwania. Najlepiej zanim szkolenie (kurs, mityng, spikerka, warsztat) się zacznie. Na jednym ze szkoleń, o których piszę, dowiedziałem się tylko, w jak bardzo czarnej dziurze jesteśmy. Skąd wytrzasnąłem nadzieję, że będzie też mowa o rozwiązaniach?

2 komentarze:

  1. Czasami na koniec kursu, spotkania wypełniana jest ankieta, w której można się odnieść do różnych aspektów dotyczących spotkania. Prowadzący może zweryfikować swoje wystąpienie i ewentualnie w następnej prelekcji może coś zmienić. Są też pytania do prowadzącego. Czasami takie spotkania to strata czasu. Niestety nie zawsze można zweryfikować czy jest sens w nim uczestniczyć czy nie.
    Marceli sz

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio przed każdą spikerką pytam grzecznie na jaki będzie temat. Jeśli słyszę że "spiker podzieli się siłą i nadzieją" to już wiadomo że opowie piciorys a reszta będzie tylko dodatkiem o ile starczy czasu. Wybieram inny miting. To zaleta online.

    OdpowiedzUsuń