piątek, 6 listopada 2026

Alkoholizm jest koszmarny!

Alkoholiczka utknęła na Dziewiątym Kroku. Zadośćuczyniła skrzywdzonym ludziom we wszystkich sprawach o mniejszym znaczeniu, ale na spotkanie i rozmowę z byłym mężem nie potrafiła się zdobyć. Mijały tygodnie, później miesiące i nic się tu nie zmieniało. Sponsorka jasno stwierdziła, że na Programie nie przejdą do kolejnego Kroku, dopóki podopieczna nie zrealizuje zadośćuczynień. Więc czas leciał…

Do pewnego stopnia rozumiałem opory podopiecznej. W okresie picia za wszystkie swoje niepowodzenia życiowe, także i samo picie, obwiniała męża. Dziesiątkom znajomych, członków rodziny, czy współpracowniczek, opowiadała, jaki to on jest beznadziejny. Kiepski kochanek, za mało zarabia, nie ma za grosz poszycia humoru i inne takie. Wyzywała go, oczerniała, upokarzała, szczuła, obmawiała. Do czasu Kroków Czwartego i Piątego może rzeczywiście wierzyła, że ten człowiek jest winien całego zła, ale w trakcie obrachunku moralnego dotarło do niej, że mąż mógł nie mieć ochoty na seks z pijaną babą, że pieniądze w tej rodzinie trwoniła ona, że jej pijackie dowcipasy mogły go nie bawić. Coś się zmieniło, ale nie na tyle, żeby stanąć przed byłym mężem w postawie pokory i wyznać, że to ona, jej picie, roszczeniowa postawa oraz inne wady charakteru, zniszczyły to małżeństwo. Co to, to nie – na to nie pozwalała jej pycha.

Nie jestem pewien, czy do końca świadomie i z pełną premedytacją, ale ostatecznie alkoholiczka znalazła pewien sposób, wymyśliła rozwiązanie. Skoro sponsorka przypominała co jakiś czas o niepostawionym Kroku Dziewiątym i w tych warunkach nie chciała przejść dalej, do Kroku Dziesiątego, alkoholiczka umówiła się i spotkała z byłym mężem. Spieprzyła to zadośćuczynienie koncertowo. Rozmowa skończyła się awanturą, którą sprowokowała, wyrzutami, pretensjami. O ile wcześniej ich relacje dotyczyły tylko spraw formalno-prawnych i emocjonalnie były już nijakie (zerowe), bo rozwód odbył się kilka lat wcześniej, to teraz nienawiść, żal, urazy, pretensje i złość znów aż buzowały.

Na mityngach kobiecych, na które alkoholiczka głównie chodziła, nie skarżyła się wprost na sponsorkę, ale bardzo delikatnie i oględnie sugerowała, że za obecny kryzys odpowiada właśnie bezwzględna sponsorka, bo przecież alkoholiczka, migając się od zadośćuczynienia, napomykała w rozmowach z nią, że bez sensu jest wracać do przeszłości, że lepiej przekreślić grubą krechą dawne sprawy, że najwygodniej jest zostawić wszystko tak, jak jest itp.

Perfidia takiego działania i postawy zaskoczyła mnie i to bardzo, chwilowo nawet wprawiła w osłupienie. To był prawdziwy majstersztyk – nie upokarzać się przed byłym mężem, kolejny raz mu dowalić, a za wszystko obwinić sponsorkę z AA.

Sponsorowanie oczywiście się rozlazło, ale alkoholiczka wzbudzała swoją relacją tyle współczucia, że błyskawicznie znalazła inną sponsorkę, z którą postawiła pozostałe Kroki w dwie godziny. I tak, dumna z siebie, opowiadała na mityngach, jak zrobiła Program i jaka jest teraz trzeźwa i może sponsorować.

Cóż… alkoholizm to koszmarna choroba psychiczna…

1 komentarz:

  1. A to blokowanie działania w krokach przez sponsorkę? Zmuszanie podopiecznej do kontaktu z byłym mężem zamiast wspólnego szukania rozwiązań czy innej pomocy. Wszechmocna sponsorka zabraniającą podopiecznej dalszego zdrowienia bo ta nie chce ukorzyć się przed jej wolą?
    Później jest juz tradycyjna jednostronna narracja jaka to pycha i braki duchowe wyzierały z podopiecznej.
    Przecież sponsorzy to przebudzona elita a wszelkie problemy u podopiecznych to tylko objaw choroby, pychy, zbyt plytkiego dna lub terapii.

    Tak. Alkoholizm to faktycznie koszmarna choroba.


    OdpowiedzUsuń