Choroba psychiczna to unikanie rzeczywistości za wszelką cenę; zdrowie psychiczne to pogodzenie się z rzeczywistością bez względu na cenę [Scott Peck].
Ludzie są bardzo przywiązani do swoich przekonań. Nie dążą do poznania prawdy, chcą tylko pewnej formy równowagi i potrafią zbudować sobie w miarę spójny świat na swoich przekonaniach. To daje im poczucie bezpieczeństwa, więc podświadomie trzymają się tego, w co uwierzyli [Laurent Gounelle].
Gdy postrzeganie rzeczywistości wywołuje przykrość, wtedy poświęca się prawdę [Zygmunt Freud]”.
Siłą Wspólnoty i nadzieją dla alkoholików jest Program AA (a nie życie Billa W. lub doktora Boba).
![]() |
Biografia Billa W. - film z polskimi napisami |
Od czasu, gdy Ebby odwiedził mnie jesienią 1934 roku, dopracowaliśmy się stopniowo czegoś, co nazywaliśmy „ustnie przekazywanym programem”. Większość podstawowych idei pochodziła z grup oxfordzkich, Williama Jamesa oraz dr Silkwortha ["Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość", s. 208]
Czy w historycznych książkach Wspólnoty szukałem o Billu informacji negatywnych? Nie, wręcz przeciwnie. Opowiadał on, że w szpitalu Townsa przeżył wyjątkowo widowiskowe przebudzenie duchowe. Zdecydowanie w to wierzę, choć jego przeciwnicy twierdzili, że to był jeden z objawów delirium. Przebudzenie duchowe Bill określał jako całkowitą zmianę psychiki. Więc chciałem się zorientować, na czym ta zmiana polegała, jakim człowiekiem się stał. I tu czekało mnie sporo rozczarowań. Bill Wilson utrzymywał abstynencję od alkoholu do końca życia, ale jego zachowanie, postawa życiowa, mocno mnie zaskoczyła. Do dziś uważam, że byłoby dla mnie (i nie tylko) lepiej i prościej, gdyby Bill Wilson był wzorem do naśladowania.
![]() |
Grób Boba |
William Griffith Wilson urodził się 26 listopada
1895 w East Dorset. Zmarł 24 stycznia 1971 r. w Miami. Ostatni raz pił alkohol 11.12.1934.
O Billu (wspomnienia weterana): Był wielkim egocentrykiem. Większość z nas była egocentrykami, ale on był tak nieustępliwie egocentryczny, że jeśli cokolwiek chciał, musiało się tak stać. A zaczynał od konkluzji. Jeśli myślał: „Ten człowiek chce być trzeźwy”, to przyjmował, że ten człowiek rzeczywiście chce być trzeźwy. Zaczynał od fałszywej przesłanki i budował krok po kroku logikę, która doprowadzała go do wysuniętej na początku konkluzji. Choć Bill był o wiele bystrzejszy od większości ludzi – mówił Russ – to gdy bardzo czegoś chciał, zdarzało mu się „pobłądzić”; wtedy zaczynał „naginać trochę rzeczywistość” [„Przekaż dalej”, s. 178].
…nigdy nie wahał się nagiąć nieco faktów w celu osiągnięcia efektów [„Przekaż dalej”, s. 257].
Po naszemu i bez zbędnych ozdobników i eufemizmów: Bill po prostu kłamał. Na przykład z kalendarium AA czytamy:
1938 r. Maj - początek prac nad książką "Alcoholics Anonymous" (tzw. "Wielka Księga AA"); Grudzień - sformułowanie Dwunastu Kroków AA.
Skoro Wilson wymyślił Dwanaście Kroków, rozpoczynając pracę nad piątym rozdziałem książki, to o jakim programie pisał wcześniej, we wcześniejszych rozdziałach? Jeśli Dwanaście Kroków sformułował w grudniu 1938 roku, to o jakich krokach mowa, w piątym rozdziale, w zdaniu „A oto Kroki, które postawiliśmy”? Jeśli Bill W. wymyślił je kwadrans wcześniej, to kto niby już je postawił?
Dyskrecja nigdy nie była mocnym punktem Billa. /…/ Jak mawiała Nail, jeśli nie chcesz, żeby coś się stało powszechnie znane, lepiej nie dziel się tym z Billem [„Przekaż dalej”, s. 398].
Rozpowiadanie cudzych sekretów, plotkowanie, zdradzanie tajemnic – to paskudne zachowanie.
![]() |
Ernest Kurtz - historyk AA |
Relacja Russa R., który mieszkał w domu Billa i Lois przez ponad rok:
Wszyscy mieszkaliśmy tam, przy Clinton Street, za darmo, jedzenie za darmo, wszystko za darmo, a cała robota spadała na Lois. W dzień pracowała w domu towarowym, oprócz tego gotowała dla nas, a wszystkie pieniądze, jakie były w domu, ona właśnie zarabiała [„Przekaż dalej”, s.175]. Lois pracowała, robiła zakupy, prała, sprzątała, gotowała, a Bill… trzeźwiał… paląc papierosy. Ostatecznie Wilsonowie stracili dom, ale temu człowiekowi nawet do głowy nie przyszło, żeby zrezygnować z papierosów.
Dom wymagał ogromnych nakładów pracy: trzeba było pomalować sufity, wyszlifować i na nowo pokryć podłogi. Lois podjęła to nowe wyzwanie z zapałem… [„Przekaż dalej”, s.281]. Zaraz, zaraz, ten człowiek nadal trzeźwiał i palił, gdy jego żona szlifowała sufity???
Bill i weterani zachęcali do używania środków uspokajających [“Przekaż dalej”, s. 161].
Wielka Księga napisana przez Billa W. była znacznie dłuższa. Ostatecznej redakcji książki dokonał Tom Uzzell, wykładowca na Nowojorskim Uniwersytecie. Skrócił tekst o 1/3 a może nawet 1/2
W początkowym okresie powstawania AA Bill rozstał się z wieloma dawnymi przyjaciółmi, na przykład Hankiem P. który wrócił do picia i wynajdował tysiące pretensji do Billa. Ale najbardziej przykry był rozłam z Clarencem Snyderem. Z Cleveland . Doszło do tego, że kilka grup z Cleveland zamierzało (w efekcie szczucia i pomówień Clarenca) się odłączyć i zerwać wszelkie związki z AA kierowanym przez Billa [„Przekaż dalej”, s.276]. Nie był to ani pierwszy, ani ostatni konflikt z Clarencem.
Seksoholizm. Fragment tekstu z Arki nr. 58.
Z biografii założyciela Anonimowych Alkoholików, Billa W. wynika, że on również zmagał się z tym problemem. Wynalazł i rozpropagował sposób na zaprzestanie picia i przez prawie czterdzieści lat, aż do śmierci, nie wypił ani kropli alkoholu. I za to chwała mu. A jednocześnie, w ciągu tych wszystkich trzeźwych lat uprawiał tzw. Trzynasty Krok, czyli romansował z nowicjuszkami w AA, udając ich sponsora, mentora i przewodnika życiowego. Piszą o tym biografowie Billa W., m.in. James Houck, Cynthia Perkins, Robert Thomsen, Tom Powers Sr., Francis Hartigan i Nan Robertson. Ta ostatnia w swojej książce pt. „Zdrowienie” (Getting Better, wyd. iUniverse 2000, s. 36), przytacza znamienne wyznanie swego bohatera. Skonfrontowany w sprawie notorycznych miłostek, miał powiedzieć, prawie ze łzami: „Masz rację, ale nie mogę przestać”.
Bill Wilson zaczął zażywać LSD 29 sierpnia 1956 r. W literaturze AA (polskiej) mowa jest o tym, że „eksperymentował” z LSD jednak z filmu biograficznego, fabularyzowanego dokumentu pod tytułem „Bill W.’ wynika, że tak sobie… „eksperymentował” około pięć lat. Gdy rząd USA zakazał używania LSD, Bill W. natychmiast przestał go brać i… rozpoczął kolejne eksperymenty z niacyną. Nie wydaje mi się, żeby można nazwać Billa narkomanem - powszechnie wiadomo, że LSD nie uzależnia.
W The Guardian znaleźć można artykuł na temat Wilsona i LSD: (https://www.theguardian.com/science/2012/aug/23/lsd-help-alcoholics-theory ), a w nim: W 1958 roku Wilson w długim liście bronił swojego zażywania narkotyków, ale wkrótce potem usunął się z władz AA, aby móc swobodnie prowadzić swoje eksperymenty. [In 1958 Wilson defended his drug use in a long letter but soon afterwards removed himself from the AA governing body to be free to do his experiments.]
Nie są też jednoznacznie jasne powody jego zażywania narkotyków. Dobrze by wyglądało, gdyby szukał lekarstwa na alkoholizm, ale Lois, jego żona, miała zdaje się inne zdanie na ten temat. Zaniepokojona pisała w liście, że Bill się odurza, bo chce znowu przeżyć to, co w szpitalu Townsa, czyli tęskni po prostu za hajem.
![]() |
Tort rocznicowy z okazji 80 lat grupy w szkole Kinga |
A teraz warto raz jeszcze przeczytać cztery cytaty na początku tego tekstu.