czwartek, 5 listopada 2026

Zawiódł zdrowy rozsądek?

Po odkryciu, że tłumacze polskiej Wielkiej Księgi, do zdrowego i niezdrowego rozsądku dołożyli sobie cudzysłowy, próbując w ten sposób zmienić wymowę i przekaz tekstu, nad tematem rozsądku zastanawiałem się dalej, choć teraz nie o zapis z WK mi chodzi, ale o właściwe zrozumienie tego pojęcia i jego użycie w określonej sytuacji.

Rozsądek to zdolność trafnego oceniania sytuacji i odpowiedniego w niej zachowania się. Także zdolność racjonalnego, opartego na faktach, myślenia, ale też umiejętność przewidywania konsekwencji własnych działań, wyborów i decyzji. Czy rozsądek czymś się różni od zdrowego rozsądku? Moim zdaniem niczym.

W kilku dyskusjach w naszym środowisku pojawił się przykład, ilustrujący rzekomo, że rozsądek (zdrowy rozsądek) w pewnej sytuacji się nie sprawdził. Efekty jego zastosowania okazywały się wtedy niekorzystne. O jaką sytuację chodzi i czy rzeczywiście zawiódł rozsądek?

Ale najpierw powtórka z tematu skuteczności. Według specjalistów skuteczność profesjonalnej psychoterapii odwykowej sięgała czasem nawet 7%. Było to chyba około roku 2012, ale głowy za tę datę nie dam. Późniejszych danych nie znam, ale wątpię, żeby takowe w ogóle były – po wprowadzeniu terapii redukcji szkód (kontrolowanego picia) jak niby oceniać skuteczność takiego leczenia?

A co z tym rozsądkiem? Jest XXI wiek, środek Europy, wszyscy lub prawie wszyscy wiedzą, że alkoholizm to choroba, a choroby leczą lekarze, w placówkach służby zdrowia, a nie jacyś amatorzy, entuzjaści, spotykający się w piwnicy pod kościołem. Więc wybór profesjonalnej terapii wydawał się sensowny, zrozumiały i oparty na zdrowym rozsądku. To właśnie miałby być przykład takiej sytuacji czy okoliczności, w której tenże rozsądek zawiódł, bo chyba nie ulega wątpliwości, że skuteczność Programu AA (nie mylić z chadzaniem po mityngach) jest znacznie wyższa niż 7%.

Taki wybór – terapia zamiast Programu AA – tylko pozornie jest zdroworozsądkowy, bo żeby podejmować rozsądne decyzje, trzeba dysponować niezbędną wiedzą. Tak, trzeba byłoby wiedzieć, jak żałosną skuteczność oferowali profesjonaliści oraz wiedzieć, co do zaoferowania cierpiącemu alkoholikowi ma i miała Wspólnota AA.

Pacjent zgłasza się z wynikami badań u lekarza onkologa. Ten diagnozuje wprost: ma pan raka trzustki. Czy któryś pacjent po tym stwierdzeniu podziękuje i wyjdzie? Ależ skądże znowu! Pacjenci zawsze spytają o rokowania, o to, ile im życia zostało, o ewentualne leczenie, o koszty leczenia i wiele innych.
W poradni odwykowej klient rozmawia z terapeutą uzależnień. Nie ma już wątpliwości, że jest alkoholikiem. Czy teraz zapyta profesjonalisty, jakie są szanse na wyleczenie tego alkoholizmu? Czy teraz zapyta profesjonalisty, ilu alkoholików ten już skutecznie wyleczył z alkoholizmu? Czy teraz zapyta profesjonalisty, jak długo potrwa leczenie i czy na pewno zakończy się wyleczeniem? Czy teraz zapyta profesjonalisty o statystykę czy procent wyleczonych? Nie padnie żadne z takich pytań, prawda? Klient nie spyta nawet o certyfikat. Ze strachu? Ze wstydu? Nie wiem, ale to w końcu wszystko jedno, ważne, że takich pytań nie zada.

Wybór terapii zamiast Programu AA nie opiera się na rozsądku, świadomości i faktach, ale na braku wiedzy, a brak wiedzy, a nawet zaniechanie prób jej zdobycia, ze zdrowym rozsądkiem nic wspólnego nie mają.

1 komentarz:

  1. Oj tam Meszuge....

    W jaki sposób uczymy zdrowego rozsądku, krytycznego myślenia, analizy intencji?

    A tak:
    - wyłącz myslenie bo na program możesz być za mądry a kroki nie są na rozum
    - oddaj to bogu niech on się tym zajmie
    - wszystko akceptuj
    - poznaj nasz nowy słownik i zacznij go używać na codzień
    - zdrowienie to religijne nawrócenie a inaczej zginiesz

    Nie będę dopisywał więcej. Twoje wpisy na blogu sa tego pelne. Link jaki wklejasz pokazuje zresztą przyczyny wielu dzisiejszych zjawisk.

    Trzymaj się mocno!

    OdpowiedzUsuń