Tak się jakoś złożyło, że miałem
niedawno okazję zastanowić się i przemyśleć, co jest najważniejsze w Dwunastym
Kroku, co ma wagę największą. Wiele elementów jest tu ważnych, na przykład
miłosierdzie, które jakoś zniknęło z nowego wydania WK, a szkoda. Uważam je za
bardzo ważne, bo miłosierdzie, to współczucie wyrażone w działaniu. Łatwo jest komuś
współczuć, to nic nie kosztuje, ale zrobić coś w związku z tym, wykonać jakąś
pracę, podjąć działanie, potrafi już nie tak wielu.
Naszym podstawowym celem jest trwać w trzeźwości i pomagać innym w jej
osiągnięciu – to z naszej Preambuły. Prędzej czy później u większości z
alkoholików w AA to trwanie w trzeźwości nie wymaga już jakiegoś tytanicznego
wysiłku. Na plan pierwszy wysuwa się pomaganie innym w osiągnięciu trzeźwości.
Żeby jednak komuś pomóc skutecznie, trzeba jeszcze wiedzieć, jak to zrobić, a
to oznacza zarówno własne doświadczenie, jak i znajomość wieloletnich
doświadczeń i mądrości Wspólnoty AA, zawartej w literaturze i przekazywanej
przez sponsorów. Chcesz mieć to, co my posiadamy, postaraj się zrobić to, co my
zrobiliśmy (Jeśli zdecydowałeś, że
pragniesz tego, co my mamy, i jesteś gotów uczynić wszystko, by to osiągnąć –
wtedy jesteś przygotowany do postawienia pewnych kroków) – ano właśnie, a
co zrobiliśmy? Czy posłaniem AA jest informacja, że jak już nie radziłem sobie
z piciem, to poszedłem na psychoterapię odwykową?
Sam Krok Dwunasty daje pewne wskazówki,
co tu jest bardzo ważne: Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków… W tym momencie pojawia się wątpliwość stara
jak AA w Polsce: czy alkoholik, który ma zostawić ulotki na stoliku w
poczekalni przychodni rejonowej, musi być przebudzony duchowo? A to prowadzi do
równie starej wątpliwości, czy tylko sponsorowanie jest niesieniem tego
posłania? Na pewno jest najważniejszą służbą, ale czy tylko ono się liczy?
Za bardzo ważne uważam intencje (motywy, pobudki). Żebrakowi można
wrzucić monetę do kapelusza z dowolnych powodów – nie zmieni ona swojej
wartości bez względu na motywy darczyńcy. Jednak z darami duchowymi jest
inaczej – niesione z pokrętnych powodów, nieczystych intencji, mają tendencję
do rodzenia zgniłych owoców. A więc pomagam innemu alkoholikowi, bo chcę mu
pomóc, czy dlatego, żeby sobie kimś porządzić? Do ośrodka odwykowego lub
więzienia jadę ze współczucia i chęci pomocy, czy po to, żeby lepiej się
poczuć?
Przyjaciel podpowiedział mi jeszcze bezinteresowność, ale… ja nie
wierzę w idealną bezinteresowność (w działanie bez wynagrodzenia – tak) i w
rozdziale „Praca z innymi” jakoś też nie jest ona eksponowana, wręcz przeciwnie
– podawane są tam przykłady korzyści z niesienia posłania.
…nic lepiej nie umacnia
niezależności od alkoholu jak intensywna praca z innymi alkoholikami [s. 90]
Ważne jest uświadomienie mu, że
twoja próba przekazania tego wszystkiego odgrywa ważną rolę w twoim własnym
powrocie do zdrowia. W rzeczywistości to on może bardziej pomagać tobie niż ty
jemu [s. 95].
Co jeszcze jest ważne? Odrobina zwykłej życzliwości – bo trudno jest
skutecznie pomóc komuś, kogo z jakiegoś powodu się nie znosi albo wręcz
nienawidzi.
Czy ważną rolę w realizacji Dwunastego Kroku odgrywają pieniądze? Ja
bym ich nie przeceniał. Znając historię AA wiem, że w czasach swojej
największej skuteczności, Anonimowi Alkoholicy byli bardzo biedni, mieli długi,
prosili o dotacje i czasem nawet je dostawali. Dziś dysponują wielomilionowymi
aktywami i to nie licząc praw do publikacji literatury, ale czy pozytywnie
wpłynęło to na skuteczność? Poza tym dzięki pieniądzom też można poprawiać
samopoczucie samemu sobie. Nie raz widziałem spikerów, którzy manifestacyjnie
wrzucali do kapelusza banknoty, ofiarowane im przez grupę w ramach zwrotu
kosztów. Ależ byli z siebie dumni! Bo członkowie grupy sprawiali wrażenie nieco
skrępowanych, a niektórzy podejmowali decyzje, że na żadne spikerki jeździć nie
będą, bo nie stać ich na takie gesty.
Nie znaczy to jednak, że pieniądze nie są potrzebne Wspólnocie. Ależ
są! Książki, ulotki i broszury informacyjne nie drukują się za darmo. Owszem,
grupy za nie płacą, ale muszą najpierw do kapelusza zebrać pieniądze na ten
cel. Pieniądze potrzebne są, żeby wynająć salki mityngowe i punkty
informacyjno-kontaktowe, żeby opłacić stronę internetową i wiele innych
wydatków. Ale… czy kiedykolwiek w jakimkolwiek kraju Wspólnota AA zbankrutowała?
Jakoś tam funkcjonują od dziesiątków lat, nawet w kraju na wschód od nas, gdzie
Wspólnoty AA są dwie i ze sobą konkurują.
Czemu jeszcze nie potrafię przykładać do kwestii finansowych w AA aż
tak wielkiej wagi? Pieniądze rzecz nabyta
– usłyszałem kiedyś. Alkoholicy anonimowi, jak pokazuje doświadczenie i nasza
literatura, zwykle całkiem nieźle radzą sobie w życiu, jeśli nie natychmiast po
zaprzestaniu picia, to po pewnym czasie. A to oznacza comiesięczne wpływy na
konto. Nie oznacza to, że te pieniądze łatwo przyszły, nie w tym rzecz, chodzi
o to, że jest to zwykle źródło odnawialne. Dziś wrzucę do kapelusza 2 złote,
ale następna wypłata już za trzy dni, więc…
Brałem pod uwagę kilka innych jeszcze elementów, ale żeby nie
przedłużać, napiszę co ja uważam za najważniejsze w działaniach związanych z
niesieniem posłania w ramach Dwunastego Kroku. Tak, chodzi o… czas.
CZAS – jedyny element całkowicie i zupełnie
nieodnawialny. Poświęcony drugiemu człowiekowi nie wpłynie znowu na konto w
dzień wypłaty. Wybieram się na spotkanie z podopiecznym. Ile czasu miał będę
dla niego? Ile mu poświęcę, ile dla niego przeznaczę? Ile chcę mu… dać,
ofiarować? Zwłaszcza, kiedy pomyślę, że to nie ja przecież jestem szafarzem
czasu, a po prawdzie, to przecież nie wiem nawet, ile mi go przydzielono tu, na
ziemi. A jeżeli czasu będę miał tyle tylko, co do jutra, do świtu, to czy pójdę
dzisiaj na spotkanie z alkoholikiem? Czy swoje ostatnie godziny gotów jestem
oddać drugiemu człowiekowi?

