wtorek, 12 listopada 2024

Nowe prawdy i zasady AA

Dostałem od kolegi poniższy zestaw, który momentami przypomina mi „Prawdy i zasady AA”. Przypomniałem sobie jak w pierwszym roku abstynencji uczyłem się pilnie różnych takich mądrości, przeświadczony, że ich znajomość dowodzi mojej trzeźwości.

Powiedzonka made in „Na ProgrAAmie”:

- niechciana rada jest krytyką 

Kompletna bzdura.
Rada «to, co się komuś proponuje, aby zrobił w danej sytuacji»
Krytyka «surowa lub negatywna ocena kogoś lub czegoś»
Kolega opowiada o swoim problemie. Udzielam rady, mówiąc mu: w tej sytuacji chyba dobrze byłoby poprosić o pomoc prawnika. To miałaby być krytyka?


- Bóg dał nam dwoje uszu, dwoje oczu a tylko jedne usta

I co w związku z tym? Świni dał dwoje uszu, dwoje oczu i jeden ryj. Coś z tego wynika mądrego i odkrywczego?


- Bóg wie, jak się nazywa

Skoro jest wszechwiedzący, to chyba oczywiste, że wie.


- Twoje dziecko (lub inny człowiek) ma swoją Siłę Wyższą, Ty nią nie jesteś

Oczywiście.


- już nie jesteś ofiarą

Chyba, że właśnie stałeś się ofiarą. Wypadku drogowego, napadu, oszustwa, kradzieży, zdrady, gwałtu itd.


- Bóg daje nam to, czego potrzebujemy, a nie to, czego chcemy

Raczej tak, choć to akurat kwestia wyznawanej wiary lub religii.


- nie oczekuj od chorych ludzi zdrowych zachowań

Zależy, na co chorych. Sens może mieć tylko w przypadku chorób psychicznych.


- Twoje życie to nie Twoja sprawa

Piramidalnie głupie.


- nie jesteś pępkiem świata

Oczywiście. Egocentryzm to paskudna wada.


- myślenie o sobie źle to pycha i obsesja na własnym punkcie

Myśleć o sobie należałoby stosownie do postaw i zachowań życiowych. Jeśli zachowuję się jak kanalia i szuja, to nie ma powodu bym myślał o sobie dobrze. Problematyczny pomysł na manipulowanie myślami, a więc i uczuciami.


- pozbądź się oczekiwań, oczekiwania rodzą rozczarowania

Nierealistyczne oczekiwania rodzą rozczarowania. Część oczekiwań, znaczna większość, jest realistyczna i oczywista.


- nie wyolbrzymiaj problemów. Alkoholik potrafi wziąć drzewo, zrobić z niego las i jeszcze w tym lesie się zgubić.

OK.


- emocje są jak chmury na niebie. Ciemne i jasne – ale chwilowe

Może i tak…


- Bóg bubli nie robi

Zrobił bublowatego człowieka, wadliwą konstrukcję biologiczną, to wystarczy.


- nawet z najgorszego gówna powstanie nawóz, a na nim wyrosną piękne kwiaty

Kwiaty i ziemniaki, i owies, i buraki…


- w każdej chwili mamy wybór: sięgnięcie po alkohol to mój wybór, moja decyzja czy wejdę do sklepu, czy sięgnę po butelkę, czy za nią zapłacę, czy przyniosę ją do domu, czy ją otworzę, czy się napiję. A każdy wybór i decyzja niosą za sobą swoje konsekwencje

Kompletna bzdura i całkowita negacja bezsilności. Skoro picie/niepicie całkowicie zależy od mojej decyzji, to nie ma mowy o żadnej bezsilności.


- poczucie „ulgi” w trudnych momentach zaznam tylko kiedy wytrwam i się nie napiję

Nie wiem, może i tak. Nie znam czegoś takiego, z tą wytrwałością.


- uczucia są jak fala. Nawet jeżeli jest źle, to kiedyś to minie.

Oczywiście. I za chwilę powróci znowu – jeśli jest jak fala.


- działanie zmieniaj na myślenie. Zaproś Boga do tej sytuacji.

Program AA jest programem działania. Nic nie zostanie zrobione, jeśli będziesz tylko o tym myślał.


- nigdy nie jest tylko dobrze, albo tylko źle (czasem jest dobrze, a czasem jest niedobrze. Jak jest tylko dobrze to niedobrze). Bóg ma dla Ciebie coś lepszego. Dla Ciebie to jest problem, dla Boga nie.

Nie rozumiem, czemu mam sobie wmawiać, że jest niedobrze, skoro jest dobrze. Nałogowe regulowanie uczuć, czy co?


- mój spokój jest wprost proporcjonalny do poziomu mojej akceptacji i odwrotnie proporcjonalny do poziomu moich oczekiwań

Możliwe, że czasem ma to sens.


- jeśli nie chce Ci się iść na miting – to biegnij

Pamiętam ze swoich początków w AA. Wtedy powtarzano to bardzo często.


- wszystko to, co przydarzyło się innym ma prawo spotkać i Ciebie – nie jesteś wyjątkiem

Prawo? Mogą mnie spotkać najróżniejsze rzeczy i nie potrzeba do tego tworzyć jakichś praw.


- akceptacja jest rozwiązaniem na wszystkie moje problemy

Niebezpieczne brednie. Po co starać się cokolwiek zmieniać, skoro wystarczy zaakceptować? Po co iść do lekarza, skoro wystarczy zaakceptować chorobę? Po co starać się wytrzeźwieć, skoro wystarczy zaakceptować codzienne picie?


- jak będziesz chciała nie pić to Ci ściany będą pomagały

Nie zauważyłem.


- moje samopoczucie jest wprost proporcjonalne do robionych sugestii

Nie wiem, o jakie sugestie chodzi.


- szaleństwem jest wykonywanie tych samych czynności i oczekiwanie różnych rezultatów

Tak, oczywiście.


- jeżeli nie miałaś tak, jak inni alkoholicy to wszystko przed Tobą

Niekiedy tak, innym razem zupełnie nie. Nigdy dotąd nie byłem w ciąży i wydaje mi się, że raczej nie będę.


- często potrzebujemy bolącego „mroku”, żeby się przebudzić i ujrzeć światło

Możliwe, że ma to pewien sens.


- to jest Bóg??? Czy go nie ma? Jest!!! Ufff!

Jest. I co z tego? Ufam Mu? Robię to, co zasugerował w Dekalogu?


- zostaw to, zatrzymaj się – gdzie w tym wszystkim jest Bóg?

Nie rozumiem.


- kiedy skupiam się na problemie – mam więcej problemów. Kiedy skupiam się na rozwiązaniu – mam rozwiązanie

A możliwe jest skupianie się na rozwiązaniu bez świadomości, jakiego problemu ono dotyczy?


- to o czym myślę, umysł mi to tworzy. Nie ma neutralnych myśli. Albo nas osłabiają albo wzmacniają. Dlatego w ramach 3 Kroku oddaję każdą myśl, osąd i przekonanie Bogu

Zgrabna deklaracja, ale chyba niewiele z niej wynika. Zwłaszcza jeśli pamiętam, że Program AA jest programem działania, a nie programem modlitewno-powierzalnym.


- ale ty dzwonisz po rozwiązanie czy poopowiadać mi, jakie masz racje?

Dzwonię, żeby zapytać, czy w konkretnej sytuacji, robiąc to i tamto, postąpiłem właściwie i czy może jeszcze coś mógłbym zrobić.


- czy masz odwagę być zwykłym człowiekiem..?

Jestem zwykłym człowiekiem i nie potrzebowałem do tego odwagi. Ale może są tacy, którzy potrzebują.


- żadna ludzka siła – nawet ja

Nie wiem, o co chodzi.


- „nie wiem” – zatem jesteś iw najlepszym punkcie sytuacji: Ty nie wiesz, On wie

Nie jestem przekonany, żeby stan permanentnej niewiedzy na każdy temat, był najlepszy.


- alkoholizm to choroba śmiertelna i postępująca, nawet gdy nie pijesz

Tak, jak najbardziej.


- najwyższa formą wolności jest pozwolić ludziom, żeby Cię nie lubili

Zgrabne, ale w sumie nic z tego nie wynika.


- ja nie mogę, On może, ja Mu pozwolę

MU pozwolę??? Ja mam Bogu na coś pozwalać???


- zastanów się, czy jesteś sprawcą zamieszania czy twórcą harmonii?

Dobre.


- nie jesteś zupą pomidorową, żeby Cię wszyscy lubili

Nie wszyscy lubią zupę pomidorową, ale OK.


- wolisz mieć rację czy spokój?

Zdarzają się sytuacje, w których wolałbym nie mieć racji. Ale rozumiem, że są ludzie, którzy godzą się na zło, byle tylko mieć święty spokój.


- zastanów się, czy Bóg chce żebyś tak myślała? A co by Bóg zrobił? Czy On by się tak zachował?

Nie mam zwyczaju produkowania takich zgadywanek. Tym bardziej, że odpowiedź będzie pochodziła ode mnie, a nie od Boga.


poniedziałek, 14 października 2024

Zadziwienie i wdzięczność

Aby zło zatriumfowało, wystarczy, aby prawi ludzie nic nie robili – Edmund Burke.

Bardzo, bardzo dawno temu Intergrupa Śląska Opolskiego opracowała propozycję scenariusza mityngu. Nie chodziło o to, by był najlepszy na świecie, ale żeby nie był tak koszmarnie zły, jak wersje używane dotąd (te z przyjmowaniem do AA, z kłamstwami o świeczkach na całym świecie, abstynencji doktora Boba itd.). W scenariuszu, który przyjęło wiele grup i nie tylko z Opolszczyzny, znalazło się zdanie „Siłą Wspólnoty i nadzieją dla uzależnionych jest Program AA”. Po latach słyszałem je w scenariuszach różnych grup, w różnych miejscach i nie tylko w Polsce, Wydawało mi się to zdanie ważne, bo wyraźnie pokazywało, że rozwiązanie zawarte jest w Krokach, a nie na przykład w mityngowym jęczydupstwie.

Tak minęło lat kilkanaście. W roku bieżącym wpadła mi w uszy informacja, że jakaś grupa planuje usunąć to zdanie ze swego scenariusza. Może to podtykanie w kółko pod nos Programu psuje humor uczestnikom mityngu, pogarsza komfort i nastrój? Przecież nie wszyscy w AA muszą robić Program ze sponsorem albo, jak kto woli, stawiać Kroki. Trochę mnie to zaskoczyło, ale nie aż tak bardzo. Dlaczego? Bo nieco wcześniej miały miejsce dwa wydarzenia:

1. Winietka rozdawana grupom z propozycją umieszczania jej na stołach mityngowych. Nie wspomina o rozwiązaniu problemu alkoholizmu, ale o konieczności tworzenia przez grupy przyjaznego i wspierającego środowiska dla… (sic!) czynnych, aktywnych alkoholików. W historycznej literaturze AA zawarte są informacje, że w samych początkach weterani AA podawali nowicjuszom alkohol, żeby ich „odmglić” albo zabezpieczyć przed delirium. Może to milutkie środowisko, tworzone dla pijących przez grupy, miałoby na tym polegać? Swoisty powrót do początków? A może chodzi po prostu o aspirynę… Nie wiem na razie, jak miałoby to wyglądać w praktyce.


A jak mogłoby to być po polsku i z sensem? Jedynym warunkiem członkostwa w AA jest chęć zaprzestania picia, dlatego grupy starają się stworzyć wspierające i przyjazne środowisko dla alkoholików, którzy chcą przestać pić.

2. W najnowszym, to jest z 2024 roku, opracowaniu „Anonimowi Alkoholicy w liczbach” zawarto wykres czynników szczególnie ważnych w trzeźwieniu. Co ciekawe, Programu 12 Kroków AA w ogóle tam nie ma. Najwyraźniej w AA w naszym kraju Program nie ma większego znaczenia dla wytrzeźwienia.



Tak więc skoro polska wersja AA wyraźnie odchodzi od 12 Kroków, to i co się dziwić pojedynczej grupie – wyraźnie idzie z duchem czasu. Przecież to całkiem proste.

Faktem nadzwyczajnym dla każdego z nas jest to, że odkryliśmy wspólne rozwiązanie. Mamy drogę wyjścia, co do której absolutnie się zgadzamy i na której możemy zjednoczyć się w braterskim i harmonijnym działaniu. To wspaniała nowina, jaką przynosi ta książka tym, którzy cierpią z powodu alkoholizmu [WK z 2018 roku, s.17].

Zastanawiam się, na ile ten cytat jest jeszcze aktualny w Polsce… Może i jest, może i mamy jakieś wspólne rozwiązanie, ale najwyraźniej nie jest nim, marginalizowany obecnie w AAPL, Program 12 Kroków AA.

Brak Programu, jako fundamentalnej siły i rozwiązania problemu alkoholizmu w Polskiej Wspólnocie AA, rodzi określone konsekwencje, które delikatnie nazywam wynaturzeniami. Na przykład:

a) We Wspólnocie Anonimowych Alkoholików służbę powierza grupa. W Polskiej Wspólnocie AA alkoholik służbę po prostu sobie sam samowolnie bierze. Czasem to jego sponsor nakazuje mu wziąć sobie służbę, ale tak czy owak grupa AA (czy nadal jeszcze AA?) nie ma tu najwyraźniej nic do gadania.

b) Jedną z podstawowych zasad czy reguł, dotyczących służb w AA, jest rotacyjność. Ale w PLAA i to da się obejść. Ze sporym niesmakiem obserwuję działania 2-3 osób, które nachalnie narzucają pomysł dożywotnich tytułów w PLAA. Sami też sobie te wieczyste tytuły przydzielają. Według nich delegatem, powiernikiem czy rzecznikiem jest się w PLAA dożywotnio. Co najwyżej delegatem (rzecznikiem, powiernikiem)… po służbie.
Pełniłem kiedyś służbę rzecznika (także herbatkowego, prowadzącego, mandatariusza itd.). Moja służba się skończyła. Ale może powinienem twierdzić i upierać się, że jestem rzecznikiem (mandatariuszem, prowadzącym) – tyle, że po służbie?
Może gdybym zafiksował się na sobie i swoich dawnych służbach mógłbym mówić, że obecnie jestem byłym rzecznikiem. To przekonanie o własnej ważności i eksponowanie swojej osoby nadal byłoby ośmieszające, ale za to po polsku. Ale JESTEM RZECZNIKIEM, po służbie, to już zaburzenie. Jak ktoś studiował, to do końca życia jest studentem… po studiach? Cóż, duma i pycha nietrzeźwych alkoholików potrafi być porażająca.

Jestem wdzięczny. Bogu, losowi, przypadkowi, niektórym alkoholikom i nie wiem, komu jeszcze, że moje realne trzeźwienie i wytrzeźwienie przypadło na lata największej aktywności programowej w AA. To były wspaniałe czasy – na grupie prawie wszyscy sponsorowali lub byli podopiecznymi (albo jedno i drugie), grupy, te 3-4 na których bywałem, działały zgodnie z Tradycjami, służby powierzała grupa tym, którzy przynajmniej dawali nadzieję sensownego ich pełnienia, nie było tytułomanii i aroganckiego wywyższania się. Program, który wtedy alkoholicy realizowali z pomocą sponsorów we własnym życiu, był prostym Programem działania, a nie jakimś sekciarsko-magicznym programem modlitewno-powierzalnym. Nie do pojęcia byłoby wtedy, żeby nadal sponsorował alkoholik po kilkudniowym zapiciu – niedawno usłyszałem, że przecież nic się takiego nie stało, że on przez to głupie zapicie nie zapomniał przecież, jak się sponsoruje. Na koniec już tylko jedno – my w AA znaliśmy literaturę AA, przynajmniej podstawową. Moim sponsorom do głowy by nie przyszło cenzurować tekst Wielkiej Księgi i decydować, które fragmenty powinienem poznać, a które nie, bo przecież on wie wszystko lepiej od autorów tej książki.

W interesie tych alkoholików, którzy szukają rozwiązania, mam nadzieję, a może tylko chciałbym mieć nadzieję, że ta nowa wspólnota będzie równie skuteczna w działaniu, jak ta sprzed kilkunastu lat.


sobota, 28 września 2024

Andy F. o grupach świeckich

 Na prośbę Andy’ego F. zamieszczam tu jego tekst. Ja mam wiele ambiwalentnych przemyśleń na ten temat, więc wypowiadał się na niego na razie nie będę.

---------------------------------------------------------------------------- 


Świecki Nurt AA w Polsce


Początki

W dniu 16.08.2024 Wspólnota Anonimowych Alkoholików w Polsce przez kilka dni świętowała w Poznaniu swoje 50-lecie. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że to właśnie z Poznaniem wiążą się początki ruchu AA w tym kraju.

Pod koniec lat 60. psycholog Maria Grabowska - siostra znanego publicysty i krytyka muzycznego Jerzego Waldorffa - zaczęła prowadzić zajęcia grupowe oparte na zasadach programu 12 Kroków. Grupa zaczęła funkcjonować samodzielnie jesienią 1974 roku. Później przyjęła nazwę „Eleusis”. Był to pierwszy mityng AA w Polsce.

W ciągu 50 lat AA rozrosło się do niemal 3000 spotkań tygodniowo, co jest świadectwem nadziei i uzdrowienia, jakie przynosi AA. 

Narodziny świeckiego nurtu AA

Grupa AAwAA, pierwsza grupa AA dla osób o poglądach świeckich, została założona przez Bogdana z Opola 22 sierpnia 2019 roku. Grupa ta spotyka się online raz w tygodniu i przyciąga od 30 do 50 osób. Jest to przyjazna przestrzeń dla wszystkich, pragnących trzeźwieć, a niewierzących w Boga. Skrót AAwAA oznacza Ateiści i Agnostycy w AA.

Druga tego typu grupa, 4A w Poznaniu, została założona przez Piotra 15 września 2021 roku. Uczestnicy spotykają się w realu, raz w tygodniu. 

Od tego czasu powstały trzy kolejne grupy.

Członek AA, Mikołaj, otworzył grupę w Warszawie 1 grudnia 2021 roku. Nazywa się ona „Otwarty Umysł” i spotyka się w czwartki o 18:30.

26 czerwca 2022 r. Michał założył kolejną grupę dla ateistów, agnostyków i wolnomyślicieli w AA, która nazywa się „Świecka Droga”. Jej mityngi mają charakter hybrydowy, uczestnicy spotykają się na sali w Katowicach, a takież online, na platformie Zoom.

Wreszcie, 17 sierpnia 2022 r. Andrzej, Kasia, Tomek, Romek i Krzysiek rozpoczęli świeckie spotkanie o nazwie „Oświecenie”. Grupa spotyka się w nadbałtyckim Kołobrzegu. 

Nurt świecki rozwija się. W ciągu zaledwie pięciu lat powstało pięć grup. Ich mityngi są otwarte, uczestniczą wszyscy zainteresowani, niezależnie od swoich poglądów. Unikalnie interpretują program 12 Kroków, nie odwołując się do Boga czy Siły Wyższej, rozumianej jako nadprzyrodzona moc. Nie odrzucają natomiast tradycyjnych 12 Kroków, są one również prezentowane na tych spotkaniach. 

Świecka Wspólnota w Polsce stała się częścią ICSAA (Międzynarodowej Konferencji Osób Świeckich w AA) i była tam reprezentowana przez polskiego delegata.

Międzynarodowi spikerzy są również regularnie zapraszani na polskie mityngi. Polska, świecka konferencja dla ateistów i agnostyków AA odbywa się co roku w Opolu. Są to spotkania tradycyjne, twarzą w twarz.

 Rozwinięcie świeckiej Wspólnoty

Po czterech latach czasami trudnych negocjacji, Konferencja Służby Krajowej w Polsce, zatwierdziła do publikacji jedną broszurę AA dla osób niewierzących - Słowo Bóg. Zawiera ona osobiste historie ateistów i agnostyków, którzy osiągnęli trzeźwość we Wspólnocie.

Teraz alkoholicy o poglądach liberalnych, humanistycznych czy świeckich, jakkolwiek by tej grupy ludzi nie nazwać, mają choć jedną pozycję literatury, która zauważa ich obecność w AA. Powstanie i rozwój grup świeckich jest znakiem czasu; świat się laicyzuje i Wspólnota AA nie powinna tego faktu ignorować.

Poglądy tradycyjnego AA odnośnie grup dla ludzi o poglądach świeckich

 Chciałem dowiedzieć się jak najwięcej o AA w Polsce. Wiedząc, że jest to kraj katolicki i zdając sobie sprawę, że Kościół jest zaangażowany we Wspólnotę, zadałem jednemu z kolegów, związanemu z nurtem świeckim, kilka pytań: 

Czy Kościół Katolicki stara się ingerować w rozwój świeckich grup AA?

Kościół nie ingeruje, ale członkowie AA tak.

(Ta odpowiedź mnie nie zaskoczyła. Doświadczyłem już podobnych postaw ze strony AA w innych krajach.)

W jaki sposób główny nurt AA próbuje osłabić świeckie grupy?

Niechętnie nas akceptują, nie wspierają naszego istnienia.

Jaki jest tego powód?

Słyszymy oskarżenia o naruszanie jedności AA.

 Kwestia jedności AA

Nie tylko w Polsce, także w innych krajach, głównym przedmiotem krytyki ze strony głównego nurtu AA jest, że świeckie grupy naruszają dziedzictwo jedności Wspólnoty. Głoszą to zwłaszcza Ci, którzy wierzą, że nie można wyzdrowieć bez pomocy Boga. Jak na ironię, to właśnie ten punkt widzenia podważa jedność AA. Krytyka osób o poglądach agnostycznych z powodu ich systemów wierzeń narusza Trzecią Tradycję AA. Co więcej, sugestie, że świeckie grupy powinny odłączyć się od AA i zakładać własną wspólnotę, również narusza tę Tradycję. Mówi ona, że:

„Jedynym wymogiem członkostwa w AA jest chęć zaprzestania picia”, a nie wiara w Boga.

 Jedność w różnorodności

Ja sam, po wielu latach nawrotów w AA, musiałem znaleźć jakąś większą siłę, która pomogłaby mi poradzić sobie z moją bezsilnością. Tą siłą była początkowo grupa AA. Później, gdy zgodziłem się przejść przez program, sugestie przyjaznego agnostykom sponsora i 12 Kroków stały się takimi siłami.

Im więcej dowiadywałem się o swojej chorobie, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że praktykowanie miłości i służenie innym to podstawowe warunki wyzdrowienia z alkoholizmu. Uznałem, że to przekonujące i uzdrawiające zasady. Im bardziej wprowadzałem je w życie, tym bardziej postrzegałem je jako nieteistyczne moce, które bez wątpienia były większe ode mnie.

 Spikerka pożegnalna doktora Boba

Trzy miesiące przed śmiercią Dr Bob, współzałożyciel AA, został zaproszony do wygłoszenia przemówienia na pierwszej międzynarodowej konwencji w Cleveland, Ohio, w niedzielę 30 lipca 1950 roku.

To, co powiedział, zainspirowało mnie do działania. „Praktykując te zasady we wszystkich naszych poczynaniach” (Krok 12), jak najbardziej zacząłem czuć się częścią AA. Pomysł, że jako osoba niewierząca w jakiś sposób podważam jedność AA, zaczął wydawać mi się nieuczciwy i wprowadzający podziały.

„Nasze Dwanaście Kroków, gdy wycisnąć z nich samą esencję, sprowadza się do słów „miłość” i „służba.” Rozumiemy, czym jest miłość i rozumiemy, czym jest służba. Pamiętajmy więc o tych dwóch rzeczach”.

Dr Bob

 Copyright © - https://www.aa.org/dr-bobs-farewell-talk

 Dlaczego wspominam o mowie pożegnalnej dr Boba w artykule o świeckim AA w Polsce? Główny nurt AA oskarża świeckie grupy o podważanie jedności AA. Dr Bob jasno powiedział, że dwie podstawowe zasady AA to miłość i służba innym. To właśnie te zasady, a nie wiara w Boga, jednoczą alkoholików w ich drodze do wyzdrowienia.

Osoby niewierzące, pracując ze świecką wersją (nawiasem mówiąc, jest tych wersji wiele i są bardzo sensowne) 12 Kroków, są tak samo zdolni do praktykowania miłości i służby w AA, jak ci, którzy wierzą w Boga. Dlatego rozsądne jest założenie, że to nie wiara w tradycyjną ideę Boga jednoczy alkoholików, ale zaangażowanie w praktykowanie miłości i służby. W takim przypadku problem braku jedności w AA w Polsce staje się nieistotny.

 Założyciel AA - Bill W.

Bill Wilson, drugi współzałożyciel AA, miał bardzo sprecyzowane poglądy na temat tego, jak chciałby, aby wyglądała jedność AA. Wyraził je bardzo jasno, gdy pisał 12 Tradycji. Oto fragment długiej formy Tradycji Trzeciej:

„Nietolerancja oparta jest na strachu. Odebranie jakiemukolwiek alkoholikowi szansy przynależności do AA było niekiedy równoznaczne z wydaniem na niego wyroku śmierci. Każdy alkoholik jest członkiem AA, kiedy tak powie”.

Bill Wilson zawsze będzie moim bohaterem. Jego duchowa i otwarta postawa wobec zasady jedności AA uratowała mi życie jako niewierzącemu alkoholikowi. Spuścizną pozostawioną przez Billa było przekonanie, że AA jest wspólnotą duchową. Jako taka, zawsze powinna być wszechogarniająca.

 Podsumowując, oto krótki fragment artykułu napisanego przez Billa w 1965 roku. Nazwał go „Odpowiedzialność jest naszym tematem”, 

„W związku z tym pełna, indywidualna wolność praktykowania dowolnego wyznania, zasady lub terapii powinna być dla nas wszystkich najważniejsza. Nie wywierajmy zatem na nikogo presji naszymi indywidualnymi czy zbiorowymi poglądami. Zamiast tego okazujmy sobie nawzajem szacunek i miłość, które są należne każdej istocie ludzkiej próbującej podążać w kierunku światła. Zawsze starajmy się być raczej integrujący, a nie wykluczający; pamiętajmy, że każdy alkoholik jest członkiem AA, tak długo, jak sam to deklaruje”.

Bill W.

Copyright © - AA Grapevine, Inc. 1965

 Z poczuciem wdzięczności

Andy F.

https://aaforagnostics.com/

 Wersja Angielska

https://aaforagnostics.com/blog/secular-aa-in-poland/



piątek, 20 września 2024

Efekty podnoszenia się dna?

W tym roku, 2024, uczestniczyłem w spotkaniach AA zdecydowanie mniej razy niż to miało miejsce we wszystkich innych latach. W każdym razie mityngów zaliczyłem kilka, a na pewno nie więcej niż dziewięć. Taka częstotliwość powodować może pewną zmianę wyników obserwacji – słuchałem i obserwowałem znacznie uważniej niż wtedy, kiedy w AA bywałem po dwa razy w tygodniu i w wielu przypadkach wiedziałem, kto będzie, gdzie usiądzie i co powie. W każdym razie zaobserwowałem coś, ale nie mam pewności, czy zmienił się mój ogląd, czy może wyraźnej zmianie uległo jednak środowisko.

Jakoś mi się nie układa w życiu. Chodzę do tego AA, biorę sobie służby, poznaję Program ze sponsorem, tydzień temu się napiłem, chodzę na terapię odwykową i jeszcze drugą, taką ogólnorozwojową, co bardzo dużo mi daje, sponsoruję, wczoraj wypiłem dwa piwa, robię czasem sugestie zalecone przez sponsora, zastanawiam się nad terapią głębokiego wglądu albo grupą SLAA…

To nie była jedna wypowiedź, ale raczej synteza, połączenie w całość przynajmniej kilkunastu wypowiedzi, zazwyczaj młodszych alkoholików, to jest w wieku ok. 30-40. Więc zastanawiam się, czy tak było zawsze i tylko ja nie zwracałem na to uwagi, czy może w tym środowisku zaszła jakaś znacząca zmiana?

W wielu rozmowach uczestników mityngów z pewnym stażem abstynencji powtarzało się przekonanie, że to bardzo dobrze, że dno alkoholika nieustannie się podnosi, bo na mityngi trafiają ludzie, którzy nie stracili jeszcze wszystkiego, ale ten medal ma również drugą stronę – być może za mały poziom determinacji czy, jak to mówią, gotowości do zrobienia wszystkiego. Owszem, chcą poprawy jakości życia i godzą się, że coś w tym kierunku będą musieli robić, ale przecież nie można się aż tak katować! Gdy robi się zbyt trudno, odchodzą, bywa że tylko na jakiś czas, do innej wspólnoty (w końcu terapeuta powiedział im, że wszyscy alkoholicy są też seksoholikami, a jeśli kiedyś spróbowali marychy, to i narkomanami) albo na kolejną terapię odwykową, lub inną, bo wielu zdaje się wierzyć, że jak podczas terapii przepracują (cokolwiek to znaczy) swoje dzieciństwo albo skłonności do złości, toksycznego wstydu, problem z zaniżonym poczuciem wartości, lub coś takiego, to i kłopot z piciem jakoś zniknie.

Nie, nie wszyscy tak mają. Tych kilka osób, które pamiętam sprzed epidemii, nadal w mityngach uczestniczy, ale wypowiadają się rzadziej, przekonani (jak opowiadał znajomy weteran), że ich doświadczenia wyraźnie nie są już potrzebne nikomu i do niczego. Ot, egzotyczne opowiastki dziadersów z dawnych czasów.

To jak to w końcu jest? Cudownie, że dno alkoholików stale się podnosi, czy może jednak niezupełnie cudownie?

sobota, 7 września 2024

Deklarację też mamy polską

Deklaracja odpowiedzialności została napisana na Międzynarodową Konwencję w Toronto w 1965 r. Opublikowana została w artykule zatytułowanym „Jak jestem odpowiedzialny, stałem się częścią AA” w biuletynie GSO, Box 4-5-9. Jako autora Deklaracji Odpowiedzialności artykuł podaje byłego powiernika AA, Ala S. Deklaracja odpowiedzialności pozostaje podstawową zasadą służby AA do dziś.
Pewien problem w tym, że tę Deklarację też zrobiliśmy po swojemu, według własnych przekonań. Przecież Polak potrafi, przecież żadni imperialiści nie będą nam mówić…

Polska wersja: Gdy ktokolwiek, gdziekolwiek potrzebuje pomocy, chcę, aby napotkał wyciągniętą ku niemu pomocną dłoń AA. I za to jestem odpowiedzialny.

Wersja oryginalna: When anyone, anywhere, reaches out for help, I want the hand of A.A. always to be there. And for that: I am responsible.

Jakiejś pomocy potrzebuje większość ludzi na ziemi. Jedni potrzebują pomocy w znalezieniu dziewczyny, inni w zdobyciu dobrej pracy, w naprawie cieknącego zlewu, w zerwaniu z ćpaniem, w wyborze miejsca wakacyjnego wyjazdu, w sfinansowaniu wyprawki dziecka do szkoły itd. itd. Czy członkowie AA powinni się do czegoś czuć zobowiązani w związku z tym?

Problem sprowadza się do dziwnego tłumaczenia „reaches out for help”, bo nie znaczy to, że ktoś „potrzebuje pomocy” (jakiej pomocy potrzebuje i kto niby ma o tym decydować?), ale że wyciąga rękę po pomoc, sięga po pomoc, zwraca się o pomoc.

Dajmy odpór dumnemu założeniu, że skoro Bóg umożliwił nam sukces w jednej dziedzinie, naszym przeznaczeniem jest stać się pośrednikami dla każdego („Anonimowi Alkoholicy wkraczają w dojrzałość”).

Tak naprawdę przekaz Deklaracji Odpowiedzialności jest bardzo prosty – jeśli ktoś wyciąga do AA rękę po pomoc, to zawsze powinien napotkać tam dłoń któregoś z nas. Wspólnota AA dysponuje rozwiązaniem problemu alkoholizmu. I niczym więcej! Nie rozwiązujemy żadnych innych problemów! Jesteśmy gotowi pomóc wszystkim tym, którzy z problemem alkoholowym zwracają się do nas o pomoc. A nie tym, którzy według naszych własnych przekonań i fantazji, potrzebowaliby może jakiejś pomocy.

Gdyby to było zrozumiałe i jasne, może nie dochodziłoby do tak absurdalnych sytuacji, że na jakichś winietach wzywa się grupy AA do tworzenia specjalnych wspierających miejsc czy środowisk dla aktywnych, pijących alkoholików.


Zauważcie, że nie dla tego, który chce przestać pić i do AA wyciąga rękę po pomoc, ale do tego, który pije.

środa, 4 września 2024

Wygląda na to, że jest źle

Służebny. Dziewka służebna i chłopak łaziebny to w XIV-XVI wieku, w zajazdach, karczmach, zamkach, osoby pomocne przy sprzątaniu, ale przede wszystkim… hm… realizujące potrzeby seksualne gości, służące waginą albo odbytem.

Akredytacja. Po polsku oznacza przedstawienie dokumentów uwierzytelniających przez dyplomatę (konsula, ambasadora) rządowi albo innej oficjalnej władzy obcego kraju. W AA-owskiej mowie oznacza to bilet wstępu na jakieś wydarzenie, koszt uczestnictwa w jakimś AA-owskim przedsięwzięciu, ale tylko AA-owskim, bo bilet do kina, to już nie.
Itd. Itd. Itd.

Na cudaczno-sekciarski język w środowisku AA zwracałem uwagę od samego początku, ale w pierwszych miesiącach, starałem się szybko tego slangu nauczyć. Wydawało mi się, że w taki sposób porozumiewają się alkoholicy trzeźwiejący i znajomość tego typu określeń i pojęć miała świadczyć o postępie tego procesu. Cóż… nie piłem, ale trzeźwy nie byłem na pewno.

Mijały lata. Zorientowałem się, że ciągoty sekciarskie pojawiają się w tym środowisku na pewno, ale jednak większość tych językowych dziwolągów, to efekt zwykłego nieuctwa albo może tzw. wtórny analfabetyzm – etanol niszczy skutecznie komórki mózgowe.

Pamiętam jak pewnego razu wypowiedziałem się na mityngu, a prowadzący zwrócił uwagę, że wolno mi mówić tylko o swoim doświadczeniu. Wtedy mnie zatkało, bo moja wypowiedź w stu procentach dotyczyła mojego doświadczenia. A ten człowiek po prostu nie wiedział, co to jest doświadczenie – uważał, że doświadczenie to jest opis czyjegoś przeżycia. Nie był w stanie pojąć, że moim doświadczeniem może być i to, czego się dowiedziałem (usłyszałem, przeczytałem, zaobserwowałem).

Doświadczenie – ogół wiadomości i umiejętności zdobytych na podstawie obserwacji i własnych przeżyć.

Przy okazji Kroku Dziewiątego zastanawiam się, jak zadośćuczyniają innym alkoholicy, którzy nowych członków AA zmuszają do nauki i stosowania błędów językowych? Bo facet, który uważa, że oportunista to ktoś, kto stawia opór (tak go nauczył sponsor w AA), po prostu się ośmiesza.

Mijają lata, wiele się w polskiej wersji AA zmienia. Niektóre rzeczy na lepsze. Język niestety nie, błędów i udziwnień pojawia się coraz więcej. Tak dużo, że już sami wśród swoich nie zawsze potrafimy się porozumieć. A skoro w najnowszym Biuletynie Informacji Publicznej znalazło się wezwanie, by w sprawozdaniach unikać AA-owskiego slangu, to już musi być całkiem źle. Jednak jest to też informacja także i dobra - zaczynamy to zauważać, nam samym zaczyna przeszkadzać, więc może będą zmiany na lepsze, kiedyś...