środa, 27 maja 2020

Mityngi i wirusy kontynuacja


Fundacja BSK, prawny reprezentant Wspólnoty AA w Polsce, zwróciła się do Ministerstwa Zdrowia w sprawie możliwości przywrócenia spotkań Anonimowych Alkoholików. Oto odpowiedź, która powinna kończyć temat, a jednocześnie pomóc rozróżnić dbałość o wspólne dobro i odpowiedzialność, od wynaturzonych osobistych ambicji, samowoli i sobiepaństwa.


Zarząd Fundacji Biuro Służby Krajowej Anonimowych Alkoholików w Polsce prezentuje odpowiedź otrzymaną od Ministerstwa Zdrowia, Departamentu Zdrowia Publicznego i Rodziny z dnia 25 maja 2020 r.  w kwestii możliwości organizowania mityngów AA.

Departament
Zdrowia Publicznego i Rodziny
Ministerstwo Zdrowia

Pani
Alicja D.
Dyrektor Zarządu Fundacji
Biuro Służby Krajowej
Anonimowych Alkoholików
w Polsce

Szanowna Pani Dyrektor,
w odpowiedzi na pismo z dnia 20 maja 2020 r. dotyczące umożliwienia bezpośrednich
spotkań grup wsparcia Anonimowych Alkoholików, Departament Zdrowia Publicznego i
Rodziny uprzejmie informuje, że na bieżąco analizowane są kwestie dotyczące
liberalizowania obostrzeń związanych ze stanem epidemiologicznym.
Jednak zgodnie z § 13 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. w sprawie
ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem
stanu epidemii (Dz. U. poz. 878) do odwołania zakazuje się: 1) organizowania
zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o
zgromadzeniach (Dz. U. z 2019 r. poz. 631); 2) innych niż określone w pkt 1 zgromadzeń
organizowanych w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych oraz
imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby
z jej osobami najbliższymi w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. -
Kodeks karny (Dz. U. z 2019 r. poz. 1950, z późn. zm.) lub z osobami najbliższymi
osobie, z którą pozostaje we wspólnym pożyciu. Wyłączenie przedmiotowego
ograniczenia dotyczy wyłącznie spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych,
lub pozarolniczej działalności gospodarczej, lub prowadzeniem działalności rolniczej lub prac w gospodarstwie rolnym
a także związanych z działalnością organizacji pozarządowych, o których mowa w art. 3
ust. 2 ustawy z dnia 24 kwietnia 2003 r. o działalności pożytku publicznego i o
wolontariacie (Dz. U. z 2019 r. poz. 688, 1570 i 2020 oraz z 2020 r. poz. 284), oraz
organizacją i przeprowadzaniem egzaminów określonych w przepisach odrębnych.

W związku z faktem, że mitingi grupy Anonimowych Alkoholików nie są spotkaniem
zaliczającym się do powyższego katalogu nie jest możliwa ich organizacja. W tej sytuacji
obecnie Departament proponuje dalsze prowadzenie "spotkań" za pośrednictwem
systemu teleinformatycznych lub systemów łączności.

Z poważaniem…

piątek, 22 maja 2020

Spikerka i mityng jakich wiele


Jakiś czas temu uczestniczyłem w internetowym mityngu, jakich ostatnio do dyspozycji jest całe mnóstwo. Rozpoczął się krótką spikerką w układzie klasycznym, a więc: okres picia, pierwszy kontakt ze Wspólnotą, bolesne uświadomienie sobie, że chadzanie po mityngach nie leczy alkoholizmu, jakieś warsztaty i wreszcie Program pod kierunkiem kogoś doświadczonego. Na koniec – normalne życie obecne, z jego zupełnie naturalnymi wyzwaniami, realnymi sukcesami, codziennymi problemami.

Nie było w tej spikerce nic nudnego, ale też nic takiego, co rzuciłoby mnie na kolana, nic, czego bym nie znał, nie słyszał wcześniej i to wiele razy. Taka dobra, rzetelna robota, ale bez fajerwerków. Później wypowiadali się alkoholicy płci obojga.

Moją uwagę zwróciły dwie wypowiedzi. Autorem pierwszej był chyba jakiś lokalny weteran. Bardzo miły facet, sądząc po głosie. Mówił dużo, ale… nie za bardzo wyłapałem, o czym mówił. Jedno tylko zapamiętałem, bo powtórzył ze trzy razy: to nie ma żadnego znaczenia, ale tak się składa, że mam abstynencji dwa razy więcej niż wszyscy tu zebrani. Później głos zabrała stosunkowo nowa w AA alkoholiczka. Ze wzruszającym, takim ciepłym entuzjazmem, podziękowała za spikerkę, bardzo się utożsamiła, ale przede wszystkim chciała powiedzieć, że właśnie zaczyna robić Program ze sponsorką i bardzo potrzebowała jakiegoś potwierdzenia, że wybrała właściwą drogę.

Zwróciłem uwagę na te dwie wypowiedzi. Teraz już tylko do mnie należy wybór, którą z nich zapamiętam, która z nich będzie (dla mnie!) odzwierciedlała idee „mojej” Wspólnoty AA i ucieleśniała jej ideały.

Trochę to przypomina mi dwa cytaty, które uważam za prawdziwe i ważne z zupełnie różnych względów. Wyznaczają one dwie odmienne drogi, a ja muszę zdecydować, którą z nich dalej iść. Bo przecież się qrna nie rozerwę!

Osobista gloryfikacja, arogancka duma, zajadła ambicja,, ekshibicjonizm, nietolerancyjna satysfakcja, pieniądze czy szaleństwo władzy, nieprzyznawanie się do błędów oraz nieuczenie się na nich, samozadowolenie, lenistwo – te i wiele innych cech należą do typowych „schorzeń"…  („Język serca”, s. 28).

Nie ufaj zbytnio swojemu zdaniu, ale staraj się wysłuchać zdania innych. Jeśli twoje zdanie jest słuszne, ale dla Boga się go wyrzekniesz i uczynisz inaczej, niż chciałeś, więcej na tym zyskasz. (Tomasz Hemerken, „O naśladowaniu Chrystusa”)

Tja… A mnie się wydawało, że ten mityng nie był dla mnie…

środa, 13 maja 2020

Tradycje Wspólnoty i wirusy


Aktywiści i liderzy jednej z grup wpadli na pomysł zwrócenia się do księdza z prośbą o możliwość przywrócenia mityngów w salce przykościelnej. Bardzo dumni z siebie i swojego pomysłu chwalą się odkryciem, że na terenie Kościoła katolickiego obowiązują nieco inne prawa i przepisy (tu akurat w obecnych czasach mają rację, niestety), niż w reszcie Polski, więc to proboszcz decyduje, co w jego pomieszczeniach wolno, a co nie.

Formalnie prawie wszystko jest w porządku. Prawie, bo wierzę, że uczestnicy spotkania będą cały czas w maskach i rękawiczkach, że nie będą się dotykać, że nie będą nic jeść ani pić – wszak jesteśmy wolni od samowoli i w pełni zdolni do podporządkowania się, mam jednak spore wątpliwości co do zachowania bezpiecznej odległości pomiędzy dwudziestoma alkoholikami w niewielkiej salce. A jak przyjdzie więcej potrzebujących pomocy alkoholików i zabraknie wymaganych metrów kwadratowych, to co? Będzie się ich wyrzucać? Odmawiać pomocy? Jakoś segregować?

Czarny scenariusz. Alkoholik zaraża się wirusem, choruje, umiera. Jego żona, rozżalona i szukająca winnych, ogłasza we wszelkich możliwych mediach, że zarazili go w AA, bo on nigdzie więcej nie wychodził (zakupy, jak zawsze zresztą, robiła ona). Nasze wspólne dobro jest najważniejsze… Jak Wspólnota AA w Polsce poradzi sobie z zarzutem braku odpowiedzialności i stwierdzeniem, że mityngi AA są niebezpieczne? Udział w nich zagraża życiu? W tym całym AA to zarażają!!! - tak?

To w końcu jak to jest z naszymi zasadami? Na pierwszym miejscu stawiamy wspólne dobro nas wszystkich, czy dobro kilku-kilkunastu alkoholików z jednej grupy? Jasne, grupa AA jest niezależna, ale… za wyjątkiem tych sytuacji, gdy dotyczyć to może innych grup i AA jako całości, czy nie tak?

Nie jestem zachwycony mityngami on-line, mam wątpliwości, czy takie spotkanie jest naprawdę spotkaniem, skoro się nie spotkaliśmy, ale to już po mojej stronie; tym niemniej wdzięczny jestem wszystkim, którzy szybko zareagowali i takie rozwiązania wprowadzili. Jednak na mityngi osobiste, w realu, chcę wrócić, gdy będzie to już bezpieczne. I nie planuję forsowania pomysłu z przyśpieszaniem tego procesu. Przepisy oczywiście są ważne, ale praktyka pokazuje, że wirusy wszelkiego typu nadal mają je w… no, nie wiem, czy wirus, jako obiekt nieożywiony, ma to miejsce, ale wiadomo, o co chodzi.

A o mityngach internetowych czytałem niedawno dobry artykuł: http://mikadunin.blogspot.com/2020/05/196-aa-w-sieci-i-co-z-tego-wyniknie.html

niedziela, 3 maja 2020

Notatki sponsora (odc. 125)


Jak reagują normalni, dorośli, niezaburzeni umysłowo ludzie, kiedy czegoś nie wiedzą? Jeśli jest to coś, czego wiedzieć nie muszą, nie potrzebują i nawet nie chcą, to zapewne obojętnie. Nie znam się na neurochirurgii. Nie zamierzam się znać, nie interesuje mnie ten temat, nie wstydzę się swojej niewiedzy. Głównie dlatego, że nie planuję ubiegać się o stanowisko ordynatora oddziału neurochirurgii w miejskim szpitalu. Zupełnie inaczej przedstawia się sprawa z dziedzinami, które mnie dotyczą albo powinny. Wszędzie tam, gdzie odgrywam jakąś rolę, mam wpływ na podejmowanie decyzji. Wtedy chyba wręcz powinienem dowiedzieć się, dopytać, poznać, zrozumieć.

We Wspólnocie, czyli w środowisku alkoholików – z założenia – psychicznie chorych, często spotkać można ludzi, którzy własnej niewiedzy używają jako broni przeciwko innym. I, co gorsze, czasem to działa. Spiker kończy mówić. Do wypowiedzi zgłasza się Ziutek, lokalny weteran, i drwiącym tonem oznajmia: pierwsze słyszę, że… albo nie miałem dotąd pojęcia, że… Parę osób z sali aprobująco chichocze. Ziutek właśnie oznajmił, ze jest Wszechwiedzącym Bogiem i jak on o czymś nie słyszał albo nie wie, to widocznie to coś nie istnieje. I czasem spotyka się to z aprobatą.

Ludzie są bardzo przywiązani do swoich przekonań. Nie dążą do poznania prawdy, chcą tylko pewnej formy równowagi i potrafią zbudować sobie w miarę spójny świat na swoich przekonaniach. To daje im poczucie bezpieczeństwa, więc podświadomie trzymają się tego, w co uwierzyli. (Laurent Gounelle)

Ostatnio miałem okazję przekonać się, że potrafi być znacznie gorzej. Opowiem historię pewnego… hm… niech będzie skarbnika regionu. Tak naprawdę bohaterem prawdziwych wydarzeń nie był skarbnik, ale niech to będzie mój ostatni prezent dla człowieka, którego kiedyś uważałem za odpowiedzialnego, trzeźwego i godnego szacunku. Tak, tak, wiem – sentymentalny osioł ze mnie.

Skarbnikowi regionu nie spodobało się coś, co napisałem o skarbnikach regionów. W sposób znany i praktykowany przez Wszechwiedzących Bogów oznajmił, że on pierwsze słyszy, żeby skarbnicy regionów… itd. Prawdziwy kłopot polegał na tym, że jakieś 20 godzin wcześniej przysłałem temu człowiekowi opinię innych alkoholików, dotyczące tej właśnie służby. Odpisał mi wtedy, że nie przeczytał i czytał takich rzeczy nie będzie, bo to hejt, czyli nieprzychylne, deprecjonujące, dyskredytujące opinie wyrażone w internecie albo i w realu.
Chyba nie jest niczym zaskakującym, że Wszechwiedzący Bogowie znają treść tekstów bez czytania ich, prawda? Jak już wspomniałem gorsze jest coś innego: nie wiem… pierwsze słyszę… nie dlatego, że nie doszukałem się, nie dowiedziałem, nie pytałem. Nie! Nie wiem, choć powinienem wiedzieć, bo to dotyczy mojej służby, bo nawet gdy mi podetknięto określone treści pod sam nos – odmówiłem zapoznania się z nimi. Tak więc nadal mogę z czystym sumieniem (naprawdę?) twierdzić, że… pierwsze słyszę… nigdy nie widziałem… nic nie wiem o… 

Choroba psychiczna to unikanie rzeczywistości za wszelką cenę; zdrowie psychiczne to pogodzenie się z rzeczywistością bez względu na cenę (Scott Peck).

Osobista gloryfikacja, arogancka duma, zajadła ambicja,, ekshibicjonizm, nietolerancyjna satysfakcja, pieniądze czy szaleństwo władzy, nieprzyznawanie się do błędów oraz nieuczenie się na nich, samozadowolenie, lenistwo – te i wiele innych cech należą do typowych „schorzeń"…  „Język serca”, s. 28.






---
Poza konkursem. A gdyby tak ten tekst (z pierwszych dwóch stron – tyle starczy) odnieść nie do sytuacji państwa, ale do Wspólnoty AA?  http://www.zarz.agh.edu.pl/wpawnik/pliki_do_pobrania/Wojciech_Pawnik_Anomia_jako_instrument.pdf

środa, 29 kwietnia 2020

Sekularyzacja Wspólnoty AA?


Kolega alkoholik podesłał mi tekst Deana W. Dzień wcześniej miałem okazję dość długo rozmawiać na tematy związane – ogólnie rzecz biorąc – z alkoholikami ateistami i agnostykami, próbującymi znaleźć swoje miejsce w AA. Do tego kilka pytań osób, które znają ten tekst, więc ostatecznie postanowiłem skorzystać z okazji i zastanowić się, co ja o tym myślę, jakie jest moje stanowisko w poruszanych kwestiach. I nawet coś o tym napisać. Jednak najpierw tekst w wersji, w jakiej go dostałem.

-----  
AA i Zjawisko Sekularyzacji
Dean W.

W moim ostatnim eseju „Religia i AA” cytowałem książkę Williama E. Padena „Religijne światy: studium porównawcze Religii” (1988), aby wykazać, że pomimo powszechnego twierdzenia, że ​​AA jest duchowe, Wspólnota AA jest w rzeczywistości stowarzyszeniem religijnym. Powiedziałem również, że stereotyp zawarty w Wielkiej Księdze, że wszyscy chroniczni alkoholicy potrzebują Boga, by wyzdrowieć, jest po prostu błędny. Dowodzi tego duża liczba alkoholików, którzy osiągają trzeźwość na świeckich zasadach. Wspólnota AA doświadcza obecnie zjawiska sekularyzacji, dość zresztą powszechnego, także wśród innych grup religijnych.

W. Paden opisuje cztery sposoby reagowania takich grup na proces sekularyzacji (s. 61):

Obrona granic - grupa walczy z tym, co postrzega jako destrukcję, reakcja taka jest określana jako fundamentalizm.

Adaptacja - grupa dostosowuje swoje wartości do nurtu świeckiego, łącząc wartości religijne i humanistyczne, tworzy nowy system.

Tworzenie nowych grup - stary, tradycyjny system jest postrzegany jako tak przestarzały, należy go po prostu zmienić, powstają nowe grupy.

Indywidualizm - pojedyncze osoby definiują swoje własne systemy przekonań i praktykują je prywatnie, bez pomocy grupy.

Jak dotąd, reakcją AA na sekularyzację jest obrona granic, czyli fundamentalizm. Ta postawa zarysowała się już na etapie pisania Wielkiej Księgi, jeśli nie wcześniej. Bill Wilson odrzucił prośby o napisanie niereligijnej książki i napisał tekst, który co chwilę przywołuje biblijnego stwórcę świata, argumentując, że to Bóg jest jedyną nadzieją dla alkoholika. (William H. Schaberg, Pisanie Wielkiej Księgi, Tworzenie AA, 2019, s. 375-377)

Wspólnota najwyraźniej skodyfikowała ten stan, gdy w 1976 r. Konferencja Służby Ogólnej AA USA i Kanady przyjęła rekomendację, że ​​zmiany w 12 Krokach można wprowadzać dopiero po uzyskaniu na to pisemnej zgody trzech czwartych grup. (Poradnik dla Służb AA, 2016-2018, s. S102) To sprawiło, że ​​Kroki napisane w 1939 r. są praktycznie niezmienne. (Arthur S., Narracyjne Kalendarium Historii AA, 2014, s. 92)
(Zwróćmy uwagę, że działo się to 44 lata temu. Nie wiadomo, jak Konferencja USA zagłosowałaby dzisiaj? dop. tłumacza)
Nie znam uzasadnienia dla tej akurat akcji rekomendującej Konferencji, ale wprowadzenie zapisu, że Kroki są niezmienne to idealny sposób na przekształcenie „sugerowanego” przecież programu zdrowienia w religijny dogmat.

Wspólnota pokazała też swoją twardą postawę odmawiając przez wiele lat publikacji jakiejkolwiek literatury skierowanej specjalnie do ateistów lub agnostyków. AA wyraźnie broniła swoich granic religijnych, walcząc z tezą, że wyzdrowienie bez Boga jest możliwe.

Myślę, że ostatnio Wspólnota AA zbliżyła się do drugiego sposobu reakcji na to zjawisko, t.j. do „adaptacji”, wraz z publikacjami broszur: „Słowo Boże” i „One Big Tent”. Jest to bardzo mały krok, ale zrobiony we właściwym kierunku.
(Niestety nie w Polsce, dop. tłumacza)

Niektórzy twierdzą, że Tradycje AA pozwalają na tworzenie grup świeckich i one są taką właśnie „adaptacją”. Nie zgadzam się z tą tezą. Proces dostosowania, jaki Paden ma na myśli, wymaga czegoś więcej niż tylko powiedzenia: „Masz prawo istnieć”. Wymaga połączenia świeckich pomysłów i praktyk z tradycyjnymi religijnymi ideami w nowy system. Świeckie grupy AA dostosowują się do zastanej sytuacji, ale Wspólnota jako całość pozostaje daleko w tyle. Grupy agnostyczne łączą elementy tradycyjnego AA, takie jak program 12 Kroków, wsparcie grupy, sponsorowanie ze światopoglądem humanistycznym. Zasady stojące za Krokami - uznanie własnej porażki, bezsilność, wiara, nadzieja, zwrócenie się o pomoc, obrachunek moralny, wyznanie win, naprawa szkód itp., są tu realizowane w nowy, niereligijny sposób.

Świeckie grupy AA są, potencjalnie, przykładem trzeciego podejścia do procesu sekularyzacji, czyli tworzenia nowych grup. Mityngi specjalne nie są niczym nowym w AA, ale nowa jest właśnie ich niereligijność.
Są grupy dla kobiet, młodzieży, dla różnych profesji, osób LGBTQ, budowane zazwyczaj na tradycyjnych zasadach religijnych. Grupy świeckie odrzucają ten fundament, tym samym stanowią egzystencjalne zagrożenie dla fundamentalistycznego AA. My humaniści, zagrażamy samej naturze AA. Jeśli tradycyjne AA nie będzie w stanie zaakceptować tego nurtu, może doprowadzić do powstania czegoś całkowicie odrębnego. Organizacje takie jak SMART Recovery czy LifeRing są również efektem określonej reakcji Wspólnoty na omawiane zjawisko.

Indywidualizm, czwarty z opisanych sposób reakcji na sekularyzację, jest trudny do opisania, ponieważ alkoholicy podążający tą drogą opuścili AA. Oczywiście, ludzie opuszczają AA z różnych powodów. Już na pierwszym spotkaniu Fundacji Alkoholowej w 1938 r. wśród osób wymienionych jako ci, którym AA pomogło, znalazło się „10 alkoholików wyleczonych, ale bez kontaktu”. (Arthur S, Narrative Timeline of AA History, 2014, s. 29)
W grupie AA, w której zaczynałem swoją przygodę z trzeźwością, jeden z weteranów, ponad 30 lat temu, powiedział mi, że niektórzy alkoholicy po pewnym czasie opuszczają AA, żyją w trzeźwości i mają się dobrze. Moje późniejsze spostrzeżenia to potwierdzają. Wydaje się, że niektórzy z nas są w stanie przyswoić sobie to, czego potrzebują od AA, wkomponować to w swój system wierzeń i styl życia, a następnie pójść dalej, nie potrzebując już Wspólnoty. Wydaje się prawdopodobne, że wielu agnostyków czy ateistów podążyło właśnie tą drogą.
Jeden z moich pierwszych sponsorów, którego opisałbym jako sceptyka, odszedł z AA. Też rozważałem taki ruch. Kiedy otwarcie zacząłem mówić na temat agnostycyzmu i spotykałem się z negatywnymi reakcjami na mityngach AA, poważnie zastanawiałem się nad odejściem. Wiem, jak zachować trzeźwość, mam wsparcie rodziny i dobrego psychologa. Ale znalazłem w internecie innego agnostyka i razem założyliśmy pierwszą świecką grupę AA w moim mieście. W przeciwnym razie, raczej wybrałbym ścieżkę indywidualnego zdrowienia i nie pisałbym tego eseju.

Poprzedni artykuł zakończyłem kilkoma pytaniami. Oto próby odpowiedzi na dwa z nich:

Czy nurty tradycyjny i świecki w AA mogą ze sobą współpracować i tworzyć grupy, które są do zaakceptowania dla wszystkich, zarówno tych, którzy potrzebują Boga, jak i tych, którzy go nie potrzebują?

Te ruchy mają ze sobą wiele wspólnego: członkowie obu cierpią bądź cierpieli z powodu alkoholizmu, chcą pozostać trzeźwi i pomagać innym alkoholikom, jedni i drudzy wierzą w siłę Wspólnoty. Czy to wystarczy, by doszło do wzajemnej akceptacji i połączenia ich w jeden ruch reprezentujący religijne i świeckie wartości? Myślę, że nie. Jak możemy tego dokonać, jeśli żyjemy w dwóch różnych światach? Czy ja jestem gotów chodzić na tradycyjne, religijne mityngi, by później usiąść i dyskutować z jego uczestnikami? Czy tradycjni członkowie AA zechcą brać udział w mityngach świeckich i w późniejszych dyskusjach w mojej agnostycznej grupie? Wątpię. Są takie miejsca gdzie grupy tradycyjne i świeckie działają razem, ale to rzadkość. Na ogół, mityngi agnostyczne potrzebują własnych stron internetowych, literatury, zlotów, konferencji itp.? Dlaczego to wszystko nie odbywa się w ramach głównych struktur AA? Nasze poglądy na świat są tak bardzo rozbieżne, że nie sądzę, aby te nurty mogły kiedykolwiek działać razem w harmonii.

Czy AA może stać się stowarzyszeniem niereligijnym, neutralnym wobec Boga?

Grupy AA neutralne światopoglądowo są z pewnością możliwe. W moim mieście jest taka. Jej charakter jest niereligijny, ale nie jakoś szczególnie agnostyczny. Prowadzone mityngi dyskusyjne są otwarte na różne tematy, w tym temat religii. Wszystkie poglądy są szanowane, a religijni i agnostyczni członkowie wydają się nie konfliktować ze sobą. Przypuszczam, że istnieją podobne grupy tu i ówdzie, ale jest to zjawisko dość rzadkie.
Aby zmienić religijny charakter Wspólnoty, musiałaby takich grup (oraz grup świeckich), zaangażowanych w strukturę służby AA, być znacznie więcej, tak aby miały one swych delegatów na Konferencji Służby Ogólnej. Nie wydaje się to możliwe, w najbliższym czasie. Wspólnota neutralna wobec religii oznacza też zgodę na zmiany w treści niektórych Kroków i Tradycji. Choćby w Tradycji Drugiej. Tak długo, jak ostateczną władzą jest Bóg, AA jest stowarzyszeniem religijnym. Zmiana brzmienia Tradycji, czy Kroków, wymaga akceptacji trzech czwartych grup, co jest praktycznie niewykonalne. Nie sądzę więc, że AA może stać się światopoglądowo neutralna. Została założona jako organizacja religijna, cała jej historia to potwierdza. Nie sądzę, aby mogło się to zmienić w nieodległej perspektywie.

Kończąc ten esej, chcę dodać, że wszelkie grupy religijne, jeśli tylko trwają wystarczająco długo, zazwyczaj doświadczają schizmy. Nie ma powodu, by sądzić, że AA jest wyjątkiem od tej zasady. Jeśli tradycyjna Wspólnota nie może lub nie chce zaakceptować nurtu świeckiego, zapewne podzieli się na dwie odrębne frakcje: religijną i świecką. Frakcje oparte na tak różnych poglądach i mające tak mało interakcji, że ten podział może okazać się trwały. A może nie byłoby to wcale złe? Może tradycyjna Wspólnota powinna pozostać wierna swojej fundamentalistycznej naturze, a jej świecki odłam powinien po prostu opuścić religijny krąg i ustanowić swoją niezależność?

W pierwszym eseju opisałem wizytę na mityngu mojej poprzedniej grupy domowej. To grupa tradycyjna, a moje doświadczenie nie było pozytywne. Poczułem, że tam nie należę i prawdopodobnie już nigdy nie będę czuł się na tej grupie dobrze.


Autor, Dean W., trafił na swój pierwszy mityng AA około 1980 roku, od 1988 jest trzeźwy. Zaczynał swoją przygodę z trzeźwością w bardzo konserwatywnym środowisku AA - dużo mityngów Wielkiej Księgi i 12 na 12 plus słuchanie taśm z arcyreligijnymi warsztatami Kroków: Joe i Charlie Studies. Przez około 25 lat był tradycyjnym, wierzącym w Boga, choćby tylko nominalnie, lecz często sceptycznym członkiem AA. Potem, około pięć lat temu, przeżył „przebudzenie duchowe” i uznał, że jest agnostykiem. W czerwcu 2018 roku pomógł założyć grupę We Agnostics w Elkhart w stanie Indiana. To jest teraz jego grupa domowa, dodatkowo, czasami nadal uczęszcza na tradycyjne mityngi AA. Imał się różnych zawodów - pracował jako robotnik samochodowy, brygadzista w magazynie, producent narzędzi, a nawet jako wykładowca w koledżu. Obecnie Dean jest nauczycielem w szkole średniej.

(Tłumaczenie nieautoryzowane, za zgodą administratora strony AA Agnostica).

------- 


Czytałem ten tekst kilka razy i zauważyłem, że coraz bardzie irytują mnie naiwne próby manipulacji, mieszanina oczywistych prawd i faktów z ryzykownymi przekonaniami, prezentowanymi jednak w taki sposób, żeby wydawały się wiarygodne i udowodnione.

Sam tytuł jest problematyczny,  bo sekularyzacja to:
1. «przejście majątków, urzędów lub uprawnień spod władzy kościelnej pod władzę świecką»
2. «przejście osoby duchownej do stanu świeckiego»  (https://sjp.pwn.pl/sjp/sekularyzacja;2575115.html)

Może gdyby użyte zostało określenie „laicyzacja”, to jeszcze miałoby to odrobinę sensu. Może po prostu tłumacz nie wie, czym jest sekularyzacja? Znam w AA takich, którzy nie wiedzą, co to jest „alternatywa”.


…Wspólnota AA jest w rzeczywistości stowarzyszeniem religijnym.

Moim zdaniem nie jest. Gdyby miała być, trzeba byłoby wskazać o jaką konkretną religię chodzi. Nie może być coś religijne, ale bez określonej religii. Poza tym w Preambule mamy jasne stwierdzenie, że Wspólnota nie jest związana z żadnym wyznaniem, sektą…


… stereotyp zawarty w Wielkiej Księdze, że wszyscy chroniczni alkoholicy potrzebują Boga, by wyzdrowieć, jest po prostu błędny.

Gdyby takie stwierdzenie można było znaleźć w WK, to niewątpliwie byłoby błędne. Ja go tam jednak nie widziałem. Znalazłem za to takie stwierdzenia:
- Wiemy, że jeśli alkoholik powstrzyma się od picia w ciągu wielu miesięcy czy lat, zachowuje się podobnie jak inni. [s. 22]
- Uważamy, że to nie nasza sprawa, z jakimi religiami identyfikują się nasi poszczególni członkowie. Powinna to być wyłącznie kwestia osobista, o której każdy decyduje w swoim imieniu i w świetle swoich powiązań z przeszłości lub aktualnie dokonanego wyboru. [s. 28]
-.następny będzie rozdział adresowany do agnostyka. Wielu z tych, którzy należeli kiedyś do tej grupy, jest teraz członkami naszej wspólnoty. Co ciekawe, uważamy, że przekonania takie nie stanowią żadnej przeszkody w przeżyciu doświadczenia duchowego. [s. 28-9]
I wiele innych o podobnej wymowie.


- Wspólnota najwyraźniej skodyfikowała ten stan, gdy w 1976 r. Konferencja Służby Ogólnej AA USA i Kanady przyjęła rekomendację, że ​​zmiany w 12 Krokach można wprowadzać dopiero po uzyskaniu na to pisemnej zgody trzech czwartych grup. To sprawiło, że ​​Kroki napisane w 1939 r. są praktycznie niezmienne./…/
Nie znam uzasadnienia dla tej akurat akcji rekomendującej Konferencji, ale wprowadzenie zapisu, że Kroki są niezmienne to idealny sposób na przekształcenie „sugerowanego” przecież programu zdrowienia w religijny dogmat.

Może nie upierałbym się, że znam na pewno uzasadnienie decyzji o niezmienności Kroków, ale nie trzeba być jakimś mędrcem, żeby zorientować się, że chodzi raczej o Pierwszą Tradycję i jedność. Każda kolejna wersja Kroków (czemu swoich Kroków nie miałby mieć każdy stan, każdy region, każda grupa), powodowałaby podział AA na odrębne nurty – AA z Krokami pierwotnymi, AA z Krokami ulepszonymi w USA, AA z Krokami zmodyfikowanymi w Europie itd. W taki sposób dawno by nas już nie było. Tak, chodzi o jedność, a nie o jakieś urojone doktryny religijne.


- Wspólnota pokazała też swoją twardą postawę odmawiając przez wiele lat publikacji jakiejkolwiek literatury skierowanej specjalnie do ateistów lub agnostyków.

Manipulacja wręcz bezczelna. Czy Kk zgadzał się kiedykolwiek na wydanie „Biblii Szatana”? Czy republikanie w USA zgadzają się na wydawanie w swoich wydawnictwach dzieł Lenina i Stalina? USA to wolny kraj, wolnych ludzi. Masz zachciankę, żeby wydane zostało drukiem takie lub inne dzieło, to zrób to! Jednak za swoje pieniądze, a nie za cudze.


- Niektórzy twierdzą, że Tradycje AA pozwalają na tworzenie grup świeckich i one są taką właśnie „adaptacją”. Nie zgadzam się z tą tezą. Proces dostosowania, jaki Paden ma na myśli, wymaga czegoś więcej niż tylko…

Szanowny Deanie W. nie chcesz to się nie zgadzaj, to twoja sprawa. Zdanie emerytowanego profesora z Uniwersytetu w Vermont, Williama E. Padena (zajmował się antropologią  i historią religii), też jest jego prywatną sprawą.

Deanowi W. nie wystarczy wolność tworzenia i działania grup ateistów – chce i żąda, żeby elementy ateizmu były obecne na każdym mityngu AA na świecie. Bo tak!
Świadkowie Jehowy nie zgadzają się na przetoczenie krwi w szpitalu – zabrania im tego ich wiara. No i dobrze, co mnie do tego. Jeśli jednak zaczną domagać się, żeby ten zakaz obejmował wszystkich, bo ONI, SJ, wierzą, że to grzech, to już będzie gruba bezczelność.


- Jeśli tradycyjna Wspólnota nie może lub nie chce zaakceptować nurtu świeckiego...

Moim zdaniem może i robi to. Kompletnie nieuprawniona insynuacja. Tak samo akceptuje mityngi i grupy LGBT, kobiece, dla młodych, dla określonych grup społecznych lub zawodowych.

W dwóch przypadkach zgadzam się z autorem całkowicie:
- Może tradycyjna Wspólnota powinna pozostać wierna swojej fundamentalistycznej naturze, a jej świecki odłam powinien po prostu opuścić religijny krąg i ustanowić swoją niezależność?

Ależ tak, jak najbardziej. Byle nie wykorzystywali nazwy AA. Choć z rozbawieniem dodam, że brzmi to trochę jak dziecinna groźba: jeśli nie dostosujecie się do nas, to sobie pójdziemy. Oczywiście zmodyfikowane (zmienione) Kroki i Tradycje nie będą już Krokami i Tradycjami AA.

- W grupie AA, w której zaczynałem swoją przygodę z trzeźwością, jeden z weteranów, ponad 30 lat temu, powiedział mi, że niektórzy alkoholicy po pewnym czasie opuszczają AA, żyją w trzeźwości i mają się dobrze. Moje późniejsze spostrzeżenia to potwierdzają. Wydaje się, że niektórzy z nas są w stanie przyswoić sobie to, czego potrzebują od AA, wkomponować to w swój system wierzeń i styl życia, a następnie pójść dalej, nie potrzebując już Wspólnoty.

Tak, oczywiście, jak najbardziej. Tyle, że ja nie łączę tego z wiarą w Boga, a w tych przypadkach, które znam (alkoholicy, którzy odeszli od AA, gdy już wytrzeźwieli), z wiarą lub jej brakiem nie miało to nic wspólnego. Może po prostu ci alkoholicy byli bardziej nauczalni? Od dawna wiem, że AA nie musi oznaczać dożywocia, nie dla wszystkich. Nie umiem jednak wcześniej odróżnić tych, którzy będą mogli bezpiecznie odejść, od reszty.



Tego typu teksty, roszczeniowe postawy, manipulacje, spowodują co najwyżej tylko to, że moja dotychczasowa życzliwość i współczucie zmieni się w niechęć i obojętność.

A tak, życzliwość i współczucie! Bo przyszedłem do AA jako wojujący ateista. Trzeba było kilkunastu miesięcy, żebym zorientował się, że postawa wzgardliwej negacji mi nie służy. To oczywiście nie oznaczało jeszcze, żebym stał się człowiekiem wierzącym. A religijny jak nie byłem, tak nie jestem.
Wiele miesięcy starałem się włączyć do Kościoła katolickiego. Nie udało się, bo w Polsce jest to organizacja jak gdyby mało chrześcijańska (stąd nawet nazwa Niechrześcijański Polski Katolicyzm).
Tak więc wiem, jak to jest bać się, czy będzie można w pełni skorzystać z Programu, czuć się nie całkiem wśród swoich, niezupełnie albo nie zawsze we właściwym miejscu itp. Tyle, że ja nie starałem się dopasować AA i Kk do siebie. Z dwóch zupełnie różnych powodów. Miałem świadomość, że moje przekonania, decyzje, wybory, doprowadziły mnie na detoks – czy powinienem nadal je praktykować, a nawet wciskać innym? Oni w tym AA znali rozwiązanie, a ja nie. Przyszedłem żeby z tego rozwiązania skorzystać, a nie po to, żeby narzucać innym własne, wysoce problematyczne. Kościoła natomiast nie starałem się zmieniać, bo „Modlitwa o pogodę ducha” sugeruje, żeby nie marnotrawić sił i środków na coś niewykonalnego.

Program AA nauczył mnie bardzo dużo, między innymi tego, żebym przestał próbować kreować się na reżysera, domagającego się od innych, żeby grali według moich zaleceń. To ja miałem zacząć dostosowywać się do świata, a nie domagać się, by świat dostosował się do mnie. Przestaliśmy walczyć z kimkolwiek i czymkolwiek…
Nie podobało mi się przyjmowanie alkoholików do AA i mityngowe jęczydupstwo. Grupa miała w nosie moje propozycje i nie chciała się zmienić. To wtedy, z kolegą, założyliśmy nową grupę o zmodyfikowanym scenariuszu. Po prostu. Zamiast tupać nogami, obrażać się (i innych), próbować zmuszać kilkudziesięciu ludzi, by dostosowali się do potrzeb nas dwóch.

Kilkadziesiąt lat temu Burrhus Frederic Skinner, amerykański psycholog, jeden z twórców i ważniejszych przedstawicieli  behawioryzmu, sformułował tzw. humanistyczną wersję Programu 12 Kroków. Czy powstała wspólnota na nich oparta? Nic mi o tym nie wiadomo, mimo rozpytywania. Czy ta wersja jest skuteczna, czy rozwiązuje problem alkoholizmu? Nic o tym nie wiem, a szukałem takiej informacji, jednak nie znalazłem. Czemu miałbym chcieć zmieniać coś, co działa (niestety nie na wszystkich), na coś, co najwyraźniej nie działa na nikogo?

Program 12 Kroków Anonimowych Alkoholików nie jest chroniony prawem autorskim i dlatego, na jego wzór, powstało wiele odmian programów dwunastostopniowych (ze 200?) i wspólnot je praktykujących. Nic nie stoi na przeszkodzie, by alkoholicy agnostycy i ateiści zmodyfikowali Kroki po swojemu i stworzyli swoją wspólnotę, cudownie skuteczną, dostosowaną do ich przekonań i poglądów. Czemu tego nie robią? Może w głębi serca wiedzą, że nie byłoby to skuteczne, więc… trzymają z wygranymi.



poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Z AA wszystko będzie dobrze


Leżałem w szpitalu. Pacjenci na sąsiednich łóżkach rozmawiali o polityce. Nie włączałem się, bo nie znam się na sprawach, o których mówili, a poza tym czułem się wystarczająco źle i bez takich rozważań. W każdym razie jeden z nich niepokoił się, czy dalsze łamanie prawa i zasad demokratycznych nie spowoduję, że Polskę usuną z Unii Europejskiej. Na to drugi odpowiedział, że na pewno nie wyrzucą, bo Unia bez nas nie dałaby sobie rady.
Taka wiara w wartość i znaczenie Polski na arenie międzynarodowej może wydawać się nawet urocza i wzruszająca, ale nie jest chyba oparta na faktach, na rzeczywistości. Tym niemniej upierał się nie będę, nie znam się.

Ta wymiana zdań przypomniała mi się, kiedy kilka dni temu w środowisku AA padło pytanie, czy narastający rozdźwięk między Radą Powierników (a może powiernikami w ogóle), a Wspólnotą AA, zagraża poważnie Anonimowym Alkoholikom?

Idea, „filozofia” Anonimowych Alkoholików była i jest najważniejszym wydarzeniem duchowym i społecznym dwudziestego wieku – tak uważam. Być może także wieku dwudziestego pierwszego, ale to będzie można sensownie ocenić dopiero po jego zakończeniu.
Polska jest mniejsza niż Kalifornia (taki stan w USA), ma też mniej ludności. Wspólnota w Polsce działa dwa razy krócej niż w Ameryce. Anonimowi Alkoholicy przetrwali jakoś wieloletnie okropieństwa drugiej wojny światowej. Może nawet wyszli z tego sprawdzianu bardziej trzeźwi i dojrzali.

Biorąc pod uwagę fakty te i podobne uważam, że absolutnie nie ma się co martwić o Wspólnotę Anonimowych Alkoholików. Bez względu na to, jak ważna wydaje się nam nasza ojczyzna, to co dzieje się w Polsce (albo jeszcze wydarzy) nie zniszczy, ani nawet nie uszkodzi poważnie, Anonimowych Alkoholików na świecie. Dopóki AA dysponować będzie rozwiązaniem problemu alkoholizmu, i to nie tylko w więzieniach, Bóg – jakkolwiek Go rozumiemy – zadba o to, by nas właściwie wykorzystać, w stosownym miejscu.

Bill W. stworzył samonaprawiającą się maszynkę. Jestem mu bardzo wdzięczny z Kroki, ale znacznie bardziej za Tradycje, bo to dzięki nim żaden alkoholik, choćby nie wiem jakim był autorytetem, nie jest w stanie uszkodzić Wspólnoty. Dopóki kieruje się ona zasadami, a nie osobistymi ambicjami, choćby najlepszymi, jesteśmy zupełnie bezpieczni.