środa, 17 kwietnia 2019

Czy coś zmieniło się w AA?

William Griffith Wilson, ur. 26 listopada 1895, do szkół uczęszczał od pierwszych lat dwudziestego wieku. Lepiej zrozumieć to można, uświadamiając sobie, że było to na długo przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Tak, pierwszej.
Czy język angielski (dokładnie to jego odmiana amerykańska) był wtedy taki jak dziś? Ależ oczywiście, że nie! Język polski też znacząco różnił się od tego, którym posługujemy się obecnie. Szczególnie widoczne jest to w starych książkach, na przykład wydanej w 1904 roku "Alkoholizm i antyalkoholizm. Studyum krytyczne”. Pojawiają się w niej określenia: wyskok (czy wiesz Czytelniku, co to jest wyskok?), inteligencyja, samolubstwo, depresyja itp. Wraz z upływem czasu jednym słowom zmieniła się „tylko” pisownia, inne zaczęły przyjmować odmienne znaczenia, to normalny proces.
Niestety, Wielka Księga nie została napisana współczesnym językiem angielskim! A to solidnie utrudnia pracę tłumaczom na całym świecie.

Z przyjemnością i sporą nadzieją przeczytałem na oficjalnym Forum Służb AA (niestety w związku z decyzją admina tego forum, nie wolno mi podać jego adresu):  ...że Powstał Zespół Powierniczy który pracuje nad wszelkimi uwagami przesłanymi do BSK a związanymi z ostatnim wydaniem/tłumaczeniem WK. Wszystkie nadesłane uwagi, są przez zespół gruntownie analizowane. Bardzo mnie to cieszy, ale…

Bodajże w Jedenastej Koncepcji mowa jest o tym, jak ważny jest optymalny dobór zespołów i konsultantów – zapał i dobra wola to elementy zapewne ważne, ale nie zastąpią wiedzy i doświadczenia w zakresie prawa, językoznawstwa, księgowości itp.

Zapytałem na tym oficjalnym forum służb AA o kompetencje językowe członków tego zespołu – odpowiedzi, jak dotąd, brak. Ja jednak nadal mam nadzieję, że tak poważne zadanie powierzono specjalistom od dawnego języka angielskiego (w jego wersji amerykańskiej ze Środkowego Zachodu USA) oraz poprawnej współczesnej polszczyzny, bo to przecież musi iść w parze. Przekład wymaga biegłej znajomości dwóch języków, nie jednego tylko.
W końcu z czasem przecież okaże się, czy zmieniło się cokolwiek w temacie powierzania służb w polskiej odmianie Wspólnoty AA, czy nadal jest po staremu…

Podczas rozmowy na ten temat ktoś spytał, czy w skład tego weryfikującego Zespołu Powierniczego wchodzi może ktoś z tłumaczy nowej WK – zapadła wtedy na moment martwa cisza. W końcu jednak potraktowaliśmy to jak żart, bo aż taka bezczelność to nawet u nas możliwa chyba nie jest.


A przy okazji - rażących błędów ciąg dalszy:
Mieliśmy tylko dwie alternatywy: postępować tak dalej aż do tragicznego końca... [s. 25]

alternatywa
1. «dwie wykluczające się możliwości; też: konieczność wyboru między dwiema wykluczającymi się możliwościami»
 https://sjp.pwn.pl/sjp/alternatywa;2439763.html  

  
--
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Albo-dylemat-albo-brak-pieniedzy;18942.html


---------------------

Z ostatniej chwili. 
Dziś właśnie, to jest 29 kwietnia 2019, dowiedziałem się, że nie powstał i nie ma powstać żaden Zespół Powierniczy który pracuje nad wszelkimi uwagami przesłanymi do BSK a związanymi z ostatnim wydaniem/tłumaczeniem WK. Wszystkie nadesłane uwagi, są przez zespół gruntownie analizowane. Podobno jeden zaufany sługa źle zrozumiał innego zaufanego sługę i tak... 
Tym razem bez komentarza.

wtorek, 5 marca 2019

Osobowość przedostatni raz


O tym, że zdanie: „zasady są ważniejsze od osobowości” nie ma kompletnie żadnego sensu, pisałem już kilka razy. To coś w stylu: orzechy są bardziej niż drzwi (że co? o co chodzi?). Wracam do tego tematu, bo tym razem chcę też przedstawić, co i dlaczego – moim zdaniem – powinno się w tej Tradycji znaleźć, czego ona naprawdę dotyczy.

Krótko. Osobowość to całość stałych cech psychicznych oraz mechanizmów wewnętrznych regulujących zachowanie człowieka. Osobowość, jakąś, jakąkolwiek, ma każdy człowiek, więc twierdzenie, że AA-owskie zasady są ważniejsze od wszystkich ludzi na ziemi, jest co najmniej… dziwne. Osobowość ma każdy… ale właśnie MA! Ma, a nie jest! W zdaniu „zasady są ważniejsze od osobowości”  należałoby od razu pytać, od jakiej osobowości, od czyjej osobowości? I takie pytania już słyszałem.
Czy człowiek może być osobowością, a nie jedynie ją mieć? Owszem, jest taka opcja, ale tylko pod warunkiem, że zostanie określone, o jaką osobowość chodzi. Na przykład: Adam jest medialną osobowością, Asia jest internetową osobowością, Benek jest osobowością telewizyjną, Basia jest osobowością sportową itp. Możliwe i sensowne jest też zdanie „zasady są ważniejsze od naszych osobowości” (albo waszych, albo jeszcze innych). Też jest ono poprawne, a przynajmniej nie sugeruje, że Anonimowi Alkoholicy, jak jakaś niebezpieczna sekta, próbują całemu światu narzucić swoje zasady.
To, co wyżej napisałem, nie jest moim pomysłem, ale skrótem i wynikiem wielu konsultacji z językoznawcami – w poprzednich tekstach podawałem linki do wypowiedzi i opinii specjalistów od języka polskiego i poprawnej polszczyzny.

Z niedawnej wyprawy do Czech przyjaciel podesłał mi fragment czeskiej Wielkiej Księgi dowodząc, że oni też mają w Dwunastej Tradycji słowo „osobowość”. To prawda, mają. Po czesku jest to: ...abychom kładli principy pred osobnosti.

Sporo rozumiem po czesku, ale przede wszystkim mam kolegę, Czecha, poliglotę (zna kilka języków, bez trudności uczy się nowych), więc – żeby nie przedłużać – zapytałem jak on ten fragment zdania rozumie. Bez najmniejszych wątpliwości, rozterek czy wahań odparł, że: „zasady są ważniejsze od autorytetów”.

I o to właśnie chodzi w Dwunastej Tradycji! Zasady są ważniejsze od autorytetów. To powinno być oczywiste, choć tylko dla tych alkoholików, którzy odrobinę znają historię AA oraz warunki i okoliczności, w których rodziły się Tradycje naszej Wspólnoty. Tych, którzy Kroki i Tradycje mają w duszy.

Żeby zrozumieć, czemu to właśnie ma sens i o to chodzi w Dwunastej Tradycji, trzeba cofnąć się do początków AA. Do pewnego momentu Wspólnota nie miała nic wspólnego z demokracją – była zarządzana autorytarnie* przez Billa i Boba, a w miarę pojawiania się, trzeźwienia, także przez pierwszych weteranów. To ci ludzie właśnie decydowali, co i w jaki sposób należy w AA rozumieć, co i jak należy robić. Jakiś czas, niestety niezbyt długi, działało to całkiem nieźle, ale…
Wspólnota rozwijała się lawinowo, charyzmatycznych weteranów przybywało i zaczęły pojawiać się problemy. Bill i Bob zawsze jakoś się dogadywali, ale jeśli alkoholików dzierżących władzę (authority) było już z kilkunastu i stale przybywało, okazywało się czasem, że jeden radził to, a drugi coś zupełnie innego. Podejmowali różne decyzje, inaczej rozumieli pewne kwestie. Oczywiście było to do przewidzenia i dlatego Bill Wilson rozpoczął pracę nad 12 Tradycjami stosunkowo wcześnie, bo już w połowie lat czterdziestych dwudziestego wieku (pierwsza ich publikacja – 1946 r.). W każdym razie Wspólnocie zarządzanej chaotycznie i autorytarnie przez stale rosnącą grupę weteranów, indywidualistów, znaczących liderów, jak choćby Clarence S., groziły rozłamy i podziały, zwłaszcza że przecież tych autorytetów w AA nieustannie przybywało.

W lipcu 1950 r. odbyła się pierwsza Konwencja Międzynarodowa w Cleveland, podczas której Wspólnota przyjęła Dwanaście Tradycji. Oczywiste jest, że oficjalne przyjęcie nie jest równoznaczne z powszechnym zastosowaniem i akceptacją tych Tradycji przez wszystkie grupy w USA. I dlatego dopiero podczas Drugiej Międzynarodowej Konwencji w St. Louis w 1955 r. Bill mógł przekazać pełną władzę nad Wspólnotą i odpowiedzialność za nią – jej samej. Co chyba jasne, odebrał w ten sposób tę nadrzędną pozycję i władzę weteranom (autorytetom), w tym sobie samemu.

Dopiero od tej chwili charyzmatyczni weterani i liderzy nie mogli już zrobić Wspólnocie AA krzywdy, bo było już jasne, że w przypadku jakiegokolwiek konfliktu w AA, czy choćby wątpliwości w jakiejś sprawie, wspólnie już przyjęte zasady są ważniejsze niż autorytet (rozumiany w USA także jako władza) pojedynczego członka AA, choćby najtrzeźwiejszego i najmądrzejszego, nawet samego Billa Wilsona.
Od tego momentu dopiero Wspólnota AA była bezpieczna. Przestali jej zagrażać jej właśni członkowie – choćby działali w jak najlepszej wierze.

Jeśli ktoś rozumie, że Kroki, Tradycje i Koncepcje stanowią pewną całość, logicznie i sensownie łączą się ze sobą, nie będzie miał problemu ze zauważeniem, że reguła „zasady są ważniejsze od autorytetów” pojawiała się już w Tradycji Drugiej (nasi liderzy są tylko zaufanymi sługami; oni nie rządzą), a także w Koncepcjach (np. Wszystkie ważne decyzje powinny być podejmowane w drodze dyskusji i głosowania, i - jeśli to tylko możliwe – jednomyślnie oraz wiele innych).

Swoją drogą to zabawne, ale poprzednie, błędne tłumaczenie tego fragmentu Tradycji (pierwszeństwo zasad przed osobistymi ambicjami) ma znacznie więcej sensu niż obecne, które… sensu nie ma zupełnie żadnego.

  


--
*Autorytarny –  oparty na bezwzględnym posłuszeństwie wobec władzy, narzucający swoją wolę, opinię, wymuszający posłuszeństwo.

niedziela, 3 marca 2019

Różne drogi duchowości


1. «odnoszący się do życia wewnętrznego człowieka»
2. «związany z dobrami kulturalnymi lub czyimś systemem wartości»
3. «niematerialny, metafizyczny»


Cytat z Biblii Tysiąclecia: Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, On, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką ludzką i nie odbiera posługi z rąk ludzkich, jak gdyby czegoś potrzebował, bo sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko. [Dzieje Apostolskie 17:24-25]


Idea warsztatu o różnych drogach AA-owskiej duchowości (zakładam, że miało chodzić o duchowość uczestników AA, skoro warsztat organizowała grupa AA), podczas których swoje doświadczenia prezentować będą alkoholicy z różnych wyznań i religii, wydawała mi się genialna. Przecież tego właśnie dotyczą słowa z naszego Programu …jakkolwiek Go pojmujemy/rozumiemy. W każdym razie takiego warsztatu chyba jeszcze w Polsce nie było. Zapewne dlatego też wzięło w nim udział około trzystu uczestników, a może więcej.

Poza drobnymi niedociągnięciami organizatorzy dali radę – a przypominam, że przecież do końca nie było wiadomo, ile osób warsztat zainteresuje. Dobór spikerów, chodzi mi tu o określone osoby (z jednym wyjątkiem) też nie budził zastrzeżeń, tak więc zarówno pomysł, jak i jego realizację oceniam w sumie dość wysoko. Na co pomysłodawcy oraz organizatorzy wpływu nie mieli? Na to, co konkretnie będą mówić zaproszeni spikerzy. A odnoszę wrażenie, że chyba nie wszyscy zrozumieli temat tego spotkania i na niego się wypowiadali. Ale – jak to mawiamy w AA – być może tak miało być.

Co mnie zaskoczyło? W materiałach, jakie dostawaliśmy podczas rejestracji znalazłem grafikę – koła albo elipsy z napisem „Religia” w centrum. Hm… Nie Bóg (którego nie ma tam w ogóle, ale... cóż... każdy ma swoje priorytety), nie miłość, nie wiara, nie nadzieja, nie rodzina, nie trzeźwość, ale właśnie RELIGIA. 
Przyznam też, że nie do końca przemyślany wydał mi się udział w AA-owskim warsztacie księdza katolickiego. Podobno nie łączymy się z żadnym wyznaniem, ale może to już nieaktualne...

Z pewnym podziwem obserwowałem, jak w ustach księdza (podczas jego prelekcji/wykładu) nasze niesamowicie ważne stwierdzenie Program AA jest Programem duchowym, a nie religijnym powoli ewoluuje, by na sam koniec przybrać postać: Program AA wydaje się bardziej duchowy niż religijny.
Aha! Czyli jednak jest to program  religijny, co najwyżej może tylko trochę mniej religijny niż duchowy? A tak w ogóle, to nawet nie na pewno mniej religijny niż duchowy, bo może tylko tak się wydaje? Ups!

Bardzo ciekawa i na temat była spikerka Kasi z Warszawy i w dużej mierze Grzegorza z Katowic. Warsztat był też cudowną okazją do uściskania przyjaciół, mieszkających w różnych miejscach i tak daleko, że osobiste spotkania są mało realne, a w każdym razie bardzo trudne. Jeśli dodam, że warsztat „Różne drogi duchowości” odbył się w Opolu, więc nigdzie nie musiałem jechać, to… nie żałuję.






piątek, 1 marca 2019

Zaufani słudzy w wydaniu PL


We wstępie do „Codziennych refleksji” przeczytałem kiedyś, że… Autorzy zamieszczonych tu refleksji nie są profesjonalnymi pisarzami i nie przemawiają oczywiście w imieniu Wspólnoty jako całości, a jedynie w swoim własnym – jako uczestnicy AA zwracający się na piśmie do innych uczestników AA (pogrubienie moje). Wobec tego, że niektóre z tych refleksji są co najmniej wątpliwe, jest to bardzo ważna informacja dla czytelników. Niestety, czegoś podobnego zabrakło w przypadku nowego wydania „Anonimowych Alkoholików”.

Podczas lektury nowej wersji Wielkiej Księgi, wydanej w 2018, zauważyłem w historiach osobistych treści… powiedziałbym… hm… dość problematyczne. W związku z tym napisałem krótki tekst „Kontrowersyjne treści w WK” , zakończony prośbą do naszych zaufanych sług, cytuję:
I tu moja pilna prośba do powierników, by spowodowali, żeby Wspólnota AA w Polsce zwróciła się do stosownych służb w Nowym Jorku (zapewne do Biura Usług Ogólnych lub AAWS), z prośbą o interpretację i wyjaśnienie, czy historie osobiste zawarte w Wielkiej Księdze zawierają oficjalne stanowisko Wspólnoty AA, wobec jakichkolwiek kwestii i czy opisane w niej postawy, przekonania i zachowania są – według AA – wartościowe, godne polecenia i naśladowania.

Spytałem grzecznie i przyjaźnie, więc odpowiedzi, jaką otrzymałem, nie spodziewałbym się zupełnie. Zawiera ona bowiem…

1. Arogancję, złośliwości i próbę ośmieszania sformułowań, jakich użyłem w artykule „Kontrowersyjne treści w WK” (Patrząc na nasze Trzy Legaty, a zwłaszcza Tradycje i Koncepcje AA nie znajdujemy takich określeń jak „jakichś tam członków AA” lub „oficjalnym stanowiskiem AA”). Uprzedzam, że ja też potrafię być złośliwy i stwierdzić np., że w Trzech Legatach nie znalazłem określeń „służebny”, „służebni”. Tylko, po co to? Aż smutno mi się robi, kiedy porównuję odpowiedź polskich powierników z życzliwą, konkretną i wartościową korespondencją z GSO i AAWS.

2. Rażące błędy (...jak najbardziej dokładny do oryginału i ufamy , że w tę pracę włożono maksimum umiejętności i wierności do oryginału), świadczące o lekceważeniu odbiorcy.

3. Jakieś wiernopoddańcze deklaracje lojalności i zaufania (Mamy wśród Powierników dla całego zespołu tłumaczy pełne zaufanie, które w AA jest jedną z najcenniejszych wartości), kompletnie nie wiedzieć po co, bo moja prośba dotyczy przecież czegoś zupełnie innego, a temat nie ma nic wspólnego z przekładem lub zaufaniem do tłumaczy.

4. Dziwaczne informacje bez większego sensu (Nie nam jest oceniać poszczególne sformułowania i znaczenia jakiegokolwiek fragmentu tekstu…) – oczywiście, że nie wam (jeszcze by tego brakowało!) i dlatego prosiłem o sprawdzenie w GSO.

5. Zwyczajne kłamstwa (…całe tłumaczenie zostało przeanalizowane przez ekspertów z GSO w Nowym Yorku) – otóż nie, nie całe, właśnie dostałem w tej kwestii odpowiedź z AAWS, gdzie wyraźnie napisano, że sprawdzane były tylko fragmenty, próbki tekstu.

Jednego tylko zabrakło mi w odpowiedzi Powierników – informacji, że moje pytanie zostanie przekazane do stosownych służb AA w Ameryce, a odpowiedź na nie ujawniona we Wspólnocie AA w Polsce. W takiej sytuacji napisałem do GSO sam – z pomocą przyjaciół, bo translatorowi Google nie ufam aż tak bardzo. :-)

To może wydać się dziwne, ale w sumie nie chodzi o to, że słudzy w polskiej wersji AA, zachowują się jak właściciele/szefowie, ani o to, że w tych warunkach o zaufaniu w ogóle mowy być nie może (punkt 5) – nie, ważne wydaje mi się coś innego:

a) Historie osobiste w WK należy traktować podobnie, jak refleksje w „Codziennych refleksjach” – nie wyrażają one zdania Wspólnoty AA w żadnej sprawie, a ich autorzy nie przemawiają w imieniu AA.
Greetings from G.S.O.! Thank you for your question and this opportunity to be in touch.
The stories in the Big Book reflect the shared experience of the individual member(s). As you know, experience varies from member to member, and it is personal. That is what makes the pool of A.A. experience so rich and wide. It remains simple and personal. A.A. does not take a stance on someone’s shared experience. 

b) Polska wersja Wielkiej Księgi nie była w USA sprawdzana w całości. AAWS zapoznało się z pewnymi porcjami (fragmentami) tekstu i na tej podstawie wydało licencję.
In adherence to our policies and procedures, we here in the office of A.A.W.S., Inc. work together with local translation committees to shepherd their projects through our processes aimed to ensure the integrity of all translations. Accordingly, we have portions of the translated text carefully reviewed by independent transltion-evaluation services, and supply those reports to the local committees as guidance for their work.

I te informacje może się komuś przydadzą. I te chciałem przekazać.

A żeby nie było tak smutno, to...



sobota, 16 lutego 2019

Notatki sponsora (odc. 117)


Sumienie grupy AA – minęło dwadzieścia lat od mojego pierwszego mityngu, a pojęcie to nadal nie jest jasne i jednoznacznie rozumiane w naszym środowisku. Proponuję zwykle takie oto, nieco jakby odwrotne, podejście do tematu: jeśli byliśmy zjednoczeni, jeśli nie kierowaliśmy się osobistymi ambicjami lub urazami, jeśli celem naszym było wspólne dobro, a jednocześnie nikt nikomu nie narzucał swojej woli, swojej opinii, swojego przekonania, koncepcji, to decyzje, sugestie czy postanowienia podjęte zostały właśnie przez wykształcone sumienie grupy.

Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich (Mt 18, 20).

W taki oto sposób Boga (jak Go rozumiemy albo i nie) zapraszaliśmy do uczestnictwa w naszym spotkaniu i wzięcia czynnego udziału w kierowaniu naszymi myślami i decyzjami. Bez względu na to, czy debata dotyczyła scenariusza mityngu, wyjazdu do ośrodka odwykowego z posłaniem, podziału środków z kapelusza, czy dalszego działania grupy. W taki właśnie sposób miłujący Bóg wyrażał się w sumieniu każdej grupy AA – to z Drugiej Tradycji w wersji sprzed listopada 2018. Później jednak doczekaliśmy się nowej wersji i… zaczęły się problemy.

Obecnie w Tradycji tej mamy: …miłujący Bóg, tak jak może On wyrażać Siebie w naszym grupowym sumieniu. Więc pojawiło się pozornie proste pytanie: Czy w grupowym sumieniu wyraża się wola Boga, czy też On sam?

Nie, to nie jest jedno i to samo. Wyrażać się (na jakikolwiek temat), to nie to samo, co wyrażać siebie. Tadek wyraża się przy dziewczynkach, a Tadek wyraża siebie, to dwa zupełnie różne komunikaty.

Tak oto straciliśmy Boga, który pomagał nam w naszych codziennych, nawet drobnych AA-owskich sprawach, a zyskaliśmy (w listopadzie 2018, wraz z nowym przekładem) Boga, którego w zasadzie nasze sprawy w ogóle nie interesują. Boga zajętego jedynie wyrażaniem samego Siebie.

Ale to jeszcze, niestety, nie koniec. Skoro we Wspólnocie AA każdy może przyjąć własną koncepcję Boga, to który z Nich wyraża Siebie w naszym grupowym sumieniu? Tu ważna uwaga, stwierdzenie: Bóg jest jeden, jest niebezpieczną herezją w każdej chyba religii czy wyznaniu (za wyjątkiem kwakrów), więc teraz czekam na doprecyzowanie i uściślenie, który Bóg, konkretnie, wyraża Siebie w sumieniu grupy AA? Bo sam już nie wiem, co w tej sytuacji odpowiedzieć podopiecznemu…

sobota, 2 lutego 2019

Lojalność kontra Tradycje AA


Kilkadziesiąt lat temu moi krewni, znajomi i przyjaciele zaczęli wyjeżdżać z Polski i osiedlać się na stałe w krajach Europy Zachodniej i USA. Wkrótce potem zaczęły od nich napływać szokujące informacje o parszywym zachowaniu innych Polaków za granicą. Polak doniósł na innego Polaka do szefa, że ten wynosi z firmy narzędzia albo tylko (sic!) źle pracuje. Co za świnia! Pomieszkał taki kilka lat na Zachodzie i już gotów jest gnoić rodaków. To się w głowie nie mieściło.
Jeszcze później relacje te zaczęły dotyczyć tubylców – jakiś Niemiec, Szkot lub Holender, zwolnił albo spowodował zwolnienie z pracy, swojego kolegi, ale… panowie nadal zostali przyjaciółmi. Na taką zagraniczną mentalność patrzyliśmy z pogardą i głębokim brakiem zrozumienia.

Później wytrzeźwiałem. Jeszcze później poznałem Tradycje AA, a nawet przekazałem je kilkunastu podopiecznym – czego obecnie czasem żałuję, bo mam świadomość, że w wielu przypadkach wyprodukowałem w ten sposób teoretyków, alkoholików, którzy zapewne powierzchownie poznali Tradycje, ale to nie znaczy, że stali się zdolni do ich stosowania.

Temat mityngu: Co jest ważniejsze, dobro Wspólnoty AA, czy lojalność wobec kolegi, przyjaciela, podopiecznego, sponsora? – okazał się ciekawym eksperymentem, a jego efekty uważam za znaczące.

Zapewne nasz kraj znajduje się w takiej właśnie sytuacji ekonomicznej (ponad bilion długu) i gospodarczej, bo zawsze tutaj poświęcaliśmy ochoczo nasze wspólne dobro, na rzecz dobrego samopoczucie własnego albo przyjaciół, krewnych, znajomych, ziomków, powinowatych, co często na jedno wychodzi. Kiedy piszę, że zawsze, to oznacza, że nie chodzi tu o formę rządów, czy partię akurat sprawującą władzę. Jeśli jednak do naszych wad narodowych dodać wzmocnienie w postaci alkoholizmu, to rodzą się potworności.

- Bardzo mi pomogła, gdy byłam w sytuacji beznadziejnej, może nawet uratowała mi życie – usłyszałem kiedyś – dlatego teraz będę stała za nią murem, bez względu na wszystko.

Po krótkim namyśle doszedłem do wniosku, że w moim życiu nie ma nikogo takiego, kogo popierałbym bez względu na wszystko, czyli bez względu na to, co on/ona w przyszłości powie lub zrobi. W przypadku alkoholików – tym bardziej. Być może podopieczni, przyjaciele, koledzy i znajomi będą rozczarowani, ale z góry uprzedzam, że jeśli będą szkodzili Wspólnocie AA, nie będę ich w tych działaniach wspierał ani popierał.

Głosujemy na pewnych alkoholików nie dlatego, że dobrze nadają się do określonej służby ale dlatego, że są naszymi kolegami. Także z powodu strachu, że nie będą nas lubili, gdybyśmy głosowali „przeciw”. Popieramy przedsięwzięcia nie dlatego, że są sensowne i wartościowe, ale dlatego, że ich autorem jest lokalny weteran, któremu boimy się sprzeciwić albo przyjaciel z terapii. Co tam dobro całej Wspólnoty! Anonimowi Alkoholicy jakoś sobie poradzą! Przecież AA się nie zawali! He! He! He!

Jeśli nie potrafisz, patrząc przyjacielowi w oczy, głosować za odebraniem mu służby, bo pełni ją źle, z wyraźną szkodą dla grupy, intergrupy, regionu itd., jeśli nie potrafisz sam wystąpić przeciwko sterroryzowanej, obojętnej albo ogłupionej większości, to może nie chwal się, że zrobiłeś Tradycje ze sponsorem, bo… wiara bez uczynków jest bezowocna, a wiedza bez praktyki to tylko teoria.