...czy Wspólnota
konfliktów?
Po wielomiesięcznej
przerwie miałem ostatnio okazję do wyjątkowo szerokich kontaktów z wieloma
alkoholikami z bardzo różnych miejsc w Polsce i nie tylko. Uderzyło mnie tempo,
w jakim rośnie mur niezgody, niezrozumienia, braku zaufania, niechęci, między
„zaufanymi sługami”, a całą resztą zaangażowanego środowiska AA. Tak, tylko
zaangażowanego, bo spora część uczestników mityngów realizuje tu własne cele i
głęboko w nosie ma takie sprawy i tematy. Przyszli do AA wytrzeźwieć, i może
kilku osobom trzeźwość przekazać, a reszta ich nie interesuje, nie angażują się
w nic więcej. I – czego długo nie rozumiałem – nie muszą, nie mają takiego
obowiązku.
Kilka dni temu wpadł
mi jakoś w ręce apel Felka i jego przyjaciół z Warszawy („Forum AA”), w mocno
katastroficznym tonie, o treści, z której wynika, że Wspólnota AA w Polsce jest
poważnie zagrożona. Zawiera on bodajże dwanaście punktów. Identyfikuję się może
z trzema z nich, ale… nie o Felka i jego akcję mi chodzi. Po prostu ta ulotka
skłoniła mnie do zmiany myślenia. Okazała się kroplą, która przelewa czarę. Z uzasadnionego
niestety stwierdzenia, że „jest źle i będzie jeszcze gorzej” przestawiłem
myślenie na: „co można by było zrobić, żeby sytuację naprawić?”.
Anonimowi Alkoholicy
mają do swoich „zaufanych sług” wiele pretensji. Spora ich część jest
uzasadniona. Uczestnicy mityngów zarzucają „sługom” marnotrawienie pieniędzy Wspólnoty
na podróże (samoloty, hotele, paliwo, wyżywienie), z których wynika niezbyt
wiele, a może i nic. Zarzucają szalejącą samowolę – przykład: Wielka Księga z
2018 roku różni się od tej z 2019, cichaczem ktoś starał się poprawić pewien
błąd (strona XXI). I nadal nie wiadomo, kto to, nie wiadomo, kto podjął
decyzję, nie wiadomo, jak to się stało, że jeden alkoholik, a może nie tylko
jeden, ma wpływ na kolejne partie książek schodzących z maszyn drukarskich, że jeden człowiek może według swojego widzimisię (choćby w najlepszej wierze) zmieniać treść Wielkiej
Księgi AA!
Kolejny przykład. Od
„zaufanego sługi” stosunkowo niskiego poziomu dowiedziałem się, że (cytuję): „Powstał Zespół Powierniczy który pracuje nad
wszelkimi uwagami przesłanymi do BSK a związanymi z ostatnim
wydaniem/tłumaczeniem WK”. Kilka dni później inny „zaufany sługa” stwierdził, że to
nieprawda, że żaden taki Zespół Powierniczy nie powstał. Wierzę, że nie jest to
bezczelne kłamstwo z premedytacją, ale i co z tego – ostatecznie
informacji jednego z nich nie można ufać, po prostu. Zaufanie do jednego lub
obu poleciało na mordę.
Zapewne z takich lub
podobnych powodów „zaufani słudzy” coraz częściej nazywani są morskimi świnkami
– bo w sumie ani to świnka, ani morska. Śmieszne? No, chyba jednak nie bardzo i tylko pozornie.
Co mogą zrobić „zaufani
słudzy”, żeby wróciło, jeśli kiedykolwiek było, zaufanie do osób, którym w AA odpowiedzialne
służby powierzono?
1. Jasne, czytelne,
drobiazgowo dokładne, dostępne wszystkim AA i na bieżąco, sprawozdania
finansowe. Od wielu miesięcy nie można się dowiedzieć, ile kosztowało
tłumaczenie WK z 2018 roku. Ile kosztowało grupy AA wielokrotne tłumaczenie „Języka
serca” itd.
2. Przyznawanie się
do błędów, ponoszenie za nie konsekwencji oraz niezwłoczne naprawianie. Natychmiastowe
przyznawanie się do błędów własnych albo grupowych ma ogromny wpływ na wiarygodność służb, a
więc i zaufanie do nich. Żeby było ciekawie,
to o tym właśnie, całkiem niedawno, wspominałem już w poważnym gronie. Jeden z „zaufanych
sług” powalił mnie wtedy na kolana stwierdzeniem (cytuję): „Czemu ma służyć przyznawanie się do błędów? Bo niespecjalnie mogę
zrozumieć cel”. Ups! Tego dalej komentował nie będę.
Tylko tyle? Ano, tak!
TYLKO tyle. Transparentny system finansowy, niezwłoczne przyznawanie się do
błędów oraz zgoda na konsekwencje własnej samowoli albo tylko bezmyślności (drogi kolego, spier… sprawę za bardzo, więc odbieramy
ci służbę w trybie natychmiastowym).
Co mogą zrobić
uczestnicy mityngów, żeby w konsekwencji poprawić poziom służb?
1. Przestać wreszcie wybierać
każdego, kto tylko ma ochotę i tupet, żeby do służby się zgłosić. To obejmuje
także tak zwane rekomendacje. Tu też nic
więcej nie trzeba.
Na koniec… obawiam
się, że proponowane rozwiązania są dla alkoholików zwyczajnie zbyt proste. Bo w
starym powiedzeniu było i nadal jest sporo prawdy: Program AA jest prostym programem dla prostych ludzi, którzy obsesyjnie
muszą komplikować proste sprawy. No i poza tym... ta pycha!



